Thursday, March 29 2007


Zzzainspirowana przez mój serial ostatnio z ulubieńszych :-)
posted @ 23:44 in [ Karina Show ]

- What?
- I've got Aunt Irma visiting.
- Do you not like aunt Irma... I've got... I've got an aunt like that!
- It's my term for... my time of the month...
- What time of the month? The week end?
- No.
- Does Aunt Irma visit on the week end?
- It's high tide...
- But we're not on the coast.
- I'm closed for maintenance. (etam, żeby aż closed od razu? XD)
- Closed for maintenance?
- I've fallen to the Communists!
- Well, they do have some strong arguments.


-> "Carrie", Moss, first scene in "Carrie"! :-)

Tak, tak, ciotka Irma, nareszcie. Czekałam.

Raczej jestem ostatnio hm... niestabilna, więc wiedziałam, że nadchodzi.

Yhy, headachy, weakened, irritability, anxiety, breast tenderness (zdecydowanie!).
I feel delicate. And... annoyed... And... I think I'm ugly (powiedzmy ;P).



Thursday, March 29 2007


Magnifi V
posted @ 14:46 in [ Karina Show ]

Uh, nareszcie sie zebrałam do napisania czegoś na temat ostatniego Magnifi! No bo jasna sprawa — pojechaliśmy. Pociąg mieliśmy w sobotę o 6:05. To oznacza, że trzeba było wstać o 5. I kurde wstałam, ale całą noc oka nie zmrużyłam, jakoś nie mogłam zasnąć :(. Więc byłam zmęęęczooonaaa. Trochę się niby przespałam w pociągu, no. W Krakowie byliśmy jakoś po 9, wsiedliśmy w tramwaj z grubsza i pojechaliśmy do hotelu, który podobno miał być w okolicach tego domu kultury, czy co to tam było ten Solvay. Hotel był, wyglądał mmm, nieważne jak wyglądał. Ważne, że się dało przespać :-). Potem wyruszyliśmy na konwencik. Konwent jak konwent. Całkiem miło było. Pomijając kilka załamań nerwowych to się dobrze bawiłam. Wprawdzie nie uczestniczyłam w żadnych panelach i takich tam, ale cosplay dość fajnie wypadł, pokaz karate, kurde flaczek, też.. Panel o "Otaku", gdzie przeszkadzałam Yankowi przemawiać XD. No! Musiałam, bo to było w lustrzance (sali z lustrami). Więc _musiałam_ tańczyć :P! A propos lustrzanek XD. Założyliśmy się z Michałem o to jaki aparat ma K. XD. I przegrałam litrową colę. Jeszcze nie odkupiłam :P. Oj :P. O. Poza tym jedzonko było fajne. Znaczy, fajne. Koło konwentu było centrum handlowe i poszliśmy tam jeść obiadek i jadłam pyszną kukurydzę, która wchodziła między zęby xP. Z grubsza wieczorem poszliśmy do hotelu. Na na na na na na na na, na na na, na na na, na na na! Rano wstaliśmy, trochę się jeszcze pokręciliśmy po konwencie. I pojechaliśmy do Karkowa. Krakowa Krakowa. Pofochałam się, zostawiliśmy bagaże na dworcu. Pokręciliśmy się po rynku, pooglądaliśmy nieruchomych panów, poszliśmy nad Wisłę. Potem zjedliśmy chaczapuri z Chojnackimi, pyszniaście było :3. A potem, mmm, potem na lllllodyy i szybciorem do pociągu i do domciu.

Słodko było w generalu. Konwent jak konwent. U nas słodko. Dwie godzinki straciłam, ale i tak dość szczęśliwie mi było w Krakowie z Kurczęciem :-).

Zdjęć w notce nie będzie, bo mdr jest odcięty od netu. Będzie tylko jedno, słodkie. Z tentacla, chyba Gargoyle nam zrobił. Ślićne :-). Mozie napiszę żeby resztę przysłał, hmmm?

Miii!
Miii!



Thursday, March 29 2007


.
posted @ 01:01 in [ Karina Show ]

Madness? No, this is KARNIAAAAAAK!

KARNIAAAAK!



Wednesday, March 28 2007


Huuuuuuu~~!
posted @ 00:54 in [ Karina Show ]

Właśnie wróciłam z Japan Inspirations 2. Mało ludzi było, ale ja się i tak zajesuper bawiłam. Dawno nie tańczyłam, mam ochotę potańczyć do disco polo, do explosion i do normalnie akcentu. Ale japsy tez były fajne. Japan inspirations — w skrócie: Jap Insp. japoński inspektor :P).

Generalnie to było słodko, z moją słodką słodziczą, wytańczylam się, relacja z Magnifi v rodzi się w bólach.

A ja na razie udam się wysiusiać piwo i pouczyc sie do kolosa z franca. I poczytać orzeczenia na epg! I zajrzeć do spicza na angielski, uhh. To będzie noc ;-).

Buziaaki!!!
:*



Monday, March 26 2007


Ahhh! After 10000 years I'm free! It's time to conquer Earth!
posted @ 12:01 in [ Karina Show ]

Bozie drogi! Miałam zepsuty komputer. Ciężko było... Sporo czasu minęło... Sporo, ze dwa tygodnie. Ale zdaje się jakby normalnie te 10000 lat... Straszne to przeżycie było! Moja siostra gadała sobie na gadu z jakimś nowym narzeczonym (!>:D!), a tu nagle — ciemność! I już się komputer nie chciał włączyć. Znaczy, niby chciał, ale się nie uruchamiał wwrr (ale teraz już jest dobrze, nowa płyta, więcej pamięci ahaa!). Na początku byłam wściekła, sfrustrowana i stęskniona! No bo jak to tak bez komputera, bez... wiadomo, wszystkiego. Nawet mama się stęskniła (!!!) i trzeba było łazić rachunki płacić do dziewczyn albo do kafejki. Kurde myślałam, że fiknę, nie mogłam grać sobie w Armageddon's Blade i wrrryyy (bo Restoration of Erathia juz przeszłam wrrr :3) ani na karniaku nic napisać, poczty sprawdzić, dupa, panie. Ciężko było, ciężko, ale zaczęłam dostrzegać zalety (!!!) — więcej czasu, przeczytałam więcej książek, bardziej się wyspałam, nawet Barcza zaczęłam czytać (a to na studia i ma 1000 stron!).

Z rzeczy do opisania na karniaku to ominęło spotkanie z tym całym Sakuraiem, ok. I Magnifi. O Magnifi skrobnę jak będę miała czas ;3.

Uhh, ale mnie długo nie było-o-o!



Sunday, March 11 2007


Kinda
posted @ 03:15 in [ Karina Show ]

Busted!

I know.

Jedzie jedzie wózek
a na wózku Buzek
raz dwa trzy cztery
maszerują wyższe sfery
za nim Lepper jedzie
po nim lepiej będzie
siedzi na lawecie
liczy ecie-pecie
traktorami drogi grodzi
owce na manowce wodzi


Fi-ni-to.



Wednesday, March 07 2007


Dziaao!
posted @ 00:54 in [ Karina Show ]

Norrmalnie wiosna nadchodzi. Już nie będzie śnieg padał na pewno!
Wiosna, wiosna! Nareszcie! Już miałam dość zimy. Po części dlatego, że nie posiadam zimowych butów. Po części, po dużej ;-). Ale juś na ścięście jest cieeepłooo! Uhuu! Mam ochotę na gumę cynamonową i Snickersa, yo :-)! I looodyyy. I jutro ma być cieplicz, i nie trzeba będzie się kutać w szaliki, ihihi :D. Cieszę się bardzoł :-).
Hy, hy, hy, hy }8>