
Po pierwsze byliśmy na "Piratach z Karaibów". Trzecich. Głupotki takie, momentami zabawne, ale ogólnie to kicha. Wodospad i wir fajnie wyglądały. I tak miałam zepsute oglądanie filmu, bo znałam zakończenie. Złapałam się w pułapkę na /b/ XD. Czytam, czytam cos o dupie marynie i nagle z dupy "a ona powiedziała xxx", gdzie xxx jest zakończeniem filmu w jednym zdaniu XD XD. Skwasiłam. No..
Potem mieliśmy iść do Burger Kinga.. Ehm. Jedyny zasssrrrany Burger King w Polsce i był NIECZYNNY. Bo nie było gazu. A ja chciałam do BK, nie chciałam nigdzie innej. Norrmalnie się wkurzyłam aż buczało. I, jak to Michał określił, zachowywałam się "dziuniowo". Ch*ja tam dziuniowo.
W końcu poszliśmy do Pizzy Hut i się nażarliśmy :3.
Ale na początku ciężko było. Nie dość, że jakieś acp padło i przestałam się liczyć to jeszcze ten srający Burger King. No, ale nic. Już w porządku, trochę wniosków wyciągnęłam, zobaczymy co z tego wyjdzie. Może przestanę tak sie fochać o wszystko, co idzie nie po mojej myśli? Eeee.. Nieee ;-).
Sunday, May 27 2007
Ehhm.. Anger management
posted @ 21:08 in [ ...})i({... ]
Saturday, May 19 2007
Gwałt
posted @ 22:56 in [ ...})i({... ]
Wednesday, May 16 2007
Wczorajszy cudowny dzień
posted @ 01:07 in [ ...})i({... ]
Dzionek zaczął się od spotkania z Kurczęciem. Kurczęcie się spóźniło, potem odprowadziło mnie na francuski. Po drodze trochę przykwasiłam.. Bo Michał coś sobie gaworzył w tle, a ja myślałam o tym jakie Bree z "Desperate housewives" ma ładne włosy. Nagle Michał zrobił do mnie zębową minę. To mówię do niego "Co robisz taką fryzurę?". No właśnie zamiast "minę" powiedziałam "fryzurę". Michał o mało się nie posikał. Moja mama np. się aż tak bardzo nie uśmiała..
Wieczór zaczął się od ważnego zgrywania "Gotowych na wszystko" ;-).
Potem premiera "Obsługiwałem angielskiego króla", cudownie było, choć nie zostaliśmy na piwko i knedliczki :P.
Potem małe foszki kochania. Chciał mi pokazać jak to jest, kiedy ktoś się focha bez powodu. Pokazał. Jest irytująco. Co nie oznacza, że mam zamiar przestać się fochać ;-). Michał nie miał powodów, ja miałam. Mam. Piwo z czosnkiem itd ;-).
Po filmie poszliśmy pod moją klatkę. Ale, ale! Udało mi się wyciągnąć Michała na spacer. Ha! Kiedyś to sam chciał.. Kiedyś sam mnie wyciągał do parku, ehh. A teraz?? Muszę uzewnętrznić symptomy pre-focha żeby z mlaskaniem poszedł! No, ale było całkiem miło. Cieplutka noc. Chodziliśmy, siedzieliśmy na ławce. Zczekałtowaliśmy kilka naszych miejsc, pobawiliśmy się na placu zabaw...
Oczywiście przykwasiłam dwa razy.
1). Mówię coś w deseń "Patrz jak jest spokojnie, nic się nie rusza. To wygląda jak scenografia z przedstawienia". Michał wymienił co się rusza — ludzie po drugiej stronie stawu i na cypelku. Ale tłumaczę "no, ale patrz drzewa się nie ruszają, nikogo tu nie ma". Kamera jedzie w lewo. A tam jakiś zagubiony sportowiec popyla w dresiku... XD. Eh, ciężko to opisać, ale to było zabawne, taka ironia, no...
2). Drugi kwas był bardziej spektakularny. Przechodziliśmy koło stawiku i zastanawialiśmy się co wydaje takie dźwięki — żaby czy kaczki. Brzmiało jak żaby, ale po jeziorku i kaczki pływały całymi rodzinami, więc no nie wiadomo.. I nagle Karinka mówi "O, list w butelce!". To nie był list w butelce. To była kaczka.. Ale naprawdę, wyglądała jak list w butelce! Poza tym ciemno było... Ok, zabrzmiało idiotycznie, ale przynajmniej rozczuliłam moją drugą połowę, która mnie utuliła i powiedziała, że w takich momentach kocha mnie najbardziej :-). Ok, wiem, że tu się nie ma z czego cieszyć ("List w butelce!"), ale tak słodko powiedział i wytulił, mm ;3.
Niah niah niah. I dziś mieliśmy całkiem miłe spotkanko :-). Wychodzę spod prysznica w seksownym stęchłym szlafroku, a tam Michał w moim pokoju, yhyhy ;3
Sunday, May 13 2007
Buy us some shoes and maybe take us for cola...
posted @ 22:36 in [ ...})i({... ]
Uhhhmmmaaa!
Dzisiaj był przyjemny dzionek. W 90%, bo w 10% mi Michał sprawił przykrość.. Ale się skupimy na 90%.
Dziś mnie moja druga połowa obudziła telefonem troszkę po 11 — miałam do niego zadzwonić i go obudzić o 11.. ;-).
![]()
O_O
Spotkaliśmy sie pod Feminą i poszliśmy na mangowe żeby wręczyć Rogerowi bilety do kina. Po drodze spotkaliśmy Basię z Thaggiem, posiedzieliśmy chwiluńkę w parku i poszliśmy do KDT, a potem do Złotych Tarasów. Celem kupna butów. Nie było nigdzie wymarzonych butów wojskowych na obcasie od PCD, ale kupiliśmy inne...
![]()
o.O
Well. Są słodkie i śliczne. Ok, są kureskie ;-). I nie wiem jak będę w nich chodzić, bo mają taki obcas ogromny.. 11 cm o.O uhuhu XD. Trzeba się będzie nauczyć. Zdjęcia są takie sobie, z komórki. Trochę serdelkowato w nich wyglądamy, ale będzie leeepieeej! Muszę sobie z tej okazji ulepszyć nogi, bo mam brzydkie, od wieków nie było w naszej garderobie śłodkich sandałków... Właśnie dlatego dostałam też lakier do paznokci. Oraz, obok butów, pończochy, takie kabaretki fajne. Bo Michałowi się nie podobają moje pończochy, co je noszę...
O dniu szczęśliwy, teraz ma spokój do najbliższej gwiazdy, tak nas obkupił pan De..He, he ;-).
Zobaczymy czy odważę się gdzieś iść w tych butach czy będę w nich tylko machać nogami w górze ;-), ehehe. }:>
Hihi, Michałowi się podobają :-). Chciał mnie wrobić w bardziej paseczkowate, bo na /s/ takie mają xD. Ale w kropeczkowatych też jestem sbw. No, wannabe sbw ;-).
Sunday, May 13 2007
Desperate karniaks
posted @ 02:01 in [ ...})i({... ]
Ok...
Dziś był pokaz "Opowieści z Ziemiomorza" przedpremierowy. Rozdawaliśmy losy, potem nagrody — plakaty, DVD, "Otaku", badże aco itd.
A potem oglądaliśmy film. Taka była opcja, że strzelałam focha. Bo moja druga połowa napisała kilka dni temu recenzję "Opowieści...". A w recenzji naskrobał tak: "Najlepsze wrażenie zrobiła na mnie muzyka, a w szczególności piękna „Pieśń Therru”. Zakochałem się w niej odkąd po raz pierwszy usłyszałem ją w zwiastunie". Zasrałeś. OK, czepiam się, ale co to za zakochanie się w piosence? Pffaa! We mnie się ma zakochiwać a nie... I na dodatek mnie nie chciał przytulić w kinie :( mimo że już widział ten film... Ha! Więc kiedy leciała ta piosenka (w której się zakochał) to robiłam błyskotliwe "pffrr" w kinie xP. A potem, kiedy już film się skończył i poszliśmy to Sfinksa strzelałam focha :P. Takiego zabawnego, yhy XD. Ale nie udało mi się długo, bo świnia kupił mnie za jedzenie (to moja słabość XD). A potem wziął mnie do Arkadii i kupił mi śliczną spódniczkę :-), która nie jest warta połowy tych pieniędzy, które kosztowała... Kupił, hyh, po kilku godzinach łażenia, ahaha XD. Anyways, patrzcie jak się, bestia, w łaski moje wkupuje. Frytkami i spódniczkami ;-). He, he.
Potem spacer.
I zdesperowane żony domowe.
Miii miiii :3
Widzicie? JA się w nim zakochałam, a on? W PIOSENCE! Dobrze, że piosence nie kupił nic ani jej nie nakarmił ;-).
Saturday, May 12 2007
Hon heter karniak, karniak heter hon
posted @ 02:57 in [ ...})i({... ]
Ho, ho! Jutro przedpremierowy pokaz "Opowieści z Ziemiomorza". Femina 15:30, zapraszamy, mam nadzieję, ze ktoś wpadnie, że nie będzie pustej sali uh uh.
He, he. Długo myślałam w co się ubrać XD. Oczywiście: moja druga połowa nawet w takiej gównianej sprawie nie umie mi nic poradzić. Kiedy się pytałam czy ma jakieś pomysły na to w co ja mam się ubrać (bo ja jakoś miałam — dla odmiany ;-) — pustkę w głowie) to Michał mówił żebym włożyła shock absorbera. Srera. Bo mam taki stanik sportowy coby mi cycki nie latały na tańcach. I on ma napisane "shock absorber" (czyli amortyzator, taa) i bardzo Michała to zainteresowało xD. Nawet próbował mnie namówić żebym go nie zdejmowała, ha ha ha. Nie, no. Shock absorber nie może być (a już tym bardziej shock absorber i nic poza tym xD). Musi być coś innego.
Ostatnio przytyłam. CIĘŻEJ będzie ;-).
Hihi, jakoś się cieszę z tego rozdawania ulotek na "Opowieściach..". Rok temu mi się rzygać chciało... A teraz jakoś mniej.. Nie. Nie! Teraz też mi się chce rzygać.
Ale, ok.
Mam nadzieję, że nie będzie bardzo nudne ;-).
