Thursday, January 31 2008


Sesja..
posted @ 22:04 in [ Karina Show ]

No i tak, część egzaminów już za mną.
Pluralizmy: nie poszłam, bo się gryzły z filo.
Filo: 4. Grrr!
Polityki: lepiej nie mówić. Dwa jak nic!
Architektura: teksańska masakra kolumną dorycką ;-).
WPZiB: mała dupa. Zobaczymy.
Jeszcze tylko mnie czekają fundusze i literatura.

A tu jeszcze przeziębienie na dobitkie D: ułaaaa ;(.

Przynajmniej moje pączkowe kochanie mnie dziś dokarmiło ;3. Oraz: się zważyłam, tak z okazji Tłustego Czwartku i o jest o 3 więcej niż myślałam, że jest. Zresztą czuje się grubo :(. Cza to zrzucić. Odwodnienie pomoże, ha ha ha -_-.

Idę spać. Zaraz.



Tuesday, January 29 2008


Harry Potter, Cloverfield ;3 [BEZ SPOILERÓW]
posted @ 00:54 in [ Karina Show ]

Uhhhh. Piątek, "Cloverfield" ;3. Fajowe było :-).
Dla chętnych:
Cloverfield monster: PRAWDZIWY CLOVERFIELD MONSTER.
A na premierę HP się spóźniliśmy XD.
A teraz czeka mnie cudowny tydzień egzaminów. Tydzień i pół, brrr.



Sunday, January 20 2008


Ehem
posted @ 00:51 in [ Ogólne ]

Sprawa wygląda tak. Karniaki zgłosiły się do konkursu na bloga roku.
Pierwszy etap — zgłoszenia.
Drugi etap — smsy. Można głosować na wybranego bloga smsem, a 25 najbardziej wyesemesowanych blogów przejdzie dalej.
Właściwie to dziwne, bo nie przejdą najlepsze blogi, tylko blogi, których właściciele namówią jak najwięcej osób do wysłania smsów. Cóż, więc niniejszym was namawiam.
Jeśli chcecie pomóc Karniaczkowi choć trochę w jego beznadziejnym żywocie to wyślijcie smsa A02472 (to drugie to jest zero) na numer 71222.
Ehhh.
Zobaczymy co z tego wyjdzie.
_____________
koszt smsa: 1,22
Pieniądze mają być przeznaczone na cel charytatywny
I można wygrać ipoda



Friday, January 11 2008


I don't think there's a cloverfield monster. Enjoy your Godzilla
posted @ 01:29 in [ Karina Show ]

Cloverfield
Cloverfield


Nakręciłam się na "Cloverfield" xD. Jarało mnie strasznie szukanie, goooglanie, nawet przez jakiś czas posiedziałam na /tv/. Działa na mnie ten ich cały "viral marketing" i pójdę do kina na pewno. Chociaż teraz mi trochę mija... Bo na początku było och ach Cloverfield monster, ale będzie straszny film, uhhuhu. A ciekawe jak wygląda potwór, a ciekawe skąd się wziął i takie tam. A ciekawe czy to będzie Godzilla, Lewiatan, Colossus, Parasite, Cthulhu czy co jeszcze innego. Czytałam te strony ze spekulacjami (do mnie trafiała najbardziej wersja, że tym potworem będzie gniew Boga), wgapiałam się w plakat, oglądałam zwiastuny klatka po klatce. Ale teraz jakoś mi już minęła ta cała ekscytacja i spokojnie sobie czekam na premierę. Ochłodziła mnie po pierwsze informacja (w sumie nie wiem czy potwierdzona), że "Cloverfield" będzie dozwolone od lat 13. No come on! Nie ma czegoś takiego jak fajny straszny film dozwolony od lat 13. Poza tym coś mi się wydaje, że to wiele hałasu o nic. Że robią sobie reklamę, a głupi ludzie na to lecą tylko dlatego, że wszystko jest trzymane w sekrecie, a na koniec okaże sie, że to któraś tam Godzilla jakiś głupi robot, albo coś bezhaczykowego.. Zresztą już trochę ujawnili informacji [filmweb link COOO? "Projekt: Monster" WTF?] i jakoś nie brzmi super strasznie mega ekscytująco. Więc teraz już czekamy spokojnie, ale i tak pójdziemy, o.

Pewnie nie Godzilla, ale jesli Godzilla to taka ;-)
Pewnie nie Godzilla, ale jesli Godzilla to taka ;-)



Thursday, January 10 2008


Krótko
posted @ 18:20 in [ Ogólne ]

Karniak się zgłosił to konkursu :-).

Takiego http://www.blogroku.pl/karniak,gvo7l,blog.html. Na razie tyle, potem będzie banerek i coś więcej.

Pewnie nic z tego nie wyjdzie, ale w sumie nie musi... ;-)



Tuesday, January 01 2008


Silweesteer!
posted @ 21:48 in [ ...})i({... ]

Uoch, co za Sylwester. Norrrrmalnie z przygodami!

W tym roku miał być Lucid, miała być Piekarnia znów, ale koniec końców zaszczyciliśmy obecnością klub Vinyl.
Trochę przed Sylwkiem okazało się, że bez Kurosoniaków, bo chorzy buuueej!

Ale tak czy siak wystroiłyśmy się w dziewczynę gangstera, którą dostałyśmy na gwiazdkę od Michaua ;3. Michał mało-chętnie wydał kupę kasy na nową marynarkę i byliśmy piękni ;3. Piękni w nowych butach z dajśmana — z grubsza EKSTREMALNIE niewygodnych! Nom, ale jak już wszystko na siebie wciągłam to nie wyglądałam źle. Ciocia mi usprawniła spodenki, kapelusz miałam fachowy. Super. Tylko paznokcie se zepsułam XD.

Wystroiliśmy się, wystroiliśmy i wyszliśmy z domu z tylko 20-minutowym opóźnieniem. Jestem dumna z tego naszego wyrobienia się :-). To głównie zasługa mojego kochania, które robiło wszystko, czego ja robić nie mogłam, bo miałam mokre paznokcie ;P. Nom. Wtarabaniliśmy się do metra. Świętokrzyska. Pytam — wysiadamy? Nie, nie. Oczywiście wylądowaliśmy na Politechnice XD. Czekamy na przystanku tramwajowym. Pytam — a co to za dziwne czerwone coś? Jak to co. Metro się nie zatrzymywało w centrum z powodu koncertu blog 27 to i tramwaje nie jeździły. I drałowaliśmy na piechotę w obcaskach grhhaaa! Ale dotarliśmy, Dagmara podrzuciła nam pod wejście zaproszonka i bosko! W klubie całkiem fajo, całkiem fajo. Fajny wystrój, ładnie tam było. Czarno czerwono biało, święcące stoliki itd. Na początku było ładnie, bo potem calusieńka podłoga była w drinach i zakąskach, aż się ludzie wywalali na tym XD (na szczęście nie my :P). Nom, jeśli chodzi o ludzi to różnie. Nom. Trochę kibiców było... I jedna Wielka Brytania, Union Jack po prostu XD.

Ale bawiliśmy się ok. Do północy wysączyłam jednego drina, więc byłam total trzeźwość. Zajadaliśmy pyszniaste jedzonka ;3, zajadaliśmy... A potem nagle alarm antykrewetkowy, północ, szampan, Głuchokarniakowy Palantkowy Toast Telefoniczny :-). Ale krewetkowa drama w Sylwestra, no nie? Aż mi się smutno zrobiło z powodu tego alarmu antykrewetkowego. Ale przygoda, brr. Potem to już pierwsza oklok, ziewające Dagmarokrzysie z Bratonarzeczoną się zmyli i zostaliśmy sami.

Sami w Sylwestra, trochę dziwnie. Ale dawaliśmy radę! Prowadziliśmy nomadyczny tryb życia, piliśmy, piliśmy, piliśmy, aż miałam dobry humorrrek ;3, tańczyliśmy, zawieraliśmy nowe znajomości :D. Aż żałuję, że jednak nie wzięliśmy kontaktu od tych ludzi, bo przynajmniej byłoby kilka fotek do postnięcia na karniaku. My nie wzięliśmy aparatu z przyczyn technicznych, więc nic nie uwieczniliśmy :( (no, prawie nic, ale o tym potem). Trochę robiliśmy siusiu, potem znowu tańczyliśmy i piliśmy, a troszkę po 4 się zmyliśmy. Ale kurde, całą imprezę przetrwałam w niewygodnych szpilkach. Pod koniec już miałam to gdzieś XD. Oczywiście po północy był moment załamania, ale twarda byłam, rrau!

Wracaliśmy na piechotkę przez centrum. Kurde, ale musiała być impreza xD. Bo syf był nieprzeciętny. Butelki po różnych różniastych alkoholach, kieliszki, jakieś żarcie. Wszędzie. Oczywiście fotek z imprezy nie mamy, ale za to pan fotoreporter uwiecznił noworoczną Warszawę.

Sylwester w Warszawie
Sylwester w Warszawie


Sylwester w Warszawie
Sylwester w Warszawie


Oscar i a-petit jak po ataku ludów jakichś normańskich, ale na szczęście kebabiki na Świętokrzyskiej były otwarte. Więc zjedliśmy po kebabiku (jaki Sylwester taki cały rok więc będzie kababowy ;3) i poczłapaliśmy do mnie, gdzie wzięliśmy małe kompu, uczciliśmy nowy rok i lulu. Trochę jakoś nie mogłam zasnąć, jakieś takie miałam migotanie przedsionków, nie wiem... Ale i tak fajnie było. Spaliśmy do 14 i też fajnie było ;3. Myhyhy! Chcem jesce!

Rano, znaczy "rano", po południu śniadanko, mantyczonko, Durysiczy do domu, a me do dziewczyn grać w TRA :P.

Anyway, Sylwek z przygodami, ale jestem zadowolona. Spanko było siupel. Dzia! Sylwek dobry to i rok będzie dobry.
Kebabowo-spearmintowy i przytulaśny :3.

Ach, wam, którzy to czytacie, też życzę dobrego roku! Buziaki! :*