Saturday, April 14 2007


That's ok cause...
posted @ 23:02 in [ ...})i({... ]

Zwierzenia utrzymanki ;-)

W piątek mój ukochany kupił mi buty. Cudowne, czarne w różowe czaszki, piękne i urocze trampko-baletki. Naprawdę urocze, podobały mi się ho, ho. Na uszczęśliwienie mnie wydał całe 69 zł. Ha! I myślał, że mnie kupi za 69 zł, coo??!! Ha!
Ha!
Kupił ;-)
Żartuję XD
Kupił buciki, śliczne, śliczniutkie :-). Chodzę w nich teraz cały czas i modlę się żeby wreszcie przestały uwierać ;-). Ee, w sumie nie jest tak źle. Nie rżną mnie tak jak np. czarne baletki, no. Rozchodzę to albo zaplastruję :-). Niao! Śliczne są :3.
Jaki on dobry, jaki on dobry. Nie zasługuję na takiego, co? Na takiego, który chce żebym była szczęśliwa i kupuje mi buty i karmi obficie, oj, nie zasługuję.. :-)
Ehehe.
Żeby tylko magistra zrobił, no. Bo mojej mamie ciśnienie skacze jak o tym magistrze myśli michałowym... Jak to pięknie określiła moja mamuś "fryzli gryzli!" (w sensie, że Michałówa gra we frisbee) miast pisać pracę. Wykształcenie prezydenckie, zasrane, wtf. Napisać ma i już, co to jest! Nooo, niech już napisze i pracuje na cały etat i kupi mi roczny zestaw plastrów na obtarcia ;-).

Hihi, fajnie tak buty dostać. ;3
Taki dobry, taki dobry...
A ja taka okropna!
:-)



Monday, April 09 2007


:)
posted @ 14:09 in [ ...})i({... ]

:)
U Karniaków po burzy są te, przejaśnienia.
Szkoda, że pada w Lany Poniedziałek, chociaż to może zgodnie z nazwą?

β3



Friday, April 06 2007


Kurczak za mną chodzi czyli Wielkanoc
posted @ 19:17 in [ ...})i({... ]

Ostatnio mi się śniło, że się opiekowałam malutkim kurczaczkiem. I go karmiłam, głaskałam i kładłam spać w pudełeczku. Huu huu.

Kurczak, kurczak.


Kurczak

XD



Sunday, April 01 2007


Dwa cudowne lata :3
posted @ 01:54 in [ ...})i({... ]

Now, now.
Oryginał


Rocznica. Trzy lata zaokrąglając w górę :-).

I nadal jesteśmy tacy słodcy!

Miiii!

Dzisiaj z okazji tej boskiej rocznicy (dokładnie była w czwartek) byliśmy na lodach i na spacerku na Starówce, a potem popałętaliśmy się i wreszcie znaleźliśmy herbaciarnię wolną. Bo mieliśmy iść do TeaArtu, tam gdzie się odbyła nasza pierwsza randka, ale okazało się, że ZAMKNĘLI I ZLIKWIDOWALI, no ludzie XD. Więc poszliśmy do innej herbaciarni (herbaciany ogród), milutko było i słodko, a potem na "Labirynt fauna". Mi się podobało bardzo, a Michałowi nie aż tak bardzo.. A potem postaliśmy pod klatką jak za starych dobrych czasów :-).

Eh, eh, dwa lata. Kupa czasu. Pół życia. Eh, eh. hihi, jak długo. I nadal jestem szczęśliwa :-). Ah, ah, ah.

Oraz — rocznicowa mowa wielbiciela Słoneczka:
"Gadź!" (taa)
I rocznicowa mowa informatyka:
"No cóż, to były fajne dwa lata. Oby następne 2, 4, 8, 16, 32, 64, 128, 256, 512, 1024, 2048 były tylko lepsze!"
:-)

Słodko mi dzisiej :-)