Tuesday, February 28 2006


Studencko
posted @ 21:08 in [ Karina Show ]

Dzisiaj na wykladzie z historii taka Magda zaczęła się krztusić..
Magda: Ekhe khe khe khe..
Karina: Stuknąć?
Magda: Nie, ja nie gram w tej drużynie ;)



Hihihihi

Ale facet od historii był lepszy
Profesor H: A na zakończenie wykladu coś optymistycznego: 5 marca 1953 - umiera Józef Stalin.

ROTFL

A na antropologii! Facet wyciąga gitsa O__________o i mówi, że to taki super fajny film, hohoho, a wielkie dzieło, a zainspirował braci Wachowskich do zrobienia "Matriksa", wieeedzieeeliiiścieee? (dupa - to jest na okładce, też mi ciekawostka xD) i wogóle bardzo fajny i fajny scenariusz ale wizualnie brzydki.. hmm.. Potem się jeszcze rozpływał, że kultura Japonii to coś tam.. Ciekawe.




____________
A poza tym to
Osram się - tyle muszę zrobić na jutro ;/



Sunday, February 26 2006


Ta dzisiejsza młodzież!
posted @ 22:48 in [ The Kaczors ]

Kamila: Karina, ja się idę myć, a ty pościel łóżko.
Karina: Mhm.
Kamila: Pościel łóżko!
Karina: Mhm.
Kamila: Tylko pościel, bo ja cię znam - wyjdę z łazienki i nie pościelesz..
Karina: Mhm.
Kamila: Słyszysz?
Karina: Mhm.
Kamila: POŚCIEL ŁÓZKO!
Karina: Mhm.
Kamila: Rozumiesz?
Karina: Mhm.
Kamila: Wątpię.
Karina: A jednak.


Kurka, czai ktoś?



Saturday, February 25 2006


Bebebebe.
posted @ 17:55 in [ Karina Show ]

Fear of the dark, fear of the dark
I have a constant fear that someone's always near
Fear of the dark, fear of the dark
I have a phobia that someone’s always there


Matko ale miałam straszną noc :(. Całą noc się trzęsłam spocona przykryta kołdrą po sam czubek głowy ;(. Moja siostra pojechała do Gdyni na osiemnastkę koleżanki ze Stebnika (Gosi). Sama pociągiem! Drżę na myśl samą! Boję się o nią, ona ma głowę w dupie! Nigdy nie wie czy coś jest bezpieczne czy nie.. Ona się nigdy nie boi ;/.. A za to ja się bałam całą noc, bo musiałam sama spać :(. I w ogóle nie mogłam zasnąć :(. I cały czas słuchałam tylko dźwięków jakichś ehh xD. Nawet jak zapaliłam sobie światło to nie mogłam zasnąć ;( buu.

Ale za to rano (około południa - jak już wstałam :P) poszłam do Empiku zwrócić książkę, bo kupiłam złą. I idę sobie już, a tu patrzę - po drugiej stronie regału ktoś się do mnie szczerzy.. Gęba znajoma tylko skąd....? Parka, arafatka - kurde kto to xD? Powiedział "cześć", odpowiedziałam cześć.. Ale chyba na mojej twarzy była wypisane "eeeeee?", bo powiedział tylko "kurs francuskiego". No rzeczywiście! Monsieur Michel z kursu francuskiego! Dobrze, że poinformował :). Chociaż po kilku nieprzespanych nocach i tak bym sobie przypomniała.. ;).

I potem sobie wróciłam do domu. Na piechotkę - taka ładna pogoda była. Słoneczko świeciło, dośc ciepło, zero wiatru mmm :3. Poza tym kiedy się wychodzi na dwór to pachnie wiosną :). Może już niedługo?

Oraz dzisiaj imreza: Enter of the Manga, a my się przebieramy za Di Gi Charat i idziemy :D. Fajo, choć ehh.. No, ale po magicznej granicy połowy pierwszego piwa :S może dam się komuś wykorzystać.. Bue~~~~! Źle mi będzie, bo dziewczyny się będą z jakimis nowymi tudzież starymi odkrytymi na nowo migdalić a ja biedna sama :(. Nawet po dwóch piwach. Nawet po dwóch piwach i drinku :(.

Noo, ale chyba się będziem jakoś bawić :).

PS. Idźcie na "Brokeback Mountain"



Friday, February 24 2006


Nażarłam się xD.
posted @ 00:10 in [ Karina Show ]

Pączków 5 (tylko). Oj bo później wymiękłam :P. Będzie jutro na śniadanie :P. A teraz to chyba spaciać pójdę yaaaawn.

Dzisiaj mój super chłopak się nade mną znęcał cały wieczór XD. Ale niech się nie martwi - i tak go lubię. Muuuczos. Nawet jak ma włosy pasujące do dzisiejszego święta XD :P.

Dzisiaj miałam słodki dzień :). I to wcale nie tylko dlatego, że zjadłam tyle pączków. Słooodkooo miiii :3.



Wednesday, February 22 2006


Kurka!
posted @ 19:48 in [ Karina Show ]

Nie minęły trzy dni drugiego semestru, a ja już mam dosyć! Zajęć mam hoho i jeszcze trochę, w większości straszne :(. Kurrde no w tym semestrze będę miała dużo mniej czasu.. I dużo więcej czasu będę marnować ;) na uczelni xD. A.. No i na bank będzie dużo więcej roboty :/. Kurde, straszne to studiowanie, okocić się można.. Pewnie Michał by się ucieszył z okocenia xD - on tak koty lubi :> - o i jak mi się humor wyostrzył }:D. Bosh, wykłady wykładami, ale ćwiczeeeniaaa są straszne!!! To będzie ciężki semstr. Ciężarny.
Poniedziałek (wyjść o 10)
10:15 - 11:45 lektorat (na Stawkach czyli w 15 minut jestem :D)
Jestem w domu o 12, wychodzę o 14:15
15:00 - 16:30 logika wykład (co drugi tydzień :D)
16:40 - 18:10 antropologia społeczna Europy wykład
18:20 - 19:50 opdstawy wiedzy o państwie i prawie wykład
Jestem w domu 20:30
Poniedziałek to nie aż taki zły dzień :)
Wtorek (wyjść o 10:45)
11:15 - 12:45 historia kultury europejskiej ćwiczenia
2 h przerwy ;___;
14:45 - 16:15 antropologia społeczna Europy ćwiczenia
2 h przerwy
18:20 - 19:50 historia społeczna Europy wykład
Jestem w domu 20:30, ale kurde tyle czekania ehh ;/
Środa(wyjść o 10:00)
10:15 - 11:45 lektorat
Wracam o 12, wychodzę o 14:15
14:45 - 16:15 ekonomia ćwiczenia
16:30 - 18:00 logika ćwiczenia
Jestem w domu 18:30.
Środa - nie aż taki zły dzień :)
Czwartek (wyjśc o 11:10)
11:30 - 12:30 basen
Jestem w domu o 13, doprowadzam się do porządku do 13:30, wychodzę o 14:15
15:00 - 16:30 historia kultury europejskiej wykład
16:40 - 18:10 ekonomia wykład
Jeszcze nie było czwartku, ale chyba będzie lajcik :)
Piątek:
Demografia polskiej wsi - zajęcia praktyczne ;-) na zaliczenie ;)

Najgorzej chyba będę znosić wtorki, bo marnuję dużo czasu :(. Chociaż pierwsze okienko może się da jakoś zakitować.. Bo wczoraj na ten przykład poszliśmy z Krzysiem do Galerii Mokotów. I normalnie wiecie cooo? Znalazłam 20 zł :D. Łahahaha :D. Ja to przewidziałam!. Jeszcze do pełnego spełnienia snu jeszcze tylko 10 zeta (wcale bym się nie obraziła:P) i banknot 131-dolarowy (hmm xD to będzie trudniejsze.. xD). No ale fajo, że znalazłam 20 zeta :D. Duuuzia kasa. Duuuzia kasa. Będzie za co kupić Michałowi kebaby, które przegrałam w zakładzie xD.

Ehh.. Już miałam wszystkie ćwiczenia. I wiem, że tydzień dla mnie będzie się kończył w środę po południu, bo czwartek będzie lekki, leciusieńki ;D. Wiem, ze ćwiczenia z historii kultury europejskiej będą ciężkie. Z antropologii też. Z ekonomii BANKOWO będą ciężkie ;/. Z logiki będą śmieszne :).

Ehh, cięzkie życie Karinki..

Ale jutro sobie użyję sesesese :D. Rok temu tylko 2 pączki zjadłam, ale dwa lata temu chyba powyżej 10 :P. Me loves Tłusty Czwartek :3.



Tuesday, February 21 2006


Strip okazyjno sytuacyjno łowicki
posted @ 22:11 in [ Yankowe stripy ]

Bo wiecie.. Musiałam się przyznać do mojego małego śledztwa :P. Wiecie którego... Własciwie to wcale nie musiałam.. Ale..Oj! Wcale nie miałam zamiaru nawet, ale jakoś tak wyszło.. Samo..
Ehh..


I co ja teraz będę pisać w kategorii emo?! Hee? [Eeee.. na pewno coś się znadzie.. ;-)]


W zaistniałej sytuacji publikujemy prywatnego stripa niepublikowanego! Pierwszy raz na forum publicznym można go zobaczyć
[tutaj]
[tutaj]
.


Łojdyrydyrydy oppa!



Sunday, February 19 2006


Życie jest straszne..
posted @ 17:08 in [ Karina Show ]

WYSKOOOCZYŁ MI PRYYYSZCZ!!!
O taki:

Wielki
Wprost monstrualny!
Taki.. taki jak miał jeden kociak na Reanimce :> ;-) /no offence/ ROTFL

I co tu robić? Eehhh xD



Saturday, February 18 2006


Sen oO
posted @ 19:35 in [ Karina Show ]

Śniły mi się pieniądze.
10 zł
20 zł (banknoty)
i banknot 131-dolarowy LOL

Hmm..
W senniku - narodziny dziecka lub wygrany proces.
Może oba..



Saturday, February 18 2006


Miss B. Perfect
posted @ 16:01 in [ Karina Show ]

Yup yup. Nowy semstr - nowa Karina

Muszę mniej czasu poświęcać na mycie się xD, bo siedzę pod prysznicem za długo. Tak. Na stojąco, nie siadać. Bo jak siadam to mi się tak błogo robi i ciepło.. Więc noo.. 10 minutek i wychodzić. Bez siadania.

Muszę się pilnować i nie dzielić z ludźmi szklanek. Bo czuję, że mononukleoza zeżre to towarzystwo. A jak nie mononukleoza to conajmniej herpes..

Muszę zacząć się systematycznie uczyć, bo potem przed sesją jest płacz.

Muszę zacząć czytać teksty xD.

Muszę zacząć utrzymywać jako taki porządek w pokoju, bo potem jak ktoś przychodzi, to ciężko jest zrobić porządek, kiedy wchodzi po schodach, bo mieszkamy tylko na pierwszym piętrze..

Muszę zacząć prowadzić normalny tryb życia, chodzić spac o 12, wstawać o 9.

Muszę zacząć myśleć logicznie, przestać stwarzać jakieś nieziemskie nieziemskości i przestać się martwić bez potrzeby i strzelać bezpodstawne fochy, lepiej będzie jak przestanę być nieznośną i chorobliwie zazdrosną gówniarą, lepiej lepiej..

Muszę zacząć od siebie dbać, bo wyglądam jak po pocałunku dementora (sic!); trzeba pozbyć się pryszczy, zacząć się wyspiać żeby nie mieć takich podkrążonych oczu.. Jakoś zdrowiej schuść.. Ehh

Muszę kupić sobie debila (z rzeczy praktyczniejszych).

Muszę być milsza dla osób, które na to zasługują, lepiej się nie wyzłośliwiać.

Muszę przestać pyskować.

I pewnie jeszcze kilka rzeczy, ale zacznę od poporawy w nauce, bez kitu.



Jutro będę ideałem, jutro będę
Jutro będę ideałem

Jedno wiem tego chcę
By od jutra mówić, że
Już jestem ideałem
Zawsze przecież można lepiej

Będzie tak, bo tak chcę
Wszyscy będą mówić, że
Już jestem ideałem
Lecz dopiero jutro


Eee.. Dopiero od jutra ;-)



Saturday, February 18 2006


.
posted @ 01:26 in [ emo ]

emo emo
we mnie drzemo













Tej, a wiecie co? Kamila miała mieć na imię Zosia. o.O

________________________
Fajnie mieć taką mamę jak moja :-). Moja mama kochana i cacy :D. Chciałam jeszcze z nią pogadać dziś wieczorem, ale jak podeszłam do drzwi pokoju to usłyszałam namiętny kobiecy głos mówiący "jeśli jesteś samotnym mężczyzną wyślij sms o treści KARINA na nr 7882" więc zrezygnowałam ;).


Fajnie być Karinką. Karina Kaczor. Fajnie. Chyba lepiej niż Kamilą czy jakąś inną Franią, Marysią. Kariiinaaa.



Friday, February 17 2006


Reanimkowo kisielowo i pożycznie
posted @ 13:40 in [ The Kaczors ]

Oglądałam sobie filmik z reanimki 3. Ten z walkami w kisielu (kiślu?).

Przychodzi mama:
Mama: Co oglądasz?
Karina: Filmik z walki w kisielu.
Mama: A skąd to?
Karina: Z konwentu.
Mama: A więc to TO robicie na tych konwentach! Wiedziałam.
Karina: Eeetam, na tym mnie nie było.. [:P szkoda*]
Mama: A co oni tu robią?
Karina: Biją się w kisielu..
Mama: A jest wersja dla dorosłych?:D
Karina: ...
Mama: A skąd masz ten filmik?
Karina: Od Michała ze strony [nawet nie liczę na to, że zapamięta, że to się nazywa acp xD]
Mama: A skąd ten filmik?
Karina: Jak to skąd...? Z kamery!!
Mama: Aaaa..
Karina: A co myslałaś? Że to rekonstrukcja czyichś wspomnień? xD
Mama: Nie wiem no.. nie wiem..
Karina: Oooo! Yaanek!
Mama: Prawdziwy Yanek?

Neee, android..
__________
* może Michał nie ganiałby za jakimiś pannicami.. :S




A poza tym to moja mama chce pożyczyć mój preznt dla Michała od Michała. Znaczy ten Walentynkowy. ;_______;. Żeby go serio serio pokazać xD. (Więc Krzysiu możesz liczyć na demonstrację jeśli mi się uda to Si jakoś pokażę. To samo Magda!!).
Ale LOL.
Tragedia xD. Mama chce mój prezent od mojego chłopaka. To prawie tak tragiczne jak pytane czy nosi kalesony xD



Friday, February 17 2006


Strip +18 ;-)
posted @ 01:32 in [ Yankowe stripy ]

[kilknij tutej xD]
[kilknij tutej xD]
by zobaczyć :D

Nie wiem czy wyjaśnianie jest potrzebne.. No.. Michał dba o moją linię snickersami ;-)



Thursday, February 16 2006


I strip:
posted @ 00:32 in [ Yankowe stripy ]

To mój faworyt.
So true. So true.. Do-bó-lu
[kilik klik]
[kilik klik]

A' propos epizodu.. hmm. afery (sic!) z kotem na imprezie w Wiedniu...

I drugi..
[kilik]
[kilik]

A propos HANIEBNEGO Michałowego czynu w Le madame
Miło sobie przypomnieć ;-)



Wednesday, February 15 2006


Post-walentynkowe Kaczory /zmienione
posted @ 23:59 in [ The Kaczors ]

Rozmawialiśmy sobie wieczorem dziś o Walentynkach..

Mama mnie zabiła. Tylko tak wiecie, "na mufasę":
Bo moja mama w Walentynki Michałowi ciasteczka i cukierki dała xD więc się pytam
Karina: No fajnie fajnie. Ale co ty mi tu Michała tuczysz? :P
Mama: Noo muszę se zięcia podtuczyć ;P i LOL

Jak wiedźma Jasia i Małgosię :P. Kurna brechtała się 15 minut :D.

Normalnie ROTFL

Mama: Dobrze, że Ci Michał dał czekoladki (i my pojedliśmy..) [pasożyty! :P]
[i do taty] A ty??!! Nic mi nie dałeś na walentynki! A wujek Jurek przyszedł do cioci Basi z wielkim sercem z piernika! A ty??!! Hee??
Karina: On cały jest piernik :P. Stary :P
Mama: Piernik bez serca!

Mama: A w końcu dałaś Michałowi swój prezent?
Karina: Dałam dałam.
Mama: A podobał mu się?
Karina: No.. Chyba.. Noo.. Noo tak..
Mama: No! Bo on tego ma nie wyrzucać! Tylko ma trzymać w szufladzie!
Karina: Ta..
Mama: No. To będę musiała od niego pożyczyć!
Karina: Coooo? Niee! oO
Mama: Tak tak. Koleżankom w pracy pokażę. Niech zobaczą jak wygląda DZIEŁO SZTUKI!!!
Karina: Taa.. -_- Dzieło sztuki..
Mama: No.. Jak prymitywiści...

Ale mama zaliczyła LOLa, jak to mówiła xD! Śmiała się i śmiała.. Pfff.. Prymitywiści.. Moje dzieło! Pfff! [dla niezorientowanych - prymitywiści tu]
_____________

I walentynkowy dowcip o Stirlitzu:
Stirlitz wyszedł z kancelarii Rzeszy. Spojrzał w górę. Był kwiecień '45 i całe niebo pokrywały balony zaporowe.
"Corel Draw" - pomyślał Stirlitz.

xD xD xD



Wednesday, February 15 2006


Walentynkowo..
posted @ 19:47 in [ ...})i({... ]

Pora żebym sama w końcu na swoim blogu coś napisała, bo na razie jeno komiksy Yanka tu wrzucam xD (btw obczajcie nowy :P)

No. Bo wczoraj były Walentynki. Wiecie, święto zakochanych. Ha! Karniaczki już od jakiegoś czasu myślały co by tu.. No i w końcu w bólach urodziła nam się idea. Ehh.. No bo wiecie jak jest z nami Karniaczkami.. no.. Zrobiliśmy rękodzieło xD. Takie właśnie karniaczkowe. Pomógł nam Yanek w wykonianiu (troszeczkę :P) - dzięki :*. Oj bo Corel mnie pokonał xD. No ale tak czy siak. Znęcałam się nad sobą kilka dób już i robiłam mój prezent. Jeszcze wyskoczyły dodatkowe okoliczności przeszkadzające :(. I kiedy Michał przyszedł to właśnie kończyłam robić mój prerzent ;____;. I gdyby nie mój tata, któtry pomógł mi dziurkować to bym nie skończyła. I Michał stoi w drzwiach, w domu burdelino chleb i wino ;/ - WSZĘDZIE walały się wycinki, skrawki papieru, kokardki, jakieś nieudane serduszka.. Jakby był normalny bałagan, jakieś lepkie majtki to spoko bym wcisnęła do szafy wszystko i byłby spokój. A tak? Tony ścinków rozpirzone po pokoju xD. Nawet nie było jak sprzątnąć :/. Na dodatek Michał przyszedł taki wystrojony i wypachniony, a ja się ubierałam właściwiwe kiedy on wchodził po schodach ;(. Buuu z niczym się nie wyrobiłam!! Oj to dlatego, że trochę sie przeliczyłam - nie sądziłam, że robienie mojego prezentu będzie takie praco i czasochłonne!! Ehhh - nawet nie zdążyłam się umalować :(. Wrrrrrrrr! Nom, a dostałam róóóże i czekoladki (ha! czekoladki miałam w głowie już od jakiegoś czasu..). Teraz mam już gdzie indziej ;). I nie tylko ja, bo moja rodzina się rzuciła dosłownie na MOJE czekoladki xD. Ehh. A my poszliśmy na gorącą czekoladę, a potem do Arkadii do kina na "Mgłę". Hm.. No momentami straszne, ale tak ogólnie kupowata historia jakaś taka była.. Ale bywało gorzej np. "Krąg 2" albo "Creep/Lęk". Ha! I jeszcze wiem co! Nie miałam przy sobie ZŁAMANEGO GROSZA, bo nie mogłam znaleźć przed wyjściem karty ;_____; ehh... Kurna z niczym się nie wyrobiłam -_-. No ale mam nadzieję, że moje nieporzydatne rękodzieło się hmm.. przyda? Nie nie.. się podobało _-_ ..ehh.



Wednesday, February 15 2006


Nowe stripy Yanka..
posted @ 17:47 in [ Yankowe stripy ]

Ten to ma urobek!
Ale strip mmm :3.. Stare dobre czasy. Pieśń sylwestrowa. Łza się kręci w oku.
[kilk tu si]
[kilk tu si]
Ten jest a propos tej notki

I kolejny:
[tu kilkinj tu]
[tu kilkinj tu]
(a propos tego, że jakby nam dziecko na spływie się poczeło to nazywałoby się Kajak - chłopiec albo Brda -dziewczynka XD)

I jeszcze jeden:
[kilk klik klik]
[kilk klik klik]

Inspired by ta ta notka



Wednesday, February 15 2006


Dlaczego mam ciężko..
posted @ 14:15 in [ Yankowe stripy ]

Mam ciężko.. co tu kryć..

Kolejne stripy Yanka..
[klikajcie tutaj]
[klikajcie tutaj]


To a' propos tego:

Potwór z loch ness:D


[i tutaj]
[i tutaj]


A to a' propos tego:
Kurczak mały


Dobrana para, oj dobrana ;-)



Tuesday, February 14 2006


Łaaaaaaaaaa! :3
posted @ 02:14 in [ Yankowe stripy ]

Łona si samfin kiut?

Paczcie paczcie paczcie co Yanek-san zrobił:
[Klik TU tuuu]
[Klik TU tuuu]
.

To są Yankowe życzenia walentynkowe inspirowane karaoke i ankietą z acp. No i "Opowieściami z Narni".

Zajebiste jak babcie kocham :D
Zajebiste :D



Monday, February 13 2006


Się wyjebawszy xD
posted @ 19:24 in [ The Kaczors ]

Idę sobie po ulicy i rymps xD. Dobrze, że nie na jakiejś ruchliwej tylko tam gdzie ciemno, w rogu.. Ale jakiś facet za mną szedł ;/ (ale tylko jeden :P). Bo się normalnie poślizgnęłam. Tak wiecie, z pojechaniem 2 metry na jednej nodze xD, tak na pięcie xD. Oczywiście wrzasnęłam po swojemu :/. Zupełnie nie adekwatnie do sytuacji, bo nawet mnie nic nie bolało. Siakoś tak klapnęłam na tyłek tak.. miękko. Miętko normalnie :P. Ale kwas xD. Koleś, który szedł za mną mnie ratował xD. Jezuuu! Potem szłam do domu i się śmiałam do siebie jak głupi do sera xD. Przychodzę do domu..
Karina: Wywaliłam się..
Mama: Kurde! A akurat na chwilkę odeszłam od okna!
Otóż moi rodzice stali i gapili sie przez okno na ludzi, którzy się wywalają xD. Bo pod naszym oknem, jak się okazało,wszyscy się wywalają. Mój tata prowadzi statystyki xD.



Monday, February 13 2006


.
posted @ 00:00 in [ emo ]

Zapraszamy do kącika emo-poezji.
Prosimy nie klaskać (można tylko pstrykać palcami)

Jako pierwsza (i jedyna).. Karina..

Dobry wieczór państwu. Wyrecytuję teraz mój najnowszy wiersz. Prosto z mojego krwawiącego serca. Ekhem ekhem.

Bitch jest bitchy
Bitch jest zły
Bitch ma bardzo ostre kły
Kto spotyka bitcha gdziekolwiek
Ten nie ma prawa głaskać kota po głowie*

Bitch jest gotyk
Bitch jest mrok
Bitch ma zmrażający wzrok
Kto jeszcze bitcha choć trochę lubi
Nich w TV się nie gapi, bo gały wydłubię!

Dziękuję.

[Pstryk pstryk pstryk pstryk pstryk]

Dziękuję bardzo.

To tak ogólnie na temat moich wyzłośliwień.
___
*po głowie ani po niczym innym

___________________________
Ale teraz jest wporząsiu (chwilowo)



Sunday, February 12 2006


Karaoke
posted @ 17:27 in [ Palantki kochana ]

Karaoke było zajebiste :D. Po pierwsze ładnie się ubrałam i umalowałam, i bardzo bardzo mi się podobało jak wyglądam (może zdjęcia tego nie oddają, ale w lustrze było ładnie..). Niektórym się _nie_ podobało, ale co tam - ja wiedziałam, że jest ładnie :).

W Giuseppe znów tłum.. Dobrze, że mieliśmy zarezerwowamy stolik na to ładniejsze nazwisko.. Ludzi kupa, niktórzy tak pijani, że hoho! Prowadzący nas pamiętał łehehehe :D. Zaśpiewałyśmy hm.. "Straciłaś cnotę", "Jesteś szalona", "Czerwone korale" hmm.. I to chyba wszystko (o ile nic mi nie umknęło xD). Fajniasto tam jest bez kitu :D. Trochę za stara muzyczka jak dla mnie (bo np jak pierwszy raz byłyśmy to była w sam raz..), ale i potańczyć się da. Lubię tamtejszą atmoserę (i nie mam tu na myśli dymu xD), bo kojarzy mi się z wakacjami, nie wiem czemu.. No.. A! Nawet się zapisaliśmy z Michałem na jedno śpiewanie.. Poźniej impreza się na maksa rozkręciła, ludzi tłum, wszyscy chcą śpiewać.. Więc koleś skasował listę i zaczął robić nową. Tylko że żeby się zapisac trzeba było zapłacić 10 zeta. I jako że za powietrze w kopercie 10 złotych nie będziemy płacić, moje śpiewanie z Michałem przedpadło.. Może to i dobrze..? Nom, w Giuseppe siedzieliśmy do jakiejś pierwszej (?), a potem poszliśmy na "imprezę" do Wiednia, która znowu porażająca nie była.. Nie było jedzenia ani nic do roboty, tylko telewizor, głupi pornol, cartoon network, i kot. Wróciłyśmy do domu o 7, 8? I wstałam dopiero teraz. Znaczy, że w nocy nie zasnę.

Jak ktoś chce zdjęcia to niech sie do mnie zgłasza. Thagg - proszę się zgłosić po zdjęcia i filmik z 18stki dziewczyn.

Parę fotek:
Ania, Karina i Basia - śpiewająco:
Ania, Karina i Basia - śpiewająco

Karina i Michał:
Karina i Michał

Yanek i jego dwie trzeźwe żony:
Yanek i jego dwie trzeźwe żony

Basia i Ania:
Basia i Ania



Saturday, February 11 2006


.
posted @ 02:00 in [ emo ]

Kufa ja jestem chora psychicznie.
I źle mi z tym :(

%_&







___
Ho! Notka nr 300.. Jakaż optymistyczna i słodko patrząca w przyszłość radośnie migocącym okiem nadziei. :/



Friday, February 10 2006


emo me
posted @ 03:14 in [ emo ]

Często łapię tę fazę ostatnio.



Friday, February 10 2006


Sen..
posted @ 01:16 in [ Karina Show ]

Miałam straszny sen.
Śniło mi się, że ktoś dzwoni do drzwi. Spojrzałam przez wizjer, a to mój tata. Ale widziałam, że do drzwi naprzeciwko też ktos puka. Otworzyłam drzwi tacie, a tu ten facet, co pukał mierzy do mojego taty z pistoletu! Jakoś się udało zrobić tak, że po szamotaninie wpuściłam tatę, a facet został na klatce. Przyszedł do niego kolega. Ale nie odczepili się tylko zaczęli do nas strzelac przez drzwi i przez ścianę! Mojego tate trafili w palec, ale tylko drasnęli, a mnie w głowę.. Ale jakoś żyłam ani nie bolało ani nic. Tylko widziałam w lustrze w przedpokoju, że mam krew na głowie... Potem faceci sobie poszli spod naszych drzwi i stali pod naszą klatką i coś gadali i świecili w okno w naszym pokoju! Pomyślałam sobie, że podsłucham o czym gadają i podczołgałam się pod kaloryfer i słuchałam. A oni własnie świecili w nasze okno i analizowali! I świecą i patrzą, i jeden mówi: "ich córka chyba lubi anime..". A drugi na to: "fajnie, zerżniemy ja od tyłu i oblejemy spermą"..

Dziękuję..

Ale się przeraziłam!
Aż miałam ochotę wstać (a była dopiero 11!), ale na szczęście się przemogłam i wybrałam to, co godne, sprawiedliwe, słuszne i zbawienne ;-)



Thursday, February 09 2006


Po procesach
posted @ 00:44 in [ Karina Show ]

Poszłam spac o 5:30, wyobrażacie sobie? ;/
I dziś był egzamin. Hm.. spodziewałam się trudniejszego..

Dowcipy studenckie?

- Dlaczego dzieci studentów są takie nerwowe?
- Bo przez pierwsze 3 miesiące zarodek się zastanawia: czy mama zrobi skrobankę czy nie? Przez kolejne 3 miesiące się zastanawia: czy tata się ożeni z mamą czy nie? A przez ostatnie 3 miesiące: jak będziemy żyć we trójkę mając tylko 2 stypendia?


Anatomia: profesor podając czaszkę trzymiesięcznego dziecka:
- Kto upuści i rozbije, ten ma 12 miesiecy na oddanie nowej.

Ale i tak na prowadzeniu ostatnio są lemingi :).



Tuesday, February 07 2006


Już spokojnie..
posted @ 18:47 in [ Karina Show ]

Już jest Pikuś cały i zdrowy..
Wiecie jak wygląda Pikuś? Tamtararamtatam obejrzyjcie Yankowy Tribute to Pikuś TU. Oraz tu:

Tribute to Pikuś


Dzięki, podobieństwo jest uderzające ;)

A tak naprawdę Pikuś wygląda tak:

Pikuś na żywo



A tak poza tym to coś mi się widzi, że nie zalicze procesów ;/. To był mój najmniej ulubiony przedmiot, nie chce mi się go uczyc, mam go gdzies i mi sie nie podoba i zaraz zacznę się uczyć :P. Dopiero.. Kurde no :/. I na dodatek naczytałam się na gronie, że zalicza dopiero 75% :/. I że profesor Daro Mleczaro będzie się mścił za to, że nikt nie chodził na jego wykłady. Ja też nie xD. Oj czarno to widze oj czarnooo ;(



Tuesday, February 07 2006


Karinkowo i infantylnie - mały Pikuś..
posted @ 02:58 in [ Karina Show ]

Wstęp


Normalnie! CO JA PRZEŻYŁAM! No bo (niektórzy chyba wiedzą), że ja mam moją ukochaniastą przystulastą przytulankę - Pikusia. Pikuś jest czarnym hipopotamem starym jak jasna cholera. Ale biorę go ze sobą na wszelkie wyjazdy i inne ważniejsze wydarzenia (np takie jak egzaminy..). Dostałam Pikusia hohoho lat temu na Gwiazdkę.. Jeszcze byłam mała.. Kamila dostała wtedy śliczną puszystą kaczkę - Kaczusia. A ja dostałam niepozornego czarnego hipoptama. Kamila szybko pozbyła się Kaczusia zostawiając go w autobusie, a Pikus został ze mną i towarzyszył mi w dobrych i złych chwilach :) - "in jooooy and soorrroooow" :3. Oraz ZAWSZE w łóżku. Zawsze zawsze spałam z Pikusiem! Teraz już Pikuś jest wysłużony, zmechacony, nie ma jednej dziórki od nosa i jednego oczka i ma porwany szew na karku.. Ale nadal jest moją najulubieńszejszą przytulanką. Kimś więcej niż przytulanką..

I co?


A dziś! Piwko około-Michałowe: poszłam do kibelka i wyciągnęłam Michała ze mną (no bo co? SAMA po kiblach w jakichś pubach? o nie nie - moja mi powiedziała, że też tata łaził z nią po kiblach :P). No.. My poszlismy a moja torebka została przy stoliku. Wracamy a tu patrzę Pikuś na stoliku w woreczku od Scrabble, oO'? Yanek wygrzebał Pikusia z mojej torebki.. A był w torebce, bo brałam go na egzamin z korzeni i nie wyjęłam.. Piwko nie piwko srata tatata i zebraliśmy się do domciu, śniegowe bicie xD, potem tramwaj, pożegnanie Yanka i Vita, kupienie mi snickersa i dom.. Wróciłam, pogadałam z mamą, dałam jej kasę z portfela.. Patrzę - w torebce NIE MA PIKUSIA! Szybkie przeszukanie domu.. Raz, drugi.. Nie ma go! Telefon do Michała, Yanka.. Nikt go nie ma! Ale mi się okropnie zrobiło :(. Tak się zmartwiłam.. Telefon do pubu.. Kazali zadzwonić później.. Szybki skok do sklepu (z tatą, bo już 11:30 była..), gdzie kupowaliśmy snickersa - a tam tylko się zbrechtali i powiedzieli, że mi współczują.. A to była poważna sprawa.. ;(. Już byłam na skraju.. Na moście bez kitu.. Koniec mojej młodości.. Broken home i zepsute dzieciństwo - bez Pikusia to ja nie wiem co bym zrobiła.. Obiecałam sobie nawet, że jeśli się znajdzie to się zmienię.. Ale nadal go nie było! Chyba 10 razy dom przewaliłam do góry nogami.. Decyzja - idę pod Baryłkę, może w śniegu gdzieś jest.. Jechać już się nie dało, za późno.. Ehh.. Siostra się śmiała.. ;/. Dobrze, że mama rozumiała, że Pikuś to świętość.. :-). A tata musiał ze mną iść, a mój tata był niezbyt chętny xD. Na szczęście Michał nieopatrznie zaproponował, że przyjedzie :-). Potem zadzwoniłam do Baryłki i powiedzieli, że mają Pikusia! O Boże jakie szczęście! Michał już przyjechał.. Po Pikusia miałam przyjść dziś (bo baby czekają do ostatniego klienta aż se pójdzie i wychodzą) albo jutro od 11. I kurde właśnie jak pobiegłam tam to trzasnęły drzwiami i powiedziały, że jutro, bo już włączyły jakis alarm i czeka na nie taxi ;/. Trochę jechania na marne :/ ale dobrze, że wiadomo co z Pikusiem :-). Jak to dobrze, że się znalazł. Jutro z rana pojadę..

Kto zasłużył shall be rewarded..


I jak to dobrze, że mój boski chłopak w środku nocy do mnie przyjechał :). Oh jak śłodko ;3. W środku nocy :D. Mimo wszystko :P, bo pewnie mu się ani nie chciało, ani nie opłacało.. Jak to dobrze mieć takie dobre kochanie :-). Gdybym miała rybi ogon to bym na pewno zamieniła go na nogi dla Ciebie.. Karniaczki mocno mocno ściskają Michała i dziękują bardzo, jednocześnie przpraszając za to, że już ktoryś raz w środku nocy zawracamy wam waszą śliczną dupcię.. I któryś raz (w bardzo krótkim czasie!) musisz sie ruszać z domciu.. Fajnie :). Fajnie fajnie :D. Mam superzaśnego chłopaka i bardzo mi się słodko zrobiło, kiedy mnie nie zostawil z Pikusiowym problemem :). To się nie równa żadnym ciasteczkom sreczkom dupeczkom ani innym gównom.. Więc bardzo bardzo dziękuję :*. I masz u mnie życzenie. Serio. Takie do spełnienia (znaczy - ja je spełnię). Cokolwiek, kiedykolwiek. Tak serio. Zapamiętaj to sobie i kiedy będę robiła jakieś problemy to powołaj się na Pikusiowe Życzenie i zrobię co tylko zechcesz. Zasłużyłeś :-). BTW zwróć uwagę - Tymbark: "zasłużyłeś?". Zasłuuużyyłeeeś :). Serio. Cokolwiek, kiedykolwiek, jak tylko zechcesz. Takie rzeczy to tylko w Erze ;-) (i u Karniaka :P). Zapamiętaj to sobie, bo masz duuużo mojej dźwięczności..

Co by było..


Bardzo się cieszę, że Pikuś się znalazł. Naprawdę bardzo. Jednak najadłam się strachu co nie miara.. Dawno tak się nie najadłam (noo.. może z wyjątkiem zakrztuszenia mamy)

..gdybym nie zmuszała Michała do "wysadzania"..


No właśnie. Uparłam się głupio, żeby poszedł ze ną do łazienki. Ojj.. No bo ja sama nie chciałam :(. Ale faktem jest, że gdybym poszła sama, a Michał by został przy stoliku to Yanek nie wziąłby Pikusia z mojej torebki i nie byłoby problemu..

..gdyby Yanek nie grzebał w mojej torebce..


No właśnie. I po co grzebał? Moja torebka, mój mały burdelik przenośny.. A jakbyś znalazł coś mojego, osobistego, czego nie chciałabym żeby nikt oglądał? No.. Po co pchałeś łeb do mojej torebki? Jedzenia tam nie było, bo u mnie to długo sie nie uchowa.. ;) Ehh.. A jakbyś znalazł moją kolekcję włosów łonowych holiłudzkich gwiazd? Heee? Albo kolekcję zużytych tamponów (afe :P) heeeee? No jakby Yanek nie pchał swojego nochala do mojej torebki to by nie wyjął Pikusia. A jakby nie wyjął Pikusia to hipcio by nie został w Baryłce.. No ale, jak to mówią, błądzić jest rzeczą ludzką (ale recydywa jest rzeczą kaczą.. - stary KD oO)

Wszystko dobre..


Co się dobrze kończy, nie? :) Na szczęście miejsce pobytu poszukiwanego już ustalono, jutro pojadę po odbiór i będzie wporządalu :D. Zdenerwowałam się, bo Pikuś jest dla mnie bardzo bardzo ważny, ale nie mam do nikogo żadnego glębokiego żalu na całe życie itp. Było minęło i już wszysto jest OK. Ja też wyciągnę wnioski z tej sytuacji. Myślę, że się czegoś dziś nauczyłam oraz dowiedziałam :) [i nie chodzi mi tu to jak używać sródtytułów ;)]



Monday, February 06 2006


Dowcipnie koalicyjnie politycznie i zwierzęco
posted @ 19:06 in [ The Kaczors ]

1. Koalicyjnie..

Rodzice się kłócą:
Tata: Ty ty.. ty masz poglądy jak Kaczynski.. Jarek!
Mama: A ty ty ty.. jak Lepper.. Andrzej!
Tata: To byśmy sie zgadzali...

2. Politycznie..

Tata mi opowiedział dowcip, który dziś w telewizji opowiedział premier Marcinkiewicz:
No a szło to tak, że Marcinkiewicz spotkał kiedyś kobietę, która miała czterech synów i wszyscy czterej mieli na imię Janek. Więc Marcinkiewicz się spytał jej "Co pani mówi kiedy chce ich pani zawołać?". A ona powiedziała, że mówi "Jaaaneeek!". "No tak" - odpowiedzial sprytny Marcinkiewicz "Ale wtedy to przyleca wszyscy czterej. A co pani mówi kiedy pani chcę zawołać TYLKO JEDNEGO?". A kobieta odpowiedziała: "Aaa.. Wtedy to wołam tylko po nazwisku".

Opowiedziałam to mamie.
A mama mówi: Rokita?

3. Zwierzęco i samobójczo

Tam gdzie gęsty las, a w lesie kręta ścieżyna kończą się raptownie, zaczyna się ogromne urwisko. Stromy, idealnie pionowy brzeg opada ku skłębionemu morzu parskającemu bryzgami piany i bijącemu wściekle o skały. Nad tą przepaścią siedziały beztrosko dwa lemingi i wesoło majtały nóżkami.
- No i widzisz? - mówi jeden - Wiele nas to kosztowało, balansowaliśmy na granicy instynktu i zdrowego rozsądku, walczyliśmy z nieznaną siłą, na naszych oczach tysiące pobratymców runęło w dół ale my nie! Nam się udało! Jesteśmy ostatnimi żyjącymi przedstawicielami gatunku. Jesteśmy debeściaki hi hi hi...
Tymczasem nieopodal, uważnie przepatrując knieję, przedzierał się przez gąszcze strażnik leśny Edward - przyjaciel i niezastąpiony opiekun wszystkich leśnych stworzeń. Właśnie usłyszał dziwne popiskiwanie i głęboka bruzda troski przecięła jego ogorzałe czoło. "Pewnie jakieś zbłąkane maleństwa kręcą się tu samotne" - pomyśał - "Czas po raz kolejny udowodnić swą szlachetność - i pomóc w potrzebie!".
- Hop hop! - zawołał.
Lemingom nie trzeba było dwa razy powtarzać...

Michał się nie śmiał. A mi się bardzo bardzo ten dowcip podoba :).

Opowiedziałam mamie.
Karina: Tam gdzie gęsty las, a w lesie kręta ścieżyna kończą się raptownie, zaczyna się ogromne urwisko. Stromy, idealnie pionowy brzeg opada ku skłębionemu morzu parskającemu bryzgami piany i bijącemu wściekle o skały. Nad tą przepaścią siedziały beztrosko dwa lemingi i..
Mama: Zaraz! A co to są lemingi?
Karina: ... =_='
Mama: Takie ptaki... nie?



Monday, February 06 2006


emERgency!
posted @ 08:07 in [ The Kaczors ]

Siedzę sobie wczoraj wieczorem przy kompie grzecznie. Słyszę jakieś dziwne dźwięki z pokoju.. Widzę, że Kama biegnie z kuchni do pokoju.. I słychać takie "KHE KHE!". I widzę, że mama pochylona stoi i się krztusi, a tata i Kama ją klepią. Kurde ja nie lubię takich sytuacji ;/. Ale się przestraszyłam! I kazałam mojej mamie podnieść ręce.. I przestała się dusić, bo się wtedy odblokowywuje coś tam w środku.. Kurde ale się przestraszyłam! A potem mama opierdzielała ojca, że niewłaściwie zareagował i wydzierała się na niego, bo powiedział, że by jej nie podniósł xD (bo jest wypasiona :P). Tata mówi, że przecież zareagował, ba - ale niewłaściwie :P. Mama twierdzi,że zostawił ją umierającą jak psa pod płotem zaksztuszonego!" ;-). I mówi, że ja jej uratowałam życie :-). Kurde! Ale się zestrachałam noo :(. I opierdzieliłam mamę i zabroniłam jeść :P. Bo się okazało że mama pogryzła sobie chlebek i wzieła oddech xD i jej wpadło.. Kurka jeszcze ta łódka wczoraj.. Bo łódka też może znaczyć (tfu tfu) śmierć ;(. Boshe ale się przestraszyłam.. Aż złamalam sobie paznokieć o mamę ;P. Kurna nienawidzę takich sytuacji! Nienawidzę! Tak samo z Magdą.. Omatko..



Sunday, February 05 2006


Ale jaki dziś w nocy sen miałam!
posted @ 21:24 in [ Karina Show ]

Śniło mi się, że płynę z Michałem jakąś łódką po rzece i normalnie oboje byliśmy bez ubrań! oO khe? I dopłynęliśmy do jakiejś tamy weszliśmy na nią a za nią był wodospad..

Ciekawe ciekawe..

A co na to sennik?

Rzeka (patrz woda) - zabawy seksualne (jeee :P)
Pływać łódką - niewierność (no nie sądzę.. Przynajmniej nie moja.. xD)
Tama - "zwykle symbolizuje świadomy wysiłek powstrzymania jakichś napierającyh emocji, ale zarazem sygnalizuje, że wysiłek ten jest daremny, gdyż emocje te muszą znaleźć jakieś ujście; folklorystycznie ten sen ostrzega przed zbyt impulsywnym postępowaniem i zaleca ponowne rozważenie planów".. (hm..). Inny sennik: uważaj na to co mówisz i co robisz..
Wodospad - zawiedzione nadzieje..
Nagość - "chęć przyznania się do swoich potrzeb, głównie seksualnych; może też symbolizować chęć występowania w życiu z większą otwartością. Jeżeli śpiący jest nagi w obecności konkretnej osoby może to być propozycją seksualną. Może byc rówznież zarzutem, że go zna tylko z oficjalnej strony, gdy on jest w istocie inny niż przypuszcza. Sen o nagości może być oczywiście ZWYKŁYM snem ekshibicjonistycznym; folklorystycznie sen o nagości zapowiada same niepowodzenia, straty materialne, zdradliwych kochanków, fałszywych przyjaciół". Inny sennik: być nagim - czeka cię wiele niepowodzeń; nagiego widzieć - czeka cię wiele radości (ale kwas - sprzeczne :P)

No ciekawe :P. Hmmm........?



Sunday, February 05 2006


Afera ciastczana!
posted @ 04:10 in [ ...})i({... ]

Tu chodzi o to by od siebie
nie upaść za daleko
Kiedy długo drugie
nie widzi pierwszego..


Nooo.. Długoo! Muczos długo.. Od zeszłego piątku! Co wy se myślicie, hee? Że ja tak bez was żyć mogę? Hee? Heeeee?! Hyeee?

Nie, nie mogę :(.

Do rzeczy.

Dzięki Yankowi mistrzowi romantycznego kanapkowo-chińczykowego wpadania na wydział, bo się kocha - normalnie się to stało. Bo Karniaczki by chciały wytulić tak Michała, bo za nim muczos tęskniły.. Ale normalnie gdyby nie Yanek to byśmy nie wytuliły.. Bo namówił mnie żebym na wieś bemowo jechała.. A jak się wzbraniałam! No bo nie ma czasu Michał. Bo ma pisać pracę. Bo ja się boję. Bo.. Ehh.. Bo do państwa De od tak się nie wpada. I tak bez uprzedzenia? Nawet pretekstu nie mam.. I wogóle dziś sobota i jego rodzice są pewnie w domu. I.. I.. Bo bo bo jam tchórzyk :P. Więc stanęło na tym, że nigdzie do nikogo nie jadę.

Ale potem doznałam olśnienia xD. Pogadałam z mamą i moja mama stwierdziła, że pomysł wpadaniowy z ciasteczkami jest dobry. Dzwonię więc do Yanka i informuję, że jednak.. Że mama powiedziała, że pomysł dobry, że jadę.. A Yanek mówi "powiedz swojej mamie, że jest wypasiona".
Karina: Mamo, Yanek mówi, że jesteś wypasiona xD
Mama: Powiedz mu, że on też :P
Dobrze, że moja mama wie, co to znaczy "wypasiona"! Bo normalnie zabrzmiało ciekawie :P.
[tak właściwiwe to moja mama jest całkiem wypasiona.. we wszystkich znaczeniach ;)]

Nom. Kiedy już mieliśmy decyzję ciasteczkowo-wyjazdową to trzeba się było zdecydować na ciastka.. Przejrzałam wszystkie książki kucharskie i zbiory przepisów w domu i nie znalazłam nic co by mi pasowało! Bo ja się uparłam, że mają być w kształcie serduszek. Mama mówi, że na Walentyki serduszka, ale NIE! JA CHCIAŁAM SERDUSZKA. Tata chciał francuskie.. Mama kruche.. Ale w końcu jakiś przepis z głębki książki kucharskiej babci (po małej edycji) okazał się być tym odpowiednim :).

Więc była decyzja - robimy ciasta półkruche. I koniecznie w kształcie serduszek. A tu co? Szukamy szukamy formek i... Wszystkie możliwe kształty, ale nie ma serduszek! Musiałam dzwonić do dziewczyn i prosić Anię żeby mi przyniosła. Nawet nie mogłam sama po to iść, bo tak się złożyło, że miałam papiloty na głowie xD. Kochana Ania przyniosła :* mogłam się zabrać za ciasteczka. Zaczęłam o jakiejś hm.. 15:30 i męczyłam się z tymi ciasteczkami dłuugo. No bo najpierw wszystkie mąki, jajka, srajka itd. Zamist wanilii - cynamon, bo Michał jest na 100% cynamonożerny, a co do wanilii to nie wiedzialam.. Jak już wszystko wsypałam, wsadziłam, wbiłam i wlałam to musiałam to pougniatać! To jest dopiero robota! Bo ma się nie lepić i być "jednolitą masą" i takie tam.. Tata przylazł i się na mnie darł, że źle ugniatam, że to, że tamto.. Ehh.. Nikt mi nie chciał wytłumaczyć jak się dobrze ugniata, ale w końcu sama do tego doszłam :D. Jak już wszystko pougniatałam to trzeba było rozwałkować i porobić foremką serduszka. Serduszka wyszły ciekawe.. :P. Niektóre mniej serduszkowate, niektóre bardziej :P. Potem się piecze. Pierwsza blacha wyszła hmm.. mocno przyrumieiona.. No dobra xD przypalona.. Za to w pieczenie drugiej wkroczył mój tata i wyjął je tak wcześnie, że były niedopieczone.. I wtedy się zaczęło.. Było trzy na jednego: ja, mama i Kamila - grupa "niedopieczone" versus tata - grupa "w sam raz i lepiej takie niż spalone". Taaaka wielka kłótnia była! Głównie wydzierał się tata xD. Że takich spalonych się nie daje. Że powinnam się wstydzić takich ciastek! Że Michał pomyśli, żę dostał te najgorsze! Że coś tam, że srośtam dupośtam. A potem kłótnia przeniosla się na kotlety i łojezu xD. No ale nieważne. Ciastka miały być spieczone. Bo ja wiem, że Michał lubi dobrze wypieczone ciastka.. Ale nie.. Takie ciastka spalone to ja sobie mogę wg taty gdzieś wsadzić, a jak Michał poczęstuje rodziców to hoho - przestraszą się że takie spalone xD! I że jakbym takie ciastka poszła piec dla Grycana (taka cukiernia) to by mnie wylał.. Dobrze, że ja nie dla Grycana tylko dla De piekłam ;)! I wszyscy ze wszystkimi się pokłócili :P. Bo moja mama też twierdziła, ze lepsze są te przypieczone.. No w każdym razie w końcu było kilka porcji ciasteczek. Jedne trochę przypalone :P, inne bledsze i jeszcze inne w sam raz. Bo część tych bledszych jeszcze dopiekłyśmy z mamą tak, że były w sam raz :-).

Kiedy już były ciastka (o 19:30!!) to zdjęłam papiloty i patrzę - o bosh co za kaszalot xD. Połączenie Peggy Bundy i Betty Rubble xD. Doprowadziłam głowę do ładu jako takiego i dzwonię do Michała czy bym nie mogła wpaść, bo będę w okolicy, bo mam sprawę do załatwienia w Wola Parku. ładny kit wymyśliłam, co :D? A Michał to łyknął lol :D. Zebrałam się, capnęłam ciasteczek w michę i pojechałam.. Strasznie było :P. Wręczyliśmy ciasteczka po kilku chwilach ociągania się. Z zastrzeżeniem, że kiedy już je wręczę to będzie musiał je zjeść.. Właściwie to były dobre (przynajmniej mi smakowały) jakby nie chciał Michał jeść to i ja bym zjadła. Ale byłoby mi przykro. A tak - chłopak się zmusił i wsunął ciacha :D. Trochę zostało.. Zabroniłam karmić rodziców xD. Żeby nie było, że takie przypalone xD. Pff! Poza tym Michał sam powiedział, że takie są lepsze..

Wogóle to wy nie wiecie co się stało (znaczy niektórzy wiedzą) - ŚCIĘŁAM WŁOSY normalnie :D. Na krótkie takie nieźle krótkie właściwiwe.. A niektórzy ekhem ekhem.. nie zauważyli! Co? Tak długo sie nie widzieliśmy, że zapomnieliście jak wyglądałam..? Ehh..

Oczywiście nawiedziłam Michała z zamiarem 20 min do 40 posiedzenia, ale siakoś mi tak wyszło do późna ;/. Aż już autobusów nie było ;/. A jak były to z jakimiś pijanymi facetami, co znienacka rękę podawali nam na przystanku.. A fe! Więc normalnie mnie odwieziono :D. Uhh! A wiecie co! Bo u Michała na osiedlu to wielgaśne sople zwisają! Takie monstrualne! I normalnie mi zerwał jeden taki wielki prawie jak ja! Sopel był hmm.. cool ;-).

A kiedy wróciłam do domu to się okazało, że moja rodzina zeżarła ciastka i już nie ma :(. Świnie! Nawet dla Yanka nie zostało ciacho, a przeca mu się należało! Ale spoko - innym razem :D załatwię Ci rozwolnienie Yanek ;) /joke/.

Wogóle to nie takie złe ciasteczka mi wyszły. Jak na pierwszy raz. Bo to był pierwszy raz kiedy upichciłam coś tak.. Tak specjalnie dla kogoś i tak, bo chciałam i ehh.. No tak wiecie z serduszka :3. Tak o tak..



Saturday, February 04 2006


Sny
posted @ 14:41 in [ Karina Show ]

Już dawno nie było moich snów.. jakoś ostatnio nie były ciekawe. Ale od dwóch nocy coś mi się śni ciekawszego..

Wczoraj:
Śniło mi się, że normalnie idę przez pole i jest bardzo bardzo bardzo zimno. I takie zamarźnięte zboże tam było, całe w śniegu.. I stała taka wiejska babcia i mówiła, że zima jest sroga, ale będzie krótka (babcia nie zobaczyła cienia.. czy zobaczyła? jak to było?). Noo w każdym razie śnieg zaczął topnieć i zboże hmm.. odtajało? I potem mi się śniło, ze gadałam na gadu z kolesiem, który mi się podobał tysiąć pięćset sto dziewięćset lat temu.. A potem! Potem mi się śniło, że poszłam do jakiejś szatni (takiej wiecie z szatniarką.. takiej jak normalnie na wydziale psychologii albo w ce, albo gdziekolwiek nyo w teatrze). I ja stałam przed tą szatnia i normalnie rozebrałam się do naga xD

Dzisiaj:
Śniło mi się, że jechałam na rowerze po jakiejś skarpie i wpadłam do rzeki xD. To wyglądało cos jak niektóre miejsca w Urlach.. I na tych rowerach to tam więcej osób jechało. Potem pozbierałam się, wyszłam z tym rowerem i normalnie poszłam do mojej podstawówki, a po drodze spotkałam wychowawczynię z klas 1-3. A potem wsiadłam do jakiegoiś autobusu i był straszny straszny tłok. I jakis facet stał za mną, nie widziałam jak wygląda. I normalnie tak mnie zmacał te facet, że uuuuu! Normalnie po wszystkim xD. Ale sen. LOL.

I co to znaczy? Mam iśc do wróżki Pelagii z tym? Czy to madame Le Faux? Niech ktoś mi powie heee?



Friday, February 03 2006


Love is all around me..
posted @ 17:27 in [ emo ]

Nooo.. Jest.. Wszędzie.
Ehh..
Wzdech..
Mmmh..
:(
Hmuff..
Smutno mi dzisiaj siakoś.. Ehh.. Hm... Może obejrzę "Gwiezdne wojny"?
Ehh..
Eh..
Hmf..

;(

Płacz jest azylem dla prostej kobiety.
Piękna kobieta idzie na zakupy.


Dobrze, że jestem prosta, bo nie mam pieniędzy.



Friday, February 03 2006


=_=
posted @ 02:32 in [ Karina Show ]


Czuję przez me wszystkie dziurki, że ewolucja zmierza w złą stronę:

Tata [przez telefon, tonem jakim się mówi "ładna dzisiaj pogoda, nieprawdaż?"]: Jurek, bawisz się może linuksem?

O litości. Ja też się bawię linuksem. Moim własnym. Co wieczór. Przed snem XD. Się bawię.
_________
Poza tym:

Poza tym to jakoś mi ostatnio źle :(. Źle i niedobrze. Już się boję egzaminu z procesów :(. To mój najmniej ulubiony przedmiot jest.. Niby zaczęłam coś już robić.. Ze strachu! Bo przy normalnym egzaminie to bym zwlekała z nauką do ostatniej nocy xD. Ale nie! To są procesy i wiem, że trzeba wcześniej coś zacząć robić. Na razie tak na luzie sobie robię..

Poza procesami to (wybaczcie) jakaś taka ogólnie podkurwiona chodzę.. No nie wiem.. To okresu jeszcze conajmniej tydzień, jak nie dwa.. Ale wszystko mnie wkurza. Wszyscy mnie wkurzają :(. Raz spokojna, raz wkurzona, raz sama nie wiem.. Ehh. Siakoś mi źle buuu ;(. Łażę i przeklinam jeno. Na wszystkich wrzeszczę jakaś wścieklizna mnie dopadłaa xD.



Wednesday, February 01 2006


Kuna ;/
posted @ 17:07 in [ Karina Show ]

Aż strach przyznać, ale zwaliłam egzamin z prawa xD.
KURRRRRRRRRRR!
Ale jestem wściekła na siebie ehh..
No ale trudno, przeca nic juz nie poradzę..
Jak można było nie wpaść na te wnuczki zasrrrane wrrrrrr zstępne dziedziczące wrrr hrrrwauu!!!!!!!!!!!!!
No ale trudno xD. Zobaczymy zobaczymy..

Faka, alem durna ;/

Jeszcze tylko 1 egzamin.
Za tydzień w środę.
Najgorszy..
Najstraszniejszy..
PROCESY!
Widzicie? Nawet sama nazwa jest straszna! Procesy integracyjne w Europie uhhuuu