Friday, July 11 2008


Ava — fotki
posted @ 04:19 in [ Palantki kochana ]

Oki, Kwaka fotki z Avy. Głównie Palanciarstwo się na nich pręży. Całość można zobaczyć TU.

Palanciary w bufecie na dole
Palanciary w bufecie na dole

Oczywiście nie udało nam się sfotografować wszystkiego (czyli nas z dekoracjami naprawdę ciężko nas zebrać w jednym miejscu o jednej porze ;/), kupka.

Bleble i bleble
Bleble i bleble


Z Zombikiem
Z Zombikiem


Tu się kolega zdziwił
Tu się kolega zdziwił


Bufetowe wyjce
Bufetowe wyjce


Śpiewanko
Śpiewanko

Magda "oooo", Basia "oooo", Gosia "oooo", Karniak "shwa", Anka "bleblebleble" xD.

Radośni klienci nocnej Karczmy pod Palantkami
Radośni klienci nocnej Karczmy pod Palantkami


Fensir — prawda
Fensir — prawda

A Anka to potem miała na sobie XD XD XD.

Emo Kwak
Emo Kwak

Się na avatarka nadaje ;-)

Chirurdzy
Chirurdzy

Siostro, skalpel ;-).

Ej malllleńka!
Ej malllleńka!


Trzy wredoty
Trzy wredoty

Jakiś taki mam płaski łeb...

Czekając na Autograf Piotra W. Cholewy heeelooooł!
Czekając na Autograf Piotra W. Cholewy heeelooooł!


Taaa
Taaa

Widzicie to wielkie "NIE"... Uhm, daliśmy mu do podpisania oryginał, kwasiarze, kwasiarze!

Karniak i bąbelky!
Karniak i bąbelky!


Maś bąbelka
Maś bąbelka


Zaangażowane wyjce w bufecie
Zaangażowane wyjce w bufecie


Basia wita w Basiowym nocnym raju
Basia wita w Basiowym nocnym raju


Lilo i Stitch na koniec
Lilo i Stitch na koniec

God, przez przypadek napisałam loli XD.

Anyway, wszystkie zdjęcia są Kwaka, nie ruszać, bo i tak podpisane ;-).
ghod, zawsze zapominam jak to się grupowo risajzuje XD XD XD.
Oka, widzimy się na telepie. Będziemy robić reportaż ;3.



Monday, July 07 2008


Staszka nie ma tu* — Avangarda 2008
posted @ 03:16 in [ Palantki kochana ]

No tak, wróciłam z Avangardy, odespałam trochę, zeżarłyśmy z dziewczynami bufetowe ananasy, więc już pora coś napisać :-). Bo generalnie to było fajnie ;3.

W tym roku Avangarda była w konwencji Cthulhu/horror. To dobry motyw, również na bufet. Ale nieee ;-), my zrobiłyśmy bufet w stylu hawajskim :D. Tak dla kontrastu ;-). To był dopiero dobry pomysł! Napracowałyśmy się niemiłosiernie, miałyśmy tyle stuffu, że nas bebe na dwa razy musiało wozić! Ale przytwierdziłyśmy wszystko do ścian i całej reszty i chyba wyszły nam najlepsze dekoracje ever! Miałyśmy krajobraz morski z zachodzącym słońcem, miałyśmy palmy z kokosami i małpą, miałyśmy Johnny'ego Bravo w wydaniu wakacyjnym, uroczą deskę surfingową, ananasy, girlandy, lampiony, ścianę z babmbusa, Lilo i Stitcha do robienia sobie zdjęć, lampiony, boskie menu i cudowne cthulakowe plakaty. Do tego nastrojową muzykę z "Lilo i Stitcha" plus jakieś hawajskie rozrywkowe rytmy, hawajskie szmaty wieszane no i stroje! Stroje nam załatwił Xaric od jakiejś swojej hawajofilskiej znajomej. Miałyśmy husty, parea, spódniczki, kwiatowe wieńce na głowę i na szyję (tzw. lei), dwie spódniczki z trawy! Więc udekorowałyśmy bufet hawajsko, ubrałyśmy się hawajsko i wszystko wyglądało cudownie ;3. Wyglądało cudownie, ale było trochę mniej cudownie. Nowa szkoła, nowe zasady. W tym roku oficjalnie bufet prowadziła profesjonalna pani bufetowa. My zrobiłyśmy dekoracje i właściwie już nie miałyśmy co tam robić. Mogłyśmy tylko siedzieć i ładnie wyglądać, a to raczej nudne ;-). No cóż, w tym roku bufet był średnio nasz :(. Przynajmniej od 8 do 21. Bo od 21 do 8 miałyśmy swoją karczmę! Co prawda z minimalnym menu, ale była nasza nasza nasza! W naszym stylu, z naszym żarciem, z nami :D, z naszymi ludźmi, z UltraStarem :-) yo dla laptopa Esse, z naszymi szanownymi klientami ;). I wszyscy, którzy byli rozczarowani tym, ze w tym roku karczma taka niepalantkowa mogli przyjść i popalancić z nami w nocy :). Można było u nas spożyć tosty, parówę, zupkę chińską, tymbarka, kawę, herbatę i to chyba tyle. Można było powyć do mikrofonu albo pofiltrować z nami :D. Bardzo byłyśmy zadowolone z tego Palantkowego nocnego, bo to było coś totalnie naszego. I podobało się ludziom :-). No zaziomiłyśmy. Oczywiście miałyśmy kilku cało- i conocnych bywalców, których pozdrawiamy, Kwak ;-). Teraz mam taką chrypę od tego US, że mówić nie mogę xD xD XD.

Brzydki karniak w Lilo
Brzydki karniak w Lilo


Przygotowania
Przygotowania


Przygotowania
Przygotowania


Przygotowania
Przygotowania


Karniak z gorylem
Karniak z gorylem


US
US


Kwak prawdziwy artysta ;-)
Kwak prawdziwy artysta ;-)


Kolejną częścią sukcesu jest wywiad do radia, yo. Radia przez duże er, heee! Bo, na Avie zjawił się chłopak z Antyradia! I zrobił z nami wywiad. Zobaczymy jak to wyszło, zobaczymy... Na razie nic nie chcę pisać, bo może się okazać, że było beznadziejnie i wtedy sie nie będę chciała przyznać, że tak skopałyśmy nasze 5 minut w mediach ;P. Zobaczymy.. Pan z radia był bardzo sympatyczny, odwiedził naszą karczmę wieczorem i nagrał jeszcze moje majaki, uhhh, no nieważne, może potem udostępnimy mp3. Uhh, nie wierzcie przedstawicielom prasy, kiedy mówią, że TO jest wyłączone ;D. Tak czy siak, zobaczę jak wypadłyśmy ;-) i może was zapoznam z materiałem ;p.

Palantki udzielają wywiadu
Palantki udzielają wywiadu


Mały brak sukcesu był taki, że przygotowałyśmy sobie konkursy do bufetu i żadnego, żadnego nie zrobiłyśmy! Miały być strój avangradowy, hula na gazecie, kalambury w rytmie hula, przypnij mackę Cthulhu, coś z niczego, a nam się nic nie udało zrobić...

Poza tym, z racji, że w ciągu dnia nie miałyśmy co robić, to troszku sobie pobyłyśmy na konwencie. Fajnie, zazwyczaj na Avie się nam nie udawało. Kilka prelekcji, konkursów, Potterowski (odpadliśmy xD), Pratchettowski (karniak trzecie miejsce tralalalalala!). Z tego Pratchettowskiego to byłam dumna. W sumie miałam łatwe pytania. Kto jest jedyną osobą, która ma oficjalne pismo od Patrycjusza, że jest człowiekiem? Pff, Nobby. Jak się wabi żółw? Pfff, A'Tuin. Co było odpowiednikiem Grecji w ŚD? Pfff, Efeb. Ok, najpierw powiedziałam Tsort, ale potem się poprawiłam ;p. W kolejnej rundzie pytanie o ulubiony koktajl Niani, ten z bananem — uwaliłam. I o kogota, którego bała się babcia też uwaliłam (przekręciliśmy nazwę), hmmm tego pytania, na które odpowiedzieliśmy (z partnerem, bo to była konkurencja parami) dobrze, jakoś nie pamiętam. Może się dowiem. Anyway, nie doszłabym do finału, gdyby nie duży fart. Normanie było pytanie do innego uczestnika o to jak sie nazywał w polskim wersji kruk. Podobno Mi-Odrzekł. Z tej okazji prowadzący zadał pytanie dodatkowe (za 5 punktów i ho ho) o to jak się nazywał kruk w oryginale. Powiedział, ze tłumaczenie jest "z dupy" (nie tłumaczył Piotr W. Cholewa, do którego i tak dojdziemy później, tylko jakaś inna pani). Nie czytałam nic po anglu z krukiem, ale wiedziałam do czego jest krukowa aluzja w ŚD, come on, i wytłumaczenie wcale nie jest z dupy. Ptak mi odrzekł, Quoth the raven, ahahahahha! I tak dostałam się do finału dzięki panu dr D. i wstępowi do literaturoznawstwa ;-). Finał był ciężki, trzeba było angielskie cytaty czytać i zgadywać z jakiej to książki. Hm, zgadłam 2 na 8, ale kurde, niektóre z nich mogły być z prawie którejkolwiek książki ze ŚD.. Albo każdej książki o wiedźmach, straży, śmierci, eh. No tak czy siak, trzecie miejsce, ładna nagroda, w którą teraz popyla na kompie Basia ;P, jest. Zresztą o nagrodach jeszcze pisać będę. W czym tam my jeszcze brałyśmy udział... Wpadłyśmy na prelekcję Staszka Mąderka, który powiedział, że przyjechał na Avę dla nas i że rozkładamy się na górze xD uhh uhh. A no i potem dopadł nas Jeż Jerzy, który łaził po konwencie, tańczył ze mną, poszedł na randkę ze mną i jestem lamą. A potem Avangariada — starcie vipów. Czyli teleturniej dla szych fandomu fantastów. Staszek Mąderek, Piotr W. Cholewa, Jakub Ćwiek vs Aleksandra Janusz (Kawaii!), Witold Jabłoński i Jacek Komuda. Noo taki teleturniej, a la familiada po części, po części improwizacja, a na koniec scenki z "300" i "Potopu" i makarena. Bardzo fajnie było, przyjemnie, zabawnie, bardzo luźni ludzie. Oraz: Piotr W. Cholewa podpisał nam na wymiętym oryginale Jingo, tralalalalala! Nom. Ogólnie to tak tak, zabawnie było, chociaż IMHO niektórzy trochę za głośno się śmieli... Ok. Na czym my tam jeszcze byłyśmy... Na prelekcji o nauczaniu angla przez erpegi (olol), na rycerskim, na wyborach wieśniaka roku, ale to takie tam skakanie przez gnojówkę ;-). I chyba tyle.

Mąderek i Komuda
Mąderek i Komuda


Wszyscy
Wszyscy

Makarenę tańczyli. Tatatatatatatata makarena.

.
.

Nie podpiszę, niech się samo broni ;-).

Bliźniaczki z jeżem
Bliźniaczki z jeżem


Karniak ze zboczonym jeżem
Karniak ze zboczonym jeżem


Karniak tańczy z jeżem
Karniak tańczy z jeżem

Ekhe XD.

Skok przez gnojówkę
Skok przez gnojówkę


Fajność była na Avie jeśli chodzi o nagrody. Bo w konkursach można było wygrać avangardowe pieniądze — złe szelągi czy tam jakie inne mroczne szylingi. Potem szło się z tym do sklepiku i można było kupić nagrody. Ja koniec końców kupiłam siakąś tam książkę i "Blondynkę w opałach" — grę, która jest teraz ubasiowa. Ale wygląda na fajną. Pojazd po blondynkach na maksa xD XD.

Ostatniego dnia to już tylko sprzątanko i do domu... Ih ih, zadowolona jestem z Avangardy. Udało nam się połączyć ziomienie w bufecie z braniem udziału w konie, cudo. Moje bebe dużo nam pomogło, a ja się na nie tylko fochałam, hehe. Oomm, ale za to chyba pierwszy raz w historii Avy się wyspałam. Pierwszej nocy spałam od 5 do 13 :-), drugiej — od 8 do 11, ale całkiem rześka byłam.

Dałam trochę Dżołowych fotek, ale czekamy tu na inne zdjęcia, a szczególnie na Kwakowe! Więc sie proszę jeszcze spodziewać więcej fot!
________________
*wchodzi Joe do bufetu i tonem "Staszek szybki jest" mówi "Staszka nie ma tu". A był xD.



Thursday, July 03 2008


Ommm
posted @ 11:02 in [ Palantki kochana ]

No to.. Let's Avangarda!



Wednesday, June 25 2008


Z wypadków tragicznych
posted @ 21:58 in [ Palantki kochana ]

W ramach bufetu na Avangardę w tym roku przygotowujemy coś totalnie odjechanego. Będzie trochę zmian, trochę inności, ale jedno jest zawsze aktualne — trzeba zrobić dekoracje ;-).

No to zaczęłyśmy od podstaw, czyli zdobycia materiałów. W tym celu poszłyśmy do Arkadii po kartony. Z ekskluzywnych sklepów wysłano nas do podziemi Arkadii, gdzie, tuż przy leżu potwora ;-), znalazłyśmy odpowiednie materiały. Wracamy obładowane tymi kartonami i innymi zakupami, a tam — ludzie idą z Burnem. No Burna gdzieś rozdają! Rozdawali... Wzięłyśmy po butelce, piłyśmy sobie i szłyśmy obładowane do domu. Na światłach zagadał do nas rowerzysta.
Rowerzysta: Co? Pod Arkadią rozdają?
Kwasiarz Karina: Nieeee! Musiałyśmy iść po to do podziemi i wyciągać...

Chodzi o to, że koleś pytał czy Burna rozdają pod Arkadią, a ja myślałam, że on pyta o kartony...
Co? Pod Arkadią rozdają? Ta, rozdają XD. Gaaa!
Ghaaa! XD Skwasiłam to xD.



Wednesday, November 28 2007


lol wut
posted @ 16:09 in [ Palantki kochana ]

Pierdzę na wilki i bekam salami.

TR Anniversaaaryyyy ;3



Wednesday, July 04 2007


Kilka fot z Avangardy
posted @ 23:53 in [ Palantki kochana ]

Tak, tak. Durysiątko zakupiło czytnik kart i odzyskaliśmy troszkę zdjęć. Wrzucam tu kilka. Jakby ktoś miał ochotę na resztę to niech się odezwie i zostawi maila.

Karniak i Basiak
Karniak i Basiak


Znowu Karniak i Basiak
Znowu Karniak i Basiak


Jeden z naszych cudownych wantedów
Jeden z naszych cudownych wantedów

Tu akurat eX.

Samotny klient przy barze
Samotny klient przy barze


Cudowanie udekorowana ściana
Cudowanie udekorowana ściana

Deski wymiatają, nie? To zasługa Arachne :).

Zdjęcie jak Misiek robi zdjęcie
Zdjęcie jak Misiek robi zdjęcie


PIĘKNE...
PIĘKNE...

...zdjęcie ze szczegółami pana od jogi. CUDO.

Yhyh
Yhyh

[ksywka trudna do wymówienia ;P]

Basia i wieśnioki.
Basia i wieśnioki.

Albo po prostu: wieśnioki.

HOOLIGANS
HOOLIGANS

Rpg hools po prostu. Na zdjęciu Kastor i Ernest.

Basia i Vegon
Basia i Vegon


karniak na tle programu LPR
karniak na tle programu LPR

Czyli Licznych Palantkowych Rozrywek >:D.

Karniak
Karniak

W całej okazałości i z podwójnym brzuchem.

WRRRYYYYYY
WRRRYYYYYY


Impreza w bufecie w piątek
Impreza w bufecie w piątek


Palantki i Cih-y
Palantki i Cih-y


XD
XD

Szczęśliwy (albo i nie xD) dzień Fensira.

Widzicie jaki radośny? ;3
Widzicie jaki radośny? ;3


Palantkowa chwila prywatna
Palantkowa chwila prywatna


Dwa razy lepszy niż tani proszek!
Dwa razy lepszy niż tani proszek!

Nie zwracajcie uwagi na napis. To Magda.

Karniak i Vegon uummmm.
Karniak i Vegon uummmm.


Karniak w kuchennym wirze pracy
Karniak w kuchennym wirze pracy


A tu moim zwyczajem ja.
A tu moim zwyczajem ja.


Tak...
Tak...

Takie rzeczy też nam się w bufecie zdarzały ;-).

Nie chcę wiedzieć
Nie chcę wiedzieć


Karaoke
Karaoke

Na ktorym mnie nie było. Marnowałam czas na Nocy z anime.

Baś
Baś



Monday, July 02 2007


Avangarda 2007
posted @ 02:35 in [ Palantki kochana ]

O tak. Już po Avie. No to jedziemy z relacją.

Oczywiście miałyśmy prowadzić bufet. Miałyśmy i prowadziłyśmy. W tym roku w stylu westernowym. Czyli nie było bufetu. Nie było Karczmy Pod Palantkami. Był Saloon Pod Palantkami [nie, nie "salon" lecz "saluuuun,ok?].

Przygotowywałyśmy się od czasu jakiegoś, ale nie żeby jakoś masakrycznie długo. Jeśli chodzi o wystrój np to zadanie nie było jakieś wybitnie ciężkie. Szanowna Raszyńska wyremontowała stołówkę. Jest ślicznie, drewniano-bordowo. To idealnie pasowało do naszej westernowej konwencji. Większości ścian nie trzeba było dekorować — już były idealnie bordowe lub drewniane. Dowiesiłyśmy trochę bordowych szmat, zieleńsze ściany oblepiłyśmy szarym czyli brązowym papierem a Arachne namalowała śliczne i autentyczne deski. A na ścianach wisiały tzw wantedy :3. Wyszło super! Miałyśmy nawet kosz ucharakteryzowany na beczkę ]:>. No i same się ucharakteryzowałyśmy! Przebrałyśmy się za w różnym stopniu wiejskie dziewczęta. Miałyśmy kapelusze, ciuszki w klimacie, uhhuhuu, sexy było.

Z menu w tym roku też było prościej. Nie mogłyśmy nic pichcić same. Mogłyśmy tylko odgrzewać. I bardzo dobrze. Bo rok temu zdecydowanie się pogubiłyśmy z tym gotowaniem. A teraz luzik. Odgrzewanko i spoczko,. Wszystko się udało, organizacja pracy generalnie bezproblemowa. Poza tym do pomocy miałyśmy Arachne i Anię — znajomą Magdy. Nasze kowbojskie menu wyglądało tak:
— teksańska masakra [leczo]
— rodeo [pizza]
— długi Joe — mój personal favourite ;-) [zapiekanka]
— pif paf [hot dog]
— bardzo dziki ziemniak [frytki]
— wafflo bill — lol, batonik
— prosto z prerii [tymbark]
— blada twarz [herbata]
— czarny charakter [kawa]
— kropla rosy [woda]
Ceny przystępne, miła obsługa. Tylko kilka razy wywaliłyśmy korki ;-). Ludzie przychodzily i jedly :-).

Jeśli chodzi o mnie to ja się dobrze bawiłam na Avie. Kon (chociazby po liczbie ludzi sądząc) wypadł lepiej niż rok temu, zdecydowanie. Nasz bufet też. Czułam się dobrze, bo byłam ładnie ubrana, ludzie się patzyli i było milutko ;3. Fajnie jest robić w bufecie, przychodzą, siadają, gadają, jedzą, smieją się z Palatnek sysys, fajnie :>. Była taka ekipa stałych przesiadywaczy bufetowych. Fensir :-), Vegon, jeszcze kilku kolesi. A z Cih-ym imprezę jaką zrobiłyśmy w piątek wieczorem ]:> >:D. Z grrrubsza ludzie byli fajni. Ciekawi, interesujący. Szczególnie jak wykazywali symptomy zakarniaczkowienia :-).

Konwent... Właściwie cały czas byłam w bufecie, nie byłam ani na ćwierci konwentowej atrakcji. No, na kawałku konkursu na największego wieśnioka. I rozdawałam nagrody na turnieju konfy. Chyba tyle. Mój chłopak Michał obiecał, że wpadnie na Avangardę, ale nie wpadł, obiecanki cacanki..

Wyszłam z konwentu tylko na jedną noc. Na Noc z Anime — pokaz anime organizowany przez portale anime.com.pl i otaku.pl. Spałam na siedząco. Ehh. To była strata miejsca na widowni. Zamiast mnie mógł siedzieć ktoś względnie przytomny. Albo ktoś, kto się nie focha. Albo ktoś, kto umie połknąć dużą tabletkę. Tak. Po pokazie wróciłam do domu, spaciu, a potem siu na kon.

Ostatni dzień to już takie dogorywanie. Ludzie nie mieli co robić, to przychodzili do bufetu. Więc zrobiłyśmy palantkowe konkursy. Wantedy, rysunkowy i w samo południe. Trochę zmodyfikowałyśmy szczegóły, ale nie w tym rzecz ;-). Fajowo było. A jako nagrody rozdawałyśmy parówki xD. Potem jeszcze małe karmienie, a dalej tylko sprzątanie, składanie. Żeby nie było nudno rozlałam butlę oleju na podłogę.. ;/. Nie było nudno o.O. Potem do domciu. I koniec. Czekamy na za rok.

Ahhh, no i Uboot. Uboot, Uuuuubooottt. Bo moze pojawimy się na Uboocie, ale to jeszcze nic nie wiadomo. I tak chyba himitsu.

Ah, no i zdjęcia. Bo pożyczyłam aparat od mojego chłopaka i cykałyśmy trochę fotek na Avie. I co? wracam do domu a tam memory card error i no image :(. I jak ja to powiem dziewczynom? I jak ja to powiem ludziom, którzy wzięli mojego maila, bo chcieli nasze fotki? Panie, wszystkie zdjęcia dupły. Bluueee ;(. Więc zdjęć nie będzie :(. Chyba, że z jakiegoś portalu ukradnę, ale to może później poszukam. Jeśli ktoś to czyta i posiada fotki z Avy to walić drzwiami i oknami.

Buziaki dla saloonowych przesiadywaczy :*.
I szych fandomu rpg, lulz.