Maturę miałam przyjemność zdawać w zeszłym roku. Sssuper było. Jednakże część populacji naszego domu nie była zadowolona z rezultatów. Głównie moja mama. No i przypuśmy troszkę ja, bo się poryczłam, że się nie dostałam na anglistykę itd. Mama mi suszyła głowę przez caly rok.. znaczy - przekonała mnie do słusznej decyzji ;-). No i poszłam zdawać jeszcze raz.. W maju. A siedziałam cicho i się generalnie (z kilkoma wyjątkami) nikomu nie pochwaliłam. I sama przecierpiałam uczenie sie do matury i zdawanie i cały stres, jejku. I trzeba było iść na maturę. Na szczęście to był piątek i nie miałam zajęć. A Michałowi wcisnęłam, że mam odrabianie :P. A szłam na maturę xD. Lol. Dobra tam zdałam, trudne chyba tak samo jak w zeszłym roku było.. Z rozprawki nie byłam zadwolona, beznadziejny temat był ;/. Ale generalnie wporzo.
Nyo. Wyniki matur można było odbierać od 11.07. I od 11 mama mi suszyła (znów xD) głowę żebym poszła po wyniki. Poszłam dopiero dziś. Znaczy dopiero dziś je dostałam, bo poszłam wcześniej dwa razy, ale nie udało mi się zastać sekretarki xD. Nom, odebrałam, mogę odetchnąć. Rok temu miałam podstawowy 92%, rozszerzony 84%. W tym roku podstawowy 100% stówka :3, rozszerzony 89%. Mama jest wściekła o ten 1%, ale ja i tak jestem zadowolona. Całkiem nieźle. I w tym roku próbujemy na anglisitykę. Jak sie nie dostanę to nie będzie tragedii - przeciez już COŚ studiuję; spróbujemy kiedy indziej. A jak sie dostanę to będę studiowała razem z Michałem :3. Mihihihi. Mrrruuu :-). A jak się serio dostanę to będę miała przez dwa lata zapierdziel jak koń pociągowy, bo europeistyki wcale nie mam zamiaru rzucać. A dziekanki nie dostanę, bo mam poprawkę. A jak mamy wpadeczkę, to mogę sobie tylko pomarzyć i wszystkie plany siuuu i mama mnie zbije. Jak urodzę - bo ciężarnej nie będzie biła.. No, ale w sumie to bym chciała taki zapieprz przez dwa lata.. Skończyć euro i zostać tylko na angli i wtedy mieć dziecko, o. Bo pierwotny plan był - dziecko po licencjacie. Hmmm, a może dopiero po anglistyce? No tak czy siak chcę studiować coś jeszcze. Coś fajniejszego niż europeistyka! O, albo może jak sie dostanę w tym roku to sie uda "zamrozić" sobie miejsce i w przyszłym roku zacząć? Nom, ale nie uprzedzajmy faktów. Bo na razie muszę (w takiej kolejności): dostać się na anglistykę koniecznie dzienną, bo nie mam kasy, dostać okres ale to w połowie sierpnia dopiero, zaliczyć pierwszy rok europeistyki (zdać egzamin z ekonomii - jutro się np w celu proegzaminacyjnym udaje do BUW-u heee!)
_________ /ed
Oj, o tym nie pomyślałam..
"§ 25
Student może za zgodą właściwych dziekanów studiować poza swoim kierunkiem podstawowym na dowolnej liczbie kierunków i dowolne przedmioty także w różnych szkołach, o ile wypełnia wszystkie obowiązki związane z tokiem studiów" [z jakichś tam zasad uw]
A ja nie dostanę tej zgody, bo mam poprawkę ;( chliiip!!!!!
Thursday, July 20 2006
Osiągnięcia naukowe /ed
posted @ 23:23 in [ Karina Show ]
Wednesday, July 19 2006
Ou. Ale miałam dziś dzień. Jestem zmę-czo-naaa~! :/
posted @ 22:23 in [ Karina Show ]
Ale za to mój "niesłowny boyfriend" cały dzień mi dotrzymywał towarzystwa i odrobił swoje punkty starcone. Bo tak, najpierw (z małym opóźnieniem) byliśmy w jakiejś przychodni na piątym końcu świata. Musiałam sobie zrobić ostatnie w życiu szczepienie, bo jak robili w szkole to stchórzyłam i zwiałam (?) i teraz musiałam jechać. Do niczego było w tej przychodni :/. 3 pary, drzwi, matki z płaczącymi dziećmi i ni cholery nie wiadomo gdzie iść :/. Potem Michał mnie wepchnął do jednego z gabinetów i się dowiedziałam. Poszłam, zbadali, zmacali, wysłuchali przez słuchawki i niestety byłam "zdolna". Meee a potem jakaś pani powiedziała wychyliła sie i powiedziała "prosimy duże dziecko" xD i musiałam iść i mnie zaszczepili.. Kurde, bo my to nie przepadamy zbytnio za szczepionkami.. Jakbym była sama to bym pewnie zwiała już ze trzy razy.. :P. Ale w sumie nie bolało. Ale podobno jeszcze zaboli. Potem do mojej szkoły na drugi koniec miasta się telepaliśmy odebrać papierzyska. Kuuurdee ale w taki upał antonio! Namęczyłam sie jak jasna choroba ;/. Tylko po to żeby się okazało, że zamknięte.. Potem wróciliśmy i pojechalismy płacić za spływ. I co? Nie ma naszego spływu Hańczą przez samo ha od 23.07 ;/. Musieliśmy iść na jedyny spływ w tym terminie, który sie odbywa (znaczy - na który KTOŚ się zgłosił) czyli na Drawę od 26.07. Też ok. Na Drawie nie byłam, fajnie. Michał był. Ja nie byłam. Ale i tak mam złe wspomnienia. Po spływie poszlismy do biblioteki, potem na chwilke do mnie ;3, a potem na "Auta". E, głupie. momentami fajne, ale ogólnie nie dla karniczków. Duuuużoo bardziej mi sie podobał "Skok przez płot ostatnio". Kurde, jestem wyprana strasznie :/. Aż mi smutno.
Była drzemka. A teraz pocitam, o. Wilq, Wojna polsko-ruska, Kolor magii mmm? Wojna..
Monday, July 17 2006
Tchórzyca.
posted @ 17:02 in [ Karina Show ]
Ale miałam obsraną noc, o kurde :/. Wiedziałam, że zasnę dopiero o jakiejś 5.. Wczoraj spałam do ho-ho-południa! I tak sobie siedziałam przed kompem, a to blog, a to gadu, a to coś tam, czytałam książkę.. Bałam się, bo bałam. Ok. Ale o jakiejś, ja wiem, 2:30 - 3 normalnie dotknęłam dna. Aktualnie unoszę się 10 cm nad nim, ale sadzę, ze jak się ściemni to znowu na nie opadnę.. Normalnie takiego stracha złapałam, jejku. Tak mi źle samej ;(. Mama poszła spać, a ja sama sama sama! Zapaliłam sobie wszyściutkie światła, tak dla bezpieczeństwa :P. Kurde, taką schizę złapałam.. Że ktoś jest w domu.. że jejuu! Bo mój dom.. pyka. Lodówka pyka, mikrofalówka pyka. Nawet puste butelki pykają.. Boję się :/. Była trzecia. A mi się chciało siusiu. A o przypływie odwagi mogłam tylko pomarzyć.. Więc naciągnęłam Michała żeby do mnie zadzwonił i poszłam "z nim" do łazienki. Pomysł mniej więcej dodający odwagi. Już była trzecia i trzeba było iść spać mniej więcej. Miałam wybór. Mogłam iść "z Michałem" zgasić wszystkie światła i zamknąć się w pokoju, poczytać książkę i usnąć. Ale tu było małe ryzyko. Bo jakbym zgasiła wszystkie światła i się zamknęła w pokoju to nie miałabym możliwości żeby (w razie czego) biec do mamy. Więc wybrałam drugą opcję - obudzić mamę.. "Przy Michale" ubrałam się w piżamkę i obudziłam mamę. Była wściekła. Nawet nie o to, że ją budzę, tylko o to, ze zwariowałam.. No, ale nic. Leżałam sobie koło mamy aż zrobiło się jasno.. I tak się bałam i tak.. Bo moja mama odwróciła się plecami do mnie i zasnęła snem kamiennym, a ja leżałam sobie spocona jak mysz pod kołderką i robiłam sobie w głowie antologię horroru wszelakiego. I sf. I thrill. I noo. Od ostatniego "Silent Hill", przez "Z Archiwum X" (jak Scully porwali kosmici, jak siostre muldera porwał ktoś, jak zaatakowały ich jakieś pszczoły, jejku.. jeden taki odcinek pamiętam o dziewczynie, która miała jakąś taką paranoję, ze ją kosmici śledzą i porywają czy coś i wszędzie kosmitów widziała), "Mroczne niebo" (taki serial kiedyś był. Widziałam tylko 10 minut jednego odcinka, ale tak mi zapadło, że z dreszczem wspominam..), przez bugimeny wszelakie, nawiedzone domy, statki.. Do tego dołożyła się straszność z książki, która teraz czytam i atmosfera i.. moje rozważania skończyłam na "Carrie" XD i "Carrie 2" :D i odcinku "South Park" z kosmitami, którzy zrobili Cartmanowi anal probe i pierdział na ognisto. I ci kosmici się dogadali z krowami, bo uznali, że są najinteligentniejszymi stworzeniami na Ziemi..
W książce, którą czytam też są krowy. A co tam, napiszę tu (bo nie chcę się wypłakiwać Michałowi, bo mnie zdenerwował). Bo akcja książki ("Dolmen - kamienie śmierci") toczy się na wyspie w Bretanii (Francja). I tam ludzie mają taką historię, którą opowiadają swoim dzieciom. I idzie to tak: kiedyś (chyba w XVIII w) na wyspie był tylko jeden statek rybacki, który utrzymywał wszystkich mieszkańców. Nazywał się Mary Morgan. I kiedyś Mary Morgan wypłynęła na połów i nie powróciła. Mieszkańcy wyspy zaczęli przymierać głodem. Nie mieli innego wyjścia, musieli taki trik zrobić. W nocy wyprowadzali krowy na urwisko nad brzegiem morza i wieszali im na rogach lampy. I żeglarze na statkach myśleli, ze to latarnia morska (a to krowy na urwisku.. -_-), płynęli w stronę krów i rozbijali się o skały. Wtedy mieszkańcy wyspy szli do nich, zabijali ich, a towary ze statków zagarniali. I to trwało sobie przez dwa lata to łupienie statków. Nawet nazwali tam zatokę od tego Zatoką Łupieżców. Nom. Pewnej nocy jak zwykle zastawili swoją pułapkę na statki, zarżnęli żeglarzy, a tu rano się okazało, że to załoga Mary Morgan wróciła.. Ups. I wtedy żony zamordowanych w akcie zemsty okrutnie zabiły zabójców swoich mężów (tj łupieżców) na stojących na skarpie menhirach (? nie wiem zbyt dużo na ten temat dokładnie, ale w mojej wyobraźni wygląda mniej więcej jak Stonehenge :P). I od tej pory tam starszy i ho ho. Ale generalnie książka jest "teraźniejsza". I chodzi tam o to, że 35 lat temu dzieciaki z wyspy bawiły się w łupieżców,. ale tylko bawiły.. Ale jakiś statek się nabrał ne te krowy, czy co tam, i rozwalił się o skały. A na tym statku były 3 skrzynie pełne sztab złota. A te dzieciaki zabiły ludzi, którzy mieli złoto i jednej babce poderżnęli gardło, kolesi utopili hoo hoo hoo. i cała akcja się toczy wokół powoli odkrywanej (w śledztwie w śledztwie! :3) tajemnicy z przeszłości. Tysięczny raz piszę, ze książka szmirowata :P. Ale jestem tak ciekawa zakończenia, że nie mogę przestać czytać.. ;-).
Nom, ale noc była ciężka. Ale jakież to słodkie, ze Michał zadzwonił do swojej chorej psychicznie dziewczyny, nie? No, tak. Ale on jak tylko sobie (z braku lepszego określenia roboczo nazwijmy to w ten sposób) "nabije dodatnich punkcików", to sobie potem potrafi zrobić tak, ze mu "ujmę" dwa razy tyle.. Eh. Co za cipcia. Jak ja to znoszę? xD
(no jakoś znoooszęęęę, ledwo, ale znoszę..)
Monday, July 17 2006
Kupowato-kebabowatość dzisiejszego dnia.. Kupowato-kebabowatość rozwesela mnie!
posted @ 00:09 in [ Karina Show ]
Cóż za dzień!
Jak wczoraj wróciłam do domu o hm.. o której ja wróciłam? Około 1 am. To napisałam notkę, pogadałam z ukochanym, poczytałam moją szmirowatą książkę, której akcja zaczyna się rozkręcać ("Dolmen - kamienie śmierci" uuuuu~!). Potem troszkę nie mogłam zasnąć i jakoś się zrobiło jasno.. Jakoś się zrobiła 5 am. Nie mogłam zasnąć, dość niespokojnie spałam, co chwilę się budziłam.. Śniło mi się, że Michał powiedział, że mu się chce rzygać jejku.. No, tak się przewracałam do 8, aż wlazła moja mama i otworzyła okno, podniosła rolety troszkę. To powiedziałam do niej "..wooodyyy..". Przyniosła, ale się śmiała jak po jednym drinie można meić kaca. Nie można. Nie wypiłam jednego drina. Nieważne. Dopiero o tej 8 zasnęłam a wstałam ok 1 pm.. xD. Zebrałam się na polmoko na frisbee i nie poinformowałam mojego kochania o tym, że nadchodzę. Wiecie, chciałam go przyłapać na gorącym uczynku jak się tam będzie wymieniał z którąś z licznego grona jego fyjafiułek/"przyjaciółek". Wymieniał - na boisku, śliną, czymkolwiek. Ale zwalam się na RJP a tam nikt nie gra. Myślę se - "faka! nikogo tu nie ma. Jechałam na marne. Dobra, wrócę i będę udawać, że nigdzie nie pojechałam" :P. Ale nie - patrzę dokładniej! Dwa osobniki płci męskiej i rower pod drzewem. Hmm. Był cień szansy, ze to mdr. Piszę smska. HA! Ruszył się po buraka! Bo to był Michał z Soniakiem. I se posiedzieliśmy. Ale nie to było najfajniejsze. Najfajniejsze było to, że już sobie stamtąd szliśmy, kierowaliśmy się w stronę metra, nagle coś zaczyna śmierdzieć. Niuh niuh hmmm szambo! A to Michał wjechał rowerem w kupę xD. Ale nie tam jakąś ordynaryjną psią kupę. Ta była wyjątkowa! Można powiedzieć, miała w sobie "to coś". Była świeżutka, jasnobrązowa, soczysta. O bleeeee! Śmierdziała nieprzeciętnie. Świeżą kupą. To musiał być zdrowy piesek xD. Co więcej - mój zdolny chłopak wjechał w kupkę przednim i tylnym kołem. I wszyscy troje zeskrobywaliśmy yhyhyh! A jak wsiedliśmy do windy żeby zjechać na peron to je-ba-ło jak.. uhuhu! Ahahaha! :D Tragedia xD. Dalsza część dnia minęła pod znakiem KUPidyna, KUPY szczęścia i zaKUPów :P. A moje kochanie się fochało. A moim zdaniem incydent z kupą był co najmniej bardzo zabawny :-).
Nyo. W domciu miałam przyjemny obiadek. Jesteśmy z mamą same więc dzień w dzień mamy chińszczyznę taką pyszną kupną. (! KUPną xD) Dzielimy się jedną. A dziś idziemy - a tu nasza chińska knajpa zamknięta!!! Wobec takiego obrotu spraw zaciągnęłam moją mamę (która nie przepada za kebabem, za "tą bułą") na kebaba! Ale nie takiego "w bule", ani w cienkim. Tylko takiego wiecie, na talerzu, z frytkami i ho ho. I wzięłyśmy sobie 1,5 porcji, ale pan przywalił mięska jak za dwie mmmmm :3. Mmmmm :3. Oooohh jakie było pyszne. Dawno nie jadłam kebaba i miałam ochotę. I na dodatek nawet mama się przyznała do błędu i powiedziała, że bardzo dobre :).
A po kebabie drzemka i wstałam o 10 więc nie wiem o której pójdę spać xD.
Saturday, July 15 2006
La nuit est si belle et je suis si seule..
posted @ 02:23 in [ Karina Show ]
Smutno mi, muszę powiedzieć. Kamila wyjechała, siedzę sama w domu.. Nie ma co robić.. Nie chce mi się uczyć ekonomii na razie. Nie chce mi się oglądać tv, komputer włączony, ale też jakoś mi się nic nie chce z nim robić.. Książkę mam do czytania, ale szmirowatą.. W sumie rozkręca się akcja, więc może poczytam? Poczytam i posprzątam. Tak. Bo dzisiaj odgruzowałam pokój poremontowo jedynie połowcznie. Ehh.. Jakoś tak mi się nic nie chce, jakas taka jestem jakby z gumy ;/. Taki marazm wakacyjny, apatia jakaś.. :S.
Najgorzej jest właśnie nocami.. Kamili nie ma. Miała wrócić w niedzielę, ale wróci w piątek (następny). Jestem sama w pokoju. Nawet tata wyjechał, więc nie siedzi do nad-rana w kuchni.. To bym się mniej bała. A tak - siedzę sama w pokoju i sram w gacie. Nawet boję się pójść się umyć ;/. Na dodatek nie mogę sobie właczyć radosnego radia, bo z powodu remontu wszystkie kabelki od wierzy odłączone (bo ja mam przez kabel radio). Muszę sobie słuchać muzyki z winampa xD. I na dodatek nie moge słuchać tego co lubię - OST-a z "Requiem dla snu" - bo się boję xD. Straszny jest no. Starannie muszę sobie listę dobierać żeby nic przygnębiająco strasznego nie było. Więc słucham OST-a z "Chicago" i "nddp", chyba lepiej tak, radośniej jest. Ale i tak się boję. A na dodatek jak idę spać to kiedy jestem sama to nie ma opcji, że w ciemnosci - muszę mieć zapaloną lampkę. A mi się kurde żarówka przepaliła!!! Ehh ;/. I nie dosć, że sama w pokoju siedzę, w ciemnościach, to jeszcze sama W ŁÓŻKU! No do tego nie jestem przyzwyczajona bez kitu. Przeca zawsze śpi ze mna siora (w jednym łóżku w sensie). A teraz. Taka sama, na takiej wielkiej wersalce ghaa!
"Ja się boję sama spać, bo strasznie ciemno.
Ja się boję sama spać, któż zaśnie ze mną?
A może pan aniołem stróżem będzie nocą u mych drzwi?
Ja się boję sama spać - dopomóż mi!"
Kurde. 20-letnia krowa, a boi się sama spać. -_-'
Wednesday, July 12 2006
Will the real (slim >:D) karniaczek please stand up?
posted @ 19:54 in [ Karina Show ]
Patrzcie patrzcie co to się porobiło! Podzieliłam los największych sław szołbiznesu po prostu. Już się nawet pode mnie podszywają! Muhuhuhu! Widzicie?? Dorobiłam się własnego podszywacza! Założył mi konto na forum nawet TUTAJ [forum już znane Lucy, cóż za zbieg okoliczności!] i coś tam wypisuje.. Generalnie się zaszczycona czuję nyo. Podszywacz. Toż to awans społeczny. Mieć podszywacza, nie w kij pierdział, jak to mówią.. Jak ta poetka, co ktoś jako ona bloga pisał (zobaczcie tu lub tu). Albo jak Doda Elektroda, bo też jako Dody ludzie blogi pisali, rotfl (BTW podoba mi się nowa piosenka Dody).
Nyo, ale podszywaczu, uważaj, bo to jest całkiem nielegalne.
[za http://prawo.vagla.pl]
"Podszywanie się pod kogoś można uznać za zagrożenie lub naruszenie dóbr osobistych (imię, nazwisko, pseudonim), które podlegają ochronie na podstawie przepisów kodeksu cywilnego (w szczególności art. 23, 24 kc). Sąd mógłby również ocenić, czy niektóre z wpisów nie wyczerpują znamiona przestępstwa, o którym mowa w art. 212 kk, tj. pomówienia w środkach masowego komunikowania. "
Rotfl, może mój osobisty podszywascz też będzie prowadził bloga? To zlinkuj karniak.com wtedy, ok? Kurka, jakby był inny blog karniaka to bym mogła sobie w tytule strony napisać "oficjalna strona karniaczka" :}, wiecie a reszta nieoficjalna.. :3
Zastanawiam się czym sobie zasłużyłam na własnego podszywacza.. Jakieś konkretne zasługi, powody? Ktoś się za coś mści? A może to dlatego, że chodzę z Wielkim Joe..? Albo to ta jego była ;)!
Tak czy siak proszę odnotować, że OFICJALNE źródło karniaczkowych informacji to karniak.com i nie wierzcie podszywaczom. Miejcie oczy i uszy otwarte.
Z socjalistycznym pozdrowieniem,
karniaczek :3
Sunday, July 09 2006
Ou!
posted @ 23:28 in [ Karina Show ]
No i jednak żabojady do domu :3. Włosi wygrali. Oczyswiście kibicowałam Włochom. Ale troszku wątpiłam w to, że wygrają. Ale kurka jak Zizou przywalił z byka Materazziemu i dostał czerwoną kartkę to znowu zaczęłąm wierzyć. Ihihi. No już mógł się nie dac sprowokować. Jejku. Ale ma pożegnalny mecz, matko :P.
Nom, ale pozwolę sobie podkreślić, że udało mi się przewidzieć, zę będzie remis i karniaki :-)
A w domu! Sajgon! Tata i ja kibicowaliśmy Włochom, mama i Kama - Francuzom. Btyło goraco ;-).
Wednesday, July 05 2006
Bu :(
posted @ 23:19 in [ Karina Show ]
Meee :(, no i moja ukochana i najsłodsza Portuagalia przegrała z tymi starymi patałacham Francuzami! Może powinnam bikini włożyć to by pomogło? :> Ehh.. Nie należało się Francuzom zwycięstwo.. Portugalia o wiele lepiej grała! Poza tym sędzia jakiś nie[rzychylny. Szkoda, szkoda :(. Gdyby nie ten (nomen omen) karniak beznadziejny [lol ;)] to pewnie byłoby 120 minut i karniaki i jakoś by wygrała Portugalia, a tak.. Na trudno, trudno! Pecha mieliśmy.. A tak ślicznie Ronaldo szedł kilka razy :3. Ehh.. Szkoda, szkoda! Francuzi NIE POWINNI wygrać! No dlaaaczeeegoooo? Henry to przebiegła świnia! Niech sobie wraca się witać z Claudią Schiffer, a nie karniaki wymuszać! I, że ta glizda Zizou strzelił, eh.. Eh. No trudno, trudno. Matko, a poza tym świnie na tym stadionie! Jak tylko Ronaldo dostawał piłkę to buczeli! Też świnie, bo moim zdaniem słusznie Rooney dostał kartkę w poprzednim meczu i odwalcie się od Ronaldo!! :(
Buu.
Przegrali.
To nie fair!
Nie zasłużyli na to, bo dobrze grali.
Eh, szkoda, szkoda, no ale noc.
To teraz z czystej przekory kibicujemy Włochom :-)
Monday, July 03 2006
Co za noc! Co za dzień! Ghaa.
posted @ 23:01 in [ Karina Show ]
Straszniaście mi się wczoraj w nocy kręciło w głowie, słyszłam jakieś szumienie dziwne, normalnie myślałam, że zemdleję.. Takie miałam dziwne uczucie - widziałam w innych kolorach wszystko. Np Kamila była żółta, reszta świata biała, matko. Poza tym jestem tak zjarana, ze nie udało mi się założyć piżamy nawet - wszystko musiała za mnie robić Kamila. Myhyhy :>. Nie mogłam w ogóle zasnąć. Na plecach boli, na brzuchu boli :(. Paliło mnie uuu ;(. Chyba z 10 razy się w nocy budziłam :/. O 6 am już miałam seredcznie dosyć. Wszystko mnie bolało, udziory paliły.. Więc wstałam z zamiarem zmoczenia ręczniczka i uhh strasznie mi się zakręciłow głowie.. Kurka, chyba się przegrzałam na tym słońcu w weekend naprawdę. Tylko myślałam jak by tu wrzasnąć zanim padnę na ziemię co bym nie leżała do rana XD. Na szczęście jakoś dotarłam do łóżka, wyszarpałam Kamie poduszkę :P (swojej nie mam), obłożyłam udziory mokrym ręczniczkiem mmm ;3 i poszłam spać na siedząco. A śniło mi się, że jestem w Hogwarcie :D. Tylko, ze mieszkałam w dormitorium z dziewczynami ze studiów XD. Ale kolegowałam się z Harrym Potterem XD, nawet na lekcji z nim gadałam :D. Wyspałam się do 11 i wstałam strasznie o-bo-la-ła ehh.
Ale to nie koniec. Potem zatkałam kibel! Żeby nie było - papierem toaletowym, a nie 5-kilogramowym klocem o średnicy 10 cm, nie nie ;). Dobra, zatkałam, bo z sobie tylko znanych powodów nawaliłam srajtaśmy do klopa, oj :P. Zatkałam, ale trzeba było to jakoś odetkać. Na dodatek moja siostra cały czas szeptała z tyłu "ojciec nas zabije, ojciec nas zabije jak tylko to zobaczy" i wprowadzała nerwową atmosferę xD. Na szczęście udało się odetkać uf uf uf! Ja odwaliłam ekhe brudną robotę xD i zostanie mi to w pamięci na długie lata ;), ale grunt, że działa. Teraz tylko siostra się ze mnie naśmiewa XD. A na dodatek mówi do mnie "Czerwony Koniu". Czerwony - bo jestem spalona, koń - bo pokazałam jej filmik, na którym rżę jak koń, który teraz sobie ogląda na loopie i się śmieje xD.
Matko, a za chwilę kolejna straszna noc! Trzeba się będzie kłaść w łóżku :(. A potem kolejny straszny dzień! Trzeba się będzie ruszać! Uhh, mam nadzieję, że pianka i tłuste mazidła coś pomogą..
