Nyooo i po Avangardzie! Ale od począteczku..
Przed Avangarda to ja normalnie nie zaznałam wystarczającej ilości snu potrzebnej każdemu człowiekowi do normalnego funkcjonowania.. Cały czas jakieś krojenie, gotowanie, bigosy, cista uhh! Ostatniej nocy położyłam się spać o 3 nad ranem, a wstałam o 8 żeby się jeszcze spakować! Spakowałam sobie dużo ciuszków ^^, wzięłam dwa śpiwory (a i tak nie było mi pisane ich sobie poużywać ;__;), zabrałam gary, bigosy, ciasta huh! Duuużo rzeczy! Dobrze, że wiedziałyśmy, że nam to wszystko podwiozą.. No i tu się zaczęły schody.. Bo jakiś dureń podłożył bombę w Rotundzie (znaczy się powiedział, że podłożył). Z tego powodu tramwaje nie chodziły i były straszne korki. I w tym korku stał Arius.. I Mikołaj stał.. I w sumie, mimo że przyjechałyśmy do szkoły wcześniej (z Madzią i J.lo) to i tak nic nie mogłyśmy zrobić, bo nawet naszych rzeczy nie dowieźli. Skończyło się to wszystko tak, że konwent zaczął się z poślizgiem. Arius dotarł na miejsce dopiero pół godziny przed rozpoczęciem.. A nasz bufet to wogóle miał opóźnienie.. :/. No ale nic ^^. Jakoś tam się rozłożyłyśmy i zorganizowałyśmy.. Porozwieszłyśmy nasze super hiper plakaty reklamowe :D (nad którymi się namęczyłyśmy jak jasna cholera!).. I wcale nie było tak źle! Było nas razem 5 (Palantki w liczbie 4 + J.lo do pomocy) i całkiem nieźle sobie radziłyśmy serio :). Na początku troche chaotycznie, cóż.. Ludzi było dużo.. Chcieli jeść.. Nas tylko 5 (a ludzi momentami aż za dużo!).. Nas aż 5.. (a mało miejsca miałysmy za ta ladą :/).. Pan Michał dostał zimnego członka ogra XD (tzn - zimną kiełbasę). Uhh uhh.. Ja od siebie napiszę tylko, że to J.lo smażyła i nie ponacinała tej niesczęsnej kiełbasy albo trzymała ją za krotko.. A pan Michał jeszcze złośliwie to w recenzji napisał xD. Ale ogólnie to nie tak źle napisał i mym zwyczjem to skupiuje *^^*. Napisał dokładnie tak:
"Życie towarzyskie najbujniej kwitło w szkolnej stołówce na czas konwentu przemianowanej na karczmę „Pod Palantkami”, gdzie urocza obsługa serwowała takie osobliwości kulinarne jak „członek ogra” czy „zręczne paluszki”. W moim subiektywnym odczuciu ten czysto utylitarny przybytek niespodziewanie awansował do miana największej atrakcji pierwszego dnia Avangardy, a to za sprawą ciekawej oprawy i najlepszego przygotowania. Tłumy okupujące karczmę zdają się potwierdzać moją opinię, jednak dla równowagi dodam, że podany mi „członek ogra” był zimny."
I jeszcze:
"Avangarda miała jednak kilka bardzo mocnych punktów, o których warto wspomnieć. Po pierwsze, choć świadom jestem potencjalnego ryzyka oskarżenia o kumoterstwo, za znakomity pomysł uważam karczmę „Pod Palantkami”. Na pochwałę zasługuje przede wszystkim oprawa tego przedsięwzięcia, począwszy od mangowych strojów obsługi, poprzez wszechobecną na konwencie humorystyczną reklamę, a na intrygującym menu bynajmniej nie kończąc. Karczma miała też swoje praktyczne walory, a mianowicie dzięki niej można było zjeść coś innego niż zwyczajowa zapiekanka czy inny fast food, np. domowe kopytka czy domowe ciasta. Jeśli mógłbym coś zasugerować to tylko wprowadzenie jakiegoś „gratisu”, jak np. woda z sokiem na BACE."
Nyo.. Nie ma po nas pojazdu większego *^^*. Jest chwalenie :D jupi! A wogóle to - etam jakie znowu kumoterstwo :P. Jakby nie wspomniał nikt i tak by nie zauważył ani się nie czepił! Ale normalnie to chyba prawda, bo przecież ludzie nam mówili, że u nas je fajno :D. I mówili, że to najfajniejsza część tego konwentu *^^*.. I jeszcze, żę jak dotąd nie zawiodłyśmy LOL. Aaa.. I Swanky powiedział, że na każdym konwencie powinien być taki bufet *^^*. Uh uh :]. I podobały się ludziom nasze stroje i jestem zadowolona nyu *^^*.
huh.. Ale najbardziej to mnie zabił jeden komentarz.. Zombika: "PALANTKI RZĄDZĄ (a sanepid ssie :P)" LOL :D.
Nyo na konwencie to ja się całkiem dobrze bawiłam. I myślę sobie, że jakbym była zwykłym uczestnikiem to bym sie aż tak dobrze nie bawiła. Bo do bufetu przychodzili ludzie cały czas.. I coś gadali i było ogólnie śmiesznie :). Pierwszej nocki zapuściłysmy sobie muzę i pogibałyśmy sie na ladzie :D. Kurde ale było fajnie bez kitu! I nawet Arius się skusił i z nami sie poruszał. I przyszedł Ernest ijeszcze jeden z ochrony i też potańczyli XD. A normalnie muza nie byle jaka, bo Britney zapuściliśmy :P LOL. To normalnie sobie potańczyłysmy na ladzie jak w filmach :P. Uh.. Nyo a następnej nocki to w karczmie siedzieli z nami tacy kolesie i się bawiliśmy w kalambury, łapki trochę i wogóle śmieszniaści byli *^^*. Nyo.. I tak poza tym to ziomy były i nocki i nad-ranki były z ziomami :). Oraz - się nie wysypiałam.. Przez cały konwent spałam nie wiem ile.. Za mało. Pod koniec już wkurzona taka chodziłam. Uhh..
A! Normalnie w połowie to tak sie najadłam strachu.. Tego dzielnicowego mam na myśli. Jak mi Magda to powiedziała to myślałam, że ona żartuje xD. Ale potem! Kurde! Serio myślałam, że trzeba będzie się szybko ewakuować XD. Ale to jakoś szybkie było, a potem znowu wporzo *^^*. Choć było mało atrakcji (z czego na bardzo niewielu byłam i tak xD) to ja się nie nudziłam :). Mama! A jakie były prysznice fajne! Normalnie luksus jak na szkolne! Huh.. prawda - prywaciarz.. Ale i tak ładne :). Te prysznice sprawiły, że myłam więcej razy niż sobie zaplanowałam :]. Z rzeczy fajnych: miałyśmy fajne identyfikatory :D.
Coś mnie wybitnie dziś wena nie dopisała, więc zakończę.. Bałam sie bardzo tego konwentu. Bałam się, że będzie do dupy na maksa.. Bałam się tego, co by było po tym jakby było do dupy na maksa.. Bałam się, że ludzie sie baaaardzo rozczarują. Na przykład taki Koteczek - przyjechał aż z Olsztynka a tu dupa by była! A on? Ma na opisie, że było super *^^* i szkoda, że się skończyło :). Nyo ale w końcu nie było przecież tak źle *^^*. Fajnie jest mieć karczmę "Pod Palantkami". I fajnie jest mieć fajne stroje *^^*. I nafajniej to jest być kocią dziewczynką =^___^= serio. Zajeb*ście jest mieć uszka. I raz musiałam jechać do domu do dziewczyn po opowiadania Kossakowskiej żeby sie podpisała i nie było czasu, więc jechałam w stroju: tj krótka spódniczka, obcasy, bluzeczka, fartuszek, kocie uszka! Miau! Huu ale się ludzie gapili na ulicy :P! Mama! Super! Tak samo jak poszłam z panem Michałem po chleb tostowy! Uhh! Super jest byc kocią dziewczynką *^^*.
I bardzo bardzo się cieszę, że zarobiłyśmy tyle kasy, żeby wyjść na zero! Ha! A nawet więcej! Bo troszkę więcej zarobiłyśmy *^^*. Należą sie podziękowania wszystkim, którzy jedli u nasz mimo wszystko :P. I wszystkim, którzy pomagali (Thaggus - dzięki za pyszne ciasta mmm :*).
I jeszczd cytat z komenta z acp (koment takiego Mariusza, co u nas non stop siedział ^^):
"Ugh.. pierwsze przebudzenie pokonwentowe - i już by się chciało zejść do karczmy na małe co nieco, ale niestety było miło ale się skończyło =( Jedno mnie tylko zastanawia.. dlaczego wszyscy dostawali większe porcje niż ja?! ( wyjątkiem był bigos, lecz akurat to nie należało do najprzyjemniejszych preżyć :] ) <Palantki 4ever together ^^> (...)
PS. Tymbark, mięta, jabłko, brzoskwinia ,-,-, ';...;' ,-,-, "
*^^*
To nie tak się mówi.. Mówi się: tymbark - jabłko-mięta, brzoskwinia-jabłko :P. Zastanawiam się czy go po prawić..
Teraz tylko trzeba odespać :)
Monday, June 13 2005
Avangarda 2005
posted @ 00:14 in [ Palantki kochana ]

06/14/2005 at 08:25 AM
BIIIGOS Z KOPYTKAAAAMI RAAAZZ!!!
Pozdrawiam Urocze Palantki!!
06/14/2005 at 11:01 PM
Ryż z włosem Kariny raz!
XD XD
Hug i :*
06/15/2005 at 12:34 AM
A ja na bigos i kopytka nie zdazylem :(
Aha jest jeszcze cos co mi sie niezbyt spodobalo (ale tylko na poczatku sie dzialo :P ), ale powiem na spotkaniu :D
06/15/2005 at 04:55 PM
ja pozalowania masla w tostach nie zapomne Ci do konca zycia :P
06/15/2005 at 06:40 PM
Uhhh XD.. Trza będzie błagac xD :P
Ja tam masła nie walę do tostów, bo to tuczy XD
pozdro
06/15/2005 at 09:05 PM
haha chyba dawno mnie tu nie bylo ^^
ale ostatnio zrobilo tu sie tak... hmmm... trudno powiedziec inaczej:D
ale wkoncu jakis normalny temat na ktory moge sie wypowiedziec:D
ale i tak bedzie krotko:D moim zdaniem bylo superzascie dawno sie tak dobrze nie bawilam az mi wrocila chec do zycia:P
no to na tyle:D