*kowadlo - cos, co spada na czlowieka znienacka i wbija go w ziemie tak, ze zostaje z niego tylko placek..;P kowadlowy dzien = taki z kowadlami XD (przyp. tlum.)
kowadlo nr 1: siedze sobie grzecznie w domu, jako ze jestem chora :], a tu d. do mnie sle smsa, ze jak nie zaplace to nie pojde na studniowke.. tyle, ze ja zaplacilam! na szczescie po paru telefonach wszystko sie wyjasnilo.. ^^' a juz myslalam, ze bede musiala placic jeszcze raz 100 zeta albo co..
kowadlo nr 1.5: "nie zawiedz justyny".. a to mi motywacja do pojscia na studniowke.. ino skoczyc z jakiegos wysokiego budynku.. ehh.. tak czy owak - nie zawiode! :P
kowadlo nr 2: to kowadlo to nie tylko ze mnie zostawilo placek, nawet wiecej - przebilam sie gdzies do jadra ziemi (albo przynajmniej do plaszcza dolnego!) >.<. otoz z na PANTSU poznanym koteckiem konwersacje gadu-gadowe prowadzilam od czasu do czasu (czyt. codziennie). siakos tak gadalismy o tym i owym, choc musze powiedziec, ze kotecek lubi zjezdzac na tematy typu: ja (czyli ja, nie on :P), samotnosc, nie posiadanie partnera na studniowke, blah blah blah etc.. a to znaczy ze cos tu smierdzi ;P. wiedzialam, ze smierdzi, bo kotecek ni z tego ni z owego zaprosil mnie na swa studniowke >.<.. OMG! myslalam, ze to zart, ale chyba nie.. heh.. biedny chlopak.. on ma chyba jakies krzywe wyobrazennie o mnie! a to sie biedaczek rozczaruje :P zreszta zwykle tak jest, ze ludzie mnie lubia/nic do mnie nie maja dopoki mnie nie poznaja glebiej XD. kotecka o karinie opinaia opiera sie na z PANTSU doswiadczeniach, gdzie karina miala wybitnie dobry humor, byla wesola i slodka jak cukier, nawet moze co jakis czas myslala >o<.. wiec to nie mogla byc o niej prawda.. poza tym jak wiemy z lekcji polskiego :P poznanie czlowieka (szczegolnie w 24h) jest niemozliwe, a juz szczegolnie na konwencie, co koteckowi bezskutecznie uswiadomic probowalam.. ale kotecek twierdzi uparcie, ze nie sadzi, zeby bledem bylo mnie na studniowke zapraszanie! w kazdym razie koles jest calkiem sympatyczny i nic do niego nie mam.. ale.. ale.. on jest z olsztynka XD (20 km od olsztyna; 300 km od wawy). zdziwilo mnie to wszystko niemilosiernie glownie dlaego, ze przeciez on nie wogole nie zna! a jakbym sie a noz zgodzila na ta studniowke cala to dowiedzialby sie, ze jestem plytka, jak woda w liwcu w czasie suszy i pusta jak butelka po wodce w sobotni ranek.. (przynajmniej na pierwszy rzut oka.. i kilka kolejnych tez XD).. poza tym wydaje mi sie, ze taka panienka jak ja to "ten typ dziewczyn, ktorego on nie lubi" <- brudasowe myslenie XD.. ale coz.. :P w sumie to nie wiem czemu, ale mam ochote isc na ta studniowke. dziwne.. ja go nie znam tak samo jak on mnie.. ale.. ehhh pozyjemy - zobaczymy
kowdlo nr 3: czy ja dewiancieje? (chyba istnieje taki czasownik.. XD).. ano dewiancieje! bez uwagi na fakt, ze nie mam kasy polazlam do empiku przeczytac i w efekcie zakupic les bijoux (shounen-ai w klimatach fantasy).. a na dobitke postanowilam kupowac wspomnienia demona (pachnie shounen-ai wiec kupuje :]). bede wspierac polski mangowy rynek ot co! pozdziwiam kasen za to, ze sie nie boi wydawac yaoi (ale sie zrymowalo :])i bede kupowac zarowno les bijoux (nota bene - klejnoty XD) jak i wspomnienia demona. oba tytuly az ociekaja bishounenami *_________* taaakimi slicznymi :]. ale co ja robie? na "normalne" XD mangi mi nie starczy! (to sa wogole jakies "normalne mangi" O.o ?) eeetam.. starczy starczy.. :P ja musze.. bo juz koffam eclipse! mniam mniam :]. tak taaak! wiem, ze "kochanie sie w mangowych facetach" jest wynikiem tego, ze "na bezrybiu i rak ryba".. true unfortunately XD.. but hookers (w sensie who cares), ze jakies hookers (w sensie hookers XD) sadza, ze kochanie sie w kims, kto istnieje tylko na kartce papieru jest nienormalne? pfff!
*koniec kowadel*
a pani od woku jest fe! nie dosc, ze jest bardzo budyniowa tzn. rozlazla i nieposkladana jak pogubione puzzle to jeszcze jakies swiry odstawia z pracami domowymi! ze niby ja mam (wszyscy maja) zrobic tzw "teczke", w ktorej zamieszcza dowody na to, ze uczestniczyli w jakichs wydarzeniach kulturalnych np. bilety recenzje etc. a co zrobila karina? poszla pod kino i wyciagnela zuzyte bilety od jakichs ludzi XD, przeczytala w necie recenzje, na ktorych podstawie napisala wlasne, wyciagnela madziny stary bilet na "romea i julie" i program z koncertu j.lo (jej jak to brzmi XD.. a przeciez j.lo to tylko justyna :P.. ale moze kiedys bedzie slawna jak j.lo.. +__+) i voila! jest teczka :P. to jest zupelnie bez sensu (jak cala dzialalnosc pani od woku - -"). przeciez ja nie wogole nie uczestnicze w zadnym zyciu kulturalnym (barbarian girl XD)! i gdybym chciala zrobic sobie prawdziwa teczke to bym musiala kasy wydac niemalo! grr.. co za babsztyl!
heheh! nie ma co.. momentami mam skladnie a'la hinoto :D... cool!! *__* hiihi.. przez sny podrozowanie i te sprawy :P
Friday, December 17 2004
co za kowadlowy* dzien.. >.<
posted @ 02:22 in [ Karina Show ]
