Śniło mi się dziś, że byłam w ciąży. I we śnie gadałam z niejakim Michałem De (aka "cięta riposta", tak, tym, który nie spełnia moich zachcianek, a Yanek to by mnie NA RĘKACH NOSIŁ), domniemanym ojcem dziecka ;-). I on mi powiedział, że właśnie urodziło nam się dziecko. To znaczy, że już nie byłam w ciąży. Wsiadłam w autobus, pojechałam do Michała zobaczyć dziecko, a tam okazało się, że nasze dziecko jest małym bobrem. No to zabraliśmy je i poszliśmy do kina. W czasie filmu boberek zaczął płakać, więc wyszliśmy z nim na korytarz i nakarmiliśmy go chrupkami. Koniec.
Sunday, April 22 2007
Bobersen
posted @ 21:51 in [ Karina Show ]

04/22/07 at 09:57 PM
Jak nam opowiadałyście ten sen przez telefon odnieśliśmy wrażenie, że to my urodziliśmy tego bobra. Ale sen jako taki z gatunku mocnych, definitywnie wart uwiecznienia.
04/22/07 at 10:00 PM
Nie wiem kto urodził bobra. Urodził się u was więc pewnie to wy wydaliście go na świat :-).