Uśmiałam się dziś bo rozmawiam z siostrą rozmawiam i
Kamila: A wczoraj byliśmy w beczce..
LOL, w Baryłce byli..
Friday, June 30 2006
O, rotfl
posted @ 13:52 in [ The Kaczors ]
Thursday, June 29 2006
Na Vulcana :-)
posted @ 22:15 in [ Karina Show ]
Uhh. No to dziś było. Byłam straszniaście niewyspana, bo wczoraj moja siora wróciła z karaoke po trzeciej, a ja nie mogłam sama zasnąć :(. No SAMA? Neva! Btw moja siostra ma teraz "okres początkowy" z facetem, co oznacza, że prawie codziennie wychodzi po południu i wraca o 3-4 nad ranem. Ehh.. Fajnie :3. Pamiętam, pamiętam jak z Michałem przesiadywaliśmy na ławeczkach, podwórkach, parkach do nad-ranem ehh ;3. Ale mojemu szybko minęło - dostał to co chciał i teraz się "spieszy na autobus" zazwyczaj ;>. Ciekawe kiedy minie facetowi Kamili? Nyo, ale wracamy do egzaminu. Niewyspana, ale wstałam i pojechałam do CE. Byłam tam o 9:30. Egzamin zaczynał się o 10, a ja byłam na liście druga.. Ale oczywiście nie nie - nie szliśmy według listy tylko jak się kto wepchał. I kurde, poszłyśmy z Magdą (kumpelą z wydziału mojego) do sekretariatu na chwilę po indeksy, a tam koleja taaakaaa już była ustawiona i zaklepana. Niby można było walczyć i gdzies się wcisnąć, ale co tam - co się odwlecze..
Czekanie było obsrane ;/. Najpierw stałam, potem chodziłam, potem siedziałam, potem leżałam, potem znowu stałam i jadłam batonika, którego Magda mi dała, bo mi burczało w brzuchu xD. Kurde i słuchałam tylko jak ludzie sobie powtarzają, mędrkują i dyskutują o utalentowanym polityku - przedstawicielu młodego pokolenia - Leninie ghaaaa! I się taka coraz mniejsza i mniejsza robiłam xD. W międzyczasie ludzie wchodzili i wychodzili z 3, niektórzy z 3=, jeden oblany, kilka 4, jedna 5.. I tak sobie poczekałyśmy z Magdą 5h!! Bo dopiero o 14:30 weszłam.. Od 9:30 do 14:30 - 5 h, dobrze liczę? Kurde, ale myślałam, że fiknę - tak 5 minut przed wejściem miałam kryzys uuhhuu! Najbardziej się bałam tego, że się zestracham przy ludziach mówić.. Bo dr hab. R urządził egzamin tak, że siedzą 4 osoby: 3 się przygotowują, a jedna odpowiada. Jak odpowie to wychodzi, wchodzi następna i się przygotowywuje, kiedy kolejna osoba odpowiada i tak dalej.. Taka rotacja ofiar nyo.
Nom, ale dobra, wchodzę..
Patrzę. 18 - polityka zagraniczna Włoch i Niemiec przed rokiem 1939. Luz. 19 - przyczyny wybuchu II wojny światowej. Kurka, bez kitu luzik ;3. Ale wiadomo - wiedzieć, a przekazać to wykładowcy to co innego.. No ale dobra. Strategicznie położyłam cycki na stole, troszku ścisnęłam i zabrałam się za pisanie na karteczce. W międzyczasie przyszła Magda. Ja zdążyłam sobie kilka waznych rzeczy napisać i nawet na ładne przejście z jednego tematu na drugi wpadłam :3. Dr skończył a poprzednią panną i mówi do mnie.
Nyom. I zdałam egzamin metodą "na Vulcana" - nic nie umiejąc (tudzież niewiele nyo :P).
Się od razu pochwaliłam mojemu chłopakowi. Bo my się założylismy: nie zdam - dostaję kebaba, zdam - on dostaje. Więc spotkaliśmy się i zakupiliśmy kebaby. Dla Michała, bo wygrał zakład i dla mnie, bo zdałam HSE ;3. A potem z zachowaniem zasad Bezpieczeństwa i Higieny Pracy pojechaliśmy do Michała :3.
Fajnie :3. Dziękuję wszystkim za przekonywanie, wiarę i wsparcie :*.
Nom i tym sposobem wszystkie egzaminy w tej sesji mam za sobą. Jeszcze czekam na wyniki HKE, prawoznawstwa i eko. Brr. Nom, ale egzaminów żadnych już nie będzie. Więc zakończyłam mój sesyjny sposób odżywiania się - kawa kawa kawa. Dzisiaj uczciłam koniec sesji pysznym floatem :3. Kawa z cynamonem i lody i czekolada immm :3. Ale dość! Nie piję kawy do kryzysu i/lub następnej sesji. Mam nadzieję, ze nie poprawkowej tylko ;-) (tfu tfu)
Thursday, June 29 2006
Ok ok.
posted @ 08:21 in [ Karina Show ]
Idę. Najwyżej nie zdam i go wkurzę. Trudno. We wrześniu sobie zdam nyo. Eh eh, gdybym tylko się uczyła w ciągu roku.. ehh..
Prosz mimo wszystko ;) trzymać kciuki.
Wednesday, June 28 2006
Ok. Przyznajmy.
posted @ 19:04 in [ Karina Show ]
Jutro o 10 mam egzamin. Ustny. Nie nauczyłam się ;/. I już się nie nauczę. Niby wstałam dziś rano i czytam czytam czytam, podkreślam. Ale kurde nie jestem nawet w połowie! Skoro nawet połowy nie zdążyłam przeczytać to jak ja się tego nauczę?? Właśnie - nie nauczę się. Nie mam szans. Nie starczy mi czasu po pierwsze. Po drugie już nie mam zupełnie siły! ;(. Kurka, tak się zastanawiam.. Może w ogóle nie iść na ten egzamin?? Tylko spokojnie się nauczyć i iść we wrześniu..? Ehh. Już jestem tak zmęczona, że nawet nie mam do siebie pretensji, że się nie nauczyłam. Pousprawiedliwiam się troszkę nyo. Bo przecież wcześniej były inne egzaminy i się do innych uczyłam! Jakby więcej czasu było.. Eh, mogłam się uczyć regularnie przez cały semestr. ROTFL. Nie nie mogłam xD. Kto się uczy regularnie? Bez przesady.. Ok to wiem już, że się nie nauczyłam. Tylko co mam teraz zrobić? Nie iść na egzamin? Iść i poprosić o 2? Iść i liczyć na nagłe oświecenie? Albo na to, że pan zacznie mnie ciągnąć za język, nakręci się, powie wszystko za mnie, a ja będę tylko przytakiwać? Ale jak pójdę kurde no to przecież nic nie powiem! Ani słowa. Nawet to, czego się dowiedziałam czytając gdzieś mi pewnie ucieknie.. Poza tym na swoją tzw wiedzę ogólną i inteligencję nie mam co liczyć. Na widzę historyczną też nie - na historii w liceum zwykłam sypiać.. No i co robić? Co robić? Wchodzi się po kilka osób.. Pewnie wejdę z Magdą.. Magda będzie nauczona, a ja skwaszę ;/. Ale wstyd buuu. Aż strach.. Co tu robić?? Już się nie zdołam tego nauczyć.. Kurde co robić? Wrzesień mnie czeka tak czy siak.. Ale iść? Zrobić sobie siarę z szansą ba cud? Buuuuu ;(. Po-mo-cy. :(
Wednesday, June 28 2006
Mama wyczuła ;-)
posted @ 00:26 in [ The Kaczors ]
Mama: No to kto jedzie na ten spływ?
Karina: No ja z Michałem i Yanek.
Mama: Z Michałem w namiocie?
Karina: O ile Yanek się nam nie wepcha ;P
Mama: No! Karina! Tylko żadnych trójkątów!
O.o
Całkiem na serio to powiedziała.
Wyczytała gdzies o trójkącikach mmf? Nee..
Monday, June 26 2006
Ale zakwasiłam
posted @ 20:27 in [ Karina Show ]
Dziś był egzamin z prawoznawstwa. Mmm.. Generalnie to ja lubię te okołoprawnicze i okołopitologiczne przedmioty. Przynajmniej jak dotąd nie jest źle :-) - prawo rzymskie lubiłam, politologię i prawoznawstwo też jest cacy. I Tomasza, który to prowadzi też całkiem lubię :3. Podziwiam. Luubię. Więc tak generalnie to się nauczyłam, ale raczej z moich notatek z wykładów niż z książki..
Nom egzamin miał być 16 w Aumaxie, no to lecę na przystanek i miał być autobus 15:39. Czekam i nie ma, nie ma, nie maaa! Myślę sobie - kur spóźnię się ;/ a Tomasz nie lubi spóźnialskich ;/. Zaczynam się coraz bardziej denerwować ;S. Gorąco i wilgotno jak w piekle. Musi to już ten kocioł dla brudasów ;-). Kocioł kociołem :D ale autobusu jak nie było tak nie ma. Wymiękłąm i chciałam iść na piechotkę przez park albo metrem podjechać i dalej dojść, ale zobaczyłam 111 jadące w drugą stronę i pomyslałam, ze poczekam jeszcze minutkę. Stoję, stoję a tu jakieś dziewczę do mnie podbija i pyta co robimy.. Się okazało, że razem studiujemy (ale kwas, nawet nie skojarzyłam, że mam taką dziwewczynę na roku :P). No, ale nic. Poczekałyśmy, przyjechało następne 111. O 15:49. Kurka zaraz 16, Krzysio wydzwania coby się spospieszyć, bo już rozdają prace i że mi zajął miejsce ehh. Jakoś się wyrobiłyśmy na 16 z kawałeczkiem, wbijamy się da sali. Na szczęście od razu zauważyłam skąd Krzysio macha i się tam skierowałam ale nieee, dr od niedawna hab. Tomasz mówi "proszę proszę tu do pierwszego rzędu". Nic sobie z tego nie zrobiłam - łudziłąm się, że to może nie do mnie (ta, jakby ktoś inny sie jeszcze spóźnił xD) i gnałam do Krzysia. Ale Tomasz nie dał za wygraną. Wykrzyczał przez mikrofon "PANI W CZARNEJ SUKIENCE PROSZĘ DO PIERWSZEGO RZĘDU" xD. Na szczęście tak z żartem, a nie tak ze złośliwością :). Bo Tomasz jest fajny :-). Ale potruchtałam do pierwszego rzędu i ludzie się ze mnie śmieli pod nosami xD. Eeh. Nom i siedziałam w pierwszym rzędzie i zauważyłam troszku siwych włosów na skroni Tomasza (ha! bo na wykłądzie nie zauważyłam!) i taki tatusiowy brzuszek (ma około 50tki więc ma prawo..), który zazwyczaj się ukrywał pod garniturem, ale dziś nie - dziś go wyeksponował :-).
Już rzygam tymi egzaminami ;/. Jeszcze tylko jeden - najgorszy, najtrudniejszy, najbardziej ustny, najbardziej z dr R.. →Historia społeczna Europy←
Sunday, June 25 2006
Małżeństwo - naturalna konsekwencja... czegośtam.
posted @ 23:13 in [ The Kaczors ]
Taka opcja:
Opowiadam mamie:
Karina: Wczoraj jak byliśmy na tym piwie to był taki kumpel Michała - Adam i drugi kolega jakiś. I ten Adam mówi do tego drugiego kolegi "Marcin się żeni" a kolega na to "PRZEJEBANE ekhh ekhh ekhe to super". Czaisz?
Mama: Noo.. :D
Karina: Ihihihi. :D
Mama: No niestety..
Karina: Przejebane?
Mama: Noo..
Sunday, June 25 2006
Królowa hardkoru i król!
posted @ 03:18 in [ ...})i({... ]
Jest tak. Dzisiaj miałam egzamin z eko. Nieważne jak mi poszło, nieważne. Po egzaminie poszłam spaciać z zamiarem wstania ok 19:00 i zabrania się do nauki prawoznawstwa, bo w poniedziałek egzamin. Jednak wstałam i moje kochanie coś bąka o piwie, że jego kumpel Adam, że no tego. Dobra, na godzinkę możemy wpaść, spotkamy się z dziewczynami, bo dziś na Podzamczu impreza. Ok. Wrócę i zabiorę się za prawoznawstwo.
Pojechaliśmy. Tak. Piwko w sumie się szybko skończyło - z 1,5 h posiedzieliśmy.. Tylko, że w międzyczasie sobie powspominaliśmy wianki rok temu.. :3. W wianki rok temu byliśmy z tym samym kumplem Michała na piwie, na tej samej barce nawet.. I wtedy rok temu poszliśmy do parku i było bardzo miło ;) ale że się rozpadało to przeszliśmy na moją klatkę schodową i było jeszcze milej ;). Pamiętam pamiętam.. No i tak jakoś wyszło z tych wspomnień, że i tym razem po piwie i po wiankach poszliśmy do parku.. :3. Tym razem było bardziej hardkorowo.. Taaak tak - zaliczyliśmy czyn lubieżny w miejscu publicznym :3. BARDZO lubieżny czyn w BARDZO publicznym miejscu.. Mmm. Dobrze, ze nas nikt nie złapał ;P! A komary nas porżnęły uuu! Mmmm! Potem (wiadomo - jeść się zachciało..) poszliśmy na kebaba :D. I.. Ja nie miałam na sobie majtek - Michał je miał w kieszeni xD. Michał stał w kolejce po kebaby, ja siedzialam przy stoliku. Tylko jakoś źle mi było bez tych majtek więc pokazuję do mojego ukochanego tak: poke poke na bransoletkę i klepię się w udo. Bransoletka - bo była w kolorze majtek, a klepałam się w udo - bo Michał miał majtki w kieszeni. I klepię się w to udo, klepię, a Michał mówi "Aa.. Na grubym..". Pff! To był mało śmieszny żarcik. Nyo. Ale źle mi było bez majtek w kebabowni, bo nawet nie mogłam swobodnie usiąść, bo miałam krótką spódniczkę xD. Michał mi podał majtki pod stołem, ale nie dało się włożyć.. xD Poza tym hm, jakiś koleś widział w lustrze moje próby daremne.. Nie no! Trzeba było stamtąd spadać! Więc zabraliśmy kebaby i poszliśmy usiąść na moje podwórko, ale się nie udało - jakaś parka siedziała na ławce. No żesz kurde nie mogli sobie znaleźć innego miesca? My więc poszliśmy na inną ławkę, posiedzieliśmy.. Potem musiałam iść do domku na chwilę żeby dać Michałowi kasę na taksówkę. Widziałam, że w naszym pokoju pali się światło więc zadzwoniłam do siory żeby jej powiedzieć "znieś kasę kobieto!". Tylko kurde usłyszałam jej telefon na podwórku.. Bo to ona siedziała na ławce z jakimś kolesiem!!! XD Kurde.. xD. A jeszcze się okazało, że kojarzę tego kolesia, bo to (chyba) były chłopak Julii (Julka, wpadasz tu?) - Kuba (chodził z nami do gimnazjum i bywa na karoke w Giuseppe..).
Jutro mnie czeka cały dzien prawoznawstwa xD. o.O
Saturday, June 24 2006
OMG
posted @ 10:05 in [ Karina Show ]
Dziś egzamin z eko. Boję się. Boję boję boję ;/.
Będzie nzal jak nic ;/. Będzie kebab jak nic :-).
Ale prosze trzymać kciuki zeby nie było :)
______
Jaki kebab? Przeciez tym razem się złożyliśmy o kolorki na jęzorki xD
Friday, June 23 2006
Co ma szczękoczułki a co nibynóżki?
posted @ 20:39 in [ The Kaczors ]
Bo dzieci zadają trudne pytania czasem..
Karina: Mamo. To jest tak, ze jak się ma okres to nie można zajść w ciążę, bo wtedy złuszcza się ten nabłonek i zapłodnione jajeczko nie moze się zagnieździć, nie?
Mama: Noo..
Karina: A jak to jest..? Dlaczego psy mogą zajść w ciążę TYLKO kiedy mają cieczkę?
Mama: Yyee.. Mmm.. Eeee..
Karina: Noooo?
Mama: Yyy.. Eee ten..
Karina: NOOO?
Mama: No, psy to nie. Suki! :D Myhyhy
.. ale moja mama wybrnęła.
Nie potrzebujemy neostrady ;-)
Thursday, June 22 2006
Hmuf :(
posted @ 10:34 in [ emo ]
Zły humorek dziś mam :(. To przez moją (z braku lepszego terminu nazwijmy to tak) wsteczną zazdrość, której mimo szczerych chęci i usilnych prób nie mogę (powiedzmy) pokonać. Jakoś nie mogę przestać pamiętać/myśleć o pewnych rzeczach...
Hm, muszę poczekać aż zapomnę. Pomyślę o egzminie z eko... E, jadę po wpis od kogoś tam.
Smutno mi i zazdrośnie :(
Wednesday, June 21 2006
Zaliczenie
posted @ 23:49 in [ The Kaczors ]
Prosiłam Kamilę żeby mnie obudziła w poniedziałek o 8 rano, kiedy będzie wychodziła do szkoły. Ale mnie trudno obudzić.. Trzeba mieć sposoby. Więc Kamila miała mi zrobić herbatki, której wypicie by mnie troszku rozbudziło.
Nadszedł ranek. Kamila mnie budzi.
Kamila: Karina, wstawaj wstawaj.
A mi się akurat śniło wtedy, że żeby dostać zaliczenia z jakichśtam przedmiotów na studiach musieliśmy pić herbatkę.. XD
A Kamila mnie budzi, budzi.
Kamila: Karina! Jakiej chcesz herbatki?
Karina: A jaki przedniomt?
Kamila: ???? ... herbatka..
Za to z poniedzałku na wtorek śniło mi się, że żółw się spalił w ognisku.
A z wtorku na środę śniło mi się, że mieliśmy z Michałem iść na imprezę do Marti i Waste'a. I ta impreza miała być składkowa i Marti zadzwoniła do mnie i kazała mi zapłacić tyle ile zapłacił Michał czyli 80 zł. Tak się przeraziłam, że się obudziłam ;-) xD rotfl
Wednesday, June 21 2006
Uh //ed. 15:10
posted @ 12:53 in [ ...})i({... ]
Nom to była jubileuszowa notka nr 400..
Z tego co pamiętam notka jubileuszowa nr 300 też była taka słodka i optymistyczna xD.
No, ale już. [ja napisałam już? michał mi nie chce nic powiedzieć; ha! to nie]
Dostałam okres (koniec PMS :P). [koniec PMS - mi starczy zwykłe podkurwienie bez powodowe]
Hm, nie będzie konwetowego pierniconowego dziecka, bu. Mówiłabym wtedy do niego Pierniczku, Pierniczusiu slodki. I wtedy by było potem 20-lecie mangi w Polsce i 10-lecie od poczęcia Pierniczka ;D. Nom, ale nie ma Pierniczka i dobrze :-). Choć w sumie :3. Eh..
Tuesday, June 20 2006
Wewnątrz-karniaczkowe pokłady mroku
posted @ 17:20 in [ emo ]
E, macie czasem tak, że kogoś nie lubicie? Tak po prostu..
Ja właśnie aktualnie tak mam (to przez sklepienia krzyżowo-żebrowe, bo jutro mam egzamin z historii kultury europejskiej). Mam tak, że kogoś nie lubię nie lubię nie lubię! Nawet tego kogoś nie znam, nie gadałam z tym kimś, nie spotkałam się.. No, widziałam z odległości 30 (40?) metrów, ale to się nie liczy, poza tym jak tylko zobaczyłam kto to, zrobiłam taktyczny odwrót.. Czasem coś domnie dotrze na temat tego kogoś (sama wygooglam, Michał coś powie) i wtedy mi się przypomni jak ten ktoś mnie wkurwia. Wkurwia mnie! Wkurwia wkurwia wkurwia! Każda myśl o tym kimś powoduje, że mi się chce rzygać. I czasem sobie myślę, że jak spotkam na ulicy to oczy wydrapię! Oczywiście zpewne jak spotkam na ulicy to zwieję z oczami jak spodki..
Właściwie tak jakby spojrzeć na to racjonalnie to nie mam powodu żeby tego kogoś nie lubić. Ale ja na szczęście rzadko patrzę racjonalnie. Więc nie lubię. Nie mogę znieść tego kogoś, myśli o tym kimś. Nie lubię za "moje ♥Słoneczko♥, które dzisiaj bezbłęnie zdało teoretyczny egzamin na prawo jazdy. :-)" (srało), za przedpremierę "Spirited Away" i za całą masę innych rzeczy. A, i za "ja już kiedyś proponowałam joe taką ankietę, ale nie zareagował zbyt żywiołowo :)" [pewnie wymyslała takie ankiety, ze podskakiwał poziom; pewnie sama by zrobiła zdjęcie, bo na pewno robi dobre a nie poruszone i niewyraźne]. Hm. I oczywiście najsłodziej nie lubię za "Sto lat, Kochanie!" (sranie) plus coroczny sms/kartka na upamiętnienie owego "Sto lat" (na razie dwie takie sytuacje przeżyłam, z czego drugą ledwo - dołożyła się do tego ważnego wydarzenia nasza nieważna godna jedynie zapomnienia rocznica..). Szału można dostać ;/. Z zazdrości, wściekłości.. Na dodatek właśnie dokopałam się do info, że ten ktoś ma chłopaka i nie daje mi to spokoju. Ten ktoś nie może ;/. Brak zezwolenia ode mnie.. Kurna poza tym nie moge patrzec na te sklepienia zasrane i kurwa no nie mogę się uczyć. Dzien dobry suficie po prostu :S.
Wcale nie chce tego kogoś nie lubić. Ale kiepsko działa na mnie myśl, że kiedyś był ten ktoś, a nie ja.. w łózku, serduszku, wszędzie; że nadal w pewnym sensie ten ktoś jest mmmmmmmmmmmhhhhhh >:S. Ja nie chcę tak myśleć wcale. To się samo no.. Niezaleznie ode mnie i mej woli :/. Zresztą, co ma do tego jakaś wola? Moja głowa i tak mnie nie słucha. Staram się oczywiście nie myśleć, ale czasem się nie da - za bardzo mnie to boli, to że ten ktoś.. ehh. Poza tym kiedy się czyta o sklepieniach krzyżowo-żebrowych to się myśl o tym kimś sama nasuwa. Ostatnio tez rozmawiałam ze znajoma o kursie dla przewodników to też mnie naszła faza na wyjątkowe nie lubienie tego kogoś. Jakiś czas temu z okazji neogotyckiego kościoła też. Dużo rzeczy mi się z tą osobą kojarzy. Za dużo :S i za często. Za..
Kurna niech ktoś mnie uratuje.
Tuesday, June 20 2006
Suplement
posted @ 01:15 in [ Karina Show ]
Przypomniało mi się kilka spraw, o których mialam napisać w notce PierniCONowej..
Normalnie wsiadamy do pociągu co by jechać z powrotem do Warszawy, przepychamy się po wagonie w poszukiwaniu wolnych miejsc, mijamy ludzi no korytarzu, a tu jakiś koleś do mnie mówi "heloł", no to ja do niego ze znakami zapytania w oczach, ale "heloł". On się skapnął, że nie czaję kto to i mówi "nie pamiętasz mnie?". Ja sobie myślę hmmm wysoki, czarne włosy, azjatyckawe rysy, bardzo dobrze ubrany, ciacho.. Hmmm nie znam takiego! Mówię mu, że nie to on mówi, ze jest "Kuba od Kozaka". Kuba od Kozaka! No jasne! Guen.. (? ja to dobrze napisałam?). Równoległą klasa w podstawówce i chyba gimnazjum. Kurka wodna ale wyprzystojniał! Matko kochana przeca to był koleś o urodzie balona meteorologicznego, a teraz taki przystojniak! Muhuhuu.. I jaki zbieg okoliczności! W Pociągu z Torunia do Warszawy hmu hmu!
Nyo. A kiedy wracaliśmy w przedziale koło nas siedziała kobita z dzieckiem.. Ja wiem - 4 lata? 5? Dziecko wyłaziło z przedziału, coś tam gadało, jak to dziecko. I dzieciak podbija do nas, kłania się nisko i mówi "Dzień dobry suficie!". My ?__?, a dziecko znowu: ukłon i "Dzień dobry suficie!". Jajks, powalające to było :-). Ihihihi :D. Potem przyszła mama bachorka, a ten skierował swoje zainteresowanie w stronę mojego kolczyka w nosie i stwierdził, że mama też tak powinna sobie zrobić :-). "Dzień dobry suficie!" Ihihihihi :D.
Monday, June 19 2006
O ja pierniczę!
posted @ 01:58 in [ Karina Show ]
Byliśmy w Toruniu na PierniCONie. Nyo mózgu, środeczek sesji, kupa egzaminów za chwilkę a Ty se jedziesz na konwent xD. Oj tam, jakoś się nauczę xD. Imho warto było, warto warto warto! :-)
Pojechaliśmy w piątek o 13 pociągiem. Kiedy czekaliśmy przy dworcu to sobie zepsułam moją palantkową torebkę :(. Oderwałam dzyndzelek :( i musiałam naprawiać na MacGyvera - spinaczem. Ale potem przypięłam sobie odyankowy przecudnej urody dyndak z porem :]. Nyo. Na szczęście w pociągu mieliśmy siedzące miejsca, bo na stojąco nie byłoby fajnie wcale. Gorąco jak hu hu hu! Ale podróż była raczej przyjemna. Dałam się ograć w statki i przypadkowo pokazałam majtki reszcie przedziału xD. E, koleś, który siedział na przeciwko mnie był sympatyczny. Za to jakaś babiszonica, jak to Michał ujął, "patrzyła z dezaprobatą". Na moje majtki, pff! xD
I się znaleźliśmy w Toruniu. Dziwne miasto..
![]()
Mgr Mirela
hihi powala :D. Dotarliśmy do hotelu PTTK.. Pf, hotelu? Pensjonatu? Pensjonaciku? Pokoik malutki, bez luksusów, ale czysto; koce pachnące, bez spermy ;); fotele obrzydliwe (raczej ze spermą :S); szafa; szafeczki; umyalka; łóżka dwa od początku nie stojące bezczynnie ;), potem zsunięte ;3.
Od kowentowej szkoły mieszkaliśmy w sumie nie tak daleko - całkiem przyjemny spacerek. Jak już dotarliśmy to się rozejrzeliśmy po konwencie, pokręciliśmy, Miszunia pocykali zdjęć. Skoncentratowalismy się na Idolu i karaoke. Całkiem sympatycznie. Ogólem ludzi kupa, niektórzy be, niektórzy cacy. Trochę ekipy warszawskich mangowych spotkań.. Hm. Niektóre twarze dobrze znane z innych konwentów, niektórych pierwszy raz widziałam. Niektórzy zrobili na mnie muczos maczos zupełnie ekstremalnie totalnie i spektakularnie pozytywne wrażenie :3. OH jakie pozytywne :-). Niektórzy mi się spodobali. OH jak mi się spodobali :-) :3. Nyo, zaliczyliśmy kilka paneli, z czego na jednym (warsztaty karytkatury) wysiadło światło mihihihihi :D.
A YEN MNIE NARYSOWAŁ!
![]()
Karykatura Karinki by Yen
Jest też butelka..
![]()
Karniak.com butelka
Butelek było więcej różnych osobowych, ale nie będę tu wszystkich pakować, zresztą chyba nie ma zdjęcia wszystkich..
A kilka osób okazało sie być czytelnikami karniak.com :-). Mihihi ^^
A Michio do mnie pomachał.. W ogóle straszył mnie przez cały konwent..
Nyo, a po kilku godzinkach pod pretekstem obiadowym wtranżoliliśmy pizzę, która okazała się być za dużą (ale całkiem dobrą i tanią) i musieliśmy się podzielić z jakimiś laskami co by się nie zmarnowało. Potem poszliśmy do pobliskiego sklepu po coś do pici i zaliczyłam wpadę, którą (czuję) Michał wypominał mi przez całe dwa kolejne dni i będzie mi wypominał jeszcze przez czas długixD. Otóż stoimy sobie przed regalikiem z napojami i myślimy co tu kupić. Michał chciał wodę a ja nie chciałam, bo po pizzy się nie powinno pić wody. Ale zamiast tego powiedziałam "Po wodzie nie powinno się pić pizzy". Michał o mało się nie posikał ze śmiechu i śmiał się jeszcze długo.. No ja wiem czy to takie zabawne? No zabawne, ale bez przesadyzmu. Potem złośliwicz jedna pytał mnie ciągle czy bym się nie chciała napić pizzy xD. Ehh eh eh. Nom. Coś jeszcze się torchę pokonwentowaliśmy i o 23 poszliśmy do hoteliku, bo zamykali szkołę. W hoteliku o matko! Jak było strasznie! W ogóle ten hotel to straszny oldschool był. Jakieś takie schdy, korytarze uuu! I łazienka.. Łazienka była na końcu korytarza - na takim dalekim końcu, że prawie nie było widać.. Jak się wchodziło do damskiej i chciało się iść do kibelka to trzeba było pokonać jeszcze 10 metrów korytarzem i jejku.. Jak tak szłam do tego kibelka to moja chora wyobraźnia się włączyła i z każdym pokonywanym decymetrem drogi coraz bardziej spodziewałam się ujrzeć w kabinie związanego drutami trupa jak w "Silent Hill" xD. Nie udało mi się dojść do kabiny i zwiałam z krzykiem xD. Wróciłam z Michałem, hihihi :-). Wykąpaliśmy się prysznicowo, pobawiliśmy ;3. Tsss. Ciężka była nocka :(. Nie wyspałam się. Całą noc walenie.. walenie ciężarówek pod oknem. Normalnie zium zium nam robiły w te i wewte ;/. Budziłam się co chwilkę i bardzo źle mi się spało :(. Obudziłam się o 4 chyba i już mi się wcale nie chciało spać.. Ale chyba mi się zachciało potem, bo zaspaliśmy i nie zdążyliśmy na konferencję serwisów.. Przeprowadziliśmy się do innego (tańszgo) hotelu i pojechaliśmy na konwent. W autobusie był zonk. Bo.. W Toruniu mają jakieś inne kasowniki. I wbijamy się do autobusu, Michał mi mówi "skasuj". Wsadzam - nic. Michał "smielej śmielej", a ten kasownik ŁUP!! i skasował, ale tak się przestraszyłam, ze aż wrzasnęłam na pół autobusu i ludzie się ze mnie śmieli xD.
No właśnie.. Michał mi wciskał, ze to moja wina eh. Nyo, drugiego dnia coś tam porobiliśmy konwentowo. Znowu wżarliśmy pizzę tylko mniejszą. Potem był cosplay. Było dwóch finalistów i o tym kto wgra decydowała publiczność. Tak mocniasto biłam brawo kolesiowi z gołą klatą (i rogami..), że aż poźniej rączki mnie bolały! Na szczęscie wygrał i całkiem słusznie. Potem a, ba! Test "czy ejsteś szychą fandomu" - Michał wziąl udział :) choć i bez sprawdzania wiadomo, ze i tak jest ;-). Fajny pomysł mieli z tym testem, podobał mi się. Michał nie wygrał, wygrała jakaś dziewczyna, ale na pewno niesłusznie ;). Potem chwilka frizbi i koncert In You. Ale czemu taki krótki?? Dziewczyny miały takie fajne stroje, że aż żal, ze nie pośpiewały w nich dłużej! I, koncert mi się podobał.. Hihi ;3. Potem "Co z tą mangą" eee eee eee. Nie wiadomo co. Rozwiąują fandom. Po "Co z tą mangą" mieliśmy iść na piwo z Yaneczkiem, ale poczekaliśmy, bo miał być tort. Tort na obchodzenie 10-lecia mangi w Polsce. Fajny był tort - 2 400 metrów kwadratowychtortu :D - w sensie centymetrów, ale org kiedy nam to mówił się kopnął i fajnie zabrzmiało ihihihihi ;D. Tort. Tort był ze świeczkami i dla wszystkich :). I jaki dooobry~~ mmmniaaaam! Piernikowy z jakimś białym smietanem takim. Szkoda, ze tak mało nam się dostało. Musieliśmy już się zmywać, bo szliśmy na starówkę. A podobno sporo zostało bu! No ale my poszliśmy na starówkę na piwko i kebaba. Co jak co - moze pierniki to macie, ale kebaby u was NIEDOBREE! Niezbyt smakowity ten kebab był więc Michał go zjadł ;]. Potem pojechaliśmy taksą za yankowe (:*) do drugiego hotelu. Znowu kompu, chwilka i lulu. Poszliśmy spać z zamiarem obudzenia się w środku nocy, ale zupełnie nam nie wyszło i się obudziliśmy o 8 dopiero :-). Za to mi się lepiej spało. Od razu zasnęłam i spokojniutko mi się spało. Obudziliśmy się może o 8, ale tak się złożyło, że poszliśmy jeszcze spać i wstaliśmy za 5 dwunasta xD. Szybciorem się zebraliśmy na konwencicho, ale to już końcówka była, ludzi ubywało, wszyscy wyparowali. Niektórzy też..... Yanek mnie zrobił w balona.. Powiedział, że mi coś powie jak dam sobie zrobić zdjęcie w Szlonej Żabie. Ja głupia dałam
Michał i Szalona Żaba
a on mi nie powiedział.. Bestia. Ale ja to wygooglam.. Nyo. Z konwentu poszliśmy na obiadek do baru na dworcu, matko. W życiu nie jadłam gorszego kebaba ;/. Niedobre mięcso, zimny, zamiast sosu MAJNONEZ, hee? A fe! Musimy iść na kebaba w Warszawie, bo normalnie uhh. zapomnę, że uwielbiam kebaba! Ha. W międzyczasie się rozpadało. Urocza scenka dworcowa sfotografowana moją komórką
![]()
Wytrysk dworcowy
Eh wsiedliśmy do pociągu. Ludzi hmm za dużo. Nie znaleźliśmy miejsc w przedziale :(. Musieliśmy siedzieć na krzesełku na korytarzu. Sympatycznie było, siedziałam okrakiem na mojej słodyczy, a co chwilę ktoś przechodził i musieliśmy się podnosić na misia koala mihihi ;3. I troszku zmęczeni dotarliśmy do Warszawy..
Ogólnie mi się podobało. Dobzre się bawiłam. Nie żałuję, że pojechałam, nawet jeśli wydałam kupę kasy i strcaciłam kupę czasu (sesja sesja ;/). Konwent fajny, śmiesznie. Pod znakiem pora :-). Jeśli była chwilka wolna to pojawiał się por, na mainie por, Yanek dostał w głowę porem, Vader z porem, na korytarzu por, naturalne pory, nawet ruchomy por był. Wszędzie por.. Nie dało się nie nucić "pari pari paripiripiripiri.." xD. Hihih :-). Poza tym cieszę się, że nie spaliśmy na konwencie tylko w hotelu, bo było bardzo miło i przyjemnie. Rzadko mamy okazję razem i mmmu tak było fajnie :3.
A właśnie. Na polecienie Michia (hm?) Gargoyle robił nam zdjęcia hmm.. Hmm? Hm, no dziwne i podejrzane, ja nie rozumiem.. Ale ciekawe ciekawe po co, co z nimi zrobi.. Mi tez się dostanie "Cock goes.."? Interesujące.. I tak sprytnie i występnie robił. Drapie się w głowę aparatem i mi robi zdjęcie rotfl. Ale może mógłbyś Gargoyle wystawić te fotki gdzieś do zassania, bo jestem strasznie ciekawa jak wyszły, proooszzzęęę, hm?
Uhh, poza tym to mam nadzieję, że nie trafi się nam pokonwentowe dziecko.. Kurka a jak się trafi to będzie ganiało po konwentach jak to małe japońsko-polskie słodziutkie bebe ludzi z Maru na PierniCONie :3.
I tym optymistycznym akcentem.. idę spać.
Wednesday, June 14 2006
Gdzie ci mężczyźni..? A, tam xD
posted @ 14:14 in [ The Kaczors ]
Mama: O Boże jaki ten ojciec głupi! Jaki głupi!
Karina: To po co za takiego wychodziłaś? Widziały gały co brały!
Mama: A Twój? Twój to Ci gwoździa nawet nie wbije :P
Karina: Wbije!
Mama: Chyba do trumny! :D
Karina: Pff! Jak był mały to zrobił piłę tarczową z żyletki!
Mama: O [rotfl]
Tuesday, June 13 2006
Co za noc
posted @ 15:13 in [ Karina Show ]
Matko kochana nigdy więcej. Miałam muczos maczos ciężką noc xD. ZDECYDOWANIE złym pomysłem było wczorajsze pójście na "Silent Hill" xD. W kiniue aż tak bardzo się znowu nie bałam (bywało gorzej :D), ale w nocy jak mnie dopadło! Tak mnie zmroziło, że rzuciłam naukę i na trolla poszłam spać, bo się bałam nawet iśc do łazienki. Ale hardcore xD. Napociłam się nakryta na głowe jak głupol... I własnie o ile na filmie mnie nie łupło, to w nocy tak i cały zcas miałam przed oczami jakieś straszne sceny z filmu jejku. Np ten straszny stwór brrr

Albo zła mała dziewczynka


Albo takie pielęgniarki straszne i w gołe stwory przestarszniaste!

A wstałam o 8:30 i wzięłam się za układanie feminowych puzzli z "Kodem Da Vinci", co było genialnym posunięciem - jutro egzamin z logiki o.O
Monday, June 12 2006
POOORTUUUGAAAL
posted @ 02:01 in [ Karina Show ]
Uh, Portugalia wygrała z Angolą! Wiedziałam, że wygra.. Szkoda, ze tylko do jednego ich zrobili.. Do pałki ;). Biedna Angola.. No ale ja stawiam na Portugalię :-). W ogóle wygrają wszystko :3. Dwa lata temu na Euro ta obsrana Grecjaaaaleee teraz Portugalia wygra :3!
Oglądałam mecz sobie z rodzicami.. W takich sytuacjach wyciągam z czeluści szafy moją koszulkę Christiano Ronaldo xD. Wtedy moja mama się śmieje do łez i mówi, że to moje "błędy młodości" xD. E tam błędy :P.
O, jako że kibicujemy Portugalii to postawimy troche hajsu na nią at the bookies :-). Michał pójdzie za mnie, bo ja się wstydzę xD. No bo ja jestem taka upośledzona, że mnie trzeba wysadzać i robić za mnie zakłady :P.
Jutro stawiamy na Włochy (że pokonają Ghanę), a potem, że Poortuuugaaaliaaa pokona Iran. Tylko kurka nie wiem co zrobić z meczem Portugalia - Meksyk ;/. Bo chciałabym zeby Portugalia wygrała całe MŚ, ale Meksyk.. muu. No zobaczymy. Na razie skupimy sie na jutrzejszych meczach i na najbliżym meczu Portugalii nyo. Fajnie :-)
![]()
Saturday, June 10 2006
"Spowiedź dla chętnych, tolerancja dla wszystkich" :-) - Parada Równości
posted @ 22:04 in [ Karina Show ]
Poszłam dziś z moim najukochańszym [najgejszym fandomowcem :P lol - spokój, nie fochac się :* :* :*] i najsłodszym i najbardziej boskim chłopakiem na Paradę Równości [co by zamanifestować naszą tolerancję i światowość ;)]. Troszku się spóźnilismy, ale wiedzieliśmy, że bez nas nie ruszą ;-). Spod Sejmu RP do Marszałkowskiej i koło Bankowego na Teatralny. Całkiem muszę przyznać fajnie było. Na początku troszkę dziwnie, ale potem się przyzwyczaiłam i było w porządku :). Bardzo różni ludzie byli, wcale nie tylko geje i les.. Feministki, kobiety w ciąży, rowerowi, kobiety z dziećmi, anarchiści i inni przeciwnicy władzy, lewica [ktoś zauważył, że więcej tam było lewicy niz gejów :D]. Oj bardzo różni - w ogóle jeden wielki festiwal piercingu i trendy mody xD. Niektórzy byli do tego stopnia trendi, że aż byli 160-kilowymi dziewczynami i mieli fioletowe kaski z przyczepionymi kwiatami. Ale generalnie bardzo duży pozytyw. I ludzie z okien niektórzy muczos fajnie przyjęli :-). I dość dużo obcokrajowców było no no! Jeśli chodzi o karniaki i acp to najpierw sobie spokojnie szły koło ehem platformy ;-), a na Marszałkowskiej wlazły pod wielgaśną tęczową flagę i ją od środka trzymaliśmy :-). Pod flagą brykały małe dzieci, które przyciągały fotoreporterów i siłą rzeczy i nam odebrano dusze.. Michał się śmiał, że na okładce Super Ekspresu będziemy.. Matko oby nie.. Jezu nie.. Jak dla mnie to najwyżej na okładce Metropolu ;-). Nom, potem jak już parada dotarła do pl. Teatralnego to były różniaste przemówienia i moje kochanie mnie wzięło na barki swe [jakieś dojcze pomogły mi się wspiąć ^^] więc wszystko widziałam :-). Fajowo było "na baranie" ;-) to plus, a potem Michał powiedział, że położyłam mu cycki na głowie i czuł się jakby miał na sobie dwie torby kisielu.. O.0 - no i wychodzimy za zero..
Oj jednak się nie uchowaliśmy: wylądowaliśmy w galerii na wp: [sławni, bo online ;-)] nom. Ehh ;/. Beee, nie podoba mi się to xD. błagam tylko nie Polityka ani Wprost, ani nic w ten deseń xD. Z drugiej strony przeciez to mało możliwe. Ci kolesie robią tysiące zdjęć na takiej paradzie i małe są szanse, że akurat nasze będzie, nie? Tak czy siak z niepokojem wyczekujemy poniedziałkowych gazet ;-)
A tu kilka fotek naszego domorosłego fotografa:









Friday, June 09 2006
Szifokendydyt
posted @ 21:46 in [ The Kaczors ]
Kama zrobiła sobie kolczyk we brwi. Hm. Ja bym tego nie robiła na jej miejscu. Gdybym mogła cofnąć czas to bym się nad swoim nosem przekłutym dwa razy zastanowiła.. Choć pewnie i tak bym to zrobiła, bo to było moje marzenie. A Kamili marzeniem było przekłucie czegoś. Zazdrościła mi kolczyka w nosie, który sobie sprawiłam (z nieocenioną pomocą mojej niocenionej chrzestnej) na 17. urodziny. Kama własnie skończyła 17 lat i tez jej sie zachciało. W sumie dobrze, że zrezygnowała z przekłuwania języka uuuuu brrr. Nie wygląda źle - choć suię rzuca w oczy. Mój kolczyk w nosie sie tak nie rzuca. Mama jest przeciwna. Niby nie zabroniła Kamie tak kategorycznie (chyba wiedziała, ze będzie foch i przekłiwanie na przekór mamie..). Ale teraz jest wściekła. I mówi, ze to się rzuca w oczy, że hooligańsko, ze oceny jeszcze nie wystawione, że nie wszystko poprawione - a kolczyk źle działa na nauczycieli (prawda prawda - szcególnie taki wyeksponowany) itd.. Kamili wytłumaczenie to "a Karina mogła". A mama mówi, że mój kolczyk to szpilczy łepek malutki i go nie widac prawie :-). Przyzwyczaiła się. Ale to prawda - kolczyk we brwi się bardziej na oczy rzuca. Moim zdaniem Kama nie powinna, oj nie powinna. Mam jakies przeczucie, ze coś jej się stanie :(. Ona na koncerty lata, w pogo, na ludzi itd.. Oj, to się źle skończy! (tfu tfu żebym nie wykrakała!). Ale nawet fajnie wygląda :).
I z okazji, że moje kochanie mi kupiło na urodziny kabelek komórka-komputer i prawie miesiąc po nich zdołało go zainstalować, zdjęcie kolczyka Kamili :-). Teraz będzie dużo fotek, strzeżcie się }:D. Dobra, pierwsza - kolczyk Kamili:

Friday, June 09 2006
Aczkolwiek
posted @ 01:15 in [ The Kaczors ]
Karina: Kamila, kiedy kończysz gadać na gadu z tym swoim kochasiem?
[w tle leci "dla mnie masz stajla" i tam jest taki wers "kwestia kreacji.."]
Kamila: Jakiego kochasia?
Karina: Hihihi, tego do prokreacji..
Kamila: Czego? Karina, jakich ty słów używasz? Michał cię nauczył?
Karina: Prokreacji?
Kamila: No..
Karina: No.. ;-)
A propos prokreacji - mam nadzieję, że dostanę okres, bo jak nie to będzie acepeciątko.. Uuu..
Wednesday, June 07 2006
Do przodzicha
posted @ 18:50 in [ Karina Show ]
Muahaha hahahahaha hahaha! Dsostałam 3,5 z egzaminu z antropo :-). Oh ah i mam to z głowy :-). Ponadto dzisiaj dostaliśmy zale z logiki z ćwczeń i stosunkowo szybko dostałam 3 z ekonomii z ćwiczeń! Nie spodziewałam się tego! Mmnmm ;3. Ani antropo się nie spodziewałam! Oh ah, teraz tylko trzeba sesję przeżyć ;/. Następny egzamin: logika 14.06.
Poza tym w tak zwanym międzyczasie :-) oblałam klawiature mleczkiem i zwariowała xD. Na szczęście mam od dziewczyn ich starą.. ;].
A dziś wieczorkiem o-m-e-n! Łudzę się, że będzie straszne.. ;)
Tuesday, June 06 2006
Mm
posted @ 20:00 in [ Karina Show ]
Dzisiaj na ćwiczeniach z antropo pan doktor wpisywał zaliczenia. Wpisywał tym, którzy mieli obecności i dwie prace zaliczone - np mi :D. Dzieciaki podchodziły po kolei z indeksami i wpisywał. I do każdego studenta cos mówił (dowcipnego, prawie-dowcipnego albo jakąs radę). Jednemu powiedział, że wygląda jak uczen amerykańskiego koledżu, innemu cośtam.. A mi powiedział "Odwazniej brać udział w zajęciach i NIE DAĆ SIĘ ZASTRASZYĆ". Ale trafna rada. Naprawdę :-). Na pierwszych zajęciach zastraszył mnie na tyle skutecznie, że do końca semestru się go bałam o.O. Ehh.. Ale w sumie fajny z niego wykładowca/ćwiczeniowiec. Sympatyczny. I przyyyssstojniiaaaak *___*.
Monday, June 05 2006
Eh
posted @ 21:32 in [ Karina Show ]
Oj zerówka z antropologii chyba mi nie poszła ;/. Chyba xD. Strzelałam większość odpowiedzi, a moje wypracowanie nie zasługuje na miano wypracowania ;/. Oj bo ciężkie rzeczy były ;/. Na dodatek takie, których się nie nauczyłam xD. Bo troszkę się nauczyłam, ale było co innego :(. I było trudne. Nom ehh trudno sie mówi - to tylko zerówka była, nawyżej w pierwszym terminie pójdę, choć szkoda, bo wolałabym to mieć już za sobą.. A może uda mi się uzbierać połowe punktów na trójeczkę? :} Byłabym zadowolona z tróójeeeczki!
Oh a dzis poza tym wcześniej poszłam sobie na angielski o dostałam 5,0 (bdb) do indeksiku :3 mrr
A potem poszlam na eko i doznałam szoku, bo zaliczyłam kartkówkę z bezrobocia :-). Tę, do której się ANI TROCHĘ nie przygotowałam.. ależ miałam szczęście! Nic się nie uczyłam, a zaliczyłam :3. W ogóle nic nie wiedzialam xD wszystko rozwiązywała na chłopski rozum. Mmmm to muszę mieć całkiem chłopski rozum :D. Może to dlatego, że mój chłopak mieszka na wsi? ;-) [nie fochać się :* żarcik to!]. Eh, zaliczyłam kartkówkę z eko mmm :D. A żeby mieć 3 z ćwiczeń trzeba mieć zaliczonego kolsa z mikro (zaliczyłam za drugim razem :D) i dwie z trzech kartkówek - na razie zaliczyłam jedną (bezrobocie) więc mogę sobie wybrac, którą chcę zaliczyć (PKB czy piniądz+banki) i badą to banki, temat dluższy, ale mniej liczenia. Uhh to dopiero w środę, ale już może zacznę..?
Sunday, June 04 2006
Yanek no party
posted @ 23:56 in [ ...})i({... ]
She's been to private schools
And she speaks perfect French (Spanish..)
She's got her perfect friends
Oh isn't she cool
She practices Tai Chi
She'd never lose her nerve
ble ble ble ble ble ble
Oh Shakira! Kto Ci te teksty pisze? Pozdrów go ode mnie..
Na urodzinowym Yankowym w Ultimatum było słodko :3. Fajny prezent mu kupilismy. Ale zastanawia mnie jedna rzecz - Ron gdzieś w połowie pubowania wybył i nie wrócił do końca O.o lol? Ale trafił do domu? Niech ktoś mnie oświeci (YANEK).. Nyo. Poza tym podobało mi się, bo się przyzwoicie schlałam. W sensie nie za bardzo, nie za mało.. W sam raz :). Mmmm karniaki sie dobrze bawiły :-). I powrót do domu miały fajny. I ekstra pożegnanie pod klatką }:D - dawno takiego fajnego nie było, bo ostatnio moje kochanie ma w zwyczaju sie "spieszyc na autobus". Czyli hop siup masz kebaba wcinaj szybko teraz biegiem do busu i pa. Albo sio pod klatkę i do domu no już po schodkach raz raz. A ja lubię dłuuugooo. Hm, jeszcze na początku to mu się chciało ze mną sterczeć na podwórkach, pod drzwiami, w parkach, a teraz.. Ma - więc może sobie odpuścić, hę? Hmm, choć w sumie wczoraj nie było długo nocnie parkowo... Ale za to bardzo miło. Muczos miłe dobranoc miałam :3. Muhuhuh, niby nic, a cieszy :-)
Saturday, June 03 2006
Człowiek eee..
posted @ 12:49 in [ Karina Show ]
W temacie wyścigu szczurów:
Zarwałam nockę, poszłam spać o 4 - już się jasno robiło i nie mogłam zasnąć o_O. Ale zrobiłam. Napisałam prezentację na angielski, zrobiłam sobie visual aids i się prawie nauczyłam mówić. :-) Za to _nie_ nauczyłam się do kolosa z eko i średio wyspałam.. ;/. No ale wstałam dzielnie o 8 rano, poczytałam sobie, powtórzyłam, poleciałam do kopidżeneral żeby wydrukować pomoce naukowe.. No i na zajęcia. Nienawidzę prezentacji ;/. Nienawidzę ogólnie występów publicznych. Moje publiczne wystepy to zazwyczaj publiczne upokorzenia xD. Zawsze zżera mnie trema i ehh.. To gorsze niż pierwsze randki, bo patrzyło na mnie 15 par oczu (w tym przypadku), a nie jedna.. Eh. No ale stanęłam, wytoczyłam moje pomoce naukowe, powiedziałam te wyociny moje o vivisection.. Całkiem muszę powiedzieć nieźle mi poszło jak na mnie.. Ale normalnie mówiłam coś o królikach, że je torturują jakimiś substancjami w oczy i że trzymają im powieku klipsami. A jakiś kolo podniósł rękę i mówi, ze króliki nie mają powiek.. kwass.. ;/. No ale tak czy siak dostałam 5 :D. I pani mi napisała na assessment formie, że miałam bardzo dobre ćwiczenie, visual aids, impressive vocab :D i details mmmrrr :3. Jejku! Ale mam nadzieję, że będę miała piątkę z angielskiego.. chcęęę. Z poprzedniego testu mam 5, z prezentacji 5, z prac domowych raczej plusy, bo nie było mnie tylko dwa razy, a zawsze odrabiam.. Ale coś mi się widzi, że z ostatniego testu nie będzie piąteczki (tfu tfu).. Nyo, gorzej niż zwykle mi poszło :(. No zobaczymy w poniedziałek..
Żebym nie wyszła na kujona ;) to napiszę, że przygotowałam prezentację, ale za to kolosa z eko tak zawaliłam, ze aż huczaŁO! Nie miałam się czasu nauczyć i eh.. ;/. Z eko na 3 trzeba mieć obecności, kolosa i dwie z trzech kartkówek zaliczone.. Na razie mam obecności i kolosa (najtrudniejsze), a będzie trzeba zaliczyć te kartkówki durne ;/. Mam do wyboru dwa tematy z trzech: PKB, pieniądz+banki i bezrobocie. Najgorsze jest PKB więc nauczę się z czałej reszty :P.
Eh, a jeszcze zaraz sesja na głowie ;/. W poniedziałek zerówka z antropologii, a musze do niej przeczytac jeszcze Daviesa, Maisonneuva (ja to dobrze napisałam?) i "Samotny tłum" meee. A potem egzaminy do końca czerwca ;/.
Friday, June 02 2006
Karaoke
posted @ 02:25 in [ Palantki kochana ]
W środę wieczorkiem poszliśmy na karaoke do Giuseppe. Ale.. Już nie jest tak fajnie.. Już nie ma tego fajowego prowadzącego :(. Teraz jest jakis czersstwy kolo z kwaśnym dowcipem ;/. Jakis taki ten kolo.. bezelowaty xD, Wyglądał jak Coach (Coach w sensie Kołcz dżiz bezele kochanie) bez kitu 0_O
![]()
patrz
i w ogóle sie robi na takiego zią o matko yo bleee ;/. I próbuje być zabawny ehh. Szkoda..Tamten był taki sympatyczny i taki zabawny.. I dobry był z niego prowadzący - ładnie śpiewał, skłonił mnie do pokazania bielizny na scenie ;-). A ten.. Szkoda słów. Nom, ale po piwku przestało nam przeszkadzać ;-). Dostałam urodzinową torebkę :D - jak Madzia ją usprawni to zaprezentuje publicznie :D :D :D. Oraz dostałam sto lat również publiczne.. "w zdrowiu szczęściu CELIBACIE" No jutro nici z celibatu.. ;-) Ewentualnie może być bat w celi ];-> rotfl :D (ale kalambur!). Nom tak czy siak dostałam nawet publiczne życzenia od pana prowadzącego :). I zostałam wypodrzucana o.O Fajowo było! Ale strasznie się bałam! Bo miałam jeszcze w głowie obraz koleżanki Michała leżącej na podłodze po takim podrzucaniu urodzinowym.. A potem moje kochanie powiedziało, że by mi nie dało zlecieć na ziemię mmm :3. Nyo. Pośpiewaliśmy troszku.. Ale lepsze jest śpiewanie grupowe, bo Karina i Michał nie wychodzi.. xD śpiewalismy tylko jedną piosenkę sami.. "A wszystko to.." ..i Michał Wiśniewski nie dorasta mojemu Michałowi do pięt! :-) Ba! do pięt jego pięt nawet nie dorasta! Nawet to pięt pięt jego pięt! ;-). A ja skwasiłam. Nvm ;P. Ale generalnie to się dobrze bawiliśmy :-). Było dużo tańcznia i dużo przytulania. Dobrze mieć takiego mdr, do którego się można przytulić, kiedy w koło grasują napaleni, pijani, a na dodatek brzydcy faceci ;/. Jeden taki na przemian przyczepiał się do Ani i Basi.. Blee.. A na dodatek tańczył "na misia" Bleeeee! Ale jak przyczepł sie do mojej siory to za fraki odciągnęłam! Świnia! Nyo. A! I dostałam jeszcze "Kod Stra Vinci" - Parodie "Kodu Da Vinci" no zobaczymy zobaczymy ;3.
