Czyli Nieporętny Sylwester Avanagrdowy
Nyo nyo. Kolejny Sylwester..
Pamiętam Sylwestra rok temu, oj pamiętam -> (między innymi) narzygałam do kwiatków tak tak xP.
I Sylwestra dwa lata temu też pamiętam -> cała noc w kiblu z takim jednym, a potem dwa lata nie odzywania się do siebie xD
I Sylwestra trzy lata temu też pamiętam -> impreza u mnie.. Fajooo było, ale zniszczeń dużo xD
Cztery lata temu była impreza u Ani K. w Markach? Nie pamiętam kiedy to było...
A wcześniejsze to nasze imprezy wewnętrzne z dziewczynami :)
Nyo. A teraz ten..
Ja mam takie posrane szczęście, że ZAWSZE w Sylwestra dostanę okres! ZAWSZE. Od trzech lat każdy Sylwester jest zakrapiany (ha, jaki kalambur, bo zakrapiany to jest zawsze, ale u mnie jest zakrapiany i alko i krwią heee!). Tym razem jednak na szczęście było inaczej - bo miałam okres przed Świętami :D. Więc tym razem poraz pierwszy od kilku lat w Sylwestra byłam spokojna :).
Więc w tego (jak już ustaliliśmy) nieokresowego Sylwestra pojechaliśmy na avangardową imprezę do dziury-na-końcu-świata-zwanej-nieporętem :P. Pojechaliśmy - ja, Michał, dziewczyny, Thagguś, Yanek. Wiadomo - impreza była w konwencji matrixowej. Więc przebieranky były :D.
Ja - Persefona :).
Michał i Yanek - bliźniacy. 
Ania i Basia - króliki.
Madzia - kobieta w czerwieni.
Thagguś - Neo :D.
Z osoób pozostałych raczej przebranych tłumów widac nie było :P. Kotek (ten od błędu programu chyba xD).. No i niektórzy tak ogólnie w tonacjach czarnych poubierani..
Zdjęcie bez bliźniaków :P:

Ja się dobrze bawiłam, ale jeśli chodzi o samą imprezę, to muszę powiedzieć, że średnia.. Nie dość, że w ch*j daleko, zimno jak cholera... Ludzi mało, raczej nikt nie przebrany.. Za to jedzenie było dobre :D. Ferrero rocher mmm ;3. Jedzenie to plusik. I miejscówa - wyczesany dom (gdyby nie tak daleko.. ;/). Jedna rzecz mi się nie podobała. Wprawdzie konkursy to dobry pomysł, ale troche raziła na tej imprezie ta "wodzirejka". Bo konkurs MUSIAŁ BYĆ i nie było bata. I tak nie pozwolili nam się do końca przygotować, bo MUSIAŁA być mowa rozpoczynająca o konkretnej godzinie.. No bez przesady. Impreza ma tak hmm.. flow smoothly, a nie jakieś przerwa przerwa, bo wybiła godzina na cośtam. Rozumiem, że 12 - godzina na szmpana, ale reszta nie powinna być tak sztywno wyznaczona, bo to zabijało resztki spontaniczności.. Nyo. Dlatego to mi trochę psuło klimacik :P. Nie wzięłam udziału z konkursach sylwestrowych :P. Ani nie szukałam nic tam, żadnych losów, staników, nie jadłam ryżu.. Ehh :P. Trochę bardziej LOL chyba było, kiedy już ludzie popili i się bardziej tak imprezowo zrobiło ;). Ale ja tam z nikim nie świrowałam ani się w nic nie wrkęcałam tylko męczyłam moją słodycz :P. Ogólnie ludzi się chyba dobrze bawili.. Troche pojedli popili, potańcztyli.. O północy poszli przez las na jakąś uliczkę i nie wiedzieli kiedy będzie dwunasta xD. Ale potem otworzyli szmpana, powycałowywali się, poskładali życzenia.. Oczywiście mądra Karinka poszła w sandałkach i było mi tak CHOLERNIE zimno, że zaraz chcialam wracać do domu, do którego moja kochana, jedyna, silna, słodka i milutka druga połowa mnie zaniosła :). Dziękujemy, kochanie, bo serio nogi by mi odpadły :P. Po północy to znowu ciąg dalszy zabawy, rozwiązanie kokursów.. Niektórzy porozrabiali ;), a niektórzy nie wiem :P. A my z Michałem sobie poszliśmy na miejscówę w łazience, gdzie były palantkowe manatki. Michał nadmuchał materac, rozłożyliśmy sobie śpiworki.. :D i tak sobie świrowaliśmy. Ale najlepsze było kiedy Basia nam wlazła pod kołderkę :D. Noralnie LOL. Nowe doznania ;). Nom. Wyspaliśmy się całkiem, jakiś wariat nam rano pod drzwiami się wydzierał, ale bylismy nieprzytomni :P. Wstaliśmy - całkiem byłam w dobrym stanie rano :). Sprzątnęliśmy manele i potelepaliśmy się do domciu :).
Ja się dobrze bawiłam. Lepiej niż rok temu. Mimo to uważam, że rok temu impreza była lepsza - więcej ludzi, lepsza zabawa, było tak.. imprezowo, a tu atmosfera była raczej sztywna.. Później się rozkręciło bardziej.. Jakiś taki czuję niedosyt po tym sylwku.. Bo zazwyczaj na Sylwka to Karinki lubią sie urżnąć, albo conajmniej dobrze napić, stracić nad sobą kontrolę, zrobić coś głupiego, a potem zrzygać się, żałować i przpraszać.. A tu ja kulturalnie kilka drinów i piwek, szmpanik i pod kołderkę.. Raczej grzecznie w tym roku :). Bo to mnie moje kochanie przypilnowało :). Bo trudno się przy nim urżnąć w trzy dupy.. Znaczy czasem łatwo, ale jakoś wczoraj mi nie wyszło, mimo że nawet chciałam.. Ale w sumie lepiej, bo wydaje mi się, że wiele rzeczy mogło się inaczej potoczyć gdybym ja była pijana. A tak - piękna i mądra Persefona ;) uratowała świat, bo była trzeźwa :).
I na dodatek cel, który sobie postawiłam osiągnęłam ;D
Sunday, January 01 2006
Sylwestrowy remanent ;)
posted @ 16:05 in [ Karina Show ]

01/01/06 at 05:36 PM
bylo calkiem fajowsko ;] tylko procent facetow do kobit troche zniechecajacyXD ale no coz.. i tak bylo wyczesanie bo fajnie raz w roku sobie popicXD towarzystwo tez raczej pozytywne wrazenie na mnie wywarlo;D nio i bylo gites;]
karniak musimy kiedys powtorzyc TE nowe doznaniaXD
01/01/06 at 05:45 PM
ho ho :D
no ładnie różowy trujkącik w pralni koło sałny :P
co ja przeeegaapiłem :P
muuhahahahah
01/01/06 at 05:49 PM
Przegapiłeś normalnie dwa golasy pod kołderką + ubraną Basię z nimi xD lol był :)
01/01/06 at 05:49 PM
sylwester calkiem w cyc. tym razem basi pilnowal kto inny wiec ania mogla sie uwzdrygolicXD normalnie jak nigdy az nie pamieta co gadala i robilaxD
dwa minusy miala ta impreza:
1-za malo facetow:(
2-za szybko mina
normalnie jeszcze jedno spostrzezenie ani z Tobiasza to niezle ciacho jestxD ta jego klata i tyleczek...
podsumowujac w tego sylwestra lepiej sie bawilam niz w poprzedniego:D
01/01/06 at 05:52 PM
Tobiasz ma fajne, ale ja mam coś lepszego ;)
Poza tym ana teraz już wiesz jak to jest :>
01/01/06 at 05:58 PM
no moj pierwszy raz;d ale naszczescie nie tak bardzo hard corowy(chybaxD):D
01/01/06 at 06:01 PM
Ha! Poczekaj na kolejne pierwsze razy (nikoniecznie w dziedzinie pcia) to jeszcze zobaczysz co jest hardcorowe ;)
01/01/06 at 06:08 PM
juz nie moge sie doczekac;p
01/01/06 at 06:10 PM
normalnie na tych zdjeciach to wygladam jakbym nachlana byla a jeszcze trzezwa bylam:/
01/01/06 at 07:05 PM
Noz normalnie nie poznaje.Taka kultura w sylwestra... Karina, starzejesz sie. Ja tam nie mialam oporow,aby najebac sie jak dzika swinia,hehe. Wytrzezwialam dopiero kolo 16 :P To sie nazywa miec style'a :P
Pozdrawiam kacowo :D
01/01/06 at 08:37 PM
Fajne masz zderzaki !
01/01/06 at 08:54 PM
Aniu dobrze sobie dopowiadac ze nie hardcorowy :P Byl hardcore, chociaz taki lajcikowy :P A ja sie dobrze bawilem ( z mojej strony mala ilosc facetow to ;] ...). Ale nastepnym razem nie wiem czy podejme sie pilnowania dziewczyn :P
01/01/06 at 08:55 PM
Odrazu dodam że Offczasz to nie ja.
Kim jesteś tajemniczy Offczaszu??
01/01/06 at 09:00 PM
Chłopiec ze stołem na ośle.
01/01/06 at 09:44 PM
Nie no, jedyne co miałam tego wieczoru wspólnego z dziką świnią to łoże ;)
A Offczasz kim jest to się chyba nigdy nie dowiemy xD..
01/01/06 at 11:40 PM
Tak zostanie
01/02/06 at 07:51 PM
hehehe ....
mój sylwestr był zajebisty:)
do zobaczyska bo naormalnie doopowiedzenia mam tyle że och :p
01/02/06 at 08:10 PM
Hohoho XD Pewnie na jakims wykładzie ciekawym ;)