Monday, December 31 2007


Dajdan dadada dajdan da
posted @ 03:54 in [ ...})i({... ]

Uhuuu!
Mam sylwestrowy humor ;3.

Będziemy się dobsie bawić ;3.

Dajdan dadada dajdan da
Dajdan dadada dajdan da
Dajdan dadada dajdan da

Dajdan dadada dajdan da
Kariniak i Godzilla!

Den schönsten Arsch der Welt
Arsch der Welt
Arsch der Welt
Arsch der Welt
Arsch der Welt



Sunday, December 23 2007


You got me trippin, stumbling, flippin, fumbling, Clumsy cuz I'm fallin in love, You got me slippin, tumbling, sinking, fumbling, ohh
posted @ 13:53 in [ ...})i({... ]

Yankowy niegdysiejszy twór
Hy, hy, hy.
Dzisiaj nasz 1000 dzień razem. Jakoś "1000 dni" brzmi krócej niż "3 lata zaokrąglając w górę" ;-). Nie wiem...
Ale 1000 dni... Dobrze, że liczę, bo inaczej bym się nie skapnęła nawet!
1000 dni, kupa czasu ;3.
Mihuhihi ;3.
Ach, ach ;3.

A jak to się zaczęło..
Hmmm.
Pamiętam, pamiętam...

Najpierw to były mejle w sprawie zamieszczenia filmiku z Pantsu na acp [ta! do dziś go nie zamieścił!]. Potem przekazanie płytki w trafficu przed mangowym. Potem Pacon, tak. PACON! Hyhy. Na Paconie! PACONIE! Jakby nie mogło być coś co doczeka się drugiej edycji XD, hyhy ;-). Pamiętam co wtedy powiedział jak nas zobaczył, jejku... "Witam koleżanki"... Stał wtedy na schodach i wydawał się wyższy ;-). Eehehe ;D. I taki jakiś zagilony był.. Och, hmm, konwentowo było na Paconie. Tak, jakieś zabawy, pierdu pierdu, gadu gadu, koncert In'You ;__;, jejku ;3, słoneczko I podryw na Joego ;-), tak tak, robię zdjęcia, och, ach, poookaaaż! Pamiętam coś takiego właśnie xD.
- Joe, Joe, och Joe, pokaż zdjęcia!
Oglądamy oglądamy.
- Jezus, jaką ja mam zieloniastą bluzkę!
- Taaaak? Nie zauważyłem!
- Eeee.. Nie nie, w sensie, że tak jaskrawo wychodzi na zdjęciach...

Uhhh, uhh. Ok, nieważne XD.
A potem były dalej mejle, jezu, pamiętam jak my czekałyśmy na te mejle xD. Przesyłanie zdjęcia...
Oto ono:
Palantki i Joe
Palantki i Joe

Uhhh, pamiętam jaką miałam podjarkę jak szłam je wydrukować. A do dziś codziennie na nie patrzę ;3. Eh ehh :-). Zdjęcie zdjęciem, ale była jeszcze cała płytka zdjęć, które Joe koniecznie ;P chciał nam przekazać osobiście. Nie, zwykłe spotkanie mu nie starczy, on chciał z nami na łyżwy \~w~/. Pamiętam, pamiętam. Zastanawiałyśmy się wtedy czy on chce z nami iść na łyżwy czy może idzie ze znajomymi, a my mamy tylko podejść na chwilkę i wziąć płytkę ;-). Właśnie, znajomi, o nich tez trochę pisał...

>Ja właśnie wróciłem z obchodów dnia Świętego Patryka. Dla studentów
>anglistyki to poniekąd mus. Trochę żałuję, że was nie namówiłem,
>zobaczyłybyście jak sie bawi anime.com.pl + honya.com.pl + otaku.pl +
>streetfashion.pl + swat.pl. Może następnym razem się skusicie.

Ho, ho, hooo! Acp, honya, otaku, streetfashion i swat! Nie no ;-). Eh eh, to były czasy ;3. To był podryw na szychę. Patrzcie z kim piję ;-). Hyhy xD. No, ale łyżwy, na łyżwy iść mieliśmy! Ale to był stres, modliłam sie żeby nie upaść przy nim na dupę XD. Ale, się okazało, niepotrzebnie, na żadne łyżwy nie poszliśmy. Wtedy przyszedł mejl. THE mejl ;-).

>On 2005-03-18 Kasztany wrote:
>> si ju w niedziele,
>
>Niestety, muszę zrobić coś, czego nie cierpię robić, a mianowicie
>wykręcić się ze spotkania. Mam jednak dobry powód - 38,2 stopnia
>gorączki. Sobotnie frizbi na wietrze i błocie widocznie mi nie
>posłużyło. Bardzo nie chcę was wystawić do wiatru, więc proszę dajcie
>mi znać, że otrzymałyście ten list i nie pojedziecie na Torwar na
>darmo. Najlepiej smsem - 604######, bo nie wiem czy będę dyżurował
>przy kompie.
>
>Jeszcze jedna sprawa. Wprawdzie nie udało mi się rozgryźć, do której z
>was należy ten mail, ale domyślam, się, że przepływ informacji
>między wami oscyluje w granicach 99%, więc tak naprawdę co powiem
>jednej z was będą wiedziały wszystkie. Mam nadzieję, że wybaczycie mi
>zatem nietakt zwracania się tylko do Kariny.
>
>Karinko, o ile się tego nie domyśliłaś, to pomysł umówienia się na
>łyżwy w mym zamyśle miał na celu spotkanie się z Tobą. Już dawno nie
>spotkałem dziewczyny, która w tak fajny sposób łączyłaby urodę,
>wesołość i spontaniczność, czyli to co w dziewczynach lubię
>najbardziej. Dlatego tak bardzo chciałbym się z Tobą spotkać. Łyżwy
>niestety spaliły na panewce, ale to tym bardziej utwierdza mnie w mym
>pragnieniu. Gdy tylko stanę na nogi będę najszczęśliwszym człowiekiem
>w promieniu 5 kilometrów mogąc zaprosić Cię do kawiarenki, do kina czy
>choćby na te nieszczęsne łyżwy. Jeżeli jesteś skłonna przyjąć moje
>zaproszenie wyślij mi proszę swój numer telefonu lub jakiś inny
>bezpośredni namiar na Ciebie, co bym nie musiał narzucać się Twoim
>szanownym koleżankom.
>
>PS. Nie majaczę. ;-)
>
>Trzymajcie się ciepło, Karinko, Ty w szczególności,

Noo, to już miałam w brzuszku kankana! Potem jakieś chorobowe mejle już ze mną tylko.. A potem powiedziałam, że pomysł etykietek na acp jest głupi ;-), hyhy tak, jeszcze przed pierwszą randką zaczęłam podkopywać acp ;-). Potem pierwsza randka (na którą się spóźniłam jakieś pół godziny XD). Jej, ale mi się Joe-sensei wydawał wtedy fajny ;-). A potem już dalej poszło, kino, park, kawiarnia, srarnia, i tak już zostało :-). Potem poznawania znajomych i inne dramaty. Potem michio coś się czepiał, potem drama, bo Raven powiedział, że jestem głupia, uhh to były czasy ;3. Wakacje, roki szkolne, egzaminy, studia, ehhh. No i tak minęły prawie 3 latka. 1000 dni. A ja liczę ;-). Dni przynajmniej liczę, sekszenia już nie liczę, bo się pogubiłam xD.

Kurna 1000 dni. Bywało gorzej, lepiej, bardziej, mniej, ale ja wciąż czuję te motylki w brzuszku :3.

I chcę jeszcze ;3