Toć już jedną [link] przetrwałam. Ale nasza zacna szkoła (XLI LO im J. Lelewela, już powiem) ma takie wspaniałomyślne zwyczaje, że absolwenci mogą raz przyjść na studniówkę. Nie swoją, w sensie czyjąś. Za darmo. Oczywiście muszą spełnić szereg wymagań i przejść kilka prób, z których najstraszniejsza to wstanie 2 stycznia nad ranem i przyjechanie na 7 do szkoły coby się zapisać XD. Wstałam. Pojechałyśmy z Madzią i J.lo. Zapisałyśmy się. Chciałam z Kurczęciem się zabrać, ale okazało się, że absolwenci nie mogą brać par i było mi smutno, ale tylko przez chwilę, bo Ana się zaoferowała i obiecała, ze weźmie Michała jako swojego partnera :-). Więc skończyło się tak, że ja z Michałem, Madzia i Justynka poszliśmy na studniówkę Ani i Basi. Ihihi.
W ramach rządowej akcji Tani Karniak nie miałam nowej sukienki tyklko to, w co Basia była ubrana na Sylwestra XD. Poza tym nie miałam nic nowego, hmm. Nawet pończochy miałam z odzysku, takei polakierowane, że już bardziej się nie dało! Na szczęsćie wszystko zakrywały buciki. Właśnie, buty to jedyna rzecz (a właściwie dwie xD), którą sobie kupiłam na studniówkę. Takie buciczki, płaskie, z kokardką, nic specjalnego. Nyo, poza tym ślicznie sobie umalowałam paznokcie, ślicznie! I miałam fajną opaskę, co mi ciocia ze ścinków uszyła :D, super.
Ok. Michał miał być u mnie o 20:15. Genialne to było z mojej strony. Bo tak właściwie to powinien przyjechać jakoś 20:30, ale powiedziałam mu, że ma być wczesniej, bo chciałam sobie zrobić zakładkę na spoźnienie. Och, jakież to było genialne z mojej strony! Bo: czekam, czekam — a tu dzwoni telefon. Kurczak nie może ruszyć, bo mu zakopało samochód w śniegu. Wiedziałam, że coś takiego się zdarzy. No, ale poczekałam na niego, zleciałam na dół, przyszły dziewczyny, wszystkie odpięknione, a ok. 20:40, czyli akuracik, już jechaliśmy do szkoły. (W ogóle Kurczak był w garniturze. Dwa lata zaokrąglając w górę a ja go w garniturze nie widziałam :[! Bardzo przystojnie wyglądał, bez kitu ;D.)
Na miejscu byliśmy całkiem na czas. Nyo, w szkole całkiem w porządku. Znaleźliśmy Justynkę, zdjęcia, polonez, te sprawy. Poloneza mieli ładnego. Ładniejszego niż my. 3 tury, takie siakie figury, zmiany, rozdzielenia, łeee, jak fajnieeee. Wzruszająco było ;__;. Tym tyrym tym, tym tyrym tym, tym tyryryryryry ryryryryrym xD. Ale za to szkoła ZDECYDOWANIE brzydziej udekorowana była w tym roku niż dwa lata temu! Temat był "stolice europejskie", ale jakoś tak brzydziej, noo. U nas nie było widać, że to szkoła nawet! A tu, niestety, no. No ale ok ok :-). Basia, Ania i Michał mieli miejsca w Madrycie (och, co za zbieg okoliczności! toż to ulubiona stolica europejska Michała!), a ja, Madzia i Justynka w Londynie. Tylko teoretycznie, niestety. Bo chyba było za mało miejsc.. No, ale po krótkiej szamotaninie xD wszyscy znaleźliśmy się w Londynie, yo! Pojedliśmy troszkie, troszkie ;-). Jedzenie było dobre. Zresztą jak na naszej studniówce. Ale tym razem nie popełniłam tego błędu i zjadłam więcej >:D.
Nio, parkiet (czyli basen) był Paryżem. Skromnie, ale ładnie. Grał zespół na zmianę z muzą normalną. Zespół, niestety, nie podobał mi się. Zresztą nie wiem komu się w ogóle podobał. Fakt, miał swoje momenty, ale genralnie to grali smęty, oldies albo wolne. A jak już coś żywszego to kolo walił śpiew, bo grali chłopaki całkiem ładnie :D. Chyba większości osób się nie podobało, bo (podobno) pani dyrektor otrzymywała skargi i skończyło się na tym, że zespołowi podziękowano, a muzę puszczali uczniowie. Całkiem fajnie się wtedy bawiłam, fajna muza była. "Captaign Jack", "Samba de janeiro", "Mallorca", "Kylie", te sprawy i O-zone kilka razy xD. Świetnie się tańczyło. Jak w Giuseppe :>. Jeno żałowałam, ze Basshuntera nie puścili :(. Eh, wtedy już się zbliżała druga jakoś, trzecia i Kurczak wyraził chęć zmycia się, potem Baśka zaczęła narzekać na nogi, Magda to wiedziałam, że z nami będzie wracała. Wracała też Justynka, a Anka została do rana chyba i wracała pierwszym tramwajem. W sumie nie wiem oO lol. Ja to tam bym jeszcze została, bo fajna muza, fajnie się tańczyło, nogi mnie generalnie niezbyt bolały, ale Kurczak... Więc do domu i łup spaciać.
W ogóle to ja się dobrze bawiłam. Zjadłam sobie, popiłam. Zdecydowanie lepiej się bawiłam niż na mojej własnej studniówce. Hehe. :-)
Trochę jestem mało zadowolona z tego jak wyglądałam (i pryszcza miałam!), ale dobra. Toć ryja se nie zmienię, nie? Przymajmniej narazie xD.
Parę fotek leci. (kliknij by powiększyć i tak dalej)
![]()
Zaczynamy buziakiem
![]()
Podwiązki
![]()
Karniak i bliźniaczki
![]()
Ładna Ana i układ trawienny Basi
![]()
Basiaczek
![]()
Bliźniary
![]()
Młody Hugh Hefner XD
![]()
Karniak z Madziarom
![]()
Madziara z Justynkom
![]()
Majtczaki
![]()
Palantki i Justynka
![]()
Bardzo ładne zdjęcie :-)
![]()
Justynka
![]()
Ania
![]()
Kuku na muniu-chan
![]()
Studniówkowe potwory, złap je wszystkie
Sunday, January 28 2007
Studniówka po raz drugi!
posted @ 19:01 in [ Karina Show ]

01/28/07 at 09:34 PM
ee.... a czy to były (tak ja na naszej st.) Pędzące żólwie?
01/28/07 at 10:02 PM
To był pędzący jeż! To był coś innego srający kotek predzej ;-)
01/29/07 at 10:48 AM
Ania miala sliczna sukienke.
01/29/07 at 01:26 PM
Mi też się Ani sukienka podoba;)
01/29/07 at 10:35 PM
Tak patrze i patrze i stwierdzam, że 4 zdjęcie jest śliczne:)
01/30/07 at 03:42 AM
ślicznie wnętrzności Basi o.O biologii by się można na tym uczyć!
na 90% fotek ze studniówki Basia ma otwartą japę o.O