Byliśmy na Doji w Krakowie, cudownie było ;3. Ihihihi! Mmmm.
Teraz spędzimy tydzień na wsi ;-), a potem tydzień w Toruniu jaaaj ;3.
Tuesday, August 12 2008
Uhuhu!
posted @ 04:10 in [ ...})i({... ]
Sunday, August 03 2008
Chorwacja 2008
posted @ 17:35 in [ ...})i({... ]
Oki. Wakacjen.
Główną częścią naszych wakacji była wycieczka do Chorwacji. Dokładnie Chorwacja -> Dalmacja -> półwysep Peljesać -> miejscowość Orebić, a właściwie Kućiśte, a jeszcze bardziej właściwie Perna (ominę niuanse z ć i ś, kreski, daszki — wszystko sprowadzamy do polskiego ć i ś). No to jedziemy od początku.
Jako że jesteśmy oszczędni pojechaliśmy autokarem zamiast polecieć samolotem. 32 godziny w autobusie. Okropność. Na początek rzygać mi się zachciało, a potem się nie mogłam ułożyć, no wymęczyłam się strasznie! Mimo że autokar był całkiem nowoczesny (klima, filmy, kibelek) było okropnie. Spanie w autokarze — niemożliwe. No ale jakoś dojechaliśmy.
![]()
Widoczek dojazdowy
Na miejscu czekała na nas niespodzianka. Zamiast studia z aneksem kuchennym, które zamawialiśmy, dostaliśmy studio z pseudo aneksem kuchennym, ale za to z pięknym widokiem z okna. W ramach rekompensaty za brak kuchni zapłacili nam za obiadokolacje. Na początku oczywiście strzeliłam o to focha, ale potem okazało się, że to bardzo dobre rozwiązanie. Całe żarcie, które przywieźliśmy do naszego aneksu kuchennego zostało nietknięte, ale za to nie męczyliśmy się z gotowaniem i jedliśmy całkiem dobre hotelowe żarcie. Poza tą małą kuchenną sprawą to nasze mieszkanko było super. Dokładnie był to pokoik z łazienką w takiej hmm hotelowatej willi. Ładnie, czysto, duże łóżko, stoliczek, balkon. Super widok na morze. Bardzo dobre warunki. Obsługa z deczka kiepska, bo na koniec to już podcieraliśmy się chustkami i brodziliśmy w okruszkach, ale cooo tam.
![]()
Nasza willa
![]()
Widok z naszego okna
Nasze miasteczko było raczej malutkie. Taka turystyczna miejscowość dla kajakowców, wind- i kitesurfingowców i opalaczowców. Ja sobie wyobrażałam coś bardziej kurortowatego, jakąś promenadę, gdzie by się można polansować itd., i wzięłam sukieneczki i buty na obcasach, a tu dups. Kamieniste plaże, skały i lasy. Obcasy się przejechały do Chorwacji. W plecaku Michała ;-).
![]()
Bebko na plaży
Chorwacja. Chorwacja jest piękna. Niebieściutkie morze, góry, palmy, krajobrazy — tylko pocztówkowe foto robić! Tylko plaże kamieniste i skaliste, ale z tym sobie łatwo poradziliśmy. Jeśli chodzi o rzeczy, które robiliśmy to tak: pływaliśmy sobie na morskich kajaczkach, odwiedzaliśmy okoliczne miasteczka, pływaliśmy na wyspę, które była niedaleko i się po niej szlajaliśmy, trochę się potaplaliśmy w morzu, posmażyliśmy się na plaży, połaziliśmy po górach, pokupowaliśmy pamiątek. Aktywne to były wakacje. I pojedliśmy tamtejszych specjałów: szynka pruśt (ableee), paśki ser (mniejsze ablee) np i oczywiście winka, winka.
![]()
Widoczki
![]()
Palmy
![]()
Kaktusy
Morze — słone jak nie wiadomo co! W gębie dziwnie smakowało ;-). W oczach — brrr! Ale rekin mambojad sobie popływał na różowym materacyku w cieplutkim Adriatyku. Nia ;3. Jeśli o wodę chodzi to popłynęliśmy na 4 kajakowe wycieczki. Raczej króciutkie i niemczące, ale było przyjemnie. Tam nie ma zbyt dużych fal, więc pływa się raczej jak w jeziorze. Chyba że płynie jakaś motorówka czy jakiś inny falogenny skuter. Wtedy dopiero było ;3. Jeden dzień taki mieliśmy, że całkiem mocno wiało i cudowne naturalne fale były ;3. Oprócz kajaków mieliśmy jeszcze ABC nurkowania, czyli takie z maską i fają. Ja raz spróbowałam i mnie raczej nie zakręciło, ale Michałowi się spodobało. Więc ja się smażyłam na plaży, a Michał oglądał jeżowce na dnie i puszczał bąbelki do wody i się nimi zachwycał ;-). Opaleniznę sobie zrobiłam całkiem ładną, choć były tam hardkorowsze czekoladki ode mnie (z czego dużo w toplessie). Jeśli o hardkorowość chodzi, to Michał się zjarał, wszystko biedaka swędziało i go musiałam okładać jogurtem i śmierdzącym lekarstwem…
![]()
Nurkujące bebo
![]()
Wredne bebo w masce
Z wycieczkowych wycieczek to kilka razy byliśmy w Orebiću (ok. 4 kilosów szosą). Raz nawet wracaliśmy stopem. Brrrr!!! Orebić to taki mały kurorcik. Ale już z promenadą, portem. I pamiątkami ;3. Pamiątek troszkę kupiliśmy :3. Pamiątkowym rajem była też Korćula — wyspa położona ok. kilometr od naszego półwyspu. Można tam było płynąć kajaczkiem lub specjalnymi łódkami-taksówkami. Śliczna miejscowość, bardzo turystyczna, tam by się obcasy przydały… Romantyczne uliczki, piękne kamienne stare miasto, restauracje, kawiarnie, giftszopy. Wszędzie palmy :3. Bardzo tam romantycznie. Ulice są wyłożone pięknymi kamiennymi jakby płytami, które są wyślizgane przez turystów i fajnie błyszczą. No i z tym się wiąże pewna tragiczna historia. Przedostatniego dnia popłynęliśmy kajaczkami na Korćulę. Michał sobie nurkował w zatoczce, a ja poszłam po lody czyli sladoled. Dobry mają sladoled w Chorwacji, a szczególnie na Korćuli. Na tej wyspie urodził się Marco Polo, wyjechał na swoje te te, a jak wrócił to przywiózł im przepis na lody. Dlatego mają takie dobre. No. Michał nurkował, a ja się wybrałam z jego portfelem po lody. Tak naprawdę chciałam sobie samowolnie kupić tunikę i lody. Oglądam pamiątki, oglądam, schodzę po schodkach i pierduuuuut na duuupęęęę! Leciał kilka dobrych sekund, a w locie jeszcze się rozkraczyłam i pokazałam zwiedzającym cii… majtki! Obciach XD. Tak się wywalić XD XD. Wróciłam na plażę wściekła, bez lodów, bez tuniki, ech. Ale za to powstał nowy żółwik z tego. Nasz ;3. Z innych wycieczek w śliskie rejony to byliśmy w Dubrowniku. Piękne miasto. Jeszcze bardziej wyślizgane niż Korćula! Spędziliśmy popołudnie i wieczór w Dubrowniku, pozwiedzaliśmy, popodziwialiśmy, zjedliśmy obiadek. Na szczęście na tamtejszych kamieniach nie zaliczyłam gleby ;-). Z ciekawszych rzeczy w Dubrowniku NIE zaliczyliśmy wycieczki po murach obronnych wokół starego miasta, bo zastąpiliśmy :(, ale za to odwiedziliśmy tamtejsze akwarium, obejrzeliśmy ogromne ryby i żółwie, szaloną ośmiornicę i brak konika morskiego (symbolu Dubrownika).
![]()
Orebić — wysyłanie pocztówek
![]()
Orebić — port
![]()
Orebić — port
![]()
Korćula
![]()
Korćula — promenada przy porcie
![]()
Korćulańskie lody od Marco Polo
![]()
Korćula by night — pamiątki
![]()
Dubrownik — wjazd
![]()
Dubrownik — podłogi
![]()
Dubrownik — wycieczka z przewodnikiem
![]()
Dubrownik
![]()
Dubrownik — główna świecąca się ulica pod wieczór
![]()
Dubrownik — uliczki
Jedną z najbardziej emocjonujących rzeczy, które zrobiliśmy była zdecydowanie wycieczka na tamtejszą górę: Górę św. Eliasza — najwyższą górę półwyspu. Michał już w Warszawie wymyślił, że tam pójdziemy. Ale potem się okazało, że ta góra ma ksywę „góra żmij” i jakoś mi się odechciało ;-). I jeszcze ostrzegła nas jedna pani, że szlak kiepsko przygotowany dla turystów, tsss. No ale w końcu Michał wybłagał swoje i poszliśmy. Aragorn i Legolas szli przez góry. Ja się bałam, serio, sami w góry! Ale chyba nie było źle. Szliśmy jakieś 3 h w potwornym upale. Jakoś tak w drugiej godzinie drogi mieliśmy kryzys, a potem już szło się całkiem znośnie. No gdyby nie ten upał tylko. Góra miała troszkę ponad 960 m npm. Przeszliśmy przez wszystkie piętra krajobrazu. Jakoś tak na 1/4 wysokości góry był klasztor Franciszkanów, czyli tzw. samostan. A góra? hmmm. Skały, kamyczki, łąki, krzaczory… Najgorsze było jakieś takie łąkowate piętro, bo przy dróżce na kwiatach siadywały tam ogromniaste jakieś tak szerszenio bąki, nie wiadomo co — otrzymały roboczą nazwę bąkoloty. Ale serio, ogromne. Takich ogromnych u nas nie ma. Legolas musiał o pomoc prosić — Aragornie, Aragornie, złap mnie za rękę ;-). No bo siedziały bąkoloty maksymalnie przy drodze, bałam się ich okrutnie. Michał niby cierpliwie, ale jakoś tak zirytowanie i krzyczał na mnie co jakiś czas :(. No ale na szczęście na piętrze leśnym i skalnym już ich nie było. Były za to osiołki… Ok xD. W drodze na szczyt napotkaliśmy na kilka zamkniętych przejść, ale w końcu na ten szczyt dotarliśmy. Pięknie, pięknie, widoki itd., ale jakoś nie chciałam tam siedzieć, chciałam już schodzić i wracać do domu. Zeszliśmy, schodziło się łatwiej niż się wchodziło. Wychlaliśmy jakieś 4 litry wody, a i to było za mało. Zgrubsza Michał był z nas dumny, więc z wycieczki na górę jesteśmy zadowoleni. Ale nie nastresowałam się tyle od mojej pierwszej matury, serio. Przynajmniej żmij nie było. Tylko jeden wąż (najpierw się wygrzewał na słońcu a potem chyba się przegrzał) i jaszczurki. Generalnie zeszliśmy z góry zmordowani, ale zgrubsza szczęśliwi.
![]()
Widok z samostanu
![]()
Samostan — w środku
![]()
Wąż przed
![]()
I po
![]()
Widoki
![]()
Przerwa
![]()
Droga
![]()
Osiołki
![]()
Michało je na szczycie
![]()
My razem na szczycie
![]()
Widoczek ze szczytu
Przyjazd był mordęgą, powrót też. Wyjeżdżaliśmy o 20, ale już o 10 musieliśmy opuścić pokoje. Potem 10 godzin musieliśmy się szlajać bez domu. Poszliśmy na spacer, zajęliśmy się czymś, ale po tych 10 godzinach już byłam zmęczona, a czekało mnie jeszcze 28 godzin w autokarze. Na szczęście podróż powrotna była krótsza. Na nieszczęście w Katowicach się przesiadaliśmy do jakiegoś śmierdzącego zatłoczonego busa, błeee!
![]()
Bebo w niebieściutkim morzu
![]()
Ostatni dzień — spacerek
Ech, ech, fajnie było. Zadowolona jestem z tego wyjazdu. Byliśmy dla siebie dobrzy, jedyny zgrzyt to ta zmiana planów na początku (obiadokolacja zamiast aneksu kuchennego itd), ale generalnie się nie kłóciliśmy. Słodko było, romantycznie. Spacerki, kawiarenki, piwka, winka, restauracyjki. Spaliśmy razem, tak słodko było ;3. Oczywiście ja się cieszyłam, że jesteśmy razem, ze jest tak słodko, tak fajnie, a Michał się był zainteresowany statkami, samochodami i krabami ;-). Ale oki. Słodziaśnie było, ale tak krótko jeszczeeeee!!!!
![]()
Moje małe wredne
Thursday, July 17 2008
Dobra!
posted @ 22:49 in [ ...})i({... ]
Po Teleporcie jesteśmy, fajnie było ;3.
Teraz jedziemy do Chorwaaacjiii.
Jeśli o mnie chodzi to nie dzwonić, nie smsować, bo nie mam roamingu i mieć nie będę, więc nic do mnie nie dojdzie. Uhuhuhuhu! Już się nie mogę doczekać wakacjen z moim narutarden klaunen bebe! Nia, nia, nia!
Może się znajdą w Chorwacji jakieś kawiarenki, to chociaż zajrzymy do netu raz na jakiś czas. Wakacje, wakacje!
Sunday, June 15 2008
Allegro › Fotografia › Pozostałe › Usługi fotograficzne › Obróbka fotograficzna
posted @ 01:50 in [ ...})i({... ]
Uwaga uwaga!
Siakiś czas temu, a dokładniej w walentynki, dostałam od Durysiczy cuduowny prezent fotograficzny:
Plakatowej wielkości nasze zdjęcie z naszych zdjęć.
![]()
KS
Słodziaśny to był prezent, Roman i Walenty i wzruszająco!
Poza tym to inspiracja filmem "Truman Show"
![]()
TS
a wiadomo, to jest Karina Show :-)
Anyway, teraz i Ty możesz mieć takie boskie zdjęcie w swoim pokoju.
Poza tym to idealny prezent dla ukochanej osoby i wogle warto.
Wystarczy kliknąć TUTAJ.
Bo to moje kochanie robi.
Thursday, May 15 2008
Co jest doktorku?
posted @ 02:53 in [ ...})i({... ]
Agrykola 14.05.2008 — rozpoczęcie sezonu. ;-)
W piątek się rozpiszę z notką, bo mam coś do przekazania światu.
Wednesday, April 09 2008
Moar Magni
posted @ 22:51 in [ ...})i({... ]
Jeszcze troszkę fotek z Magni, Część Gargoylowa, część Kwakowa. Czekamy na części Corvusową jeszcze...
![]()
Słodziaki mleczaki [Kwak]
Mi ;3.
![]()
Me na scenie [Kwak]
![]()
Z Gargoylem [Kwak]
![]()
"Za Sebą" [Gargu]
Masterskie jest to zdjęcie no ;D.

I jeszcze jedno Kwakowe. Pt. "Coach — co Ty byredzisz?" xD.
![]()
Ostatnie, obiecuję ;-) [Kwak]
I mistrz drugiego planu... ;-)
Tu się Kwaku domaga fotek ;P więc będzie więcej eheh ;D
![]()
Ładny karniak w panelówce
Z mikrofonem Coacha i kawałkiem Eudial. Się najadłam strachu przez ten mikrofon, bo na konie łaziłam właśnie z tym oto zepsutym mikrofonem Coacha, a pan z obsługi się do mnie przyczepił, że to ich łuu, aż mi serce stanęło, brr XD.
![]()
Z kurczątkiem
Ok, przyznaję, to zdjęcie wymaga uwiecznienia na karniaku xD. To jest moje najbrzydsze zdjęcie z Magni. Zrobiłam na nim szyje Pudziana i Lincolna Burrowsa omg XD i tak, na tym zdjęciu wyglądam jak Rumi ;-).
![]()
Z Tamiko
Chyba się Tamiko nie obrazi za bezpytajne upublicznianie jej reniferzego wizerunku ;-), bo obydwie ślicznie wyszłyśmy tu ;3. Zresztą jest na aco...
Tuesday, April 01 2008
.... looooove!
posted @ 12:09 in [ ...})i({... ]
♥ Trzy lata ;3. Trzy cuuudooowne lata! ♥
Cztery lata zaokrąglając w górę. ♥
Daje do myślenia, hę? ♥
Podsumowanie naszej cudownej znajomości (uwaga niektóre momenty 18+!!!!!, no, 16+ niech będzie ;P):
[Kliken]

♥ ♥ ♥
You know the rules!
