Thursday, June 29 2006


Na Vulcana :-)
posted @ 22:15 in [ Karina Show ]

Uhh. No to dziś było. Byłam straszniaście niewyspana, bo wczoraj moja siora wróciła z karaoke po trzeciej, a ja nie mogłam sama zasnąć :(. No SAMA? Neva! Btw moja siostra ma teraz "okres początkowy" z facetem, co oznacza, że prawie codziennie wychodzi po południu i wraca o 3-4 nad ranem. Ehh.. Fajnie :3. Pamiętam, pamiętam jak z Michałem przesiadywaliśmy na ławeczkach, podwórkach, parkach do nad-ranem ehh ;3. Ale mojemu szybko minęło - dostał to co chciał i teraz się "spieszy na autobus" zazwyczaj ;>. Ciekawe kiedy minie facetowi Kamili? Nyo, ale wracamy do egzaminu. Niewyspana, ale wstałam i pojechałam do CE. Byłam tam o 9:30. Egzamin zaczynał się o 10, a ja byłam na liście druga.. Ale oczywiście nie nie - nie szliśmy według listy tylko jak się kto wepchał. I kurde, poszłyśmy z Magdą (kumpelą z wydziału mojego) do sekretariatu na chwilę po indeksy, a tam koleja taaakaaa już była ustawiona i zaklepana. Niby można było walczyć i gdzies się wcisnąć, ale co tam - co się odwlecze..

Czekanie było obsrane ;/. Najpierw stałam, potem chodziłam, potem siedziałam, potem leżałam, potem znowu stałam i jadłam batonika, którego Magda mi dała, bo mi burczało w brzuchu xD. Kurde i słuchałam tylko jak ludzie sobie powtarzają, mędrkują i dyskutują o utalentowanym polityku - przedstawicielu młodego pokolenia - Leninie ghaaaa! I się taka coraz mniejsza i mniejsza robiłam xD. W międzyczasie ludzie wchodzili i wychodzili z 3, niektórzy z 3=, jeden oblany, kilka 4, jedna 5.. I tak sobie poczekałyśmy z Magdą 5h!! Bo dopiero o 14:30 weszłam.. Od 9:30 do 14:30 - 5 h, dobrze liczę? Kurde, ale myślałam, że fiknę - tak 5 minut przed wejściem miałam kryzys uuhhuu! Najbardziej się bałam tego, że się zestracham przy ludziach mówić.. Bo dr hab. R urządził egzamin tak, że siedzą 4 osoby: 3 się przygotowują, a jedna odpowiada. Jak odpowie to wychodzi, wchodzi następna i się przygotowywuje, kiedy kolejna osoba odpowiada i tak dalej.. Taka rotacja ofiar nyo.

Nom, ale dobra, wchodzę..


Patrzę. 18 - polityka zagraniczna Włoch i Niemiec przed rokiem 1939. Luz. 19 - przyczyny wybuchu II wojny światowej. Kurka, bez kitu luzik ;3. Ale wiadomo - wiedzieć, a przekazać to wykładowcy to co innego.. No ale dobra. Strategicznie położyłam cycki na stole, troszku ścisnęłam i zabrałam się za pisanie na karteczce. W międzyczasie przyszła Magda. Ja zdążyłam sobie kilka waznych rzeczy napisać i nawet na ładne przejście z jednego tematu na drugi wpadłam :3. Dr skończył a poprzednią panną i mówi do mnie.



Nyom. I zdałam egzamin metodą "na Vulcana" - nic nie umiejąc (tudzież niewiele nyo :P).

Się od razu pochwaliłam mojemu chłopakowi. Bo my się założylismy: nie zdam - dostaję kebaba, zdam - on dostaje. Więc spotkaliśmy się i zakupiliśmy kebaby. Dla Michała, bo wygrał zakład i dla mnie, bo zdałam HSE ;3. A potem z zachowaniem zasad Bezpieczeństwa i Higieny Pracy pojechaliśmy do Michała :3.

Fajnie :3. Dziękuję wszystkim za przekonywanie, wiarę i wsparcie :*.

Nom i tym sposobem wszystkie egzaminy w tej sesji mam za sobą. Jeszcze czekam na wyniki HKE, prawoznawstwa i eko. Brr. Nom, ale egzaminów żadnych już nie będzie. Więc zakończyłam mój sesyjny sposób odżywiania się - kawa kawa kawa. Dzisiaj uczciłam koniec sesji pysznym floatem :3. Kawa z cynamonem i lody i czekolada immm :3. Ale dość! Nie piję kawy do kryzysu i/lub następnej sesji. Mam nadzieję, ze nie poprawkowej tylko ;-) (tfu tfu)



Thursday, June 29 2006


Ok ok.
posted @ 08:21 in [ Karina Show ]

Idę. Najwyżej nie zdam i go wkurzę. Trudno. We wrześniu sobie zdam nyo. Eh eh, gdybym tylko się uczyła w ciągu roku.. ehh..

Prosz mimo wszystko ;) trzymać kciuki.



Wednesday, June 28 2006


Ok. Przyznajmy.
posted @ 19:04 in [ Karina Show ]

Jutro o 10 mam egzamin. Ustny. Nie nauczyłam się ;/. I już się nie nauczę. Niby wstałam dziś rano i czytam czytam czytam, podkreślam. Ale kurde nie jestem nawet w połowie! Skoro nawet połowy nie zdążyłam przeczytać to jak ja się tego nauczę?? Właśnie - nie nauczę się. Nie mam szans. Nie starczy mi czasu po pierwsze. Po drugie już nie mam zupełnie siły! ;(. Kurka, tak się zastanawiam.. Może w ogóle nie iść na ten egzamin?? Tylko spokojnie się nauczyć i iść we wrześniu..? Ehh. Już jestem tak zmęczona, że nawet nie mam do siebie pretensji, że się nie nauczyłam. Pousprawiedliwiam się troszkę nyo. Bo przecież wcześniej były inne egzaminy i się do innych uczyłam! Jakby więcej czasu było.. Eh, mogłam się uczyć regularnie przez cały semestr. ROTFL. Nie nie mogłam xD. Kto się uczy regularnie? Bez przesady.. Ok to wiem już, że się nie nauczyłam. Tylko co mam teraz zrobić? Nie iść na egzamin? Iść i poprosić o 2? Iść i liczyć na nagłe oświecenie? Albo na to, że pan zacznie mnie ciągnąć za język, nakręci się, powie wszystko za mnie, a ja będę tylko przytakiwać? Ale jak pójdę kurde no to przecież nic nie powiem! Ani słowa. Nawet to, czego się dowiedziałam czytając gdzieś mi pewnie ucieknie.. Poza tym na swoją tzw wiedzę ogólną i inteligencję nie mam co liczyć. Na widzę historyczną też nie - na historii w liceum zwykłam sypiać.. No i co robić? Co robić? Wchodzi się po kilka osób.. Pewnie wejdę z Magdą.. Magda będzie nauczona, a ja skwaszę ;/. Ale wstyd buuu. Aż strach.. Co tu robić?? Już się nie zdołam tego nauczyć.. Kurde co robić? Wrzesień mnie czeka tak czy siak.. Ale iść? Zrobić sobie siarę z szansą ba cud? Buuuuu ;(. Po-mo-cy. :(



Monday, June 26 2006


Ale zakwasiłam
posted @ 20:27 in [ Karina Show ]

Dziś był egzamin z prawoznawstwa. Mmm.. Generalnie to ja lubię te okołoprawnicze i okołopitologiczne przedmioty. Przynajmniej jak dotąd nie jest źle :-) - prawo rzymskie lubiłam, politologię i prawoznawstwo też jest cacy. I Tomasza, który to prowadzi też całkiem lubię :3. Podziwiam. Luubię. Więc tak generalnie to się nauczyłam, ale raczej z moich notatek z wykładów niż z książki..

Nom egzamin miał być 16 w Aumaxie, no to lecę na przystanek i miał być autobus 15:39. Czekam i nie ma, nie ma, nie maaa! Myślę sobie - kur spóźnię się ;/ a Tomasz nie lubi spóźnialskich ;/. Zaczynam się coraz bardziej denerwować ;S. Gorąco i wilgotno jak w piekle. Musi to już ten kocioł dla brudasów ;-). Kocioł kociołem :D ale autobusu jak nie było tak nie ma. Wymiękłąm i chciałam iść na piechotkę przez park albo metrem podjechać i dalej dojść, ale zobaczyłam 111 jadące w drugą stronę i pomyslałam, ze poczekam jeszcze minutkę. Stoję, stoję a tu jakieś dziewczę do mnie podbija i pyta co robimy.. Się okazało, że razem studiujemy (ale kwas, nawet nie skojarzyłam, że mam taką dziwewczynę na roku :P). No, ale nic. Poczekałyśmy, przyjechało następne 111. O 15:49. Kurka zaraz 16, Krzysio wydzwania coby się spospieszyć, bo już rozdają prace i że mi zajął miejsce ehh. Jakoś się wyrobiłyśmy na 16 z kawałeczkiem, wbijamy się da sali. Na szczęście od razu zauważyłam skąd Krzysio macha i się tam skierowałam ale nieee, dr od niedawna hab. Tomasz mówi "proszę proszę tu do pierwszego rzędu". Nic sobie z tego nie zrobiłam - łudziłąm się, że to może nie do mnie (ta, jakby ktoś inny sie jeszcze spóźnił xD) i gnałam do Krzysia. Ale Tomasz nie dał za wygraną. Wykrzyczał przez mikrofon "PANI W CZARNEJ SUKIENCE PROSZĘ DO PIERWSZEGO RZĘDU" xD. Na szczęście tak z żartem, a nie tak ze złośliwością :). Bo Tomasz jest fajny :-). Ale potruchtałam do pierwszego rzędu i ludzie się ze mnie śmieli pod nosami xD. Eeh. Nom i siedziałam w pierwszym rzędzie i zauważyłam troszku siwych włosów na skroni Tomasza (ha! bo na wykłądzie nie zauważyłam!) i taki tatusiowy brzuszek (ma około 50tki więc ma prawo..), który zazwyczaj się ukrywał pod garniturem, ale dziś nie - dziś go wyeksponował :-).

Już rzygam tymi egzaminami ;/. Jeszcze tylko jeden - najgorszy, najtrudniejszy, najbardziej ustny, najbardziej z dr R.. →Historia społeczna Europy←



Saturday, June 24 2006


OMG
posted @ 10:05 in [ Karina Show ]

Dziś egzamin z eko. Boję się. Boję boję boję ;/.
Będzie nzal jak nic ;/. Będzie kebab jak nic :-).

Ale prosze trzymać kciuki zeby nie było :)
______
Jaki kebab? Przeciez tym razem się złożyliśmy o kolorki na jęzorki xD



Tuesday, June 20 2006


Suplement
posted @ 01:15 in [ Karina Show ]

Przypomniało mi się kilka spraw, o których mialam napisać w notce PierniCONowej..

Normalnie wsiadamy do pociągu co by jechać z powrotem do Warszawy, przepychamy się po wagonie w poszukiwaniu wolnych miejsc, mijamy ludzi no korytarzu, a tu jakiś koleś do mnie mówi "heloł", no to ja do niego ze znakami zapytania w oczach, ale "heloł". On się skapnął, że nie czaję kto to i mówi "nie pamiętasz mnie?". Ja sobie myślę hmmm wysoki, czarne włosy, azjatyckawe rysy, bardzo dobrze ubrany, ciacho.. Hmmm nie znam takiego! Mówię mu, że nie to on mówi, ze jest "Kuba od Kozaka". Kuba od Kozaka! No jasne! Guen.. (? ja to dobrze napisałam?). Równoległą klasa w podstawówce i chyba gimnazjum. Kurka wodna ale wyprzystojniał! Matko kochana przeca to był koleś o urodzie balona meteorologicznego, a teraz taki przystojniak! Muhuhuu.. I jaki zbieg okoliczności! W Pociągu z Torunia do Warszawy hmu hmu!


Nyo. A kiedy wracaliśmy w przedziale koło nas siedziała kobita z dzieckiem.. Ja wiem - 4 lata? 5? Dziecko wyłaziło z przedziału, coś tam gadało, jak to dziecko. I dzieciak podbija do nas, kłania się nisko i mówi "Dzień dobry suficie!". My ?__?, a dziecko znowu: ukłon i "Dzień dobry suficie!". Jajks, powalające to było :-). Ihihihi :D. Potem przyszła mama bachorka, a ten skierował swoje zainteresowanie w stronę mojego kolczyka w nosie i stwierdził, że mama też tak powinna sobie zrobić :-). "Dzień dobry suficie!" Ihihihihi :D.



Monday, June 19 2006


O ja pierniczę!
posted @ 01:58 in [ Karina Show ]

Byliśmy w Toruniu na PierniCONie. Nyo mózgu, środeczek sesji, kupa egzaminów za chwilkę a Ty se jedziesz na konwent xD. Oj tam, jakoś się nauczę xD. Imho warto było, warto warto warto! :-)

Pojechaliśmy w piątek o 13 pociągiem. Kiedy czekaliśmy przy dworcu to sobie zepsułam moją palantkową torebkę :(. Oderwałam dzyndzelek :( i musiałam naprawiać na MacGyvera - spinaczem. Ale potem przypięłam sobie odyankowy przecudnej urody dyndak z porem :]. Nyo. Na szczęście w pociągu mieliśmy siedzące miejsca, bo na stojąco nie byłoby fajnie wcale. Gorąco jak hu hu hu! Ale podróż była raczej przyjemna. Dałam się ograć w statki i przypadkowo pokazałam majtki reszcie przedziału xD. E, koleś, który siedział na przeciwko mnie był sympatyczny. Za to jakaś babiszonica, jak to Michał ujął, "patrzyła z dezaprobatą". Na moje majtki, pff! xD

I się znaleźliśmy w Toruniu. Dziwne miasto..
Mgr Mirela
Mgr Mirela

hihi powala :D. Dotarliśmy do hotelu PTTK.. Pf, hotelu? Pensjonatu? Pensjonaciku? Pokoik malutki, bez luksusów, ale czysto; koce pachnące, bez spermy ;); fotele obrzydliwe (raczej ze spermą :S); szafa; szafeczki; umyalka; łóżka dwa od początku nie stojące bezczynnie ;), potem zsunięte ;3.

Od kowentowej szkoły mieszkaliśmy w sumie nie tak daleko - całkiem przyjemny spacerek. Jak już dotarliśmy to się rozejrzeliśmy po konwencie, pokręciliśmy, Miszunia pocykali zdjęć. Skoncentratowalismy się na Idolu i karaoke. Całkiem sympatycznie. Ogólem ludzi kupa, niektórzy be, niektórzy cacy. Trochę ekipy warszawskich mangowych spotkań.. Hm. Niektóre twarze dobrze znane z innych konwentów, niektórych pierwszy raz widziałam. Niektórzy zrobili na mnie muczos maczos zupełnie ekstremalnie totalnie i spektakularnie pozytywne wrażenie :3. OH jakie pozytywne :-). Niektórzy mi się spodobali. OH jak mi się spodobali :-) :3. Nyo, zaliczyliśmy kilka paneli, z czego na jednym (warsztaty karytkatury) wysiadło światło mihihihihi :D.
A YEN MNIE NARYSOWAŁ!
Karykatura Karinki by Yen
Karykatura Karinki by Yen

Jest też butelka..
Karniak.com butelka
Karniak.com butelka

Butelek było więcej różnych osobowych, ale nie będę tu wszystkich pakować, zresztą chyba nie ma zdjęcia wszystkich..
A kilka osób okazało sie być czytelnikami karniak.com :-). Mihihi ^^
A Michio do mnie pomachał.. W ogóle straszył mnie przez cały konwent..
Nyo, a po kilku godzinkach pod pretekstem obiadowym wtranżoliliśmy pizzę, która okazała się być za dużą (ale całkiem dobrą i tanią) i musieliśmy się podzielić z jakimiś laskami co by się nie zmarnowało. Potem poszliśmy do pobliskiego sklepu po coś do pici i zaliczyłam wpadę, którą (czuję) Michał wypominał mi przez całe dwa kolejne dni i będzie mi wypominał jeszcze przez czas długixD. Otóż stoimy sobie przed regalikiem z napojami i myślimy co tu kupić. Michał chciał wodę a ja nie chciałam, bo po pizzy się nie powinno pić wody. Ale zamiast tego powiedziałam "Po wodzie nie powinno się pić pizzy". Michał o mało się nie posikał ze śmiechu i śmiał się jeszcze długo.. No ja wiem czy to takie zabawne? No zabawne, ale bez przesadyzmu. Potem złośliwicz jedna pytał mnie ciągle czy bym się nie chciała napić pizzy xD. Ehh eh eh. Nom. Coś jeszcze się torchę pokonwentowaliśmy i o 23 poszliśmy do hoteliku, bo zamykali szkołę. W hoteliku o matko! Jak było strasznie! W ogóle ten hotel to straszny oldschool był. Jakieś takie schdy, korytarze uuu! I łazienka.. Łazienka była na końcu korytarza - na takim dalekim końcu, że prawie nie było widać.. Jak się wchodziło do damskiej i chciało się iść do kibelka to trzeba było pokonać jeszcze 10 metrów korytarzem i jejku.. Jak tak szłam do tego kibelka to moja chora wyobraźnia się włączyła i z każdym pokonywanym decymetrem drogi coraz bardziej spodziewałam się ujrzeć w kabinie związanego drutami trupa jak w "Silent Hill" xD. Nie udało mi się dojść do kabiny i zwiałam z krzykiem xD. Wróciłam z Michałem, hihihi :-). Wykąpaliśmy się prysznicowo, pobawiliśmy ;3. Tsss. Ciężka była nocka :(. Nie wyspałam się. Całą noc walenie.. walenie ciężarówek pod oknem. Normalnie zium zium nam robiły w te i wewte ;/. Budziłam się co chwilkę i bardzo źle mi się spało :(. Obudziłam się o 4 chyba i już mi się wcale nie chciało spać.. Ale chyba mi się zachciało potem, bo zaspaliśmy i nie zdążyliśmy na konferencję serwisów.. Przeprowadziliśmy się do innego (tańszgo) hotelu i pojechaliśmy na konwent. W autobusie był zonk. Bo.. W Toruniu mają jakieś inne kasowniki. I wbijamy się do autobusu, Michał mi mówi "skasuj". Wsadzam - nic. Michał "smielej śmielej", a ten kasownik ŁUP!! i skasował, ale tak się przestraszyłam, ze aż wrzasnęłam na pół autobusu i ludzie się ze mnie śmieli xD.

No właśnie.. Michał mi wciskał, ze to moja wina eh. Nyo, drugiego dnia coś tam porobiliśmy konwentowo. Znowu wżarliśmy pizzę tylko mniejszą. Potem był cosplay. Było dwóch finalistów i o tym kto wgra decydowała publiczność. Tak mocniasto biłam brawo kolesiowi z gołą klatą (i rogami..), że aż poźniej rączki mnie bolały! Na szczęscie wygrał i całkiem słusznie. Potem a, ba! Test "czy ejsteś szychą fandomu" - Michał wziąl udział :) choć i bez sprawdzania wiadomo, ze i tak jest ;-). Fajny pomysł mieli z tym testem, podobał mi się. Michał nie wygrał, wygrała jakaś dziewczyna, ale na pewno niesłusznie ;). Potem chwilka frizbi i koncert In You. Ale czemu taki krótki?? Dziewczyny miały takie fajne stroje, że aż żal, ze nie pośpiewały w nich dłużej! I, koncert mi się podobał.. Hihi ;3. Potem "Co z tą mangą" eee eee eee. Nie wiadomo co. Rozwiąują fandom. Po "Co z tą mangą" mieliśmy iść na piwo z Yaneczkiem, ale poczekaliśmy, bo miał być tort. Tort na obchodzenie 10-lecia mangi w Polsce. Fajny był tort - 2 400 metrów kwadratowychtortu :D - w sensie centymetrów, ale org kiedy nam to mówił się kopnął i fajnie zabrzmiało ihihihihi ;D. Tort. Tort był ze świeczkami i dla wszystkich :). I jaki dooobry~~ mmmniaaaam! Piernikowy z jakimś białym smietanem takim. Szkoda, ze tak mało nam się dostało. Musieliśmy już się zmywać, bo szliśmy na starówkę. A podobno sporo zostało bu! No ale my poszliśmy na starówkę na piwko i kebaba. Co jak co - moze pierniki to macie, ale kebaby u was NIEDOBREE! Niezbyt smakowity ten kebab był więc Michał go zjadł ;]. Potem pojechaliśmy taksą za yankowe (:*) do drugiego hotelu. Znowu kompu, chwilka i lulu. Poszliśmy spać z zamiarem obudzenia się w środku nocy, ale zupełnie nam nie wyszło i się obudziliśmy o 8 dopiero :-). Za to mi się lepiej spało. Od razu zasnęłam i spokojniutko mi się spało. Obudziliśmy się może o 8, ale tak się złożyło, że poszliśmy jeszcze spać i wstaliśmy za 5 dwunasta xD. Szybciorem się zebraliśmy na konwencicho, ale to już końcówka była, ludzi ubywało, wszyscy wyparowali. Niektórzy też..... Yanek mnie zrobił w balona.. Powiedział, że mi coś powie jak dam sobie zrobić zdjęcie w Szlonej Żabie. Ja głupia dałam
Michał i Szalona Żaba
Michał i Szalona Żaba

a on mi nie powiedział.. Bestia. Ale ja to wygooglam.. Nyo. Z konwentu poszliśmy na obiadek do baru na dworcu, matko. W życiu nie jadłam gorszego kebaba ;/. Niedobre mięcso, zimny, zamiast sosu MAJNONEZ, hee? A fe! Musimy iść na kebaba w Warszawie, bo normalnie uhh. zapomnę, że uwielbiam kebaba! Ha. W międzyczasie się rozpadało. Urocza scenka dworcowa sfotografowana moją komórką
Wytrysk dworcowy
Wytrysk dworcowy

Eh wsiedliśmy do pociągu. Ludzi hmm za dużo. Nie znaleźliśmy miejsc w przedziale :(. Musieliśmy siedzieć na krzesełku na korytarzu. Sympatycznie było, siedziałam okrakiem na mojej słodyczy, a co chwilę ktoś przechodził i musieliśmy się podnosić na misia koala mihihi ;3. I troszku zmęczeni dotarliśmy do Warszawy..

Ogólnie mi się podobało. Dobzre się bawiłam. Nie żałuję, że pojechałam, nawet jeśli wydałam kupę kasy i strcaciłam kupę czasu (sesja sesja ;/). Konwent fajny, śmiesznie. Pod znakiem pora :-). Jeśli była chwilka wolna to pojawiał się por, na mainie por, Yanek dostał w głowę porem, Vader z porem, na korytarzu por, naturalne pory, nawet ruchomy por był. Wszędzie por.. Nie dało się nie nucić "pari pari paripiripiripiri.." xD. Hihih :-). Poza tym cieszę się, że nie spaliśmy na konwencie tylko w hotelu, bo było bardzo miło i przyjemnie. Rzadko mamy okazję razem i mmmu tak było fajnie :3.

A właśnie. Na polecienie Michia (hm?) Gargoyle robił nam zdjęcia hmm.. Hmm? Hm, no dziwne i podejrzane, ja nie rozumiem.. Ale ciekawe ciekawe po co, co z nimi zrobi.. Mi tez się dostanie "Cock goes.."? Interesujące.. I tak sprytnie i występnie robił. Drapie się w głowę aparatem i mi robi zdjęcie rotfl. Ale może mógłbyś Gargoyle wystawić te fotki gdzieś do zassania, bo jestem strasznie ciekawa jak wyszły, proooszzzęęę, hm?

Uhh, poza tym to mam nadzieję, że nie trafi się nam pokonwentowe dziecko.. Kurka a jak się trafi to będzie ganiało po konwentach jak to małe japońsko-polskie słodziutkie bebe ludzi z Maru na PierniCONie :3.

I tym optymistycznym akcentem.. idę spać.



Tuesday, June 13 2006


Co za noc
posted @ 15:13 in [ Karina Show ]

Matko kochana nigdy więcej. Miałam muczos maczos ciężką noc xD. ZDECYDOWANIE złym pomysłem było wczorajsze pójście na "Silent Hill" xD. W kiniue aż tak bardzo się znowu nie bałam (bywało gorzej :D), ale w nocy jak mnie dopadło! Tak mnie zmroziło, że rzuciłam naukę i na trolla poszłam spać, bo się bałam nawet iśc do łazienki. Ale hardcore xD. Napociłam się nakryta na głowe jak głupol... I własnie o ile na filmie mnie nie łupło, to w nocy tak i cały zcas miałam przed oczami jakieś straszne sceny z filmu jejku. Np ten straszny stwór brrr
Pyramid Head
Albo zła mała dziewczynka
Uuu
Uhuhu
Albo takie pielęgniarki straszne i w gołe stwory przestarszniaste!
Pielęgniarka

A wstałam o 8:30 i wzięłam się za układanie feminowych puzzli z "Kodem Da Vinci", co było genialnym posunięciem - jutro egzamin z logiki o.O



Monday, June 12 2006


POOORTUUUGAAAL
posted @ 02:01 in [ Karina Show ]

Uh, Portugalia wygrała z Angolą! Wiedziałam, że wygra.. Szkoda, ze tylko do jednego ich zrobili.. Do pałki ;). Biedna Angola.. No ale ja stawiam na Portugalię :-). W ogóle wygrają wszystko :3. Dwa lata temu na Euro ta obsrana Grecjaaaaleee teraz Portugalia wygra :3!

Oglądałam mecz sobie z rodzicami.. W takich sytuacjach wyciągam z czeluści szafy moją koszulkę Christiano Ronaldo xD. Wtedy moja mama się śmieje do łez i mówi, że to moje "błędy młodości" xD. E tam błędy :P.

O, jako że kibicujemy Portugalii to postawimy troche hajsu na nią at the bookies :-). Michał pójdzie za mnie, bo ja się wstydzę xD. No bo ja jestem taka upośledzona, że mnie trzeba wysadzać i robić za mnie zakłady :P.

Jutro stawiamy na Włochy (że pokonają Ghanę), a potem, że Poortuuugaaaliaaa pokona Iran. Tylko kurka nie wiem co zrobić z meczem Portugalia - Meksyk ;/. Bo chciałabym zeby Portugalia wygrała całe MŚ, ale Meksyk.. muu. No zobaczymy. Na razie skupimy sie na jutrzejszych meczach i na najbliżym meczu Portugalii nyo. Fajnie :-)
Portugal



Saturday, June 10 2006


"Spowiedź dla chętnych, tolerancja dla wszystkich" :-) - Parada Równości
posted @ 22:04 in [ Karina Show ]

Poszłam dziś z moim najukochańszym [najgejszym fandomowcem :P lol - spokój, nie fochac się :* :* :*] i najsłodszym i najbardziej boskim chłopakiem na Paradę Równości [co by zamanifestować naszą tolerancję i światowość ;)]. Troszku się spóźnilismy, ale wiedzieliśmy, że bez nas nie ruszą ;-). Spod Sejmu RP do Marszałkowskiej i koło Bankowego na Teatralny. Całkiem muszę przyznać fajnie było. Na początku troszkę dziwnie, ale potem się przyzwyczaiłam i było w porządku :). Bardzo różni ludzie byli, wcale nie tylko geje i les.. Feministki, kobiety w ciąży, rowerowi, kobiety z dziećmi, anarchiści i inni przeciwnicy władzy, lewica [ktoś zauważył, że więcej tam było lewicy niz gejów :D]. Oj bardzo różni - w ogóle jeden wielki festiwal piercingu i trendy mody xD. Niektórzy byli do tego stopnia trendi, że aż byli 160-kilowymi dziewczynami i mieli fioletowe kaski z przyczepionymi kwiatami. Ale generalnie bardzo duży pozytyw. I ludzie z okien niektórzy muczos fajnie przyjęli :-). I dość dużo obcokrajowców było no no! Jeśli chodzi o karniaki i acp to najpierw sobie spokojnie szły koło ehem platformy ;-), a na Marszałkowskiej wlazły pod wielgaśną tęczową flagę i ją od środka trzymaliśmy :-). Pod flagą brykały małe dzieci, które przyciągały fotoreporterów i siłą rzeczy i nam odebrano dusze.. Michał się śmiał, że na okładce Super Ekspresu będziemy.. Matko oby nie.. Jezu nie.. Jak dla mnie to najwyżej na okładce Metropolu ;-). Nom, potem jak już parada dotarła do pl. Teatralnego to były różniaste przemówienia i moje kochanie mnie wzięło na barki swe [jakieś dojcze pomogły mi się wspiąć ^^] więc wszystko widziałam :-). Fajowo było "na baranie" ;-) to plus, a potem Michał powiedział, że położyłam mu cycki na głowie i czuł się jakby miał na sobie dwie torby kisielu.. O.0 - no i wychodzimy za zero..

Oj jednak się nie uchowaliśmy: wylądowaliśmy w galerii na wp: [sławni, bo online ;-)] nom. Ehh ;/. Beee, nie podoba mi się to xD. błagam tylko nie Polityka ani Wprost, ani nic w ten deseń xD. Z drugiej strony przeciez to mało możliwe. Ci kolesie robią tysiące zdjęć na takiej paradzie i małe są szanse, że akurat nasze będzie, nie? Tak czy siak z niepokojem wyczekujemy poniedziałkowych gazet ;-)

A tu kilka fotek naszego domorosłego fotografa:

Hasełka takie i owakie..

Wsparcie balkonowe

Przeciwnicy

Przeciwniczka z genialnym hasłem :-) "God made Adam and Eve, not Adam and Steve"

Pro dzieciaki

Moja najsłodycz pod tęczową flagą :-)

Moja najsłodycz pod tęczową flagą znów

Biedronie i inne aktywisty w przemowach

I jeszcze ja



Wednesday, June 07 2006


Do przodzicha
posted @ 18:50 in [ Karina Show ]

Muahaha hahahahaha hahaha! Dsostałam 3,5 z egzaminu z antropo :-). Oh ah i mam to z głowy :-). Ponadto dzisiaj dostaliśmy zale z logiki z ćwczeń i stosunkowo szybko dostałam 3 z ekonomii z ćwiczeń! Nie spodziewałam się tego! Mmnmm ;3. Ani antropo się nie spodziewałam! Oh ah, teraz tylko trzeba sesję przeżyć ;/. Następny egzamin: logika 14.06.

Poza tym w tak zwanym międzyczasie :-) oblałam klawiature mleczkiem i zwariowała xD. Na szczęście mam od dziewczyn ich starą.. ;].

A dziś wieczorkiem o-m-e-n! Łudzę się, że będzie straszne.. ;)



Tuesday, June 06 2006


Mm
posted @ 20:00 in [ Karina Show ]

Dzisiaj na ćwiczeniach z antropo pan doktor wpisywał zaliczenia. Wpisywał tym, którzy mieli obecności i dwie prace zaliczone - np mi :D. Dzieciaki podchodziły po kolei z indeksami i wpisywał. I do każdego studenta cos mówił (dowcipnego, prawie-dowcipnego albo jakąs radę). Jednemu powiedział, że wygląda jak uczen amerykańskiego koledżu, innemu cośtam.. A mi powiedział "Odwazniej brać udział w zajęciach i NIE DAĆ SIĘ ZASTRASZYĆ". Ale trafna rada. Naprawdę :-). Na pierwszych zajęciach zastraszył mnie na tyle skutecznie, że do końca semestru się go bałam o.O. Ehh.. Ale w sumie fajny z niego wykładowca/ćwiczeniowiec. Sympatyczny. I przyyyssstojniiaaaak *___*.



Monday, June 05 2006


Eh
posted @ 21:32 in [ Karina Show ]

Oj zerówka z antropologii chyba mi nie poszła ;/. Chyba xD. Strzelałam większość odpowiedzi, a moje wypracowanie nie zasługuje na miano wypracowania ;/. Oj bo ciężkie rzeczy były ;/. Na dodatek takie, których się nie nauczyłam xD. Bo troszkę się nauczyłam, ale było co innego :(. I było trudne. Nom ehh trudno sie mówi - to tylko zerówka była, nawyżej w pierwszym terminie pójdę, choć szkoda, bo wolałabym to mieć już za sobą.. A może uda mi się uzbierać połowe punktów na trójeczkę? :} Byłabym zadowolona z tróójeeeczki!

Oh a dzis poza tym wcześniej poszłam sobie na angielski o dostałam 5,0 (bdb) do indeksiku :3 mrr

A potem poszlam na eko i doznałam szoku, bo zaliczyłam kartkówkę z bezrobocia :-). Tę, do której się ANI TROCHĘ nie przygotowałam.. ależ miałam szczęście! Nic się nie uczyłam, a zaliczyłam :3. W ogóle nic nie wiedzialam xD wszystko rozwiązywała na chłopski rozum. Mmmm to muszę mieć całkiem chłopski rozum :D. Może to dlatego, że mój chłopak mieszka na wsi? ;-) [nie fochać się :* żarcik to!]. Eh, zaliczyłam kartkówkę z eko mmm :D. A żeby mieć 3 z ćwiczeń trzeba mieć zaliczonego kolsa z mikro (zaliczyłam za drugim razem :D) i dwie z trzech kartkówek - na razie zaliczyłam jedną (bezrobocie) więc mogę sobie wybrac, którą chcę zaliczyć (PKB czy piniądz+banki) i badą to banki, temat dluższy, ale mniej liczenia. Uhh to dopiero w środę, ale już może zacznę..?



Saturday, June 03 2006


Człowiek eee..
posted @ 12:49 in [ Karina Show ]

W temacie wyścigu szczurów:



Zarwałam nockę, poszłam spać o 4 - już się jasno robiło i nie mogłam zasnąć o_O. Ale zrobiłam. Napisałam prezentację na angielski, zrobiłam sobie visual aids i się prawie nauczyłam mówić. :-) Za to _nie_ nauczyłam się do kolosa z eko i średio wyspałam.. ;/. No ale wstałam dzielnie o 8 rano, poczytałam sobie, powtórzyłam, poleciałam do kopidżeneral żeby wydrukować pomoce naukowe.. No i na zajęcia. Nienawidzę prezentacji ;/. Nienawidzę ogólnie występów publicznych. Moje publiczne wystepy to zazwyczaj publiczne upokorzenia xD. Zawsze zżera mnie trema i ehh.. To gorsze niż pierwsze randki, bo patrzyło na mnie 15 par oczu (w tym przypadku), a nie jedna.. Eh. No ale stanęłam, wytoczyłam moje pomoce naukowe, powiedziałam te wyociny moje o vivisection.. Całkiem muszę powiedzieć nieźle mi poszło jak na mnie.. Ale normalnie mówiłam coś o królikach, że je torturują jakimiś substancjami w oczy i że trzymają im powieku klipsami. A jakiś kolo podniósł rękę i mówi, ze króliki nie mają powiek.. kwass.. ;/. No ale tak czy siak dostałam 5 :D. I pani mi napisała na assessment formie, że miałam bardzo dobre ćwiczenie, visual aids, impressive vocab :D i details mmmrrr :3. Jejku! Ale mam nadzieję, że będę miała piątkę z angielskiego.. chcęęę. Z poprzedniego testu mam 5, z prezentacji 5, z prac domowych raczej plusy, bo nie było mnie tylko dwa razy, a zawsze odrabiam.. Ale coś mi się widzi, że z ostatniego testu nie będzie piąteczki (tfu tfu).. Nyo, gorzej niż zwykle mi poszło :(. No zobaczymy w poniedziałek..

Żebym nie wyszła na kujona ;) to napiszę, że przygotowałam prezentację, ale za to kolosa z eko tak zawaliłam, ze aż huczaŁO! Nie miałam się czasu nauczyć i eh.. ;/. Z eko na 3 trzeba mieć obecności, kolosa i dwie z trzech kartkówek zaliczone.. Na razie mam obecności i kolosa (najtrudniejsze), a będzie trzeba zaliczyć te kartkówki durne ;/. Mam do wyboru dwa tematy z trzech: PKB, pieniądz+banki i bezrobocie. Najgorsze jest PKB więc nauczę się z czałej reszty :P.

Eh, a jeszcze zaraz sesja na głowie ;/. W poniedziałek zerówka z antropologii, a musze do niej przeczytac jeszcze Daviesa, Maisonneuva (ja to dobrze napisałam?) i "Samotny tłum" meee. A potem egzaminy do końca czerwca ;/.