Wednesday, September 23 2009


Przygoda, przygoda
posted @ 01:20 in [ Karina Show ]

Tak, tak. Plan był taki, że miałam z mamą i Kamą jechać do ciotki. Jak się okazało NIE DAŁO SIĘ, bo wcześniej wykazałam się była sprytem i zostawiłam tikacza na światłach włączonych więc się akumulator rozładował totalnie. Ok to dzwonimy po ojca, tikacza na pych i jedziemy. Ale nie nie... Na pych nic nie podziałało, zablokowaliśmy całą ulicę, a Kamila zszargała sobie opinię u połowy osiedla ;p. A ja się wydarłam na jakąś babę. W końcu jakiś pan się zlitował i nas podładował od siebie.

No to super. Jedziemy, jedziemy. Mama oczywiście stres :P. I co? Jakiś DEBIL przebiegał a czerwonym :/. Zatrzymałam się przed idiotą, ale już nie ruszyłam ładnie :(. Zgasł mi na środku skrzyżowania (!) i już nie chciał zapalić (!!!). Kamila wyskoczyła i pcha, ale nie zadziałało. Z pomocą przechodnia dopchała nas do zatoczki, gdzie wyglądałyśmy żałośnie, nawet nie mogłyśmy włączyć awaryjnych. Tylko trójkąt wystawiłyśmy (po chwilowych problemach z okiełznaniem tego wymyślnego narzędzia ;p — Kamila nie umiała go rozłożyć XD). Oczywiście nikt się nad nami nie zlitował i nam nie pomógł. Musiałam dzwonić do beba, które bohatersko przerwało audycję i przyjechało nam pomóc.

Potem ja z mamą poszłyśmy do ciotki a Kamila siedziała przy włączonym silniku, żeby przypadkiem nie zgasł.

Po tym wszystkim Kamila obiecała, że mi napisze karteczkę "k***a gaś światła" :[. Jejku, no jakoś przeoczyłam to i już :(.


Potem ćwiczyłam tikaczem wyjazd z worda i drogę do domu. A dzisiaj ćwiczyłam drogę do worda. W piątek wiozę Kamilę na egzamin o 7 rano (!!!!). Mam nadzieję, że dam radę. Jeszcze trzeba będzie poćwiczyć. Tragiczna sprawa — żeby gdzieś jechać muszę najpierw kilka razy trasę poćwiczyć XD.

A dzisiaj wracałam z Kamą z górki i jakiś debil przebiegał na czerwonym. A ja chcąc na niego zatrąbić ZASTUKAŁAM W SZYBĘ. Tragedia dnia :D. Kamila mi pokazuje klakson "tu, tu". Jeszcze na nikogo nie trąbnęłam, ale na kolejną osobę, która mi (mi! początkującemu kierowcy jeżdżącemu slalomem prawie!!!) wlezie pod koła jak babcię kocham zatrąbię. Zresztą to widać dopiero jak się siedzi za kierownicą, już na jazdach mi przyszła do głowy taka myśl: PIESI TO DEBILE. Lezą pod koła jak ciule. Emeryci, matki z wózkami, BABCIE Z WNUKAMI, no kurde! Wszyscy na czerwonym! Ja to jeszcze mam stracha, jeżdżę przepisowo, gdzie trzeba 50. Ale ktoś kto wali stówą i pisze smsa to się nie zatrzyma przecież. Może właśnie dlatego mnie wybierają xD. Piesi suiciderzy XD.

Nyo, poza tym dzisiaj bebo mi zakupiło breloczek do kluczyków *^^*. Jak przystało na tico, breloczek głosi Scania :D. Kekekeke. A listek i babę za kierownicą chyba z allegro kupię, bo nie wiem gdzie w Warszawie to się kupuje ;/.


5 Responses to “Przygoda, przygoda”

  1. tragedia! Says:

    tragedia!

    Przygoda, przygoda
  2. karniak Says:

    Tragedia to może nieee... Ale dziś np. dobrą minutę ruszałam pod górkę. Góreczkę.

    (minutę, bo z trójki xD)

    Przygoda, przygoda
  3. ... Says:

    Kto Cię Karniaku przez egzamin przepuścił, strach spotkać Cię na drodze, dobrze, że daleko od Ciebie mieszkam...

    Przygoda, przygoda
  4. Kwak Says:

    "Musiałam dzwonić do beba, które bohatersko przerwało audycję i przyjechało nam pomóc."
    Zaraz,zaraz... Którą audycję?

    Przygoda, przygoda
  5. karniak Says:

    Nooo Acep. Poniedziałek wieczorem...

    Przygoda, przygoda


« Previous Post
Next Post »