Napiszę taką notkę na mojego ekshibicjonistyczno-pornograficznego bloga.
Że kurde.
Zjebka :/
Kurde. No. Zaraz egzamin z ekonomii, a ja coś nie mogę się zmusić żeby się CHOCIAŻ ZACZĄĆ uczyć :/. Jest źle. Jest bardzo źle. Znaczy, bardzo. ZUPEŁNIE nie mam weny do uczenia się. Nie to, żebym kiedykolwiek miała jakąś specjalną wenę, a już szczególnie jeśli chodzi o eko ;__;, ale kurde, jest gorzej niż zwykle. Zero chęci. A przecież nie mam nic innego do roboty. Ja się po prostu odpierdalam.
Jeszcze nie wszystko stracone. Jeszcze jest czas. Egzmin jest ZTCP 7.09. Jeszcze czas, tylko się muszę zabrać. I nie na ostatnią chwilę. Tylko teraz. Karina, to tylko semestr ekonomii. Wystarczy się nauczyć. Posiadam książki. Z BUW-u. Przetrzymane już, ale walę to xD XD. Nie oddam póki się nie nauczę. Oka. Tylko musimy się zmobilizować.
Zmobilizować, kurde. Jest źle źle źle. Marnuję czas najłupiej jak się tylko da. Faka faka faka, a kiedyś mówili mi "dziobaku". A teraz...? Stoczyłam się :/. Magda to się pewnie od czerwca uczy xD. A Krzysio jest inteligentny i jest z eko-społa w LO XD.
Nie, nio. Zabieram się. Od jutra.
Basia zdała swojego komisa — serdecznie gratulujemy btw. To i ja zdam. O.
Ale teraz spać. I od rana siadamy, o tak. A dzisiaj moja siostra nocuje u koleżanki i jestem SAMA!!! Przecież ja się zesram. No, zesrałabym się jakbym dzisiaj nie srała XD. Tak czy siak będę się bała bardzo :(. Ale rano może Michał mnie znowu obudzi.. Bo ostatnio mnie budzi, bo musi wstawać o 7:30 :D. A do mnie dzwoni o 9. A ja mówię "mhm" i idę dalej spać. I albo budzę się o 12 i wstaję, albo Michał dzwoni dalej. Hihihi, niezbyt pamiętam o czym rozmawiamy tam o 9 nad ranem jak dzwoni XD. Albo śni mi się, że do niego wysłałam smsa żeby nie dzwonił albo... XD. Dobra idę kimać. Tak. Zapalę sobie światło małe. Tak. A od jutra eko. TAK! Pozdrawiam wszystkich!
Thursday, August 31 2006
Faka!
posted @ 03:00 in [ Karina Show ]
Tuesday, August 29 2006
Kwaśno
posted @ 12:07 in [ emo ]
*Ho! Chwila nieuwagi na konwencie i dorobiłam się własnego wątku na tentaclu TUTAJ.
Hm. H. Eh.
Co tam, dupa tylko.
Chociaż...
Mówiąc słowami poety:
tył wielki jest
jak UMCS
uda uda
jak polibuda
________
*Druga kwaśność bardziej mnie boli. Znaczy boli.. Noo..
Bo kto nie usuwa śladów po.. haba haba??!!??!!??!! I zostawia je na podłodze w sypialni swoich rodziców :/.
Siet.
Jak zwykle.
To chyba gorsze nież być caught red-chested :/ :/ :/.
Zasmuca mnie to. Aż mnie boli brzuszek :(
Monday, August 28 2006
Cztery razy po dwa razy — Ecchicon
posted @ 19:45 in [ Karina Show ]
/zdjęcia wykorzystane w notce zostały zrobione by Yen, by Joe albo by me ew. by Yanek — nie obrażać się i mnie nie pozytwać/
Nyo poszliśmy na Ecchicon — produkt warszawskich spotkań mangowych i okolic. Można było się spodziewać aboslutnie wszystkiego ;).
Nyo, lecimy.
Przyszliśmy troszku wcześniej, bo Yen był na dworcu, ale w końcu dotarł sam, a my tak czy siak byliśmy wcześniej xD. No nieważne, dotarliśmy prasa srasa, bla bla bla, Yanki, Haru, Vulcany, Otaki i badże już stały. Rozejrzeliśmy się, porobiliśmy coś tam (nie pamiętam xD). Wiem, ze byłam fajnie ubrana.
Ładnie ładnie
Przynajmniej tak mi się wydawało xD. W sumie nadal mi sie wydaje :-). Już jak szłam przez miasto na przystanek to zwroki ludzkie przyciągałam. Nawet taki wers "Spodni z GS-u" Farben Lehre mi się rzucił na głowę — "ludzie dziwnie się na mnie patrzyli; czuję, że oni mi zazdrościli" ;). Nyo. Wyglądałam fajnie :-). W białej bluzeczce związanej między cycamy, w spódniczce w kratkę, skarpeciochach zimowych xD. Z plecaczkiem :-).
Strój
Z yenowym gumowym kurczakiem wystającym z plecaka ;D.
![]()
Kurczak-chan
Ha, pokręciliśmy się po konwencie. Znalazłam majtki na klombiku..
Majty
o.O Bo był taki konkurs, że wygrywa ten, kto zbierze najwięcej par majtek (były porozrzucane po konwencie i pochowane). Znalazłam i założyłam je sobie na głowę XD. No, potem pokonwentowaliśmy i w sumie nie pamiętam co robiliśmy xD. Pamiętam, że na obiad poszliśmy na kebaba z takim Łukaszem z Inowrocławia (któremu Yanek wymyślił ksywkę "kurwa" xD). Poszliśmy (pojechaliśmy akszyli) do kebabowni w centrum. Podobno "najlepszy kebab w Warszawie". Tak powiadają. Ja nigdy tam nie jadłam. Znaci to by mój pierwszy raz :P. I całkiem dobry kebab był, trochę inaczej przyprawiony, ale nie to mnie urzekło w tej kebabowni. Bo byli barrrdzo sympatyczni kebabo-sprzedawcy tam. Jeden wyglądał na Włocha, zresztą wszyscy ciemni, że tak powiem podpalańcy xD. I zaczepiali mnie, gadali coś, bardzo sympatycznie :-). W ogóle, no. Jeśli chodzi o konwent to konkurs Neko mimi wypadł kiepsko, szkoda, bo mogło być fajnie. Ogólnie aż tak dużo osób ubranych w klimacie (czy jak to teraz mówią "w konwencji" xD) nie było, potem może doszło trochę. Tak czy siak mnie cały czas ktoś zaczepiał, głównie faceci :P, którzy chcieli mi/ze mną zrobić zdjęcie :). Yhyhy, niektórzy najpierw pytali Michała czy mogą :P. Mojego pimpa xD lol. Nom, niektórzy grzecznie robili zdjęcia, inni grzecznie gapili się w dekolt.. Jeszcze inni niegrzecznie gapili się w dekolt :>.
Niegrzeczne zdjęcia
Ten koło Vulcana robił mi nieciekawe zdjęcia XD. Kuchenka czy coś w ten deseń ;-). Kuchnia. Zdjęcia robili i filmy, ale ten wątek pominę chyba jednak właściwie xDxD XD XD XD XD.................
Nom. Na nockę poszliśmy do domciu do Michała. Jego rodzice jeszcze nie wrócili więc mogliśmy :D. Z nami poszli Yen i Haru z Vulcanem. Zjedliśmy kolację, pozachwycaliśmy się wrednymi kotami Michała
Koty sroty
(beze mnie ofkors, bo ja nie kociara :P) i poszliśmy spać. Siscy się zmieścili, Yen u Michała, Vulcan z Haru na sofce, a my na twardym małżeńskim :/. Nie wyspałam się :/.
Następnego dnia z rana znowu na konwent. Tym razem acp było przygotowane. Mieliśmy reklamy śliczne ze zdjęciem i z rysunkiem i ho ho. I jasne rzecz cipuszkę
Cipuszka
Cipuszkę, z którą chodziłam i zbierałam dotacje. Zaczęło się od tego, że pomogłam Soniaczkowi na stoisku (bo się ludzie rzuciły) i wrzucił trochę kaski :).
Hon'ya
A potem to miałam napisane na tyłku "dotacje dla anime.com.pl" i zmuszłam ludzi żeby wrzucali, a nie się potem dziwią, że 509 Bandwidth Limit Exceeded dżiiz :/.
Dotacje
Jak nie chcieli dawać to sprzedawałam buziaki i hugi xD XD XD. A, i sprzedawałam buttony acp z cycków po 3 zeta (do cipuszki).
Kup pan badża
Z możliwością własnoręcznego odpięcia :> yhyhy :D. Ostatnio Michalina glendzi, że nie ma kasy, a ja zebrałam całkiem sporo kaski :-). Hihihi. :-) yhyhyhy! Więc dziękuję wszystkim wrzucaczom kasy (jeśli to czytacie, lol). Nom, drugi dzień to poza tym karaoke, cosplay, cosplay ecchi i takie tam. I poszliśmy na obiad do chinola vis-a-cis mdk-u.
Chinol
Mniamu mniamu mnaimu mniamu :3. No i koncert In'you z gościnnym udziałem Tamiko był potem. Koncert był fajny :3.
In'you
Bez wahania (przez samo ha) mogę powiedzieć, że to najfajniejszy koncert dziewczyn evar! Na głowę bije reanimkowy, pierniconowy(se) to już w ogóle - przeca tam ludzi nie było o.O. A na Ecchi zajebongo :D. Byli ludzie i dziewczyny miały fajniaste piosenki i mmuu :3. I nawet dostałyśmy dedykację (dla Palantek), ale z Palantek byłam tylko ja :P. Więc ja dostałam pompony i skakałam koło Dagi i Kury :-).
Ike ike! KLIK
*Klik klik! Bo to gif! Według mojego pomysłu wykonany przez Yanka :-).*
I skakałam. I cztery pompony latały ;). A było do czego latać! Same szybkie kawałki "Ike ike", "Mahoro de mambo", Slayersy smiersy wszystkie, "Love love love machine uouououou" (uwielbiam tę piosenkę xD), "Kesenai tsumi", "Party night" of kors. A Tamiko op z "parakissa" zaśpiewała i "Yakusoku wa iranai" i ho ho ho! Naskakałam się jak głupek i teraz mnie bolą wszystkie złącza w kończynach no XD. I ludzie się dobrze bawili i tańczyli na scenie, nie no - dawno tak na koncercie In'you fajnie nie było (YAREGLET ŻALUJ!!!!). W ogóle tego dnia w okolicach stoiskowych odbywała się nieformalna rozgrywka w Piratów. Yanek, Sony, Michał i jakiś koleś (za nic nie pomnę ksyfki) xD. Hmhmh, Yanek wygrał?
Gangsta
[Srangsta dupangsta :P]
Heee, podskoczy ktoś? lol
Hy hy hy, drugiej nocy spaliśmy już sami u Michała, ale rano to myślałam, że wstanę i wyciągnę z szafy szotgana, bez kitu (jestem pewna, że gdzieś państwo De go tam mają :P). No bo tak. Michał ma chorego psychcznie kota, który mnie też w jakąś chorobę wpędzi. Śpimy a tu rano coś wjebut się przez lufcik przez żaluzje. I kurde, Michał wstał wywalił kota do kuchni, zamknął drzwi. Po chwili to gówno wraca i znowu się pcha tym oknem przez te żaluzje i wpierdziela się na łóżko. Znowu - Michał bierze, wywala do kuchni, a to znowu - wychodzi oknem z kuchni i włazi oknem do pokoju i zaczyna miauczeć. No kurwicy można dostać. I tak kilka razy. Przykro mi bardzo.. Gdyby nie Michał to bez zbędnych skrupułów bym wstała, włożyła buty i pokopała to gówno :/. I jeszcze kurde ten kot (to samica) ma taki głupi zwyczaj, ze miauczy bez powodu. I to nie tak normalnie tylko tak bez przerwy i tak wysoko i wkurrrrzająco :S. Aż mi adrenalina podskoczyła jak to piszę - tak wkurzjąco ;). Ale bez kitu miau miau miau miau kurrrrna wtf? Więc nie radzę mieć kotów nikomu. Koty to kupa. Złośliwe, wredne, durne debile śmierdzące. A kociarze to syfiarze. Dziękuję. A moje dzieci nie będą mieć kotów. (lol, przypomniało mi się jak pani Keane zerwała z Profesorem, bo nie lubił kotów lol xD XD XD). No.
Ostatniego dnia się raczej niewiele działo na konwencie, eee.
Ale tak generalnie to ja się bardzo dobrze bawiłam. W atrakcje konwentowe się raczej nie mieszałam, ale fajnie było generalnie mm atmosfera była fajna. Atmosfera w prznośni w sensie. Bo atmofera atmosfera była wyjątkowo konwentowa :S. W sensie jebało jak.. na konwencie XD XD XD XD. No, a ja mam na myśli atmosferę ecchi. Było naprawdę fajnie. Wszędzie pantyshoty,
By Yen
cumshoty lol xD i takie tam ;). I fajnie było jak się na mnie gapili różni ludzie i robili sobie ze mną zdjęcia ihihihi :-). I ja robiłam sporo zdjątek :3.
Z Garetem :-)
Na zamówienie ;)
Drugie zamówienie :D
:>
Podoba mi się to zdjęcie. Sajmon (?) podniósł mnie jakbym była leciutka jak piórko :3
A mogło być gorąco ;)
Nom.
A jakiś debil z organizacji zobaczył moje "dotacje dla anime.com.pl"
Dotacje dla anime.com.pl
na tyłku i owiedział, ze mam antyreklamę. Mmmm wtf? A chodziło mu o to, że nie wszyscy lubią acp. A to dlatego, że ktoś tam ich skrytyował, kurde. Gdyby nie niusy/kalendarz/dyskusja na acp to by nie mieli tyle ludzi na tym Ecchiconie, bucu. Pies z kulawą nogą by przyszedł Cię obsikać pipo. Dobrze, że przynajmniej główny org nie miał głowy w dupie. Kurna. Nyo już mi lepiej. ~o~
A nyo, wróciliśmy do domu, pojadłam, posiedziałam, siostra mnie wyciągnęła na kebaba o pierwszej w nocy (nigdy więcej, najadłam się strachu bardziej niż kebaba xD), pooglądałam foty, a tu już 4 nad ranem prawie o_O więc poszłam spać, a teraz piszę notkę. I mam wyrzuty sumienia, bo powinnam się uczyć, bo zaraz poprawka z eko. Ale dobra, jeszcze zdążę się pouczyć.. Spoookooo.
Fajnie było na Ecchi
I przemianowano już totalnie fandom na fapdom i wszystko jest fap XD.
A mój chłopak to jest mądry i jest autorytetem :-). Moim :3. Ale nie tylko ;).
To MÓJ autorytet ;)
:*
Ale szkoda, że karta się zwaliła w aparacie Yanka :(, bo byłoby dużo zdjęć i fajniejszych :(.
Tak, trzeba było wszystko sformatować :(
Ale i tak było fajnie :P.
I Michal dużo miłych rzeczy mi powiedział :3. I u hu hu hu.
I reszta fotek włącznie z dendrofilską sesją u Yena :D
Karniak ściskający drzewo będzie tutaj! And friends.
:>
:>
:>
:>
:>
:>
:>
I z kurczakiem
I z Yankiem i Peą
I juś.
Pozdrawiam wszystkich poznanych i tych, którzy trafili na karniaka po Ecchi (jeśli takowi będą xD XD XD). Buź :* :* :*.
Sunday, August 27 2006
Ecchi ecchi ecchi Karniak-chan!
posted @ 23:31 in [ Karina Show ]
Notka z Ecchi będzie.
Zaraz.
No, niedługo.
Droool.
Baj baj.
Sunday, August 27 2006
Jejku HIMEKO!
posted @ 00:42 in [ Karina Show ]
Mam nadzieję, że jeszcze będziesz na Ecchi jutro, bo chciałam pogadać i spróbować naprawić jakoś moje faux pas z poznawanie Cię XD. A raczej nie poznawania ghaaa xD xD.
A tak w ogóle to na Ecchi jest mmmm ecchi xD yhyyhyhy. ];>
Thursday, August 24 2006
I a propos — co by dopełnić
posted @ 03:34 in [ Palantki kochana ]
Do dzisiejszej tematyki informatycznej okołowindowsowej pasuje.
Szłyśmy sobie Starym Miastem z Aną wieczorkiem. Przechodziłyśmy przez Krakowskie. I jak juz przeszłyśmy to się pochyliłam co by poprawić moje nowe butki. I jakiś koleś z przejeżdżąjącego samochodu wrzeszczy coś. Spytałam Anki, co on tam wrzeszczał, bo ja oczywiście przygłucha nie dosłyszałam. A on wrzeszczał "Nie wypinaj! Kto wypina tego wina!" xD.
Ale to NIC w porównaniu z tym co usłyszałyśmy (my? :>) kilka dni temu! Szłyśmy sobie z Anką po Galerii Centrum i za nami/obok nas szli jacyś kolesie. I jeden mówi do Anki "Ale ty masz dupę, jezu, ale masz dupę. Serio. Tylko cię w nią walić." Kolega pana, który ważył się to powiedzieć o mało co się nie posikał ze śmiechu xD, ja się tylko gapiłam tępo, a Anka ograniczyła się do spierrdalania ;).
Co za wrażenia!
Thursday, August 24 2006
Win-lin — prolog
posted @ 03:22 in [ ...})i({... ]
Wanienne rozszerzanie horyzontów*
.
.
.
.
.
_____
* zdefiniuj mi ktoś "horyzont" ;-) maaa xD
Monday, August 21 2006
Ciężki obowiązek...
posted @ 22:45 in [ Karina Show ]
... takie buty fajne kupować ;-).
Oh! Dzisiaj żem se sprawiła dwie pary butów :3 z mojego ulubieńszego sklepu :3. Znaczy mama mi sprawiła, no. No, bo już nie mam żadnych sportowych butów do chodzenia. Bo tak:

Conversiątka umarły śmiercią naturalną. I od ran szarpanych trochę ;). Ehh, a tak je lubiłam.. Pamiętam, laska z klasy skserowała ;). Lol, pamiętam pamiętam, zawsze je lubiłam i czułam się w nich najpiękniejsza :-). Ale od jakiegoś czasu mama mi mówi, że wyglądam w nich jak ruska i to taka uboższa — z Czeczenii xD. Więc ich nie noszę :P no.

Poprzednie hadeki... A poprzednie hadeki umarły na gangrenę xD. Znaczy zgniły i zaśmierdły na spływie łeee. A też je lubiłam! Ale rzepy się rozrzepowały i trzeba było ciągle poprawiać, a to wkurzające.. :/.
Wszystko zdechło było. I teraz nie mam norrrmalnie w czym chodzić. I poszłam z Basią raz do sklepu, a tu paczę — dużo fajnych bucików w moim sklepie :3. Więc dziś zaciągłam mamę i nie było opcji ;) — musiała kupić. Wymarzyłam sobie buty na rzepy, bo to barrdzo wygodny biznes, ale były tylko jedne fajne z moim rozmiarem i były dość drogie. Nom, a w rezultacie mam dwie pary tańszych, o. Bo mama kupiła mi tak:

Adidaski śliczne :3. Nie HD, ale chyba wygodne. Szkoda, że wiązane, ale ja je już tak urządzę żeby nie musieć ich wiązać :P. Ładne w sumie są, zgrabne, zadowolona jestem :3.

I trampeczki. Na trampeczki miałam ochotę od czasu jakiegoś. Takie za kostkę albo i wyżej. Na prawdziwe Conversy mnie nie stać, znaczy może i bym wydłubała coś, ale skąpię skąpię i aż tak ich nie pragnę znowu. Nyo więc kupiłam takie trampasy HD też fajnie :-). Hmm. Beżowe.. Właściwie wymarzyłam sobie czerwone, ale już biało-czerwone są adidaski więc mam beżowe trampeczki.. Bo czarne były takie.. czarne. No. No. No. Me happy. Szkoda w sumie, że nie było trampasów wyższych w HD fajnych. Wyglądałabym jak dziewczyny z blog 27 ;-). Yhyhy ;D. Ale tak też jest miło :3.
Sunday, August 20 2006
Past perfect
posted @ 01:01 in [ emo ]
Eh.
Ciężkie jest życie karniaczka. O niektórych rzeczach może sobie co najwyżej pomarzyć.
I zero zrozumienia
ze strony otoczenia
Świat bywa taki niesprawiedliwy. I taki niezrozumiały. Niektóre rzeczy tu się normalnie kupy nie trzymają za nic.
Saturday, August 19 2006
Schizy
posted @ 16:12 in [ emo ]
Są takie chwile w życiu każdego karniaczka, że by chciał tak wciągnąć nosem podwójną porcję środka przeczyszczającego, a potem tak się pierdolnąć w głowę. Tylko tak zdrowo. Tak, żeby wszystkie durne idee, pomysły, myśli wyleciały. Wszystko jedno którędy. Może nawet nosem być. Zniosę to nieprzyjemne uczucie. I to, że trzeba potem czyścić kolczyk nawet. Bo czasem takiego debilizmu dostaję, że nie są dla mnie zrozumiałe motywy moich działań. Nic dla mnie nie jest zrozumiałe. Ani to, co robię, ani po co, ani ehh. Mam takie małe schizy, które sobie hoduję w główce. Pielęgnuję, dbam, poję i karmię od czasu do czasu, wyprowadzam na spacer. Wcale nie chcę żeby one tam mieszkały, nie lubię ich, bo to pasożyty i tylko mi, że tak powiem, brużdżą. Niby ich nie lubię, ale o nie dbam. I niby mi przeszkadzają, ale czasem odkopuję ję i z nimi gadam.. A może to one same wyłażą..? Tak czy siak, jak już z nimi gadam, to stwierdzam, że one jednak mają rację. I dziwię się ludziom, którzy mówię, że nie mam racji. I one stają się mną. I moim zdaniem wszystko jest całkiem słuszne. Wszystko co robię, myślę. Nawet to, co z punktu widzenia osoby ze zdrową głową, jest głupie. A jeszcze jak zaczynałam pisać tę notkę to tak myślałam. Ale one mną zawładnęły i teraz widzę, że one są słuszne i całkiem logiczne.
Na szczęście nawet jak się acp wali to moje ulubione niusy mam na dysku.
Friday, August 18 2006
Przejebane
posted @ 17:41 in [ ...})i({... ]
Że aż boli.
Myhyhyh ;>.
Nie ma rodziców Michała i jakimś pokrętnym sposobem zdarza mi się zostać na noc... ;P.
I Michał ma wannę :-). Taką, gdzie można zrobić duuuziooo piany :3. Fajnie mieć wannę, prysznic ssie. Chociaż.. najfajniej mieć mega waaaannę, prysznic i duże łóżko. O.
Boli.
Tak jak lubię.
Miłą noc mieliśmy :3.
Myhyhyh :>.
Hihih :-).
Mrrau ;3.
Wednesday, August 16 2006
Doji 6
posted @ 03:22 in [ ...})i({... ]
Nyo nyo nyo! Wróciliśmy z Doji 6. Dotarliśmy do domciu w niedzielę o 2 am!
No, to jedziemy!
DOJIcon był sobotnio-niedzielny (12-13.08). My do Krakowa pojechaliśmy już 11. Nyom, wstaliśmy rano, pociąg mieliśmy około 9, a na miejscu byliśmy, ja wiem, koło 14 z hakiem. Mi minęło jak z pyty szczelił, bo większość drogi przespałam :P. Michał był mniej zadowolony, bo zasnął tylko na chwilę. Obudziłam go z wrzaskiem, że już dojeżdżamy zaraz i trzeba się zbierać. Okazało się, że mieliśmy jeszcze ho ho czasu, a Michał był wściekły i mnie ochrzanił :P. Jaka to nie jestem głupia, irytująca i oh ah. Oj, bo ja nie lubię tak na ostatnią chwilę. Ja wolę mieć już zdjęte bagaże i wszystko zebrane. Fakt, ściągnęłam go pół godziny przed, ale myślałam, że jeszcze coś koło 15 minut jest. No nieważne. I tak będzie mi to wypominał, i tak. Nić nie poradzem - taka już z niego wredota. Ale, ale dość spokojnie dotarliśmy do Kraka. Po drodze na konwent dopadły nas jakieś laski z perfumami. Takie naciągaczki. W Warszawie też są. Ja chciałam spławić je od początku, ale Michał nie nie! Pan uczciwy, poczciwy i poprawny politycznie do tego posłuchał pań. Omatko. Tylko się nastaliśmy. Ale przynajmniej potem pachnieliśmy perfumami, bo nas wypsikały :P. Nom, dotarliśmy do szkoły (albo jak to ostatnio Joe-sensei mawia "na conplace" o rotfl?). Szkoła była fajna. Stara, brzydka i odrapana, ale miała tonę klimatu. Cos jak hmmm Harry Potter w szpitalu psychiatrycznym z TRAOD. Wrrr fajność =*^.^*=. Potem Michał pomógł przenieść wiieeeelgaaaśny telewizor i poszliśmy się poszwendać po Krakowie. Mmm fajnie było, ładna pogoda, Kraków turystyczny mm fajnie :-). Wszamaliśmy po kebabie, ale wybaczcie, niedobre były. Za 7 zeta jak w Wwie, ale takie bleeee ehh. Potem poszliśmy do parku posiedzieć i normalnie obściskiwalismy się, dawaliśmy sobie buziaczki i wymyślaliśmy erotyczne scenariusze xD. Potem wróciliśmy do szkoły. Konwent był wtedy w fazie końcowych przygotowań - wynoszenie ławek, przylepianie plakatów i takie tam. Zaszyliśmy się w jednej z klas i mm pokryliśmy. Ho ho ho! To dopiero było! Co 5 minut przerwa, bo zdawało nam się, że ktoś idzie :P. Ale fajnie było. Taki szybki numerek, w takim jakby-stresie, na ławce szkolnej z majtkami u kostek - pełen wypas, uważammm mmmmm :3. A potem zeszliśmy na dół i patrzymy , a tam na miejscówie ochroniarzy monitorek xD. I się okazało, że w tej szkole były kamery. Ale na szczęscie nie tam, gdzie ten.. ;). Nom, konwent w fazie przygotowań, a na dodatek nocowanie tam było niemile widziane więc Yen-chan zaproponował nam nocowanie w swoim mieszkaniu-chan. Znaczy nie swoim tylko brata (wynajmowane), ale brat wyjechał i było puste. Hihi. A jeszcze wieczorkiem poszliśmy na pywko z Vulcanami i Haru-badżami, Raul-saishami, Yank-otakami, Yenami i kolegami i Waneko. Pywko i kolacyjkę-chan. Nyo a pociem poszliśmy (m.in. z państwem Vulcanami) do Yena. Zaklepaliśmy sobie obiecująco wyglądającą dwuosobową wersaleczkę w przedpokoju. Wyglądała obiecująco, tak. Ale to była zmyła xD. Wersaleczka nie rozkładała się do końca xD. Rozkładała się tak w 3/4 i jedna osoba spała w poziomie, a druga jakoś tak pod kątem, ja wiem 20 stopni. Wiecie, jedna spała normalnie, a druga na pochyłym. I ta druga się w rezultacie pchała na tą pierwszą. Tą druga byłam ja :P. I się pchałam na Michała :P. Oj tam. Fajnie było. Noc na stoku ;P. Te niedogodności nie przeszkodziły nam w pokryciu się i pójściu spać :P. Nie było źle, choć następnego dnia Michał narzekał, ze go bolą plecy. Ale cóż... Każdy wiek ma swoje prawa ;) — trzeba mu było wybaczyć ;). Nom, wstaliśmy RANO, nad ranem chyba XD, bo Yen musiał być na konwencie wcześnie, bo pomagał itd.
Nom, konwent był fajny, się im udało. Ludzi kuuupa, podobno 700-800 (?). Pokręciliśmy się, pochodziliśmy na panele, konkursy, Misha pocykał zdjęć. Ah, no właśnie — zaliczyliśmy premierę Otaku. Zaliczyliśmy konkurs HOPLA (te roboty co są na acp) fajo fajo było :-). I oh ah ile rzeczy. W międzyczasie wyskoczyliśmy na obiadek. Pizza mmm ;3. A potem znów na konwent konkurs fanowski /czy tam fandomowy/ (a może to było przed pizzą? nieważne..), karaoke, cosplay. Mmm cosplay był wporzo. Znaczy standardowe kupowe scenki też były, ale jedna scenka był fajniasta. Taka z "Naruto". Nic w niej nie mówili, tylko robili, a komentarzami, wypowiedziami i całą resztą były dobrze dobrane piosenki. Naprawdę fajnie wyszło. IMHO to był najlepszy cosplay od czasów naszego wytworu :P. Serio ;D. Po cosplayu jeszcze ten mmm panel o fetyszach w Japonii czy tam w anime. Hihi, siedzieliśmy na końcu i niewiele słyszeliśmy, bo sala pełna po brzegi! Ale.. Hy hy xD. Siedzieliśmy na ławce i upuściłam torebkę. Spadła na podłogę i wysypał się z niej roczny zapas tamponów i podpasek xD. Tak się śmiałam, że nie byłam w stanie nawet się schylić żeby to zebrać, dopiero jakaś dziewczyna mi zebrała. Yhyhy, ale kwas — w moim stylu ;-). Nyo. Na nockę znowu poszliśmy do "rodzinnej kamienicy Yenów", tym razem z Yenem, K. i jego towarzyszką (?). Tym razem obejrzeliśmy końcówkę "Krzyku 3" i grzecznie poszliśmy spać. Rano nie musieliśmy się zrywać o 7, bo tym razem Yen nam zaufał, nauczył Michała zamykać drzwi i sam (znaczy z K. i dziewczęciem) wyszedł rano, a my sobie chrapaliśmy. Wstaliśmy, pogrzeszyliśmy ]:D i pognaliśmy na konwent ;P. Drugi dzień to już końcówka była. Pokręciliśmy się, odwiedziliśmy panel o sudoku ("Sudo-co?" się nazywał ;D), posingstarzyliśmy i koniec. Pożegnaliśmy się i zmyliśmy z konwentu.
Mmm, ja jestem zadowolona z tego konwentu, dobrze się bawiłam. Był lol. Lol-chan ;D rotfl. I Yarglet był i poznałam trochę (lol) szych fandomu TM. I widzieliśmy Xellosa-samę i spaliśmy u Yena i oh ah. I wszyscy byli, i znajomi Michała, i Witek i nyo. Było fajnie. Karaoke, cosplay mm Karniaczek hepi :).
Ale wiecie, zastanawiam się jak to jest... Bo tam był ktoś kto mi się kiedyś podobał. Uważałam, że jest bardzo przystojny, a na dodatek fajny i niesamowicie zabawny. A teraz...? Przechodząc koło tego kogoś na korytarzu nawet go nie zauważyłam. Dopiero Michał mi powiedział i (CIPA CIPA CIPA) mnie na niego popchnął xD. No, ale chodzi mi o to, że kiedyś był suuper, a teraz? Patrzę na niego i co? Kiedyś był przystojny? Dupa tam przystojny, włosy nie takie, nos kartoflany. Jakby przytył czy co? Kiedyś był zabawny? Teraz śmieszność jego żartów jest.. zaraz, jaka śmieszność? Jego dowcipy są gorsze niż moja "smalona kupa" xD. Rozumiecie, o co mi chodzi? Co się stało? Czy on się zmienił? Czy mi się coś zmieniło? Moja mama mówi, że kiedyś spojrzę na Michała i pomyślę to samo. Ale to nieprawda. Za to Michał mówi, że to nie ten koleś się zmienił, bo ten koleś jest cały czas taki sam, tylko mój punkt widzenia jest inny. Ze niby znalazłam coś lepszego. Nom znalazłam — moją najsłodszą cipcię najukochańszą i żaden tam niegdysiejszy "ukochany" się nawet nie umywa... Ale jakoś się dziwię, rozumiecie, co mi się tak strasznie preferencje zmieniły... Hihi, śmieszne :). Dziwne uczucie. Patrzeć na kogoś tak zupełnie inaczej.. Dobra, dość.
Potem wylotniliśmy się z konwentu poszliśmy na dworzec zostawić nasze bagaże, a jak się ich pozbyliśmy to poszliśmy się przejść po Krakowie "dla zaostrzenia apetytu". A potem obiadek-chan. Mmmm, no właśnie obiadek. Bo tata Michała ze ja wiem, dwa, trzy (?) tygodnie temu był w Krakowie i polecił Michałowi, żeby poszedł do restauracji Gruzińskie Chaczapuri, bo dobre i tanie. I mieliśmy iść, mieliśmy iść, ale mi przez dwa dni udało się unikać chaczapuri :P. A to kebab, a to pizza... Ale ostatniego dnia już nie było opcji. Poszliśmy. Michał wziął chaczapuri, ja gruziński talerz czegośtam (mięska z kurczaczka) i kurde było bardzo dobre. Dobrzaste. I kelner jaki zabawny, sympatyczny i oh ah super. Obżarliśmy się jak prosiaczki za 10-15 zeta od łebka. I jeszcze Michał po mnie dojadał, bo tylko 3/4 weszło ;P. Że też ja starałam się uniknąć tego nieszczęsnego chaczapuri! Oj, bo myślałam, że będzie nieboble nyoo. A tu - pyszniaste, trochę nawet przypominało kebab ;). Nyo, po obiadku posiedzieliśmy na Plantach, pospacerowaliśmy, poszliśmy na lodziki, poprzewalaliśmy się po Krakowie, spotkaliśmy Yena i takiego jednego orga z Doji (nie pamietam ksywki ;/). Nom, i siu na dworzec, cap bagaże ze skrytki i NA STYK zdążyliśmy do pociągu. Odjazd był 23:24, a my byliśmy na peronie 23:22. Uhh. Ale na szczęście wszystko wporządalu było. Trochę się pokłóciliśmy w pociągu, ale generalnie wszystko wporządalu i oh ah i wrrr i było fajnie :3. I w Warszawie byliśmy o 2 am. Uuu.
Dobrze być dziewczyną Joego, co? :-)
_____
plus parę fotek.
![]()
Pomnik wielkiego penisa i wielka dupa. Żywa.
Pomnik nawet tryskał... ;D
![]()
Kupa słodyczy
Na tle penisowej fontanny. Jasne.
![]()
Jak NIE robić zdjęć
Napiszę kiedyś taki przewodnik. Ilustrowany ;).
![]()
Yan-san i Otaku
Widzicie jak się kochają?
![]()
Otaku
Światło prawdy. Lux veritatis. Kiedyś mi Michał powiedział :-)
Otaku.. Hyh. ;)
![]()
Taa
Nibi szichi fandomu, a jakie miny szczelają. Jak szychy kupy raczej. XD
![]()
Łojdyrydydyrydy
Oppa!
![]()
Mmm
:3. Mam nadzieję, ze nikt się nie obrazi za te fotę upublicznioną, ale za słodka jest żeby ją trzymać na dysku dla nikogo :3.
![]()
Tylko powąchać
Zawsze wącham zanim wezmę do buzi.
![]()
Wassup?
Nyo...
![]()
K
onkurs fandomowy (fanowski?)
![]()
X3
My jednak idealnie do siebie pasujemy ;)
![]()
Klocki-chan
![]()
Windows bitch
![]()
Linux fan
Linux fan i Windows bitch — pod takimi hasełkami nam zleciał pobyt w Krakowie. Ale to na razie gdybanie...
I kartki z Krakowa
![]()
Nyo
![]()
Nyo
![]()
Nyo
![]()
Nyo
Tuesday, August 15 2006
Uua.
posted @ 22:58 in [ emo ]
Easy, easy.
Uhhh, uhh.
Byłam dziś z Basiaczkiem na spacerku pogadać o tym, tamtym i o owym i omamamija!
Ale spokojnie, spokojnie.
I kurde, pół myślą, pół słowem..
Karina: Spokojnie, spokojnie Karniak-chan. Spokojnie mówię! No co? Co? Nic! No właśnie, spokojnie. Karina! Zamknij się. Na pewno jesteś ładniejsza, na bank. Patrz, jaka jesteś seksowna. A jaka mądra przy tym. Naprawdę mądra. Ładna, zabawna, spontaniczna, niezbyt religijna, masz duże cycki, nie masz wielkiej dupy, jesteś dowcipna i..
Basia: No jaaasne, takich wyskoków jak twoje "smalenie kupy" to NAWET JA nie mam..
XD XD XD
Smalenie kupy to był wypadek.
Smalenie kupy, smalenie kupy
Karina nie ma tak wielkiej dupy
Lepiej.
:-)
Koniec.
Już będę normalna. Obiecuję. Promis iz a promis. Tak. Koniec. Przekonałam się i już już już dość.
Dziękujemy za wytrwałość, już nie będziemy nikogo niczym zadręczać. Ja. Tak. Nyo.
Jak to mawiają w Rosji — KANIEC! Nyo.
Tuesday, August 15 2006
Piwo-chan!
posted @ 01:17 in [ ...})i({... ]
Byliśmy na "Supermanie". Nie idźcie. Uśmialiśmy się tylko. Ale nie tylko z filmu. Bo tak:
Superman bierze Lois Lane, unoszą się bla bla bla bla.
Lois Już zapomniałam jaki jesteś ciepły.
Yanek: I JAKI TWARDY...
Sala się wtedy zatrzęsła ze śmiechu xD. Koleś za nami o mało z fotela nie zleciał :P. Yanek zrobił darmowy supermanowy humor yhy. I jaki twardy yhyhy ;D.
Ale ogólnie film kupa. Można się było spodziewać.
Potem poszliśmy na piwko-chan (Waste-chan, Marti-chan, Karniak-chan, Joe-chan i Yanek-chan). I było ciałkiem sympatićnie :-). A obsługiwała nas nierozgarnięta pani kelnerka-chan, która nie mogła zapamiętać nic i po 8 razy się pytała kto co chce xD. Nyom, troszkę mnie zawiały te piwka, bo dawno nie piłam z racji tego, że byłam głęboko przekonana, że jestem w ciąży, ale już nie jestem (głęboko przekonana w sensie).
Nom, a teraz jestem u De-chana, bo pojechaliśmy do niego, bo jego rodzice się wakacjują :P. I będziemy się kryć. A mojej mamie wcisnęłam, że Adam robi parapaetówę. Wha :P?
Nyo, to miłej nocki, my też będziemy mieć miłą ;-).
___
A, i smaży się moja osobista relacja z Doji. Nyo nyo nyo. Chan.
Friday, August 11 2006
Humor się trzyma, widzę.
posted @ 00:51 in [ Karina Show ]
Co raz gorzej ze mną. Tak właśnie działają na człowieka wakacje. Niby czytam książki (i głupie komiksy :P), ale nie działa. Powinnam się uczyć eko, a ja się głównie opierdalam. I od tego, bądźmy szczerzy, głupieję.
Michał mi dziś coś tam opowiadał na gadu.
(...)
joe (0:38)
X. kiedyś smalił cholewki do Z.
karniak (0:39)
hy.
karniak (0:42)
Smalił kupę.
Ja nie wiem, tak na mnie to podziałało, że teraz siedzę i rechoczę od pół godziny jak głupia.
To nie było zabawne. W stylu Beavisa i Buttheada. Albo Wilqa. Tak czy siak mam komedię, tylko nie wiem za bardzo czemu. Jakiejś głupawki dostałam. "Smalił kupę". Hyhyhyhy.
___
Poza tym jesteśmy na Dojiconie więc nas tu nie ma. A się jeszcze nie spakowałam, a jutro jedziemy, lol. Tak. Ja jestem (zaraz będę) na Doji z moim chłopakiem Michałem.
And don't call him Roman for his name is Michał.
Thank you.
Thursday, August 10 2006
Skandal!
posted @ 15:30 in [ Karina Show ]
Tak mi popsuć plany!
Jakie "motyle"? "Karina Show" jak nic! A jeszcze mi tu Michał wmawia, że mało ostatnio reżysera w "Karina Show". To kurde nadrabia teraz sobie, zasraniec.
Bo wymyślił, że mój tata nie wyjedzie dziś po południu tylko jutro rano.
I nici.
Linux zainstalowany, miejsce pod Windowsa zrobione, a tu taka dupa!
A przecież byłam grzeczna!
Thursday, August 10 2006
Oooł!
posted @ 00:58 in [ Karina Show ]
Mama z siostrą na obozie, jest tylko tata. Tata zazwyczaj zajęty sobą albo czymtamkolwiek i ja się dość samotnie czuję. Nocami dość strasznie jest, choć chyba bywało straszniej.. Teraz nie jest źle, bo wcześnie wstaję i jak się kładę to jestem tak zmęczona, że — fakt: przy zapalonym świetle, ale JEDNAK szybko dość — zasypiam. Ale dziś jakoś długo spałam i chyba będzie strasznie.. Uuu :/. Ale na szczęście mam nową dawkę Pratchetta mmmhhhamm :3.
Ale ale — jutro mój tata wyjeżdża. Mamy i Kamy nie ma.. Wszyscy wracają w niedzielę.. My wyjeżdżamy z Miszą w piątek na lodzikon (oł jea) Dojicon. Tyle, że jakoś trzeba będzie przetrwać noc z czwartku na piątek. A ja sama w domu świruję. Jestem więcej niż PEWNA, że będę się bała jak mały zajączek i będę skulona siedziała w kącie i się trzęsła. Potrzebuję koniecznie kogoś kto mnie obroni w razie potrzeby i się mną zaopiekuje, przytuli. Mmmocno przytuli. Oh! Na pewno będę się BARDZO bała! O, pół królestwa i ręka królewny za jakiegoś wybawiciela! Biały koń nie wymagany, choć mile widziany. Zabawy Linuksem i Windowsem w cenie przelotu (przelecenia?). I może jakiś film z listy*? Zgłoszenia przyjmujemy do jutra włącznie. Do 19:00.
Może od razu dam tę notkę do kategorii "motyle"? Mmm, nie no, niech na razie będzie "Karina Show", bo a nóż się wybawca nie zgłosi...? (tfu tfu :P)
_______
* mój ukochany tworzy listę filmów, które chce mi pokazać żeby zmniejszyć moje zaco-kino-fanie uuuah, mama mia!
Monday, August 07 2006
emo
posted @ 22:16 in [ emo ]
emo emo
emo emo
Dziś mało kreatywnie. No. Nawet nie mam żadnego pomysłu na rym*.
Może potrzebuję pomocy? Jakiejś świeżej krwi do karniaka? Narybku tak zwanego.. Taaak, poczekam aż ktoś się zgłosi z jakimiś genialnymi pomysłami ulepszenia strony.
Zdecydowanie.
_____
* a jednak! -> emo emo ty bohemo
Wiecie, bohema, środowisko artystyczne! Pomysłowi ludzie! Nietypowy styl życia! Oryginalność na każdym kroku! Działająca na zwoje mózgowe twórczość! Dająca do myślenia, a jednocześnie poruszająca uczucia! Tak tak! Ta świeżość, ten powiew takkkk. Porusza mnie do głębi.
Sunday, August 06 2006
Choć nigdy nie myślę o ku.. itepe to klnę jak szewc.. - pospływowo.
posted @ 17:52 in [ ...})i({... ]
To taka zagadkowa przypadłość, że po wszelkich koloniach, obozach i innych bezrodzicielskich rozrywkach długotrwałych xD (w sensie jak jestem dłuższy czas bez rodziców) to mi się mocno zwiększa częstotliwość i moc przeklinania. To nie jest może ostateczne stadium ewolucji chamstwa, by bywało gorzej ;), ale muszę się tego wyzbyć. Popracujemy nad tym.
Jeśli chodzi o pospływowość to noo. Mmm, wróciłam. I jestem całkiem zadowolona, fajnie było. Hihi, kiedy wyjeżdżaliśmy z Warszawy to moja mama nas wsadzała do pociągu i mówi do Michała "Michałku, opiekuj się śKarinką". Michałku, ihihi. Ale się opiekował. Wynosił z kajaka, dbał, karmił, wysadzał ho ho ho. I było tak jak lubię - że inni mi zazdrościli. Lubię słyszeć teksty z serii "łeee, widzisz? na rękach ją nosi! a ty mi każesz łazić po tym błocie". Mihihi :3. Aa, i karmił. Znaczy oh ah takie karmienie.. Ugotować makaron/ryż i wsypać sos z torebki to każden głupien umie. I u nas gotował Michał ;-). Standardowo - makarony i ryże z sosami, zupki chińskie plus kanapki. Z wyjątkowszych rzeczy to jajecznica (specjalnie po to Misza dźwigał patelnię), kurczak w sosie słodkow-kwaśnym. Ihihi. Śmiesznie było z kurczakiem, bo Michał siedział i mieszał ten z sos (z torebki wszystko, bez rewelacji - ale pachniało i smakowało dobrze) to poszedł doglądać makaron i ja usiadłam przy sosie i mieszałam. I podbija pan Marek, wącha i mówi "ale mu nagotowała!". Ihihihih, na dwie minuty usiadłam :-). Innym razem mieliśmy naleśniki. Michał smażył, ja smarowałam. A pan Henio mówi "O, sąsiadka naleśników nasmażyła. Widzisz jak się stara?". Ihihih, smażył Michał.. Yhyhy. Nom nom. Ale następnym razem, myślę, się bardziej zaangażuję w gotowanie, bo akurat spływowe gotowanie to nie jest wielka filozofia. Ale jedliśmy dobrze. Michał 3/4 ja 1/4. Dobrze. Ciekawe czy przytyłam?
Płynęło też się całkiem dobrze. Nie za dużo jezior, nurt zazwyczaj wporządalu.. No, trochę traw i krzaczorów było, ale to tylko przez kilka dni. Na początku czułam rączki, potem jakoś już nie. Kilka dni byłam zupełniasto zmęczona i w ogóle nie chciało mi się wiosłować, ale jakoś szło... Drzew dużo było do pokonania. Przepłynąć pod/nad, przenieść ho ho ho. Z przenoszeniem było trochę gorzej, bo kajaczjki mieliśmy inne niż rok temu - znacznie cięże. I niezbyt mi się udawało to nosić.. Ale na szczęście byli mężczyźni :-). Pogoda wporzo. Słoneczniasto, potem deszczowo-słoneczniasto. Tylko na koniec się popsuło. Ostatni dzień wiosłowania - mrzawka. Ostatnia doba obozowania - ulewa.. I kurde, jak przez cały spływ namiocik mieliśmy suchutki to ostatniej nocy zalało nam róg (bo był w dołku xD) i moje ciuchy, które sobie naszykowałam na drogę poszły się (dosłownie) kąpać. I musiałam wracać w spodniach Michała xD. Ale za to bardzo ładnie w nich wyglądałam :).
Jeśli chodzi o warunki to rok temu na Brdzie było zdecydowanie lepiej. Na Drawie przez duużo dłuższy czas płynęliśmy przez Drawieński Park Narodowy, gdzie o cywilizacji można było tylko pomarzyć. Toi toi firmy Satellite ind. inc. i kompu kompu, naczynia, ząbki - wszystko do mycia w rzece. Albo w mineralce :>. Uhh. Ale "nieparkowe" kempingi, na których bylismy były wporzo. Ładne kibelki, prysznice. Spoko.
Ludzie głównie starsi od nas, niektórzy bardziej, niektórzy mniej no. Ale wszyscy starsi (prócz Franka i Koriny). Zresztą już pisałam. Wszyscy starsi plus dwie mamy z dzieciami. I wszyscy się znali. Ale generalnie towarzycho BARDZO w porządku. Właściwie idealne. Sympatyczni, mili, do pożyczenia, pomocy, wzajemnego poczęstowania czymś, posiedzenia wieczorkiem. Super. A z drugiej strony byli mocno zintegrowani wewnętrznie i z nami się niezbyt mocno integrowali. Co dawało możliwości integracji wewnętrznej nam :-). Możliwości, z których korzystaliśmy ile - że tak to określę - wlezie.. ;-). Yhyhyhy.
Słodziutcy byliśmy, że oj.. Cały czas buzi-buzi, cmoku-cmoku, mizi-mizi. Fajnie :3. Raz było tak, że Michał pożyczył od sąsiadów butlę i poszedł zmywać naczynia. A ja siedziałam zamknięta w namiocie i się pakowałam. Ale słyszałam co się dzieje na zewnątrz. I słyszę, że przychodzi kobieta i mówi, że chciała sobie zrobić herbatę. A druga jej mówi, że ci obok pożyczyli butlę. Kto? Buziaczki pożyczyły. A na pożegnalnym ognisku pan Marek stoi koło nas i mówi "Matko! Stoją koło siebie i się nie całują!". Hihihi. I powiedział, że dali nam ksywę Buziaczki. Buziaczki - ihihih. Ale nas obgadali, muahaha, Buziaczki.. my@buziaczek.pl ;). A jak się żegnaliśmy ze wszystkimi to mówią do nad "Tylko nie zapomnijcie.. oddychać". Ihihih :D. Właśnie tak słodko było na spływie. Mrr :3. I tak fajnie jest spać razem jejku :3. Ostatnia noc była fajna. I spać razem, i się budzić i jekju jejku jej.
I 2.08 była normalnie roczna rocznica naszego pierwszego razu. Uh.. Roczek odkąd Michał odebrał moje ehe mizuage ;). Wiecie..
To było nocą gdy księżyc jasno świecił
Wiesz już napewno nie będzie z tego dzieci
Tak to bolało, choć sama nie wiesz czemu
Jak to się stało oddałaś się rudemu
Ehhe to było rano :P. Ale rszta się zgadza ;-). Rok.. Ehhh...
Start with a little one; a two; a one, two, three; a three; a five; a four, a three-two; a two, a two-four-six; two-four-six; four a two; two; four-seven; five-seven; six-seven; seven, seven, SEVEN, SEVEN, SEVEN-SEVEN-SEVEN-SEVEN-SEVEN-SEVEN!
Nom. Pod pewnymi względami spływ Drawa 06 był zdecydowanie fajniejszy niż Brda 05. Ale pod pewnymi był gorszy. Chociaż w generale to chyba ten był lepszy..
Lepszy, nie lepszy, o właśnie przypomniało mi się coś.. Kurde xD. Michała to śmieszy i wypomina mi to non stop, bestia. Moim zdaniem to wcale nie jest śmieszne, ale z "recenzenckiego obowiązku" napiszę.. Bo, bo, bo.. Bo kupiliśmy sobie Fakt. I Michał mi pokazuje jakiś artykuł, nawet nie spojrzałam na to co tam jest napisane tylko na nazwisko - Małolepszy i brzydkie zdjęcie.. I mówię "CO TO ZA RYJ?!". A to się okazało, że to był artykuł o niepełnosprawnym chłopcu chorym na zespół Wilkinsa (?), co objawia się m.in. charakterystycznymi rysami twarzy. A ja na to "CO TO ZA RYJ?!". Ale ja nie wiedziałam wcale, że ten chłopiec jest niepełnosprawny xD. I kurde no.. xD. Wcale nie chciałam, nie miałam zamiaru tak palnąć. Teraz mi głupio a Michał się śmieje. Muu :(. CO TO ZA RYJ?! xD Ghaaaa!
Nom, ale skończyłam na dywagacjach który spływ był lepszy. I chyba tegoroczny. Tak. Nom. A teraz kompu kompu pod własnym ciepłym prysznicem bez grzybicy stóp i kupkę do własnego kibelka, gdzie nie widać jakie kupki zrobiło 10 poprzednich odwiedzających kibelek.. ;). Ouć. Hihihi. I trzeba poważnie pomyśleć o ekonomii.. ;/.
______
Pora na troszkę foteczek.
![]()
Pogoda śliczna
I ja wygięta w chińskie es. ;P
![]()
Grupa
A to mniej więcej nasza spływowa grupa towarzyszy.
![]()
Przed wypłynięciem
Tak zwana odprawa.
![]()
Karniaczku
Na kajaczku :-)
![]()
Yhyhyhy
Śmieszniasta jest ta fotka.. ;D
![]()
A ta tragiczna
Musiał być upał xD
![]()
Ja w lesie
Normalnie z malynom wielkości jajka.
![]()
Nad wodospadem
Zimnym jak hu hu! A Michał tam wlazł.. Ubrr. To nam sesję razem pan Leszek śmieszek zrobił :-)
![]()
I moje kochanie na mostku
Nyo.
![]()
A tu
Tu jak się kajaka uczepiło.
![]()
A tu też Michał
Wcina 20 euro, nie dziwota, że taki uśmiechnięty ;-). Bo tam mieli takie hmm papieroandrutopodobne euro do żarcia ihihih.
![]()
A tu
My razem. Mmmmyyyyy :3
![]()
A tu też my razem
Tsunami słodyczy.
![]()
A tu
A tu płyniemy przez krzaczory.
![]()
I pod drzewami czasem trzeba było
A ja miałam taką fobię, ze się nie zmieszczę i Michał na mnie krzyczał wtedy..
![]()
Łabędzie
A tu łabędzie, co je żem z narażeniem życia fotografowała. Wtedy to ja krzyczałam na Michała.. ;-) (bo nie chciałam blisko do nich podpływać)
![]()
Korzenie
Korzenie były różne różniaste. I wszystkie się układały w jakieś kształty. Np w żółwia z gałązką w pysku wynurzającego się z wody itp, a michał nigdy nic nie widział.. Te akurat korzenie to twarz.
![]()
A tu...
.. tak zwane dupczenie. Czyli wpływa się na drzewo i się tak zawisa. I trzeba podupczyć zeby móc dalej płynąć. My, jako że nie jesteśmy ciężcy, rzadko wisieliśmy więc rzadko dupczyliśmy na drzewach (dupczyliśmy gdzie indziej ;-) o rotfl xD)
![]()
Na rowerku
Bo wypożyczyliśmy sobie rowerek wodny i popływaliśmy godzinkę.
![]()
I ja
Mmm :3
![]()
I pocztówka
![]()
My
W Drawnie.
![]()
Ogromna
Sekundę później ogromna dupa i monstrualne udziory zmieniły fontannę w rumowisko.
Straszne zdjęcie co? I nie doszłam do tego co przedstawia fontannowa rzeźba więc zostaniemy przy tym, że to zaskoczone strusie. Tak.
![]()
Ruiny na ruinach
Drawno.
![]()
Cyc
Bo W CYC było, co tu dużo mówić.. :-)
Saturday, August 05 2006
Ślady działalności bobrów.
posted @ 20:19 in [ ...})i({... ]
Czasami na spływie było tak smutno.
Ale wróciłam cała i zdrowa.
