Byliśmy z Michałem w kinie. Film był fajny. Bardzo zeschizowany. Jednak nie na tyle zeschizowany żeby nie dało się tego przyćmić, co właśnie się Michałowi udało.
Zatoczyliśmy kółeczko.. Pierwsza randka też była w kinie Muranów. Wtedy był tzw "dyyystans". Dziś znów byliśmy w Muranowie. Tym razem bez "dystansu", ale i dystans udało się Michałowi odzyskać. I dziwił się potem: "wyczuwam dystans". I mało się ze śmiechu nie posikał. I jeszcze mówi, że mi zaoszczędził 45 minut stresu. Otóż nie. Zafundował mi całą noc stresu. Dobrze, że mam komu się wyżalić :) z czego oczywiście nie zwlekając skorzystałam. I choć moje cierpienie nie zostało w pełni zrozumiane ("i tylko tyle?") - dziękuję :*. Przydało się wsparcie natychmiastowe :).
Idziemy po tym kinie i siup. I danym mi było poznać jego tatę.. Tak z zaskoczenia.
Jejku. Przecież mógł mi powiedzieć! Niby powiedzieć nie chciał, bo bym sie denerwowała lub udała, że zasłabłam w trakcie i zwiała.. Ale tak moim zdaniem jest jeszcze gorzej.. Zostałam perfidnie wzięta z zaskoczenia i nie jest mi z tym wcale dobrze. Raczej głupio. I jeszcze się śmiał całą drogę do domu.. "Ale miałaś minę!". Po prostu komedia. I jeszcze się dziwi, że mnie to nie śmieszy! No jakos niestety nie.. Podobno "nie umiem się śmiać z siebie". Jak to nie? Umiem. Ale to wcale nie było śmieszne. Bało głupie, więc mi głupio. Ciepło mi od środka. Nie lubię tego uczucia. Skoro mnie nie chciał denerwować, to mógł mnie uprzedzić później.. A tak? To wcale nie było.. Nie lubię żałować. Okropne uczucie. Poszłabym spać i do rana by mi przeszło. W ciepłym łóżeczku obok mojej ciepłej siostry, która i tak by spała, więc mogłabym jej powiedzieć w zasadzie cokolwiek.. wszystko.. Ale spać nie pójdę, bo trudno będzie zasnąć , jak że wstałam dziś o 12:30..
Pogapię się w ścianę..
Jakoś tak mi źle..
Ehh..
Przejdzie..
Magda mówi, że nic strasznego..
Basia też..
Że myślały, że coś naprawdę poważnego..
Michał tylko się cieszył.
Mama też jakoś nie podziela moich poglądów na ten temat..
Przykro mi, że nie powiedział..
Wednesday, September 21 2005
(bez tematu)
posted @ 00:43 in [ Karina Show ]

09/21/2005 at 01:00 AM
Oj karincia, pamętaj że złość piękności szkodzi ;p. Zawsze możesz liczyć na moje silne ramie (tudzież jakieś twardsze narzędzie ;)) A przyjść do nas możesz o każdej porze dnia i nocy (jeszcze będę tego żałować...;p)). Nie ma się co przejmować, przy następnych rodzinnych spotkaniach na pewno będzie lepiej. I ani mi się waż zarywać z tego powodu nocy!! :*
09/21/2005 at 09:00 AM
o ho ho...
a może to poprostu okres ci się zbliża?? hm.... nie... miałaś go przecież niedawno... no to masz i moje silne ramie albo przytule albo dam w ryj komuś :P :* :* Buuuziaaaky! I trzymaj sie!
09/21/2005 at 04:50 PM
Noc zarwałam.
Wpadnę do Was jeszcze kiedyś nad ranem pewnie ;).
Dzięki Madziarra :*
I silnym ramieniem nie pogardzę :).
A twardsze narzędzia to ja generalnie uwielbiam :D.
Normalnie ale mi się tych ramion nazbierało :D. Ja nie wiem czy Wy wiecie, ale Karinki z męskich części to lubią ramiona najbardziej.. Więc uważajcie co mi tam proponujecie ;)
Jaki k*rwa okres? Wina tu nie okresu.. Poza tym niedawno miałam chyba..
Dzięki wzystkim :*
09/24/2005 at 08:15 PM
jeju, co w tym strasznego? ze jego ojca poznalas? NORMALKA!!!! no ale jestes kopnieta!
09/25/2005 at 01:41 AM
Wiem xD