Eh, kiepski to dzień, a jeszcze się nie skończył!
Od rana nie idą mi dowcipy.
Chciałam nabrać mamę. Bo było tak. 11:40, leżę w łóżku, burdel w pokoju, siostra w piżamie. Przychodzi mama.
Mama: O której Marta przychodzi?
Karina: A, w południe.
Mama: Hyy...
Kamila: NIEPRAAAWDAAA! O 14!!!!
No właśnie, za pierwszym razem zniweczyła me plany siostra. xD
Drugi dowcip też mi nie wyszedł! Podchodze do mamy.
Karina: Mamo-o-o.. Okres mi się spóźnia już tydzień!
Mama: Mhm.
I kurde, no! Ze stoickim spokojem do takiej sprawy poważnej podejść! Wtedy już wybuchłam i wywrzeszczałam, że chyba mi żaden żart nie wyjdzie dziś!
Ale najlepszy był trzeci xD. Bo najpierw wpadłam na pomysł dowcipowy, a potem mój dowcip zamienił się w prawdę xD. I nici z wkręty no xD.
A na dodatek dziś, mimo że jest dzień dowcipny, zapadły nam w domu bardzo poważne decyzje poprzedzone bardzo poważnymi kłótniami. I wiecie jak to jest w serialach komediowych - kiedy się małżeństwo rozwodzi to sobie przylepiają karteczki takie samoprzylepne żeby oznaczyć co jest czyje.. No.. To chyba tak skończą the Kaczors. Bo kłótnie muczos poważne były, a do tego równie głośne. Oj będę dzieckiem z rozbitej rodziny. No, może nie dokońca rozbitej. Z rodziny z karteczkami ;). Podziwiam moją mamę, wytrzymała kobieta. Chcę być jak mama jak dorosnę :-).
Eh eh ja chce być już społecznie, wmocjonalnie i finansowo niezależna! xD
Saturday, April 01 2006
Prima kurde aprilis.
posted @ 20:29 in [ The Kaczors ]

04/02/06 at 09:59 AM
Chuck mówi Bankowy