Hm..
Caught red handed..
Co?
Red handed.. Choć proponowali mi też wersję red faced i red chested xD
Nie wiem co tam było red..
W ogóle nie wiem..
Ehh.
A dzień zapowiadał się raczej normalnie.. Zjadłam sobie nieopatrznie na śniadanie pasztecik (no zapomniałam że dziś post xP). Byliśmy z Michałem umówieni na spacer, ale się okazało, że państwa De dziwnym trafem nie ma w domu więc zmieniliśmy plany i
po raz 71. popełnialiśmy ciężki grzech piątkowy.. Ale dziś jest Wielki Piątek. Musiało być wyjątkowo :S. Byliśmy już przy 72. grzechu, a tu nagle zgrzyt zgrzyt -
mama De wczesniej wróciła z pracy! GHAAAAAa~~~~~~~~~~! Uhuhu, nic innego nie dało się zrobić jak tylko nakryć się kocykiem na głowę i nie wychodzić do końca świata XD. Kara za pasztecik.. Michał gdzies poszedł, nie wiem..
Znaczy wskoczył w spodnie i t-shirta i poinformował swoją mamę w przedpokoju "że nas nakryła". A mama De powiedziała "wiem". Ciekawe skąd mama De wiedziała? Słychac było na korytarzu? Ściany sie trzęsły ;)? No tak czy siak kiedyś spod kocyka trzeba było wyjść, ubrac się. Ehh.. Eeehh. I ewakuować się z wiejskiej rezydencji państwa De jakby mnie sam diabeł gonił.. Zagonił mnie na kebaba, którego Michał mi wisiał, bo przegrał zakład i siuu do domciu.. Też grzech. Ale za kebaba też mnie Bóg ukarał. Zawczasu.
Ale czujecie..
Mama Michała nas przyłapała.. Oczywiście Michał się tylko ze mnie śmieje - jak zwykle zero wsparcia, zrozumienia ani niczego w tym stylu. Głupio, oj głupio. Muczos maczos ekstra głupio. Ale i tak znoszę to nieźle (jak na mnie). Myślałam, że będzie gorzej. Oczywiście żałuję, ze zmieniliśmy plany, że przyjechałam, że Michał nie zadzwonił, że eh.. Gdybym tylko.. Eh.. Eh eh eh. Głupio mi. Jeszcze się nie mogę zwierzyć mamie, bo mnie ochrzani. Wiem, że mnie ochrzani i skrytykuje. Bo moja mama już kilka razy groziła i palcem i mówiła
"zobaczysz.. mama wczesniej wróci z pracy..". No i wróciła. EEh, eh.. :(.
No ale nic.
Mówi się trudno i płynie się dalej.. :)
Choć czuję, że jeszcze nie raz, nie dwa przeszłość mnie kopnie w dupę. I to tak, że zaboli.
Friday, April 14 2006
...it wasn't me ;-)
posted @ 21:43 in [ ...})i({... ]

04/15/06 at 02:09 AM
krótko mówiąc wyjadałaś jabłka z pańskiego stawu :P
Ja to od dawna byłem za opcją żebyś podeszła do Mamy Michała i zagadała: "Ten Pani syn to niezły jebaka..." myśle że zaraz pierwsze lody by puściły :P
04/15/06 at 08:59 AM
a pozqa tym, Karinko, skoro Twoja mama wie to czemu jego mama miala by nie wiedziec :P ;>
04/15/06 at 09:56 AM
Wiedzienie o czymś a przyłapanie na tym to co innego xD
04/15/06 at 10:26 AM
dobrze że wam do łóżka nie wlazła :P
04/15/06 at 10:37 AM
Ej, to moje życie a nie Twoja fantazja! ;)
04/15/06 at 10:48 AM
he he he lol :"P
04/15/06 at 12:58 PM
luzik, karinka, jeżeli nikt nikomu nie ma nic za złe - a wszystko się rozegrało na luzie, ot, mamuśka dała czas się poubierać i spoko - to o co się denerwować? :) owszem, pierwsze przyłapanie to bywa szok, ale głównie wtedy, gdy za tym jakieś konsekwencje negatywne idą. ale gdy nie idą - to zanotuj to w głowie jako "ale akcja XD" i nie przejmuj się ^_-
a te grzechy do 72 to jak liczyłaś i jakie? O_o
04/15/06 at 01:00 PM
(a, domyślam się, liczysz ile razy było kiedykolwiek w piątek? ech, jeżeli poglądy kościelne jakoś średnio ci wchodzą to weź na nie trochę przymknij oko, skoro masz tu i ówdzie własne zdanie to się go trzymaj :))
04/15/06 at 01:21 PM
Grzechy 72 _ogółem_, a poglądów kościelnych specjalnych to ja nie mam.. Nawet się nie ma czego trzymać...
Luzik?
Luuzik
No.. Już mi lepiej. W sumie nawet chyba aż tak źle nie było :)
pozdro
04/16/06 at 03:32 PM
jak nie masz swoich poglądów kościelnych to według czyich poglądów te "grzechy" liczysz? nie lepiej, no... ten tego... nie liczyć, i się tym nie przejmować, SKORO nie jesteś za bardzo widać do tradycji katolickiej przywiązana? :)
04/17/06 at 12:17 AM
Nie liczę "grzechów" (bo nie uważam seksu ze grzech) tylko "razy" jednak zostały one tu nazwane "grzechami" ponieważ nie chciałam tak prosto z mostu walić po oczach seksem. Ponadto uważam taki eufemizm za symaptyczny i zabawny. Oraz, abstrahując od całej reszty, myślę, że te "grzechy" jakoś tak do świątecznej atmosfery przypasowały ;-)
04/17/06 at 11:20 AM
a po co liczycie "razy", hm? żeby jakoś oficjalnie uczcić setny/dwusetny itd.? :)
04/17/06 at 02:02 PM
żeby wiedzieć ile to już.. ;-)
04/18/06 at 06:02 PM
Karinko, mimo tego, że w inne piątki wychodzisz wczesniej, michała mama wie doskonale, że u niego byłas (mamy tak maja:/, że wiedzą:/) ty masz 20 lat michał... ekhm.. ciut więcej i mama michała wie co robicie w piątki:) więc i wiedziała 14 !! Ja tam myślę, że nie ma co ochrzaniac dowosli ludzie ejstescie i wie co robi sie samemu;P PS> Wreszcie jestem w domu:)