czesc pierwsza - matura
no.. to byla z angla matura ustna rozszerzona.. srednio sie uczylam.. wlasciwie wogole :P. ale gadalam z darkiem. on mial o srodowisku. pomyslalam sobie ze skoro darek mial o srodowisku to ja na pewno nie bede miala wiec nie ma sensu sie srodowiskowych slowek uczyc.. no ale od poczatku. poszlam pod ta sale bla bla bla.. czekam grzecznie. kurde. i tak sie balam ze myslalam ze rzygne (przez "rz" XD.. ale do tego jeszcze dzis wroce ^__~). tak czy siak dobrze ze j.lo byla ze mna i mowila mi "spokojnie spokojnie" bo sama jakbym byla to by nie bylo "spokojnie" ino wielkie bum x.X ..no ale nic.. wchodze.. a tam jakis facet! kurna myslalam ze babki.. ale nie taki zly ten facet - nie odzywal sie zbytnio :p. kazali mi pokazac dowod i zdziwili sie ze zdaje dwa jezyki. ale ogolnie to pozytyw. oka. losuje. jeszcze nie zdazylam otworzyc a kolo mowi "szostka". jaa "ee?".. no i dali mi karteczke nr 6.. ale ja juz wiedzialam co to.. srodowisko.. XD XD XD. no ale dobra.. cos tam p*pierdzielilam o lasach, a potem przemowa o poznawaniu nowych ludzie i kaniec. potem oczywiscie jak juz wyszlam to mialam mase pomyslow na walke z zanieczyszczeniem powietrza ale juz za pozno bylo ofkorz na cokolwiek :P. potem kazali nam tam znowu wejsc.. (mi i dzieciakom ktore byly ze mna w grupie). razem bylo nas 3.. pani karina 18/20 (90%), panienka 13/20, koles 12/20. nie jest zle. moglo byc lepiej ale nie jest zle. mama nie krzyczala. nawet slyszalam piski kolezanek z pracy jak mowilam mamie przez telefon.. XD. ale jak sie poszlam myc to slyszalam ze tata narzekal do mamy ze malo.. :/. ehh.. wogole to myslalam ze zejde na tej maturze, bo musialam zalozyc te majtki co na studniowe sie rozumie czerwone. a kurde na studniowke sobie kupilam takie niewygodne majtki! drapia mnie w dupe XD (bo sa koronkowe :P) i.. ehh.. szkoda slow! od razu jak wrocilam do domu to wyskoczylam z tych gaci bo jeszcze chwila i bym chyba sie okocila XD. no a potem wchlonelam trzy lody XD (oj no co! nalezalo mi sie!). no a potem..
czesc druga -pan michal
wogole sie nie zdazylam przebrac! znaczy przebrac to moze i bym sie zdazyla ale nie wymyslilam w co wiec zostalam w ladnym.. ^^. dostalam zolte zonkile. zolte = zazdrosc (ze niby o co? pozatym zaprzeczyl chyba). a zonkile nie wiem, (ale wiem ze tulipany = ciesze sie na twoj widok :D, a tulipany byly duzo razy wczesniej :]). nyo. najpierw byl park i robienie mi zdjec proba I - nieudana :P. i wypominanie ze nie jestem romantyczna i nie robie tego i tamtego (tego co inne dzieci robia.. np branie do buzi.. palca :P boze.. bite me XD XD XD).. chyba jednak zrobie.. no ale to potem. no i powiedzial ze mi sie nie oswiadczy.. hm.. pozniej deszcz zaczal padac.. i.. i to mnie zawsze dobija ze pan michal zawsze mysli ze sie mnie tak latwo pozbedzie. ze godzinka czy tam dwie i koniec! ale to jeszcze nie koniec - nie ma letko ^^. potem bylo kino za zero. "dom latajacych sztyletow", a przedtem troche czekania. i powiedzial.. zaraz.. jakiego on slowa uzyl.. ze jestem pociagajaca. hm..ja..? hihihi =^__^=. no ba :D. i zalozylismy sie o polizanie palca jak sie pisze zygi. przez "rz" XD a ja twierdzilam ze przez samo XD. bede lizala jak nic XD hehehe :P. wgole to pan michal wbija sie do feminy i z jakimis ludzmi na czesc czesc kurde. tej! a fajny film fajny. fajne walki.. az milo patrzec. i fajne tancowanie w tym filmie tez bylo. i ladna panienka bardzo grala. i koles nie taki znowu okropny tez :D. ale w filmie watek milosny przypieli.. i to jeszcze nie normalny tylko jakis cholera tragiczny XD. a na koniec kurde poumierali i nie wiadomo co XD. ale ogolnie to fajniusio. fajne sztylety latajece. i krew jak tryskala! uohoho! smieszny film smieszny :]. potem byl park.. ten co go lubie :). i wody napuscili do stawiku.. fajnie! przyjdziemy se jak bedzie cieplej :D (juz wymyslilam ze przyjdziemy :P). no i bylo siedzenie, mizianie i takie swiry. no i robienie mi zdjec - proba II. z tylu XD. dobrze dobrze :P ma byc z tylu na razie, bo ja sie aparatow fotograficznych boje :P. no i bylo zaj*biscie zimno. no dobra.. pan michal mowil zebym sie ubrala ale nie posluchalam wiec potem mogl mowic "a nie mowilem.." XD. no tak czy siak spytal czy jedynym sposobem na mnie jest alkohol zebym sie lepic zaczela.. nie nie! ja sama zaczne.. tylko mnie zew jaki najsc musi! kurde kurde. powinnam miec do siebie pretesje (i mam :P). kurde karina nie zwiewaj tak przed romantycznosciami i calowaniami.. ale ja nie moge.. kurde! z reszta nie wiem! ja po prostu nie wiem! ja normalnie jakis uraz mam! ze jak zwykle chce a nie moge xD. moze mnie ojczym molestowal tylko zapomnialam..? :P (a propos ciekawe kiedy mars wujdzie kolejny.. hm). no nie wiem nie wiem. musze sie poprawic bo ucieknie! i co wtedy, huh? moze ja go czyms przywiaze ^^? hm.. XD. tak czy siak.. o! powiedzial ze mam fajna pupe.. mehehe. no jasne ze mam. ale dwa razy taka jak potrzeba :P. oj dobra nie gledz! fajna i tyle! nie wiem kiedy pan michal to pomyslal ale dobrze ze nie powiedzial tego na pierwszej randce. nyo i nich ja maca *^__^* bo macanie, ogolnie dotykanie, sprawia ze mam
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:
*:*:*:*:*:*:*:*" :3.
i nie spotkami sie do 29.04.. jak dlugo.. ;____;
nyo. a potem ustawilam sie z mama w palacu.. i moja mama poszla zaplacic za kursy.. a ja poszlam pozegnac sie z ania i ze wszystkimi.. bo juz nie bede chodzic na angielski.. jejcik! jak mi sie smutno zrobilo. naprawde. to byly najfajniejsze kursy na jakie chodzilam. serio. takie.. niekursowe. taka fajna atmosfera.. ze nawet spicze az takie przerazajace nie byly :]. az mi sie ryczec chce.. jej.. bedzie mi przykro. naprawde bede to milo wspominac i nie bede zalowac ze nie chlalam gdzies z kimstam w piatkowe wieczory bo na kursach bylo zajeb*scie. tak.. nieszkolnie. tak milo. dobra karina wez sie w garsc bo zamoczysz klawiature :]. jeej.. i jak sie pozegnalam to anetka powiedziala.. "bedzie nam ciebie brakowalo.. nie bedzie mial kto sie smiac na lekcjach.." matko.. jak mi sie slodko zrobilo.. ehh. nie lubie jak cos sie konczy.. ale hm.. "cos sie konczy cos sie zaczyna".. ciekawe co sie zaczyna zamiat kursow bo nie zauwazylam jeszcze?
I'll be missing..
ehh.. ide kimac bo jutro od rana do buwu :/

04/23/2005 at 12:58 AM
Gratuluję zdanej matury. Przewidziałam, że zdasz :) A i wiem, co znaczą żółte żonkile: jest koniec kwietnia i to poprostu pora na żółte żonkile :) Poza tym żonkile to są tylko żółte. Osobiście to wolę białe róże i storczyki tajlandzkie.... Chociaż ludzie zwykle kojarzą mnie z narcyzami, ciekawe czemu...
04/23/2005 at 02:45 PM
nie mam pojecia XD