Monday, December 26 2005


On the 1st day of Christmas..
posted @ 21:48 in [ Karina Show ]

Wszystkie dzieci z mamami poszły na spacer.. Karina została w domu i ściągnęła sobie natychmiast Michała. Celem wykonania bardzo ważnej i tajnej operacji bankowej normalnie xD. Potem przyszly wszyscy including Yanek-san.. Pojedly, pochalaly, pograly w gry jakieś ogólnorozwojowe, filma obejrzely..

Ale normalnie to co było potem to jest poezja. Wszyscy się rozeszli do domów, my poszłyśmy do dziewczyn grać w TR, ale długo jakoś nie pograłyśmy, bo umyłyśmy się i poszłyśmy spać. Nie mogłam zasnąć. I Basia przeze mnie też nie xD. Było mi zimno jak jasna cholera, a zęby mi latały jak chciały ;/. Basia mi naznosiła kocyków.. To mi się gorąco zorbiło xD. Wogóle nie mogłam zasnąć, brzuch mnie bolał, niedobrze mi było ;/. Już jasno było kiedy poszłam do kibelka z Basią, ale nic z tego nie wyszło. Ani jedną ani drugą stroną ;). Gorączkę miałam.. :/. kiedy wróciłam do pokoju to położyłam się w nogach łóżka Madzi. To był dooobry pomysł, bo jakbym miała z piętrwego gnać do kibla to byóoby kiepsko ;). Porzygałam się nareszcie :D, ulżyło mi ogromnie i poszłam spać.

Wróciłam do domu wypruuuuuta ;/. Rodzice się ze mnie śmieli, źle się czułam, miałam gorączkę omatkoooo. Moi rodzice sie pokłócili o to kto ma iść do apteki po jakieś tabletki...... -.-' Poszedł tata więc sobie zjadłam parę tabletek i z brzuszkiem jest już OK :). Przekimałam się (normalnie śnił mi się mix tego roku xD) i jest lepiej lepije :). Jednak nadal mnie wszystko boli, głowa, wszystkie grabie ;/. Ale zjadłam sobie dwie pomarańczki :), wypiłam duuużo szklanek herbatki miętowo-cytrynowej i przynajmniej mi sie rzygać nie chce.. Została mi tylko gorączka, a znowu nikt nie chce iść po żadne lekarstwo. Tragedia XD. Sobię teraz zjem jabłuszko :D. A wogóle to kiedy chciałam pomarańzkę tomiałam spięcie w mózgu i powiedziałam, że chcę truskawki xD (bo też miałam ochotę, ale pomarańczki wiadomo, że są w domu, a truskawki?). I normalnie mój tata mi skombinował truskawki :D. Mój zły okropny tata, na którego ciągle krzyczę skombinował truskawki :).

Ale i tak jestem wypruta i zdechła. Chyba pojęczę jeszcze trochę to może mi kupią coś na gorączkę ;) (właśnie tata poszedł :D), a jakoś 22:30 - 23 naćpam się czegoś nasennego i pójdę w kimę żeby rano wstać normalnie jak nowo narodzona xD.


No Responses to “”



« Previous Post
Next Post »