Ale było zabawnie xD. Zapisałyśmy się we 4 do jednej szkoły z dziewczynami ze studiów. Szkoła oczywiście masakryczne daleko, ale bardzo dobry dojazd miałyśmy. Metrem i przejść tak z 500 metrów. Oczywiście na pierwszą lekcję (ja i Depre) się spóźniłyśmy XD XD XD. Na drugiej jakieś bachorzydło rzuciło w nas kartami, zaliczając Martę i mnie ;__;, a na którejś z kolejnych lekcji 6-klasiści umilali sobie lekcję rzucaniem w nas karteczkami. Aaale byłyśmy twarde. Potem dzieciaki się do nas przyzwyczaił i przynajmniej nas nie atakowały ;-).
Ale kurka, nauczyciel to ciężki zawód. Nie wiem czy się nadam.. Huhu, zobaczymy. W sumie są wady i zalety. Część bahorów rzua w ludzi wszystkim co im tam w łapska wpadnie, ale część to totalne słodziaki. Podstawówka i klasy 1-3 miodzio ;3. Szalone rozbrykane dzieciaki, ale jakie mądre z anglika! Jedno małe azjatyckie dziecko nas najbardziej rozwaliło, taki mały mądrasek. Kiedy inne bachorzydła zaczęły rozrabiać mały Azjata odwrócił się do nas i ze smutkiem powiedział, że "dzieciaki zepsuli angielski". A potem, kiedy dzieci miały iśc tańczyć, Azjata ruszał się jak młody John Travolta, a wracając do stolika zakomunikował nam "niezły byłem!". Czuję, co z niego wyrośnie... ;-)
Nom, ale tydzień niby był wolny. W sumie to wolny tylko w teorii, boi praktyki jednak też były (w pewnym sensie) męczące. Przez tydzień musiałam wstawać o 6.... O.o. A do tego jeszcze doszła europeistyka, poprawka z pluralizmu i tydzień się zrobi ciężki :(. Ale teraz, na szczęście lub nie, wracamy do normalnych zajęć.
I od nowa...
Tuesday, March 11 2008
Po prostu praktyki pedagogiczne. W podstawówce.
posted @ 23:16 in [ Karina Show ]

03/20/08 at 02:31 PM
Przydałaby się nowa notka.
03/21/08 at 06:34 PM
cicho wszędzie... pusto wszędzie...
03/23/08 at 02:50 AM
co to będzie xD