yankowe urodziny dzis byly (hepi berzdej :*).. w chimerze byly.. nom.. mialam nie isc.. ale jakos tak wyszlo ze jednak chcialam isc.. zniemacka mi sie zachcialo. odmienilo mi sie normalnie jakby mnie kto mlotkiem w leb przywalil :P. no i chcialam zadzwonic do pana michala i radosnie zakomunikowac ze ide :D. ale - pan michal byl czasowo niedostepny.. dzwonie dzwonie.. dzwonie 1500ny raz xD. no i nic! wiedz zadzwonilam do yanka.. nyo i wylondowalam w chimerze.. ale pana michala nie bylo.. i nie bylo.. i nie bylo! to znaczy ze gdzie byl? no wlasnie nie wiadomo! telefon nic - czasowo niedostepny! uh.. wypadek? umarl? intensywna terapia? nie mogk? jest z kasia, ania, zosia, frania? uhh.. siedzialam i sie gapilam tylko w to wejscie.. i w to wejscie.. i w to wejscie tylko.. ehh.. i nikt nie mial numeru do pana michala do domu i ehh.. nyoo.. w sumie to posiedzenie w pubie krotko trwalo.. i potem Krzysiek z dagmara podrzucili mnie na bankowy [dziekujem *^^* :)] i poszlam do domu. i dzwonie. i niedostepny xD. na gadu nie ma. ehh.. mysle se - do domu. ale nie mam numeru :/.. pomysl - dzwonie do informacji.. ale mi powiedzieli ze tam nie mieszkaja zadni panstwo de! w koncu yanek mi podrzucil numer zdobyty od jego kumpla (dzieki dzieki :*) i zadzwonilam. bardzo niekulturalnie bo 22.15 albo nawet 20! uhh.. 20 minut po przyzowitosci ehh.. no ale byl.. i co?
zaspal.. XD
ehh.. ale to dobrze ze zyje *^^*
Monday, June 06 2005
uhh!
posted @ 00:22 in [ Karina Show ]
