Friday, August 31 2007


Co robi człowiek...
posted @ 02:41 in [ Karina Show ]

Pracuje....


Owszem, powiedziałam, że chcę tam pracować tylko do końca miesiąca. Ale byłam wspaniałomyślna, bo powiedziałam, że będę pracować dopóki nie znajdą kogoś na moje miejsce. Jak na razie nie znaleźli, ale... To są najmilsze dni w pracy jak dotąd, bez kitu. Karmią mnie, nikt nie krzyczy, a kaska leci. Ale odchodzę to odchodzę. Zobaczymy kiedy się znajdzie ktoś, kto będzie mógł zająć moje miejsce. Mam nadzieję, że ta osoba zacznie pracę przed czwartkiem, bo chcę iść na Totory ;[. Miała być randka ze mną, a jak tak dalej pójdzie to będzie randka z Joe... :(



Wednesday, August 29 2007


Ja PIERNIczę ;-)
posted @ 01:56 in [ Karina Show ]

NA DOLE BONUS!!!


Pojechaliśmy na Pierniiiicooon. Faaajnie było!

Pojechaliśmy już w piątek, chociaż konwent się zaczynał w sobotę dopiero. Ale my już dzień wcześniej z rana (o 11 :P) wsiedliśmy w pociąg i po 13 byliśmy w Toruniu. Zakwaterowaliśmy się w (naprawdę!) ekskluzywnym hotelu Wodnik (Z BASENEM). Dopłaciliśmy sobie za pokój z łazienką. I łazienka była ładna, i pokój był ładny. Najładniejsza z naszych konwentowych kwater EVAR. Pokój wyglądał jak apartament dla nowożeńców XD. Kafelki, śmelki. A jak sobie złączyliśmy łóżka to już w ogóle ;-). Pobawiliśmy się, poszliśmy na konwent celem oplakatowania szkoły :P, zjedliśmy pizzobiadek. Potem przyjechało wydawnictwo Studio JG z przyległościami (lol) i poszliśmy na kolacjopiwko. Potem Studio JG poszło spać (czy cośtam :P), a my zostaliśmy i zrobiliśmy sobie rajd po toruńskich klubach na Starym Mieście. Faajnie było, choć nie wytańczyłam się do końca i nie wypiłam tyle, co chciałam. A piwo było tanie...

Następnego dnia od rana na konwencik. Atrakcje, panele, konkursy itd. W sobotę naprawdę braliśmy udział. Ze mną to różnie bywa, czasami uniemożliwiam innym korzystanie z konwentowych dobrodziejstw xP. Ale nie w sobotę, to zostawiłam sobie na niedzielę ;-). W sobotę cały dzień siedzieliśmy w szkole i nawet fajnie było. Wieczorem jedno małe (naprawdę małe, a nie "moje" małe :P) piwko i spaty.

W niedzielę trzeba było wstać o jakiejś 9 nad ranem (!!!), bo przecież były urodziny acp i trzeba było jechać po tort (wygrzebaliśmy Vulcana spod stada kobiet i nas zawiózł ;P). W końcu nie kupiliśmy jednego tortu tylko kilka kawałków różnych tortów. Oraz Picollo i sprzęt do jedzenia. Urodziny acp wyszły całkiem dobrze. Plan miał być taki: panelik czyli mała przemowa, historia acp i inne przemyślenia Joe-chana, potem konkurs wiedzy o anime.com.pl, a na koniec torty i szampany. Oczywiście nie wszyscy dotrwali do tortu, ale to buce :P, bo jakby był tort na początku to wszyscy by wyszli i mieli resztę gdzieś. A tak to przynajmniej ktoś słuchał, choć w trakcie trochę się sala opróżniła... Mówienie o acp wyszło maleństwu całkiem dobrze. Wcześniej troszkę się o to pokłóciliśmy, bo ja nalegałam żeby Michał sobie spisał myśli, on jakoś nie chciał ehh. Ale wyszło naprawdę dobrze :-). Potem był konkurs wiedzy, w którym udział brali Pea, AvantaR, Lisek, Sivy i Grey. Całkiem też wporzo wyszło :-). Oczywiście zgrzyt był. Bo boski Joe zapomniał wziąć nagród z domu i musieliśmy prosić Sebę żeby się zlitował XD. Ale na szczęście znaczków acp nie zabrakło ;-). Nom, potem był tort i szampan. Zdmuchiwanie świeczek, Stolaty i cała reszta biesiadnych piosenek ;-). Fajnie było. Jeden koleś zatkał Picollo, pomachał i wszyscy się ehem skąpali, a my to potem z Michałem zmywaliśmy XD. Eh, eh. Fajnie było. Z początku cała sala zapełniona (potem trochę mniej, ale i tak wporzo), praktycznie cała działająca redakcja się stawiła. Maleństwo, Anka, Yen, Vulcan, nawet Pan Yanek na część obchodów przybył. Z "żyjących" tylko Ravena nie było. Ihh udało się :-). Po urodzinkach trochę posprzątaliśmy, połaziliśmy po konwencie, ale ja wtedy już przestałam być szczęśliwa, bo miałam ostre napięcie przedmiesiączkowe, serio, kumulacja. I oczywiście co? Krew spływająca po udach, a feee! wtedy już byłam kompletnie nieszczęśliwa. Maleństwo "wygrywało" Idola, to mi trochę poprawiło humorek, ale generalnie źle się czułam i już chciałam iść. Potem wzięłam ibuproma i mi troszkę przeszło. Wtedy poszliśmy na obiadek na naleśniki, (ale mi mój niezbyt smakował :( buu), rozpadało się i... Trochę świadomie, trochę jakby nie... SPÓŹNILIŚMY się na pociąg! Olaliśmy taksówkę i poszliśmy do hotelu (za duuużą dopłatą) spędzić jeszcze jedną nockę w Toruniu. Wieczorkiem zrobiliśmy w jajo Yanka (Kto tam? Obsługa! :D) i poszliśmy, UWAGA, do Mekki. wiedzieliśmy, że tamtejszy kebab ssie, więc ja zjadłam frytki, ale Michał zaryzykował rollo (musi z lemura :P). I jejku jakie było dobre ;3. Kto by się spodziewał? Nyo, a potem do hoteliku i spać, bo nad ranem musieliśmy wstać żeby zdążyć na pociąg o 8!!! Kurde, kto to wymyślił żeby był konwent sobota-niedziela-poniedziałek, nie mogliśmy zostać ostatniego dnia, bo Michał musiał iść do pracy ;/.

Zdążyliśmy :-). Chociaż Michał stawiał, że nie zdążymy, spóźni sie do pracy i polecą mu 300 zł po premii, a wtedy musielibyśmy dołączyć to do kosztów konwentu, które i tak były duże, bo ja miałam na koncie 4,50 a mama mi dała tylko 60, a to starczyło tylko na podróż, co znaczy, że Michałek praktycznie wszystko stawiał... ;-). Nio, ale do Wwy dotarliśmy, poszliśmy do mnie do domu, pospaliśmy i Michał poszedł do pracy, a ja się opierdalać i tak się opierdalam aż do dziś (właśnie skończyłam wszystkie kampanie w HoMM 3 Shadow of Death!!!), a już jutro do pracy, którą zdążyłam rzucić, ale iść do niej jeszcze trzeba ;/. Buziaki.
_________
Kilka foteczek

Karineczka
Karineczka


Toruń, zakazy, zakazy ;-)
Toruń, zakazy, zakazy ;-)


Pozdrowienia z cosplayu
Pozdrowienia z cosplayu

LOL

Ekhm XD
Ekhm XD


Meleństewko ;3
Meleństewko ;3


_________
ORAZ BONUS tylko dla najwytrwalszych!
Pierwszego dnia AvantaR robił zdjęcie, na którym miała być Pea i Grey. Ale ja siedziałam w tle i... Ależ ja jestem pomysłowa.
ZDJĘCIE JEST TU [fotka by AvantaR z pozwoleniem i wogle]. Jak to zobaczyłam to myślałam, ze się zsikam ze śmiechu ;D. Nawet mam większą wersję, to jest dopiero.. ;-)



Tuesday, August 28 2007


Zmywak is no moar
posted @ 02:27 in [ Karina Show ]

Krótka lekcja rzucania pracy, brrr.
Jeszcze będę musiała tam posiedzieć aż znajdą nową laskę na moje miejsce. 6 dni bez pracy...
I co teraz? Inna praca? Miesiąc odpoczynku? Na razie muszę pomyśleć.

__
Oraz: niedługo moje piernikowe odczucia.



Thursday, August 09 2007


Stawanie się dorosłym
posted @ 01:17 in [ Karina Show ]

Hmmmm, inni ludzie już są dorośli, a my z Michałem NIE.
Ale! Ja to dzisiaj przez cały dzień próbowałam zmienić :-).

Najpierw pobranie krwi. Poważna sprawa. Mocz do pojemnika i siu do laboratorium. Michał poszedł ze mną żeby mnie potrzymać za rączkę kiedy mnie będą wysysali, ale w końcu czekał na korytarzu. Zarządziłam żeby czekał, bo jakoś miałam przeczucie, że krowie w pobieralni nie spodoba się maleństwo trzymające mnie za rękę. To była dobra decyzja. Pani była maksymalnie niemiła i tak przerażająca, że kiedy spytała mnie czy będę mdleć odpowiedziałam "ssssyykąąąądżżżeeee!", choć czułam, że zaraz będę ;-). Bez kitu, przesuwała mnie po gabinecie jak jakieś niepotrzebne krzesło. Wyjąć mocz, wyjąć z siatki, nie podpisanyyyy? bo nie przyjmę! to ostatni raz, wsadzić mocz do wiaderka, usiąść. No kurde, to dla mnie jest stres, a te wszystkie baby jakieś niemiłe! Powinny być miłe i kojące i mówić "spokojnie, mmmmkay?", (ahaha, dowcip ;D). Na pobieraniu krwi zobaczyłam plakat reklamujący AIDS więc zdecydowałam, że się zbadamy. I wyszło na to, że się zbadamy i oddamy krew, uhh. No zobaczymy jak to będzie. Moja mama mówi, że jestem zbyt słaba, żeby oddać krew. Ooopfff.

Eniłejz, potem małe spanko, śniła mi się, jak od kilku dni i nocy — praca XD.

Potem odprowadziłam maleństwo do pracki i poszłam być dalej dorosła. Zakupiłam bułkę na obiad i poszłam do restauracji. Wypłaty nie dostałam, dostanę za miesiąc ;__;. To dlatego, że w lipcu pracowałam tylko trzy dni i to bez umowy. Umowę podpisałam dopiero jak dostałam NIP itd itp, więc koniec końców — kaska za miesiączek.

Potem pojechałam do domciu i pomęczyłam różnych konsultantów i udało mi się odblokować moje płatności przez internet. A były zablokowane od roku, bo zapomniałam wszystkie hasła, które tam były, lol. Cieszę się z tych płatności, fajnie będzie :3. Będę płacić, ahaha!

Potem pojechałam do obcej przychodni walczyć o rentgen, bo u mnie jest strajk. Więc musiałam jechać na jakiś głęboki Mokotów, wzbudzać litość i błagać jakieś kobity w rejestracjach o zapisanie mnie na rentgen. To nie lada wyczyn! Wymaga rozmawiania z ludźmi! W końcu zapisałam się. Termin kiepski — poniedziałek po Doji, 8:30 nad ranem, a na dodatek ja wtedy pracuję, grrr. Ale grunt, że jest!

Potem pojechałam do mojej porno pracy, którą rzuciłam, ale jako że trochę kaski zarobiłam to musiałam iść podpisać umowę i przeleją mi pieniążki na konto i będę mogła obejrzeć te mamooneee przez internet ;3.

Ach. Potem już tylko Arkadia, trochę "South Parku", skończyłam "Heroesów", kończę grać w HoMM 3 Shadow of Death, chyba ostatnia misja już. I kończę "Wyprawę czarownic", słooodko jest. Szkoda, że już jutro do roooboootyyy. Rzyg.

Ha! Poza tym zaraz dostanę pieniążki. Ciężko na nie pracowałam na seks telefonie. Ja za moją pierwszą pensję też kupię coś mojej lepszej połowie. Niespodzianki nie będzie, bo wiem, czego De-chan pragnie — elektrycznej szczoteczki do zębów na kabel. Nie zębów na kabel tylko szczoteczki na kabel ;-). Zębów na kabel to on jeszcze nie ma ;-). Nio. Oral beeee! To tak w dowód mojej miłości, mojego oddania i poświęcenia. Bądźmy dorośli, kupię Ci szczoteczkę. Toć Ty mi kupiłeś suszarkę ;-). Jestem w stanie wydać tę kasę, jestem, jestem, jestem, jestem ;-). Uh, żartuję. Chcę :-). Niaf, niaf! Dorosłe życie! Suszarka! Szczoteczka! Budzik! Yay.

Ehh. A tak poza tym to pragnę, by mój chłopak zabrał mnie na "Sadystę" i "Motel".

I pragnę espadryli, ale ładnych, a nie jakiegoś syfu z dajśmana.



Monday, August 06 2007


MAM TO!
posted @ 01:17 in [ Karina Show ]

Wiedziałam, że mi sie przypomni!
To bylo w "Piramidach". Była taka akcja, ze tam był taki faraon i jak go ktoś dotknął z poddanych to mu obcinali za to rękę (dłoń chyba). I jednemu kamieniarzowi mięli właśnie obciąć (on nawet sam chciał) i faraon się martwił o jego przyszłość, a najwyższy kapłan powiedział m.in "pójdziemy mu na rękę".

Już nie pamiętam jak to było po polsku. Wydaje mi się, że tak.
Tu jest ten kawałek po angielsku:

'Your wish will certainly be done, O fountain of all wisdom. Although, of course, the man himself may take matters into, if you will excuse me, his own hands.'
'What do you mean?' snapped Teppic.
'Sire, if his colleagues had not stopped him he would have done it himself. With a chisel, I understand.'
Teppic stared at him and thought, I am a stranger in a familiar land.
'I see,' he said eventually.
He thought a little further.
'Then the - operation is to be done with all care, and the man is to be given a pension afterwards, d'you see?'
'As you wish, sire.'
'A proper one, too.'
'Indeed, sire. A golden handshake, sire,' said Dios impassively.
'And perhaps we can find him some light job around the palace?'
'As a one-handed stonemason, sire?' Dios's left eyebrow arched a fraction.
'As whatever, Dios.'
'Certainly, sire. As you wish. I will undertake to see if we are currently short-handed in any department.'


Widzicie?

Jezu jak się cieszę, ze wreszcie to do mnie dotarło, bo mnie męczyło XD.
Dzięki wszystkim za sugestie :-).



Sunday, August 05 2007


POMOCYYYYYYYYYYY!
posted @ 00:31 in [ Karina Show ]

Mam taki problem. Norrmalnie oglądam sobie South Park i tam w jednym odcinku jest taka pielęgniarka, która nie ma rąk. I lekarz do niej mówi "I need another pair of hands in here!".

I teraz wchodzi nasz problem. Bo to taki zabieg stylistyczno humorystyczno komiczny w książkach/filmach no. Np w "Shreku" kiedy była mowa o wzroście Lorda Farquaada.

Shrek: O takich ludziach jak lord Farquaad mam dość niskie mniemanie.
Osioł: Nie Shrek! Ty go po prostu za mało, za krótko znasz.

I teraz jest tak: GDZIE DO JASNEJ CHOLERY było coś podobnego?????????? Jestem pewna, że w jakiejś książce lub filmie, serialu, gdziekolwiek no coś takiego było. Mam dwie opcje. RĘKA i WŁOSY, ale za cholerę nie wiem, no. Np, że gdzieś była taka sytuacja, że z kimś było coś nie tak, np nie miał ręki. I inni bohaterowi używali idiomów czy tam innych wyrażeń ze słowem "ręka". Albo ktoś był łysy i używali przy nim idiomów z włosami.

Ale teraz pytanie gdzie to było? No gdzieee? Opcje: (lista podejrzanych tytułów)

Monty Python?
"13 posterunek"?
Coś Pratchetta?
Jakiś polski kabaret?
"Naga broń" albo "Szklanką po łapkach"?
Wilq? Nie kurna nieee!!
Jakiś "Straszny film" albo inny z tego cyklu?

Nie mam pojęcia, gdzie to było? No gdzieeee?
Ja jakoś bym stawiała na coś u Pratchetta. Coś mi się widzi, ze z moich dwóch ulubionych jak dotąd części: albo "Piramidy", albo "Trzy wiedźmy".

Anyways jak ktoś ma jakieś pomysły to błagam WALIĆ JAK W DYM.
POMOOOOCYYYYYYYYYYY!



Thursday, August 02 2007


TO WIE JUŻ CAŁA SZKOŁA KARINA K. TO PIERDOŁA*
posted @ 01:03 in [ Karina Show ]

Dzisiaj miałam zrąbany dzień. Fakt, przyszłam na zmywak godzinkę później, czyli o 13, ale aktywna byłam już od 12! Wkurzałam Michała od samego rana, ba, nawet od wczoraj! Nawet nie wiecie jakie to męczące ;-). Oj, nieważne, zmywak, zmywak! Czekała na mnie góra naczyń, a to jeszcze były godziny szczytu jakieś, więc dokładali mi szybciej niż zmywałam i grr xD. I musiałam się zwijać, bo jak nie umyję to kucharzom zabraknie i kupa... Ale to jeszcze nie jest takie złe, bo wtedy naprawdę szybko leci czas. Przychodzę, zmywam, zmywam, zmywam, a tu nagle już 16 i pora na obiad. Zmywam dalej, a tu nagle szósta, naprawdę szybko zleciało. Przy takim zapieprzaniu to szybko leci czas.No ale nie było dziś tak bosko. Bo spierdzieliłam jedną rzecz i dostałam ochrzan. W sumie słusznie, ale trochę schrzaniłam z niedoinformowania... Tak czy siak dostałam ochrzan i tak mi było smutno. Normalnie myślałam, że się zaraz poryczę. Pochlipałabym sobie do garów, ale byłam twarda. Poużalałam się nad swoim kopciuszkowym losem bez łez ;-). To takie dziwne poochrzanowe uczucie. Takie czucie się jak gówno. Ehh. Potem było mi smutno przez jakiś czas i miałam myśli typu: praca ssie, jest do dupy, nie chcę pracować, już nigdy nie będę pracować, chcę siedzieć w domu a niech pracuje mój mąż. Taa. Praca nabrała sensu dopiero kiedy (...) :D. Yhyyhyyy.

No, a też dałam dupy wieczorem, bo wyszłam prawie o północy z restauracji ;/. Następnym razem muszę wszystko szybciej sprzątać!!!!!!
_____________
* to taki złośliwy wierszyk. Mówiłyśmy sobie to z Kamilą jak byłyśmy małe. Odpowiedź na to brzmi: To wie już cały świat Karina K. gówno zjadł (to akurat wymyślała Kamila ;P stąd ta dziwna odmiana; wszystkie napisałam o sobie, no nie będę już o ludziach czegoś takiego pisać :P)



Wednesday, August 01 2007


Wishlist
posted @ 00:32 in [ Karina Show ]

Chcę mieć dżinsową spódnicę ogrodniczkę, białą bluzeczkę w wisienki, czeszki, czeszki, czeszkiiii, białą spódnicę. I może bolerko. I takie czerwone duże korale, ale nie na szyję tylko na rękę. Ehhh.