Śniło mi się, że byłam w szpitalu. Leżałam. I jakaś siostra mnie na wózku zabrała na rentgen. I wsiadłyśmy do windy. Zatrzymywałyśmy sie na rożnych pietrach, ale jakoś na żadnym nie było rentgena. I ona mnie woziła po tych pietrach, ja chciałam wrócić do swojej sali, krzyczałam żeby mnie wypuściła, a jacys ludzie mówili, że zwariowałam. Potem jej uciekłam i wróciłam do swojej sali, a tam leżał Yen na łóżku naprzeciwko. I nagle przed łóżkiem Yena zatrzasnęły sie jakieś drzwi takie windowe i go przycięły ze dwa razy, a potem zniknęły. Na tej podstawie stwierdziliśmy, że tu nam dają coś takiego, że mamy halucynacje i ze musimy uciekać z tego szpitala. I podobno Rafał Maserak miał się tu leczyć, ale że ma dużo kasy to poszedł do prywatnego szpital, bo z tym szpitalem jest coś nie tak.
Koniec
Dobra, wracam do Michałka.
Nie, nie, nie do Michałka D, gdzieżby tam, ha.
Do prof Dżej Dżej Michałka, z którego jest dziś egzamin, a ja nic nie umiem, ahaa! Znaczy nie z profesora tylko z jego przedmiotu — teorii integracji gospodarczej, yo.
Friday, April 27 2007
Ee.. Sen.
posted @ 15:00 in [ Karina Show ]
Sunday, April 22 2007
Bobersen
posted @ 21:51 in [ Karina Show ]
Śniło mi się dziś, że byłam w ciąży. I we śnie gadałam z niejakim Michałem De (aka "cięta riposta", tak, tym, który nie spełnia moich zachcianek, a Yanek to by mnie NA RĘKACH NOSIŁ), domniemanym ojcem dziecka ;-). I on mi powiedział, że właśnie urodziło nam się dziecko. To znaczy, że już nie byłam w ciąży. Wsiadłam w autobus, pojechałam do Michała zobaczyć dziecko, a tam okazało się, że nasze dziecko jest małym bobrem. No to zabraliśmy je i poszliśmy do kina. W czasie filmu boberek zaczął płakać, więc wyszliśmy z nim na korytarz i nakarmiliśmy go chrupkami. Koniec.
Saturday, April 21 2007
Grruuubass
posted @ 15:00 in [ Karina Show ]
Elektroniczna Legitymacjo Studenta, przybywam!

Ładne? Brzydkie? Obyrzydyliwe?
Mi się średnio podobuje.
Friday, April 20 2007
Hrrrumpf!
posted @ 21:19 in [ Karina Show ]
Co za!
Najpierw w czwartek w Arkadii przyczepił się do mnie jakiś kolo! Znaczy, przyczepił. Na chwilę. Wpadł na mnie a ja mu ręką pokazałam, że spoko, nic się nie stało i dalej się patrzyłam na picia. A on jakoś stoi, stoi koło mnie. I mówi takim przeciągłym jakimś głosem, normalnie każdą zgłoską się delektował "przeepraaszaam". No to mówię "nie szkodzi". No, nie szkodzi. A on stoi koło mnie DALEJ i mówi "wyglądasz dobrze". To powiedziałam "eyhyeee dziękuję" i pobiegłam się przytulić do MagdyEuro XD. Przerażający był facet, brr.
Ale to NIC w porównaniu z tym co sie stało dzisiaj. Dzisiaj kiedy jechałyśmy sobie metrem na ćwiczenia miałam mały wypadek. Polegał o na tym, że kierowca metra (tzw motorniczy?) zahamował gwałtownie, ja przeleciałam z kwikiem przez ćwierć wagonu, a potem szybko zrobiłam zwrot do wyjścia, bo to była moja stacja. I norrmalnie wychodzę, a jakaś tleniona laska z solarium robi minę jak srający kotek, prycha też jak srający kotek i mówi "pff, wieśniaczka!". WIEŚNIACZKA! WIEŚNIACZKA! Ty, ty, pipo! Norrmalnie w samo serce! Nie mogłam jej wybaczyć. Do kolejnego wykładu jej nie mogłam wybaczyć! wieśniaczka. Bezczelna. Wrr. A potem dostałam na kapslu od tymbarka "więcej luzu", no to se dałam. A, skoro o tymbarkach mowa... Tymbarka miała też MagdaEuro. Postawiła go koło siebie na ławce w Audimaksie. No i mach, mach, i w środku wykładu tymbark spadł, STŁUKŁ SIĘ i zrobił kałużę między nami, bo wylał się cały. Było naprawdę zabawnie XD. Tylko się w czoło walić :D. Tymbark do końca wykładu został na podłodze i kiedy wychodziliśmy to już prawie wyparował :P. A na kapslu było "trzeba się cieszyć", ihihi :-).
Monday, April 16 2007
Wentylacja!
posted @ 22:17 in [ Karina Show ]

Czyż on nie jest słodki?
Zjadłabym go na pierwsze danie :3.
Rrr.
Saturday, April 14 2007
That's ok cause...
posted @ 23:02 in [ ...})i({... ]
Zwierzenia utrzymanki ;-)
W piątek mój ukochany kupił mi buty. Cudowne, czarne w różowe czaszki, piękne i urocze trampko-baletki. Naprawdę urocze, podobały mi się ho, ho. Na uszczęśliwienie mnie wydał całe 69 zł. Ha! I myślał, że mnie kupi za 69 zł, coo??!! Ha!
Ha!
Kupił ;-)
Żartuję XD
Kupił buciki, śliczne, śliczniutkie :-). Chodzę w nich teraz cały czas i modlę się żeby wreszcie przestały uwierać ;-). Ee, w sumie nie jest tak źle. Nie rżną mnie tak jak np. czarne baletki, no. Rozchodzę to albo zaplastruję :-). Niao! Śliczne są :3.
Jaki on dobry, jaki on dobry. Nie zasługuję na takiego, co? Na takiego, który chce żebym była szczęśliwa i kupuje mi buty i karmi obficie, oj, nie zasługuję.. :-)
Ehehe.
Żeby tylko magistra zrobił, no. Bo mojej mamie ciśnienie skacze jak o tym magistrze myśli michałowym... Jak to pięknie określiła moja mamuś "fryzli gryzli!" (w sensie, że Michałówa gra we frisbee) miast pisać pracę. Wykształcenie prezydenckie, zasrane, wtf. Napisać ma i już, co to jest! Nooo, niech już napisze i pracuje na cały etat i kupi mi roczny zestaw plastrów na obtarcia ;-).
Hihi, fajnie tak buty dostać. ;3
Taki dobry, taki dobry...
A ja taka okropna!
:-)
Thursday, April 12 2007
Toka koka
posted @ 16:36 in [ Karina Show ]
Haha! Skończyłam FMA oglądać i targają mną emocje ;-). Hm. Podobało mi się, miałam swoich faworytów Roy Mustang +__+, Hughes... Eh, eh, eh. Armstrong :-). Koniec mi się nie podobał, ale hmm. Muszę jeszcze obejrzeć film.. Mmmmmm! Ah, ah :-). Miałam przerwę miesięczną w FMA, ale teraz jak zaczęłam to już się nie udało, musiałam skończyć ;-). Eh, eh. siedzi we mnie sporo przemyśleń, trochę chęci pojarania się hmm. A jak bym miała wybierać w kim się kochać to prócz Mustanga może hmmm, nie, Armstrong nie ;-), Hughes, słodziwo :3. Podwładni Mustanga całkiem fajni byli. Hmm, ani Al, ani tym bardziej Ed. Może ich ojciec? Pojarałabym się, no ;-). Ale nic nie chcę pisać, bo jeszcze ktoś tu wchodzi (lol, ta) i mu zepsuję oglądanie albo co. Ehh.. Idę to pokontemplować wszystko...
Hy, hy. Toka koka, obejrzałam i nie nauczyłam się do kolosa z EPG, poświęciłam dobrą ocenę, no, lol XD
Monday, April 09 2007
:)
posted @ 14:09 in [ ...})i({... ]
:)
U Karniaków po burzy są te, przejaśnienia.
Szkoda, że pada w Lany Poniedziałek, chociaż to może zgodnie z nazwą?
β3
Monday, April 09 2007
Mmmm aa aa, mmmm aa aa
posted @ 01:52 in [ Karina Show ]




Angelina i Gwen

Gwen

Gwen

Gwen

PCD

PCD

Fergie

Christina

Christina

Brit

Brit

Lindsay

Halle

Paris

Paris

Jennifer
Scarlett

Ashley

Tom i Katie

Beyonce

Doda

Doda

Jessica

Jessica

Jessica

Vicki
!!!!!!!!!!!
I jakbym nie miała rozwalonego kabelka od komórki to na końcu byłby Karniak :-)
Bzzz. Bzzz.
Nieźle bzyka.
Michałowi się nie podoba.
Znając życie to nikomu się nie podoba. Nikomu prócz Paris, kilku innych lasek, Dody i mnie, tak ;-).
Ale ja będę twarda jak klejnoty trolla! Ha.
Sunday, April 08 2007
Rrr!
posted @ 21:36 in [ Karina Show ]
Tak to ze Świętami bywa, że ludzie się objaaadaaajom.
Dzisiaj przyszło do mnie Kurczątko moje i przyniosło zestaw czekoladowych zwierząt mii :-). A potem poszliśmy do dziewczyn na podwieczorek i dalej wżeraaanieee, ghhaa, będę taaakaaa! Ojezusmaria.
![]()
Karniak PRZED Świętami
![]()
Karniak PO Świętach
Friday, April 06 2007
Kurczak za mną chodzi czyli Wielkanoc
posted @ 19:17 in [ ...})i({... ]
Ostatnio mi się śniło, że się opiekowałam malutkim kurczaczkiem. I go karmiłam, głaskałam i kładłam spać w pudełeczku. Huu huu.
Kurczak, kurczak.


Monday, April 02 2007
Sen
posted @ 23:02 in [ Karina Show ]
Śniło mi się, że stałam na przystanku, a ze mną stały prostytutki. I te prostytutki miały pomarańcze i wyciskały z nich sok swoimi cyckami. Na tej samej zasadzie, co wyciska się sok wyciskarką. Bardzo interesujące. Ja, jako osoba mniej lub bardziej zainteresowana pracowaniem, spytałam w jakich godzinach one pracują. A one mówią tak "sterczymy tu do rana, a potem śpimy do dwunastej". A to się okazało, że moja mama mnie budziła z rana i stała nade mną i ględziła, ze sterczę tu do rana a potem śpię do dwunastej ;-).
Sunday, April 01 2007
Dwa cudowne lata :3
posted @ 01:54 in [ ...})i({... ]

Oryginał
Rocznica. Trzy lata zaokrąglając w górę :-).
I nadal jesteśmy tacy słodcy!

Dzisiaj z okazji tej boskiej rocznicy (dokładnie była w czwartek) byliśmy na lodach i na spacerku na Starówce, a potem popałętaliśmy się i wreszcie znaleźliśmy herbaciarnię wolną. Bo mieliśmy iść do TeaArtu, tam gdzie się odbyła nasza pierwsza randka, ale okazało się, że ZAMKNĘLI I ZLIKWIDOWALI, no ludzie XD. Więc poszliśmy do innej herbaciarni (herbaciany ogród), milutko było i słodko, a potem na "Labirynt fauna". Mi się podobało bardzo, a Michałowi nie aż tak bardzo.. A potem postaliśmy pod klatką jak za starych dobrych czasów :-).
Eh, eh, dwa lata. Kupa czasu. Pół życia. Eh, eh. hihi, jak długo. I nadal jestem szczęśliwa :-). Ah, ah, ah.
Oraz — rocznicowa mowa wielbiciela Słoneczka:
"Gadź!" (taa)
I rocznicowa mowa informatyka:
"No cóż, to były fajne dwa lata. Oby następne 2, 4, 8, 16, 32, 64, 128, 256, 512, 1024, 2048 były tylko lepsze!"
:-)
Słodko mi dzisiej :-)
