Buuuu.
I'm fucked.
Monday, February 18 2008
.
posted @ 01:31 in [ Karina Show ]
Friday, February 15 2008
Hou hou hou
posted @ 02:08 in [ Karina Show ]
Dawno mnie tu nie było. Ostatnimi czasy częściej wchodzę na pudelka niż na karniaka omg o.O. Aaale postaramy się to zmienić i zacznę tu skrobać. No, wróciłam.
Już po sesji, to się pochwale moimi cudownymi ocenamy.
Najpierw kolegium:
Czytanie: 5
Yeeey. Myślałam przez chwilę, że będzie 4 to się prawie poryczałam xD.
Metodyka: 4,5
I tak nieźle, spodziewałam się czegoś gorszego.
Fonetyka: 4,5
3 punkty do piątki ;[. Się wściekłam.
Gramatyka opisowa: 5
Jeden z moich ulubionych przedmiotów :-).
Histotia filozofii: 4
Rrrhhh. :[
Kultura i historia Anglii: 5
Się uczyłam :-).
Komunikacja ustna: 5
Znowu jeden z moich ulubionych przedmiotów. Ale dalej już nie będzie tak dobrze...
Nauczanie wspomagane komputerem: 5
Se se :3.
Pisanie: 5
Też lubiłam.
Wstęp do literaturoznawstwa: 5
Teraz już się znam ;>.
Ładnie :-). Razem średnia 4,8 >:D.
Do tego mam zaliczony wuefik i jednego oguna: Wstęp - techniki i terminologia architektury na 3. Kurka, mogłam się lepiej postarać do oguna :(, ale i tak czuję się architektonicznie mądrzejsza :D. Nom, ogun mi obniża średnią do 4,63636363 hmmm. No trudno, chyba se go wpisze to będę miała coś z og zrobione. Zresztą z "obcych" przedmiotów i tak lepiej nie będzie. Tak czy siak ładna średnia. Czuję się kujonem ;3.
A propos "lepiej nie będzie" — europeistyka:
Pluralizmy: nie poszłam na egzamin, bo mi kolidował z egzaminem z filozofii. Pójdę w drugim terminie (w marcu), kiedy będzie mi kolidował z praktykami pedagogicznymi XD :E.
WPZiB: 3,5
A nauczyłam się na lepiej, tylko mi sie pochrzaniło :(.
Programy strukturalne: 5
5! 5! 5 z europeistyki, z prawdziwego egzaminu, ahaha :-). Uczyłam się i naskrobałam sporo na egzaminie, ale aż 5 się nie spodziewałam :3. To moja pierwsza piątka na europeistyce. Wczesniej moją najlepszą oceną było 4,5 (nie licząć 5 z lektoratów)
Wybrane polityki UE: 3
Tylko 3, ale wbrew pozorom to ogromne osiągnięcie. Ten przedmiot był w wybitnie niedogodnym dla mnie terminie: piątek 18:30-20:00. A to była moja dwunasta godzina na nogach w piątki i już nie mogłam, no nie mogłam. Byłam tylko na połowie wykładów.. I na dodatek w tej sesji miałam egzaminy wszystkie pod rząd, a to euro, a to kole i no niestety, nie dość, że cały semestr byłam wypruta to jeszcze na sesję mnie wypruło. Przeczytałam moje prawie jak notatki, notatki złotej Magdy i poszłam na egzamin. A na egzaminie 28 pytań, a ja na żadne ŻADNE żadne nie znałam odpowiedzi. W życiu mi się coś takiego nie zdarzyło. Słyszałam o wszystkim, co było w pytaniach i w odpowiedziach, ale nie znałam prawidłowej odpowiedzi na ani jedno pytanie! Tragedia XD. Miałam szczęście głupiego na tym egzaminie albo wykładowca był zmęczony ;-)... Chociaż ja wolę na to patrzeć jak na efekt mojej nabytej podczas 3 lat studiowania europeistycznej intuicji ;P.
Na europeistyce średniej nie liczę, bo nie ma po co ;-).
Nom, to już po wszystkich egzaminach, wszystkie wyniki znam. W sumie po feriach też już jest :P. Poopierdalałam się zdrowo, odespałam cały semestr i pooglądałam seriale. Ho, ho.
"4400" — skończyłam wszystkie sezony, trochę tęsknię, choć pod koniec już się robiło głupkowate.
"Prison break"— czekamy co tydzień na nowy odcinek amerykański, ale już się nie mogę doczekać kiedy się skończy.
"Desperate housewives" — ZAWIESILI, walnięci scenarzyści musieli zastrajkować i nowe odcinki będą dopiero w kwietniu/maju, a i to nie na pewno :(. buu... Usycham bez żon :(.
"Twin Peaks" — durysiątko mi podsunęło miasteczko, mmmm. Fajne, fajne. Agent Cooper ;3, mmm. Wchłonęłam już cały pierwszy sezon i jestem w połowie drugiego, mmm.
"Dark skies" — następca "X-files", sci-fi, stary: '96. Kiedyś leciał w Polsce kiedyś. Widziałam tylko jeden odcinek, więc postanowiłam obejrzeć całość, jestem już w połowie pierwszego (i jedynego) sezonu. Ciekawe, choć trochę głupawe, bardzo sci-fi. Często straszne. Wystrasza za mnie kupę i dostaje takiej sraczki, że nie mogę oglądać, więc tylko słucham, a potem oglądam z Michałem sraczkowe momenty, bo sama się boje normalnie xD.
"Californication" — zaaakooochaaałaaam sie w Haaankuuu ;3. Wrrrr super, super super. Przez to zostawałam nad ranem do hoo hoo. Cudowny serial, Michał ma obejrzeć, a on tylko terminator i terminator!
"Weeds" — właśnie obczajam, zobaczymy czy choć trochę zastąpi mi żony. Po pierwszym odcinku trochę jedzie gilmorkami, ale zobaczymy. Hyhy "They're too young to bleed, they're too young for weed, no grass on the field no grass will they yield". Coś jednak jest w tym serialu ;-).
Agent Cooper i Hank Moody mmmmrrrew rryyy!!! ;3
Może jedno TP przed snem...
A walentynkowymi wrażeniami podzielę się jutro.
Dzia :*
