Uhh. Skwasiłam trochę Walentynki muszę powiedzieć XD.
Znaczy...
Zrobiłam eee... laurkę. Ok. Miałam pełną świadomość stopnia czerstwości tej laurki, ale już nie było odwrotu. Poza tym napracowałam się, co!
Po angielskim się spotkaliśmy, wytulipaniliśmy, poszliśmy najpierw na gorącą czekoladę pyyyysznąą taką prawdziwą mm i.. Ok. Musiałam dać mój prezent. Wiedziałam, że muszę dać pierwsza, bo.. No po prostu wiedziałam. Bo czułam, że jak już mi Michał coś da to NIE BĘDĘ MOGŁA dać mojej szmatławej laurki. Więc dałam. Czerstwo było. Koniec tematu.
Michał podarował nam wisiorek serduszkowy srebrny (nie mogę wygooglać zdjęcia). Ha, wiedziałam żeby dać shiturkę (shitową laurkę) najpierw. A! I do wisiorka było gratis walentynkowe dyndadło do komórki. FAAAAAJNEEE!
Głupio tak. Taki ładny wisiorek. I taki.. biżuteriowy.
Mogłam coś kupić.
Rrr.
Rrr.
Potem poszliśmy do Feminy, bo Michał musiał zrobić film z takiego eventu. Bo jakaś para tam się poznała i tam się zaręczali i na dodatek w Walentynki i był wielki szoł i publiczne "I do", te sprawy. Znaczy. Ach. Eh, eh, eh. Spełniłam walentynkowe życzenie Kurczaka. Przynajmniej tyle zrobiłam.
Potem poszliśmy do bankomatu i przy bankomacie przywalił się do nas jakiś facet. Czuć było wódeczkę od niego XD. I jakoś tak mnie zaczepiał i podziwiał moje tulipany i wypytywał czy to ze szczerej miłości. A później opowiedzial nam o swoim prezencie! Wielka okazja! Jakby nam powiedział ile to kosztowało to byśmy mu nie uwierzyli! Pokazał ten wiosiorek. Takie serduszko do przełamania, dwuwisiorkowe. Ten kto mu to sprzedał albo był bardzo głupi, albo bardzo miły, bo pan zapłacił tylko 7,5! Za czyste srebro. Mmm. Niestety. Wyglądało na czyste niesrebro z odpustu w Urlach. Warte 5,50 przy dobrych wiatrach. Wesoły pan był XD. To sprawiło, że cieplej mi się zrobiło z moim serduszkiem wisiorkowym. Tak w porównaniu :-).
Potem poszliśmy na coś do picia do kawiarni się poprzytulać i okazało się, że się rozszerzyli na jedzonko i zajedliśmy ostrrrrą tortillę, którą musiałam popijać dużoma piciami i neutralizować lodami XD XD. Szczęśliwa byłam dopiero w Cafe Furkot właśnie. Rozweseliło mnie jakoś po tej czerstwej laurce i w ogóle się wyprzytulaliśmy i miau :3. ♥
Poza tym dostałam dzwonek do komórki od Kurczaczka. "Boten Anna". Zaaajeebiiistaa :D. Ustawiłam se ehehe :D. Dzwońcie :>.
Uwaga.
Dzwonek — 4,80 zł
Tulipany — 6,50 zł
Gorące czekolady — 14 zł
Wisiorek — nie wiem, nie wiem zł
Jedzonko — 46 zł
4chan — bezcenny...
[kinowe poświęcene Karniaczka też bezcenne]
Thursday, February 15 2007
V-day
posted @ 02:20 in [ ...})i({... ]
Saturday, February 03 2007
Japan Inspirations
posted @ 01:10 in [ ...})i({... ]

![]()
!
[już po, ale jaką mialam fazę jak to robilam!
]
