Tuesday, January 31 2006
Skrabelkowo
posted @ 16:59 in [ The Kaczors ]
No skrabelkowo:
Karina: Nie mam co ułożyć.. ;/
.
.
.
[później]
Kamila: I co ułożyłaś?
Karina: "Cis"..
Kamila: A, taki ptak!
***
Karina: Nie mam co ułożyć.. ;/
Kamila: Ułóż "wić". Jest taki wyraz! Np "wić się jak skurwysyn"..
rotfl
A jak się wije skurwysyn? oO
Monday, January 30 2006
Ok*rwaa... Oook*rwaaa
posted @ 17:53 in [ Karina Show ]
Kurczak wodny. Nie nauczyłam się geografii ;/. Nie przygotowałam sobie nic ;/ Ofakafakafaka ;/. Będziem improwiziwać :/.
Ale widzę to w mrocznych i gotyckich kolorach :(.
No niestety. I chyba trzeba sie liczyć z tym, że nie zaliczę [patrzcie - liczyć z tym, że nie zaliczę :-)]. Ehhh.. Mama mnie zarąbie xD. Warszawska masakra papilotami xD. Kurka kurka, módlcie się za mnie.. XD.
Brr...
Buu.. będę płakać..
Nie lubię nie umieć :(
Sunday, January 29 2006
Zasiłek xD
posted @ 18:48 in [ The Kaczors ]
Ehh.. uczę się gegry, bo jutro egzamin.. W sumie nie wiem zbytnio jak mam sie uczyć, ale dobra, coś tam robię.. Choć bardzo czarno to widzę uuu jak czarno! No zresztą nieważne teraz.
Siedzę sobie siedzę i się uczę. Kamila przy kompie uczy się czegoś tam z niemca.
Przychodzi mama:
Mama: Wy musicie się uczyć żeby zdobyć wykształcenie, pracę. Ja wam daję co tylko mogę żebyście skończyły studia i ułożyły sobie życie. Musicie się szybko usamodzielnić, bo ja już jestem stara [itd itp słowem bla bla bla]
Karina: Mhm.
Kamila: Mhm. [wyćwiczone mamy ;)]
Mama: A ty Karina sobie nie możesz pozwolić na żadną niezaplanowaną ciążę! Bo kto ci pomoże?
Karina: Oj spoko, rodzice mi pomogą :P
Mama: Nie, ja nie mam pieniędzy. No kto cię utrzyma i z czego, hee?
Karina: Oj spoko, ktoś tam mnie utrzyma..
Kamila: Joe z bete :P.
Karina: LOL, becikowe ;-)
Saturday, January 28 2006
:D
posted @ 18:58 in [ The Kaczors ]
Dzisiaj mieliśmy
kolację :D.
Naleśniki normalnie z syropem klonowym mm.. :3. Mmm... pysiu pysiu pysiu!
Karina: Dobree..
Mama: Karina! Ale nie polałaś tego naleśnika syropem!
Karina: A.. xD
Mama: Sklonuj sobie nalesnika :D
Mama nam daje genetycznie modyfikowaną żywność xD. GM normalnie. Czy to aby etyczne ;-)?
Saturday, January 28 2006
...
posted @ 11:11 in [ ...})i({... ]
Teresa Orlowsky już tutaj dzwoniła..
Thursday, January 26 2006
Miłośnie
posted @ 22:07 in [ The Kaczors ]
Mama: A jak Michal do Ciebie mówi..?
Karina: "Kochanie", "słoneczko"..
Mama: Z katalogu..
Karina: Etam.. Słodko
Kamila: "Moja słodyczy" nie jest z katalogu :)
Mama: Twój tata nigdy do mnie nie tak nie mówił...
Karina: Noo..
Mama: _Nigdy_ do mnie tak pieszczotliwie nie mówi!
Karina: ...
Mama: A! NIE NIE! Mówi!!
Karina: Taaak?! Co?! Co mówi?
Mama: MIIIRAAAA!
_-_
Mama: A kiedyś to, a kiedyś tamto [ogólne narzekanie na tatę]! A kiedyś Twój tata trzy godziny zmywał naczynia.. Po obiedzie! A jeszcze Kamili wtedy nie było na świecie! To już po naszym weselu krócej zmywali!
Karina: Mamo a dlaczego ty w ogóle wyszłaś za tatę?
Mama: No bo jak ze sobą chodziliśmy to było super! Otwierał mi drzwi, mówił komplementy, kupował czereśnie (kiedy tylko usłyszał, że bardzo je lubię) itd.. Nie wiedziałam jaki jest na codzień!
Karina: A nie wyjechałaś z nim nigdzie żeby zobaczyć jaki jest 24 godziny na dobę?
Mama: Wyjechałam! Ale wtedy było super, chodziliśmy na spaceeery, trzymalismy się za ręękę i mówił mi jak to będzie fajnie.. A ja mu wierzyłam głupia..
Karina: A potem?
Mama: A potem się zaręczyliśmy i wzięlismy ślub.. I zaczęłam poznawać jaki jest naprawdę..
Karina: A potem?
Mama: Potem zaczęły rodzić się problemy..
______________
I skrabelkowy bonusik:
Znowu wygrałam :). Tym razem bez wybitnych wyrazów, ale i tak się cieszę, bo wygrałam z moim skrabelkowym guru ;-). Ja, taka "uboga leksykalnie" znowu wygrałam muahahahaha!
[No dobra dobra Karina, ale zwróć uwagę na to ile razy PRZEGRAŁAŚ!]
[Oj cicho! Daj się pocieszyć!]
Patrzcie :) [TU]. Wcale nie tak spektakularnie, bo tylko 10 punktami, ale i tak się cieszę. Miło wygrać z kimś z kim się nigdy nie wygrywa :).
Thursday, January 26 2006
Ogłoszenie
posted @ 00:03 in [ Ogólne ]
Było nie było.. parafialne
Mój blog, moje życie.. Moje bardzo publicznie upubliczniane życie. Życie na dodatek zmienione. Nadeszły takie dni, że piszę o czymś innym niż wycieczki rowerowe.. Jejku dla nikogo czas nie stoi w miejscu [no.. może dla Chucka Norrisa xD ;-) hihhi] więc nie jest dziwnym, że pojawiają się tu takie rzeczy jak 50. Zresztą i tak nie ma tu wszystkiego co chciałabym żeby było w moim pamiętniku.. Trudno. Jest ile jest. Swoich granic nie przekraczam. Oczywiście jestem świadoma, że dla kogoś już to co tu jest może być obrzydliwe i jakieś tam jeszcze. Cóż, samo życie. A jak komuś się nie podoba - to komentarze, nawet krytyczne, mile widziane. A jak ktoś w ogóle nie trawi, uważa to za żałosne, obraźliwo-obrzydliwe, gorszące i kurwa chuj jeszcze wie jakie to moherowy beret pod pachę i wypierdalać!
Pozdrawiam wszystkich wytrzymałych :-) cmok :* cmok cmok cmok :*
Wednesday, January 25 2006
Dobra
posted @ 11:24 in [ The Kaczors ]
Już nie będzie notki o "50" jak się wchodzi.
Bo wywnętrze się teraz że: wczoraj nad ranem (a właściwie to już dziś) uzupełniałam indeks sobie.. Z pomocą Krzysia, którego perfidnie obudziłam (przepraszaaaam :*) i Michała, który i tak nie spał :P. I normalnie zdążyłam już to źle zrobić xD. I pani dzisiaj na angielskim mi uzupełniała xD, ale tylko troszkę :P. Tak czy siak wpisała mi piąteczkę :). Czaicie? :D Piąąąteeeczkęęęęęęę :D. Kurka wodna mam tylko jedną ocenę w indeksie i to na dodatek piąteczkę łehehehehe. Piąteczka w indeksiku :-). Szkoda, że to się niedługo zmieni ;).
Płozdro ewrybady!
________
A na deser:
Kamila: Karinaaaa?
Karina: Noo?
Kamila: "Bigamia" to jest wtedy kiedy ktoś ma dwa nazwiska?
No jasne mała xD
Tuesday, January 24 2006
Eeem.. xD
posted @ 18:27 in [ ...})i({... ]
Miła to rocznica
Nom. Stuknęło nam 50 stukanie ;) ha.
Fajo :).
Pięćdziesiąteczka :).
TO się powinno nazywac "złote gody"! ;)
Jejku.. 50 razy.. Kawał życia xP. Melancholijnie się robi ;). A jak niewinnie się zaczęło.. Od chodzenia napić się wody z kibla w kinie xD przez bronienie się ręcamy i nogamy przed zdjęciem stanika (ho, a jak się przed zdjęciem majtek broniłam) aż po bronienie się przed seksem :P.
W sumie moich "bronień" można jeszcze dużo wyliczyć xD. Patrzcie - przed wszystkim się broniłam :P. LOL. Ale to nie moja wina tylko zastosowanych przez podsądnego metod perswazji, no ale dajmy temu spokój w ten radosny dzień :P. Poza tym jak już się przed wszystkim wybroniłam to nawet chętna byłam (jestem). Tak czy siak - przed czym się bronić to ja jeszcze mam ;). Poza tym wydaje mi się, że Michał tak troszeczkę stworzył powora.. xD
50 razy.. Hihihi :). Dużo :D. No, może nie jestem długonogą sekretarką (wyższą od Michała :D), ale widać Karniaczka też się (nawet) da . Nawet facet w kalesonach może ;o xD. Ale lepiej jak je zdejmie :P.
Właśnie!
Wczoraj jak szliśmy do kina moja mama SPYTAŁA SIĘ MICHAŁA CZY NOSI KALESONY!!!. No litości! Po własnej matce czegoś takiego to się nie spodziewałam! Chociaż.. Może powinnam była się spodziewać ;).. Tragedia. Moja mama spytała mojego chłopaka czy nosi kalesony xD!
A co? Martwisz się mamo żeby mu nic nie odmroziło żeby miał mnie czym stukać kolejne 50 razy? :>
(LOL, to i rękawiczki koniecznie noś Kochanie! :*)
Tuesday, January 24 2006
Straszność!
posted @ 00:29 in [ The Kaczors ]
Boshe co my z Kamilą dzisiaj przeżyłyśmy!
Siedzimy sobie w domu. Właśnie miałam wychodzić na egzamin z politologii (który btw zwaliłam ;/ ale nie w tym rzecz). I puka ktoś do drzwi. Kamila siedzi przed TV więc ja spoglądam w wizjerek. Jakiś koleś. Nie znam. Dresiwo i bejsbolówka. Nie wpuszczam. Nie gadam. Jopie się w wizjer kilka minut, Kamila nadal przed TV. Postanawiam - udajemy, że nikogo nie ma. No to nic, że muza wali głośno yc yc, światła pozapalane, telewizor włączony.. Czekam czekam.. Gapię się w wizjerek, gapię.. Jeden koleś przed drzwiami, drugi za winkielkiem.. Koleś normalnie grzebie nam w rzeczach które mamy pod drzwiami - zepsuta część od piecyka, sterta gazet i tablice korkowe; wszystko do piwnicy/śmietnika. Jeszcze się lol ubrudził, bo część od piecyka była cała w sadzy :D. Ale ja normalnie nie wytrzymałam. Zaczęłam biegać po domu jak głupia i jeszcze w glanach to mi sie tupało xD. Bo się przestraszyłam, bo to nienormalne, ze tak długo stoją. Zazwyczaj wszystkie jehowy, akwizytory, spisywacze i przekonywaczo gazowniki idą sobie, kiedy widzą, że nie mam zamiaru otworzyć. A ja nidy nie mam zamiaru otwozyć kiedy mamy/taty nie ma. Nawet gadać się boję xD. Kamila zaciągnęła mnie do kibla i zrobiłyśmy naradę, bo juz stali z kilka dobrych minut, a ja a chwilę musiałam wychodzić na egzam.. A przeciez nie wyjdę kiedy oni stoją! Z narady wyszło, że ja gadam, bom starsza. Nie chciałam i się kłóciłam :P. A tu nagle.. facet krzyczy..
Facet: Dzień dobryyy!
Ja: Yeeyyyeeyyy.. dzień dobry xD
Facet: A to co tu leży to jest część od piecyka?
Ja: Tak..
Facet: A to jest ze stali czy mosiądzu?
Ja: Nie wiem..
Facet: A mogę to se WZIĄĆ?
Ja: ?____? Tak.. [chyba mógł, bo było zepsute i tak.. więc raczej niepotrzebne]
Facet: Czyli moge to se WZIĄŚĆ?
Ja: Tak, może sobie pan WZIĄĆ.
Facet: A to jest część od piecyka?
Ja: Tak..
Facet: I mogę to sobie WZIĄŚĆ?
Ja: Tttakkk..
Facet: No bo tak wolałem spytać czy można..
Ja: ...
Facet: Ale to jest od piecyka gazowego?
Ja: Taaaak..
Facet: Takiego do ogrzewania wody?
Ja: Tak. [naprawdę zaczynałam tracic cierpliwość]
Facet: I mogę to WZIĄŚĆ?
Ja: Tak!
Facet: A tablice?
Ja: Nie!
Facet: A da mi pani siatkę?
Ja: Nie! Proszę to WZIĄĆ i sobie iść! [lol, ale odwaga przeze mnie przemówiła]
I w końcu to wzięli i sobie poszli, ale takiego stracha złapałam, że wiedziałam, że będę się bała wyjść xD. Dzwonię do dziewczyn. Kurna jedne wychodzi, drugiej nie ma.. Faka nie miałam do kogo zadzwonić :(.
Poczekałam chwilkę, ale strachui się najadłam..
Bo co kurna? Stali jakoś tak dziwnie i nie mieli zamiaru sobie iść, potem bredzili niegramatycznie 15 minut o jednym i tym samym.. I jeszcze o siatkę prosili! Pff..
Karinki nie otwieraja drzwi obcym - tak je mama nauczyła.
Bo Kamila to nie ma oporów ;/. Dobrze, że ja podeszłam - ja mam głowę na karku :) (aż się ciśnie na usta - jak to było? - jaja na karku i głowę ze stali? xD)
I tak się bałam :(
Monday, January 23 2006
No no
posted @ 14:29 in [ Karina Show ]
Cusi się średnio nauczyłam politologii xD. A jeszcze na dodatek nie zdawałam matury z WOSu to już wogóle ciemność widzę xD.
Boję się xD. Jestem głupia - mogłam się przecież nauczyc bardziej ;/.
Następnym razem się naucze lepiej :).
A teraz to chcę zaliczyć xD
Sunday, January 22 2006
LOL
posted @ 19:59 in [ The Kaczors ]
Rozmawiamy sobie z Kamilą..
Karina: Bo wiesz, że Joe ma anime.com.pl i..
Kamila: Jak to?
Karina: No jest właścicielem anime.com.pl i..
Karina: Chrzanisz!
Karina: ...
Kamila: Żartujesz sobie ze mnie!
Karina: Nie xD
Kamila: O_O
LOL, nie wiedziała :P. A przecież czasem wchodzi na acp.
LOL XD
rednaczem xD
Sunday, January 22 2006
Oraz wery speszial notka
posted @ 17:53 in [ Palantki kochana ]
Z okazji bliźniaczkowych urodzin osiemnastych, które są właśnie dokładnie dzisiaj i żadnego innego dnia życzę Wam dziewczyny żebyście ze sobą wytrzymały :P i żebym ja z Wami wytrzymała :P. Nie no joke.. Jesteście super i życzę Wam żebyście nadal były takie zajebiste, ba nawet jeszcze bardziej zajebiste! Samych szczęśliwych chwil życzę.. I żebyście nie zapomniały tych szczęśliwych, które już były, a nie wrócą :(. I żebyśmy się nigdy nie pokłóciły ani nie rozstały :( (bosh aż się smutno robi jak pomyślę..). I powodzenia w szkółce (Basia Basia!).. A dla Ani inwencji w obmyślaniu sposobów podpowiadania ;). I żebyście miały fajnych facetów. Żeby byli tacy romantyczni jak Wiedeń wczoraj :). Słodziutkie to było bez kitu *___*. Od takiego czegoś to majtki by mi same spadły.. ;-) (Basiu). I ogólnie życzę Wam duzo dużo szczęścia, szczęśliwości i spełnienia Waszych wyuzdanych fantazji ;).
Buzioki :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :* :*
♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
Ueeeeee jakie to wzruszające! Już nie jesteście dziećmi (przynajmniej teoretycznie :P). Szybko wyrobić se dowody!!
Będę płakać..
A nid e tiszu.. xD
Sunday, January 22 2006
I have lost my mind.. mind.. mind..
posted @ 16:46 in [ emo ]
Ja chyba zwariowałam.
Robię coś specjalnie, z premedytacją. I wiem, że kiedy to zrobię to mi będzie bardzo bardzo przykro i że będę żałowała, ale i tak to robię. I kiedy już to zrobię to właściwie nie jest mi bardzo bardzo przykro tylko bardzo bardzo bardzo bardzo bardzo przykro. Ale na kogo tu się wściekać jak nie na siebie? Przecież wiedziałam, że będzie mi przykro.. Ale i tak to zrobiłam.. Więc co do cholery we mnie siedzi, że to robię? Ja nie wiem.. Już kilka razy obiecywałam sobie, że nie będę, bo wiem co jest potem.. Ale ja i tak to robię! I chociaż efekty mnie ranią to jakąś taką dziką satysfakcję czuję.. Satysfakcję i ból. Hm.. Nawet nie wiem czemu.. To nielogiczne :(. Ja chyba do jakiegoś psychiatry powinnam iść.. Sama sobie zadaję ból i potem jeszcze rozdrrrrapuję rozdrrrrapuję.. I właściwie to nie wiem czemu to mnie boli, bo chyba nie powinno.. A może powinno.. Oj właściwie to nie moja sprawa zbytnio. A jednak boli MNIE.. ;/. Ehh. Wymyślam zamiast się uczyć.
Muszę przestać to w końcu robić, bo kiedyś taki efekt osiągnę, że spadnę z krzesła ;/. Właściwie to już kilka razy spadłam i nieźle się potłukłam.. Tym bardziej trzeba przestać......
______
ale emo dziś wyszło.. może czarny lay okazjonalnie?
Saturday, January 21 2006
Impreza impreza Ania chłopców namierza...
posted @ 16:23 in [ Palantki kochana ]
Ania? No bo co? JA chłopców namierzać przecież nie będę.. Poza tym - mojego chłopca było bardzo łatwo namierzyć za względu na krawat ;). Na poczatek próbowałam z tą szpetotą walczyć, ale potem.. Eh.. Niech ma. W sumie nie był aż taki okropny.. Ale mam nadzieję, że to nasze ostatnie spotkanie xD. Poza tym - w moim krótkim życiu miałam już okazję być na kilku _imprezach_ z moim chłopakiem, a tylko na tę włożył swój _imprezowy_ krawat. No ale dobra dobra. Chce to niech ma.. Już. Koniec temata-krawata xD. Kilka drinów i zapomniałam..
Nom. To lecim od początku (może zrobić śródtytuły? xD Nee nee). Impreza osiemnastkowa Ani i Basi była w domu Agaty (przyjaciółki Ali - siostry ciotecznej dziewczyn). Huhu, ale skomplikowanie brzmi.. Byłyśmy tam już wcześniej obejrzeć - mieszkanko dość małe. Teraz widzę, że było za dużo osób jak na takie małe mieszkanko.. Dobrze, że później się chyba część wykruszyła.. Ludzie - różni. Palantki, Michał i Yanek, moja siora, Thaggusie, Ariusy, Matyldy, Orcie, Tobiasz, Hentaj, Maciek i Baśka z facetem (już wiem kogo on mi przypominał z twarzy! SONIAKA Kury!!! no nieważne xD przypominał mi i tyle), znajome dziewczyn z gimnazjum z kolegami.. Może ktośtam jeszcze, ale jakoś nie potrafię wymienić :P. Muzyczka była Yankowo-matyldowa, trochę palantkowa. Wogóle to było ogólne, jak to moje kochanie nazwało, porozumienie ponad podziałami :). Znaczy Matylda tańczył z Yankiem a Hentaj rzucał krzesłem xD. Z rzeczy zniszczonych to nie pamiętam nic. Ja nic nie zniszczyłam, później tylo Matylda mi powiedział, że żyrandol, pilot, cośtam jeszcze - a ja nic nawet nie widziałam. Od czasu do czasu sobie z Yankiem niemiecki układ choreograficzny. Tak - chore to to było na pewno ;) [kalambur heeee :D]. Był twister. Wtedy zabrałam mojej słodyczy krawat i się obraziła :P. A czy ja się mylę czy przez część imprezy krawat nosił Matylda? I był konkurs wiedzy o blźniaczkach, który wygrała Anka Salich chyba xD? Bo wiedziała, że blźniaczki nie kończą 18 lat DZIŚ tylko dopiero 22.01. No anywayz z atrakcji to było jeszcze karaoke - mi się podobało. I nawet moje kochanie śpiewało. A zazwyczaj na karaoke nie śpiewa, bo mówi, że mu dziewczyna nie pozwala. To nieprawda, że mu nie pozwalam. Po prostu powiedziałam kiedyś, że nie umie śpiewać i tyle. Niczego nie zbraniałam. [Poza tym jak się tak słucha dziewczyny to niech zdejmie krawat :P]. I tak w karaoke wcale nie chodzi o to że by umieć śpiewać.. Popilnowałam trochę mojej siostry albo Basi.. Różne tam leżały z różnymi ludźmi xD. Potem jeszcze trochę poimprezowaliśmy i się udaliśmy do małego pokoiku po a bit of mmm. A nawet dwa. Z tym że drugi przy Ariusie Żywej Legendzie xD. Ale i tak spał i nawet nie zauważył :D. Potem chyba spaciu. W pokoiku z Ariusem, Yankiem, siorą, Matyldą, (czasem) Anką. A nad ranem wypad.. Boshe jak zimno było xD.
Ogólnie było ok, mimo wszechobecnego hmmm chaosu. Znowu się nie ujebałam i nie porzygałam.. Ale za to osiagnęłam cel :P.
Ale normalnie przez calą imprezę mało coś widziałam Basi xD.
A wam jak sie podobało?
A w domciu od razu do łóżeczka. Ja się jeszcze troszkę umyłam.. I miałam bardzo dziwny sen. Śniło mi się, że byłam na Wigilii z rodziną Michała. Ale ona nie była w domu tylko w jakiejś restauracji i ludzie nie siedzieli razem tylko każdy przy swoim stoliku. Ja siedziałam z Michałem, a reszta rodzina przy innych stolikach. I jacyś kuzyni Michała grali na jakichś instrumentach xD. Kurka nie pamiętam jak to sie nazywa, ale to takie drewniane rurki połączone. I jeszcze na takich jakby cymbałkach, ale wszystko z drewna xD. I normalnie podchodzi jakaś kuzynka Michała.. Miała takie hm.. Wydatne usta xD. No nieważne. Podchodzi i mówi "kiedy wesele?", mnie zmroziło, a Michał mówi "jak tym razem dotrawam do wesela". A ona pokiwała głową ze zrozumieniem i se poszła xD. A potem były prezenty. Dostałam takie bolerko modne :P zielone. I dwa czarne komplety bielizny, ale z za małymi stanikami.. A potem z tej restauracji pojechaliśmy samochodem Michała do jego domu, bo jego babcia tak chciała ?__?.
Boshe co za tragiczny sen.
Idę do dziewczyn obejrzeć prezenty :P.
Thursday, January 19 2006
XD
posted @ 23:37 in [ ...})i({... ]
Wiecie jak to jest mieć takiego mądrego chłopaka? Pewnie nie wiecie.. Bo mój chłopak jest bardzo mądry. Od początku wiedziałam, że jest mądry.. Już na Paconie znaczy.. A potem na pierwszej randce jaki był mądry! A ja się czułam taka.. głupia xD. Bo może i byłam (jestem?) głupia.. No nieważne właściwie. Sens jest taki - mam mądrego chłopaka. Heeeeeee! Mądry, inteligentny.. Faaajnie.. Tylko, że ja się głupsza czułam :(. Często.. Zawsze xD (nom, prawie zawsze..). Szczególnie, kiedy mówił "czasami jest taka głupia..". No ale dobra xD. Przypuśćmy, że "czasami jest taka głupia" było pieszczotliwe xD. W ogóle to ta notka nie miała być użalaniem sie nad sobą! Miałam tylko napisać, że mam mądrego chłopaka :-). I od tegoż chłopaka (no bo niby od którego innego xD) dostawałam ostatnio w dupę w skrabelki non stop xD. Ale w sumie tak źle mi szło więc tylko czekałam.. Czekałam na ten moment kiedy go przegonię. Sto lat czekałam! Aż w końcu nadszedł! NAREEESZCIEEE! Chcecie zobaczyć? Kliknijcie [TU]. Normalnie 382 do 220! Bo wyobraźcie sobie, ze ułożyłam słowo za 158 punktów! "Dziekani" TRZY POTÓJNE PREMIE! Młahahahahahaha![no dobra xD dwie xD] Ja wiem, że nie rozumiecie, ale to wielki sukces (i wiem, że sie więcej nie powtórzy xD). Bo ja się bardzo bardzo ucieszyłam..
Przepraszam kochanie.. Ale tak się cieszę, że MUSIAŁAM to napisać na blogu.. Bo nawet nie wiesz jaka to satysfakcja pokonac takiego Mózga jak Ty :) :*
A może się nie starał?
A może coś robił a na planszę tylko co jakiś czas zaglądał?
...
I tak się cieszę :P
Tuesday, January 17 2006
Ha!
posted @ 23:13 in [ Karina Show ]
Dostałam okres :D.
Nie będzie dzidziusia.
Szkoda.
Bo jakby była dziewczynka to by była Ika - tak jak pani od informatyki ;-) (BTW ciekawe co będę miała na koniec z infy.. :P).
Cieszę się, że ojcem mojego dziecka nie będzie ktoś kto mówi, że brakuje mi seksapilu..
Dobra dobra. Już. Poprostu musiałam to napisać. Bo dzisiaj moje kochanie powiedziało, że mi brakuje seksapilu. Miało na myśli tytuł piosenki, ale taki dwuznaczny żarcik był to.. Na szczęśćie jak strzeliłam focha to moje kochanie przeraszało gorąco :-). Moje kochanie :). Już nie ma obrażenia, ale muczos mi się przykro zrobiło, kiedy mój chłopak powiedzial, mi, że nie mam seksapilu :(. Aż się chciało powiedzieć "to co?" xD. No ale dobra, już. Po wielu zapewnieniach, że jednak (mimo wszystko xD) jestem seksi już się nie dąsam :). Musiałam się podąsać.. No bo co pozastaje głupiej dziewczynie kiedy ktoś jej powie, że nie jest seksi? Ale już. Znowu jestem seksi.
Pff. Poza tym IMO jestem seksi. Mimo wszystko ;)
No ale dobra.. Skończyłam na tym, że nie będzie małej Iki :P. Że dostałam okres. I normalnie potem była bardzo ciekawa gadu-gadu-opisowa konwersacja:
Yanek: BLOOD! BLOOD ON MY HANDS!
Karina: Blood on my PANTS ;-)
Yanek: BLOOD ON MY HANDS! MY HANDS IN YOUR PANTS!
Hihi :).
Pzdrowionka dla wszystkich.
Monday, January 16 2006
Czasem chcesz się pożalić..
posted @ 14:23 in [ Karina Show ]
Nom. Bo dziś miałam test z anglika.. Mniej więcej umiałam.. Mniej więcej xD. Oj bo jakoś mi nie było po drodze się uczyć noo ;/.
Tak czy siak:
Test miał 4 strony, z czego dwie tylko po połowie, czyli razem 3 :P. Z tego co sobie obliczyłam było 96 punktów. Z czego jednego zadania za 25 nie umiałam ;/. No bo mnie normalnie nie było wtedy co te słówka były.. Można niby zgadywać, strzelać itd, ale to były takie psychologiczne słówka.. Może kilka trafiłam,. Może z 10. Więc odpada mi z 96 punktów 15. I przypuśćmy 10 błędów na resztę policzę.. Więc (przy dobrych wiatrach) mam 25 źle czyli troszkę ponad 25% (ale zaokrąglimy). Więc mam 75%. A to jest trója ;/. Łeeeeeeeeeee! A ja mam same piątki z angla, a jak dostanę tróję to będzie źle! Jejku jejku! Proszę! Ja chcę 4. Prooooszęęęęę. Ale i tak mam przeczucie że będzie 3 ;(.
Ehh.
No takie życie. Moja wina.
Poza tym okres mi się spóźnia ;/. Już 2 dni. Mam czarne myśli. Nie mogę się położyć spokojnie, bo mnie nachodzi.. Że będę musiała iść do pracy.. Do tego wietnamskiego baru naprzeciwko. I że będzie mi się chciało rzygac od wąchania tego azjatyckiego żarcia.. Albo do kafejki internetowej.. I będzie mi się chciało rzygac od aromatu kawy.. Martwę się znowu :(. Z drugiej strony - przecież mam już 20 lat prawie :P. Ehh oO. Jejku dlaczego mi się tak znowu spóxnia okres? :(. Zawsze był wcześniej niż trzeba przecież..
Heh, a może mam anoreksję ;)?
:P lol
Sunday, January 15 2006
Ciężkie jest życie studentki oO
posted @ 23:18 in [ Karina Show ]
Uhh.
Okropne czasy.
Zaliczyłam na szczęście kolosa z prawa na 4 :D. Bałam się, że nie zaliczę ;/, ale na szczęście pani "liberalnie" oceniała.. Mam też egzamin z socjologii z głowy :) uff. Zobaczymy jak tam informatyka wypadnie.. Jutro test z angielskiego.. W następny poniedziałek egzamin z politologii.. A w weekend przed nim impreza! Matko czarno widzę ten egzamin xD. No ale dobra - jutro angielski więc nie będę się rozpisywać, tylko sobie powtórzę.. Ehh.. I nawet wolnego nie ma tylko normalnie wykłady i lektoraty są! Pff! To nie fair, że mamy tyle egzaminów PRZED sesją właściwie! Ponad połowę! (bo sesja się zaczyna 30 chyba). Brrr..
Wszyscy biedni studenci - trzymajcie się :P
Saturday, January 14 2006
Historyjka
posted @ 00:05 in [ ...})i({... ]
Pewnie wszyscy znają, bo swego czasu to było popularne, ale przeczytajcie :)
"W zeszlym tygodniu poszedłem z moją żoną do łóżka. Zaczęliśmy się pod kołdrą głaskać i dotykać. Byłem juz gorący jak cholera i myślałem, że ona również ponieważ to, co robiliśmy miało jednoznacznie podloże seksualne. W tym momencie rzekła do mnie:
- Posluchaj, nie mam teraz ochoty się kochać, chcę tylko, zebyś wziął mnie w ramiona, dobrze?
Odpowiedziałem:
- Coooooooooo?????????
W odpowiedzi uslyszalem, no jak sadzicie, co? To przeciez jasne:
- Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z emocjonalnych potrzeb kobiet!
W końcu zrezygnowałem i skapitulowałem. Nie miałem tej nocy seksu i tak zasnąłem...
Nastepnego dnia poszedłem z żoną do centrum handlowego na zakupy. Patrzylem na nią, gdy przymierzała 3 piękne, ale bardzo drogie sukienki. Ponieważ nie mogła się zdecydować, powiedziałem jej, żeby wzięła wszystkie trzy. Nie wierzyła własnym uszom i zmotywowana przez moje pełne wyrozumiałości słowa, stwierdziła, że do nowych sukienek potrzebuje przecież nowe buty, zresztą te, które na wystawie oznaczone byly ceną 600 zl. Na to rzekłem, że, oczywiscie, ma rację. Następnie przechodziliśmy obok stoiska z biżuterią. Żona podeszła do wystawy i wrociła z diamentową kolią. Gdybyście mogli ją widziec!!! Była wniebowzięta! Prawdopodobnie myślała, że nagle zwariowałem, ale to bylo jej w gruncie rzeczy obojętne. Sądzę, że zniszczylem wszelkie schematy myślenia filozoficznego na których się do tej pory opierala, gdy po raz kolejny powiedzialem "tak" i dodałem "piękna kolia"...
Teraz byla wręcz seksualnie podniecona. Ludzie!!! Jej twarz wyrażała tyle uczuć, musielibyście to widziec! W tym momencie powiedziała ze swoim najpiękniejszym uśmiechem:
- Chodź, pójdziemy do kasy zaplacić.
Trudno mi było nie wybuchnąć śmiechem, gdy jej odpowiedziałem:
- Nie, kochanie, nie mam teraz ochoty tego wszystkiego kupować...
Jej twarz zbladła jak ściana, a jeszcze bardziej, gdy dodałem:
- Mam tylko ochotę na to, zebyś mnie wzięła w ramiona.
Gdy z wscieklości i nienawiści już prawie pękala, wbiłem ostatni gwóźdź:
-Ty po prostu nie zdajesz sobie sprawy z finansowych możliwosci mężczyzn.
Sądzę, że nie będę miał seksu do roku 2013.."
Takie życie. Mężczyźni są z Marsa a kobiety z Wenus..
A skąd jest Karina?
[No właśnie. W normalnych serwisach blogowych można robić ankietę.. Jakbym wiedziała jak tu zrobić to bym zrobiła xD.]
Skąd jest Karina?
a. z Marsa
b. z Wenus
c. z nieodkrytej planety, na której Yanek sprzedaje działki
d. z dupy
Thursday, January 12 2006
Ehh :(
posted @ 22:28 in [ The Kaczors ]
Świniaczek nam zdechł :(.
A taka byla młoda.. Nawet nie miała imienia konkretnego oficjalnie ustalonego i nadanego ;(.
Dobrze, że mnie wtedy nie było w domu.
Kiedy mama przyszła z pracy to zauważyła, że jakoś tak leży.. Zabrała ją do weterynarza, ale zdechła w drodze. Powiedział, że musiała być na coś chora.. No bo tak by sobie nie wzięła i zdechła.. Może od urodzenia coś jej było? A może ze sklepu coś przyniosła? No bo u nas to się raczej nie zaraziła niczym..
Przykro trochę ale.. No trudno.. Chyba nie cierpiała długo..
Może jej lepiej w świńskim raju niż w naszym powalonym domu? :)
***
A w domu hm.. no bo przecież nie komedia.. tragikomedia xD
[mama i Kamila - wielki lament; jak zwykle..]
Karina: No już przestańcie! Gorzej niż nad papieżem..
Mama: A tobie nie smutno?
Karina: Smutno.. I Michał świnkę głaskać lubił..
Mama: To niech ją sobie weźmie :D
Dowcipna, nie ma co..
Wednesday, January 11 2006
Unhappy goes lucky..?
posted @ 17:26 in [ Karina Show ]
Hm. Jest taka opcja, że u nas na letkoracie z angielskiego każy musi zrobić prezentację :/. Bleee to tak jak spicze z liceum fe fe fe ;/. Ale! Na dodatek są gorsze jeszcze, bo trzeba to zrobić na temat z psychologii ;/ [jestem w grupie z psycholożkami]. No, ale mus to mus. Na każdych zajęciach z angla jest 1 prezentacja, czasem 2. Jedni się postarali, inni mniej.. Moja prezentacja miała być dziś. I była. Obiecałam sobie, że przez Swięta ją zrobię. Ale NIE zrobiłam xD. I tak wyszło, że zabralam się za robienie prezentacji (mniej więcej) w poniedziałek, ale tak robiłam-robiłam to ja ją wczoraj. Z przerwami bo, a to cośtam, a to srośtam, a to dupośtam :/. No i skończyło się na tym, że robiłam prezentację w środku nocy. Skonczyłam o 5:50, jeszcze sobie przeczytałam i o 6:10 poszłam spać. Pospałam sobie może do 8.. Pomantyczyłam do 9 i trzeba było wstać ;/. Poleciałam jeszcze do ksero i wydrukowałam visual aids na folii i pognałam na wydział psychologii, gdzie zwykłam mieć zajęcia z angielskiego.. Brr.. No i lekcja.. Pani mówi "dzis mamy dwie prezentacje - kto pierwszy". Szybko podniosłam rękę - "Ja, ja.. NIE CHCĘ być pierwsza" ;). I jakaś inna panenka była pierwsza :P. Potem miałam być ja, a potem mielismy dokończyc oglądanie filmu i napisac jego recenzję. Ale poprosiłam panią żeby moja prezentacja było po filmie i się zgodziła.. Miałam więc sobie czas jeszcze przeczytać :P. Właściwie to w ogóle nie byłam przygotowana. Byłam niewyspana, niezbyt rozumiałam eksperyment, który opisuję xD i nie umiałam tego mówić ;/. Byłam PRZEKONANA, że dostane coś złego.. Bo nawet przeczytać ładnie tego nie umiałam ;/. Zaczynałam się trząść kiedy czułam, że film zbliża się ku końcowi.. No i nadeszło - nie było owrotu, musiałam. No ale doooobraaaa, stanęłam, odpaliłam moje visual aids, wyjąkałam cośtam xD. Jeszcze w trakcie mi się zachrypło xD. No - tak potem to usiadłam sobie spowrotem do ławki i myślę se ofaaakaaa ;/. Będzie źle, źle, źle, źle. A dostałam 5-, bo wszystko well done tylko zakończenie nietakie. No jasne, że nietakie. Pisałam je o 5:30! Nie zrobiłam summary, a mojego conclusion równie dobrze mogłoby nie być :P. No ale dobra. Pani się chyba zlitowała.. W sumie tak sobie teraz myślę, że dla wszystkich była taka pobłażliwa jeśli chodzi o prezentacje.
Nom, wróciłam sobie do domciu podskakując radośnie i dzierżąc w dłoni swój assessment form z 5- :). Potem nawiedziła mnie moja druga połowa, która chwilkę posiedziała przy moim kompie xD. A potem poszłam spać, bo mi się należało :P. Budzę się, a tu piąta godzina ;/. I normalnie zaspałam na wykłady :/. Mam nadzieję, że nie omienie mnie nic ciekawego.. Ssss ;/. No. Przynajmniej się prawa pouczę teraz, bo jutro kolos ze wszystkiego, a ja średnio umiem. Właściwie umiem tyle, co pamiętam z zajęć, bo się nie uczyłam oO. Uhh. Pomódlcie się więc jutro w okolicach 13:45 - 14:45 hęę?
Dziękujemy za wsparcie właścicielowi dziobaka oO [mojemu synowi Michałowi D] i nocnemu hackerowi Yankowi G. Fenks gajs :*.
Monday, January 09 2006
Zaliczenie..
posted @ 23:39 in [ Karina Show ]
Nom.
Piosenkę od Yanka raczę sobie zacytoać:
"Jedyne co mam to złudzenie, że mogę mieć zaliczenie"
Całej piosenki cytować nie będę.. Ale zaznaczę, że całość (jeśli kogoś interesuje to można się nią uraczyć [TU]) jest bardzo prawdziwa. I mimo że to całe zacne "studiowanie" dotyczy mnie dopiero od kilku miesięcy to już niestety wiem.. Oj wiem xD.
I tak. Niby sesja zaczyna się 30, 31[?] a my mamy egzaminy 16 (właściwie nie mamy :D, ale o tym zaraz) i 23..
Jeśli chodzi o egzaminy to jest tak:
12.01.06 - kolos dopuszczający z prawa ;/
16.01.06 - test z anglika (lektorat) oraz egzamin z socjologii
23.01.06 - egzamin z politologii
30.01.06 - egzamin z geografii
01.02.06 - egzamin z prawa
08.02.06 - egzamin z procesów integracyjnych w Europie xD.
No no.. dużo ;/. A jeszcze na dodatek w środę mam z anglika prezentację wygłosić (!@#$%^&*). A biorę się za nią dopiero teraz xD.
Za to dzisiaj na wykładzie z socjologii pan powiedział, że ma niespodziankę dla tych, którzy przyszli dziś na wykłady (uff, jak dobrze że przyszłam :D) - próbny test. Z tym testem to jest tak, że są dwa etapy: pierwszy (zalicza na 3) i drugi (na 4). Na począt,ku myślelismy, że to jakiś kit xD. Ale koleś naprawdę mówił serio :D. I mamy z Krzysiem 4 :D. To taki był normalnie prezent dla tych co chodzą na wykłady :). A Ci, których nie było będą mieli gorzej muahahaha :P. Nom. Więc mam zaliczone na 4. Tak więc odpada mi egzamin 16.01 :D.
Dobsz. Lecę robić prezentację, przez którą się nie będę miała czasu naumieć korzeni ;/.
Jedyne co mam to złudzeeeenieee xD
Ehh xD
Sunday, January 08 2006
I need a superhero lover, super lover, super lover
posted @ 15:45 in [ Palantki kochana ]
I need a superhero lover ijjeiiijooo!
I need a superhero lover, super lover, super lover
I need a superhero lover ijjeeeeejooooooooo!
I need jak cholera.. :(. A tu co? Tylko siostra obok mnie będzie spała ;(.. A ja bym wolała.. Ehh xD. JA bym wolała męskie ramię.. Spocone... owłosione pod pachami i macające moje cycki.. To mi się marzy :).
Omama. Się troszkę ubzdryngoliłam xD.
No bo tak. Najpierw poszliśmy na "Opowieści z Narni" - w sumie fajne choć momentamni bleee. Królowa mi się podobała..
A potem. No tak. Bo tak.
Bo Madzi nie będzie na 18stce dziewczyn. Więc dzisiaj dziewczyny wzięłyśmy do pubu. Do Giuseppe. ZAJEBIŚCIE BYŁO! Ja z Madzią stawiałyśmy... I hm.. Teraz jestem taka wesolutka ;). No bo tak :P. Bo to było karaoke. Tylko palantkowe karaoke. Palantkowe karaoke i picie :). Zaśpiewałysmy "Mydełko Fa" :D. A potem ja z Madzią zaśpiewałysmy dziewczynom "Dozwolone od lat 18" z dedykacją :). Karaoke było takie profesjonalne - scena, mikrofony.. Trzeba się było upić żeby mieć odwagę tam wejśc.. No właśnie.. W sumie mało wypiłam, ale jakoś klimat był, towarzystwo było więc się dobrze bawiłam :). Potem było tańczenie. A jaka muza była! Hity normanie mojej młodyści! "Ooo that's Mallorca" albo "Bailando bailando" i inne stare hity ;D.. Omamo xD. Albo własnie "Superhero lover".. Nowsze też były! Było SUPER! Ale się wytańczyłam :D! I za każdym razem kiedy szłyśmy coś śpiewać facet zapowiadał nas jako "Drużyna seks pierścienia" :D. Muczos muczos sympatycznie było! I śmiesznie. I pod koniec był konkurs. I cholera wie jakim sposobem na ten konkurs poszłam ja xD. Bo dziewczyny mnie wypchnęły, a na dodatek ciągnęła mnie koleżanka Kamili z podstawówki, która przypadkniem tam była xD. Brały udział trzy panienki (w tym ja) a konkurencje były takie.. Najpierw koleś mówi: pierwsze zadanie - która z dziewczyn ma najfajniejsze okulary (a tylko JA miałam okulary :P :P :P). A potem druga konkurencja - która z dziewczyn ma najbardziej rozpuszczone włosy.. Wszystie miały rozpuszczone.. (ale _ja_ miałam najdłuższe, chociaż ta Ola od mojej siory takie miała rozwiane.. :P). A potem konkurecje na serio.. pokazać stanik - no problem..Potańczylam, pokazałam, potańczyłam - o ja dziwa :P. A potem pokazać stringi. A ja głupia jedna miałam tranzytowe gacie! Więc nie pokazłam xD. A potem trzecia konkurencja: pokazać gacie (mogą być zwykłe i stanik). Pokazałam stanik.. I gacie, ale gaci tylko troszkę, żeby nie było widać jakie są polarne :P. Nie wiem co mi do głowy strzeliło, bo miałam okropny stanik xD. Taki, którego nigdy do Michała nie zakładam na wypadek gdyby miał mi go zdjąć (bo jest tak brzydki xD). A tu bam - pokazłam go jakimś pijanym ludziom xD (i sama byłam ekhem podchmielona xD). Skończyło się na tym, że każa z dziewczyn biorących udział w konkursie dostała darmowe piwo :P. Dobrze, że Michała nie było, bo tak głupio kiedy Twoja dziewczyna na jakiejś scenie się obnaża.. Normalnie jacyś obcy ludzie mi gratulowali odwagi xD. LOL. Raczej promili mi powinni gratulować ;). A jacyś kolesie mnie sklepali po tyłku jak schodziłam ze sceny x/. Oo - moja mama się zbrechtała do łez prawie jak jej opowiedziałam xD. Oj tam. Ja zazwyczaj robię głupotki po alko.. Kwestia przyzwyczajenia.. Nyo. Potem jeszcze zaśpewałysmy "Whisky" i do domciu.. Mama się ze mnie uśmiała, bo byłam podpita kiedy wróciłam :P.
A teraz to mam ochotę się przytulić do kogoś nyo.. :(. A tu żadnych kandydatów :(. Tylko moja siora xD. Meee... Idę spać :(. Dobrze, że mój kandydat zadzwonił w środku nocy to się na gorąco do wszystkiego przyznałam. Bo jakby przeczytał o tym na blogu to by się mógł zdziwić (choć może jego już nic nie zdziwi? :P). Chociaż. Nie przeczytałby na blogu, bo mu neta odcieło mwuahahahahahahahahah!
Poszłam spać i notki nie wrzuciłam więc wrzucam teraz xD
Saturday, January 07 2006
Dziś:
posted @ 03:09 in [ Karina Show ]
Dziś totalnie zmarnowałam dzień.
Wstałam względnie rano (11?). Potem zwiedziłam większość łóżek w moim domu.. Trochę nudnawo by było, gdyby nie to, że byłam w miłym towarzystwie ;).
Potem poszliśmy na kebaBAAA!
.
.
.
.
.
.
.
.
A potem na "Piłę 2". Jak ktoś ma zamiar iśc to niech raczej nie czyta. Bo fajne, ale jedynka fajniejsza.. Fajne sceny jak zabijali :D. Zabójca napisał "nie otwierać drzwi tym kluczem", facet otworzył i.. BAM! Strzeliło go :D. I pozabijali się nawzajem! I normalnie jedną babkę wepchnęli w dół pełen strzykawek! A jednej panience odcięło ręce prawie takie zmyslne coś! A jeden koleś wyciął se skórę! A jednemu zmiażdżyło twarz! Ale do dupy jak się okazało, że jakis babiszon jest następcą psychopaty.. Jakoś pierwsza część była bardziej psychopatyczno psycho xD. Ale tu też było dużo krwi, mózgów, cierpienia.. Zasłużonego rzecz jasna ;).
Wogóle to źle się czuję z tym, że się nie uczę a wiem, że powinnam.
Ale mi kurna co chwila coś wyskakuje i jakoś się nie da...
I wiem, że w ten weekend też się nie pouczę :(.
Muszę jakoś znaleźć czas...
Smutno mi, bo zdałam sobie sprawę, że chyba nie zaliczę 1go semestru europeistyki......
Wednesday, January 04 2006
Dowcip
posted @ 15:01 in [ The Kaczors ]
Informatyk złowił złotą rybkę, a rybka mówi:
- Jak mnie wypuścisz, to spełnię twoje życzenie.
Informatyk wypuszcza rybkę i mówi:
- Chcę, żeby był pokój na świecie.
Na to rybka:
- Eee.. Za trudne, wymyśl coś innego.
- No, to żeby Windows się nie zawieszał.
- No to już niech będzie ten pokój...
Złowiła Karina złotą rybkę..
Chyba cos mi się robi z komputerem.. ;/ bo siakoś się wiesza..
Tuesday, January 03 2006
New Year's resolutions
posted @ 13:53 in [ Karina Show ]
"I really don't mean to offend
But I do it every day
My twisted mind gets out of hand
And I scare you all away
7 days a week 1000 words I shouldn't speak
I got a big big mouth
A big big mouth
Nothing that you say really matters anyway
I got a big big mouth
A big, big mouth
So please don't take it personally
So please don't take it personally"
Znaczy?
Muszę przestać przeklinać. To nie do pomyslenia żeby dziewczynka tak przeklinała. Dotarło to do mnie jakiś czas temu, kiedy jedna pannica taką wiązanę puściła, że hoho.. Więc: trzeba wymyślić jakiś inny sposób wyrażania siebie.. Może zacznę malować :P? Męskie akty lol :D.
"The warmth of your smile,
smile for me little one
And this will be our year,
took a long time to come"
Znaczy?
Na razie jest względnie słodko i muszę się postarać żeby tego nie zepsuć. Bo z moimi zdolnościami.. ehh. Trzeba się więc wyzbyć mojej wrodzonej zlośliwości i nabytej skłonności do fochów.. Bezpodstawnej zazdrości.. ehh.. Przerywania, kiedy ktoś opowiada, śmiania się i wyśmiewania.. Trzba się też nauczyć opowiadać.. :/
"Can we work it out? Can we be a family?
I promise I’ll be better, Mommy I’ll do anything"
Znaczy?
Muszę być lepsza w domu. Bo aktualnie na wszystkich krzyczę i jestem dla nich niedobra. Więc może lepiej zacząć tłumić w sobie złość. Ogólnie przydałoby mi się bardziej słuchać mamy, bo nie raz, nie dwa przekonałam się, że często ma rację.. Za słuchaniem mamy idzie: Zacząć się w końcu uczyć i zaliczyć sesję xD, bo jak na razie to czarno to widzę oj czarno.. ;/. Skończę jak mój chłopak ;) [tfu tfu ;)].
* ponadto:
napisałabym, że muszę schuść.. Teraz ważę (na Sylwestrze się ważyłam) 50,9 :D. Ale chyba musze jednak zgrubść.. Bo wyglądam jak smierć.. Siakaś taka bez kolorków, blada.. Nic mi się nie chce, nie mam siły.. Albo: schuść ale zdrowo.. Eeee... A niech będzie co ma być :P. Będę jaka będę :P
---
No ciekawe jak mi wyjdą moje noworoczne postanowienia.. ciekawe..
Monday, January 02 2006
Karineczkowe fochy
posted @ 23:15 in [ ...})i({... ]
"Dzień dobry
Kocham Cię
Nie chcę Cię z oczu stracić więc.."
Ja czasem tak mam, że mi się robią fochy tak bez powodu.
Albo z błahego powodu. A kiedy ten powód odpada to i tak focha strzelam nadal xD.
Albo kiedy coś nie jest tak jakbym chciała i się wściekam, bo nie idzie po mojej myśli.
Albo wściekam się z zazdrości.
Albo wściekam się, bo czegoś nie lubię i działa na mnie jak czerwona płachta na byka i wysuszająco..
Albo wściekam się za coś o czym nie wiesz i może nigdy się nie dowiesz..
Albo się wściekam na kogoś za coś, choć on wcale nie ma z tym związku..
Czasem strzelam fochy dla fochów..
Czasem dla zasady.
Czasem, bo chcę być przeproszona.
No ogólnie ja mam szeroki wachlarz fochów ;).
A czasem mam kumulację czynników i się wściekam i tyle..
A czasem się wściekam, ale pomimo że mi przechodzi i tak mam naburmuszoną minę, bo jestem wściekła na to, że się nie umiem wściekać albo na to, że mi przeszło..
Ja się nie umiem wściekać.. Chwila terapii odwścieczającej i już jestem w pionie.. A jeśli nie jestem to całą drogę do domu żałuję, że się wściekałam i przy Feminie już tęsknię..
Sunday, January 01 2006
Sylwestrowy remanent ;)
posted @ 16:05 in [ Karina Show ]
Czyli Nieporętny Sylwester Avanagrdowy
Nyo nyo. Kolejny Sylwester..
Pamiętam Sylwestra rok temu, oj pamiętam -> (między innymi) narzygałam do kwiatków tak tak xP.
I Sylwestra dwa lata temu też pamiętam -> cała noc w kiblu z takim jednym, a potem dwa lata nie odzywania się do siebie xD
I Sylwestra trzy lata temu też pamiętam -> impreza u mnie.. Fajooo było, ale zniszczeń dużo xD
Cztery lata temu była impreza u Ani K. w Markach? Nie pamiętam kiedy to było...
A wcześniejsze to nasze imprezy wewnętrzne z dziewczynami :)
Nyo. A teraz ten..
Ja mam takie posrane szczęście, że ZAWSZE w Sylwestra dostanę okres! ZAWSZE. Od trzech lat każdy Sylwester jest zakrapiany (ha, jaki kalambur, bo zakrapiany to jest zawsze, ale u mnie jest zakrapiany i alko i krwią heee!). Tym razem jednak na szczęście było inaczej - bo miałam okres przed Świętami :D. Więc tym razem poraz pierwszy od kilku lat w Sylwestra byłam spokojna :).
Więc w tego (jak już ustaliliśmy) nieokresowego Sylwestra pojechaliśmy na avangardową imprezę do dziury-na-końcu-świata-zwanej-nieporętem :P. Pojechaliśmy - ja, Michał, dziewczyny, Thagguś, Yanek. Wiadomo - impreza była w konwencji matrixowej. Więc przebieranky były :D.
Ja - Persefona :).
Michał i Yanek - bliźniacy. 
Ania i Basia - króliki.
Madzia - kobieta w czerwieni.
Thagguś - Neo :D.
Z osoób pozostałych raczej przebranych tłumów widac nie było :P. Kotek (ten od błędu programu chyba xD).. No i niektórzy tak ogólnie w tonacjach czarnych poubierani..
Zdjęcie bez bliźniaków :P:

Ja się dobrze bawiłam, ale jeśli chodzi o samą imprezę, to muszę powiedzieć, że średnia.. Nie dość, że w ch*j daleko, zimno jak cholera... Ludzi mało, raczej nikt nie przebrany.. Za to jedzenie było dobre :D. Ferrero rocher mmm ;3. Jedzenie to plusik. I miejscówa - wyczesany dom (gdyby nie tak daleko.. ;/). Jedna rzecz mi się nie podobała. Wprawdzie konkursy to dobry pomysł, ale troche raziła na tej imprezie ta "wodzirejka". Bo konkurs MUSIAŁ BYĆ i nie było bata. I tak nie pozwolili nam się do końca przygotować, bo MUSIAŁA być mowa rozpoczynająca o konkretnej godzinie.. No bez przesady. Impreza ma tak hmm.. flow smoothly, a nie jakieś przerwa przerwa, bo wybiła godzina na cośtam. Rozumiem, że 12 - godzina na szmpana, ale reszta nie powinna być tak sztywno wyznaczona, bo to zabijało resztki spontaniczności.. Nyo. Dlatego to mi trochę psuło klimacik :P. Nie wzięłam udziału z konkursach sylwestrowych :P. Ani nie szukałam nic tam, żadnych losów, staników, nie jadłam ryżu.. Ehh :P. Trochę bardziej LOL chyba było, kiedy już ludzie popili i się bardziej tak imprezowo zrobiło ;). Ale ja tam z nikim nie świrowałam ani się w nic nie wrkęcałam tylko męczyłam moją słodycz :P. Ogólnie ludzi się chyba dobrze bawili.. Troche pojedli popili, potańcztyli.. O północy poszli przez las na jakąś uliczkę i nie wiedzieli kiedy będzie dwunasta xD. Ale potem otworzyli szmpana, powycałowywali się, poskładali życzenia.. Oczywiście mądra Karinka poszła w sandałkach i było mi tak CHOLERNIE zimno, że zaraz chcialam wracać do domu, do którego moja kochana, jedyna, silna, słodka i milutka druga połowa mnie zaniosła :). Dziękujemy, kochanie, bo serio nogi by mi odpadły :P. Po północy to znowu ciąg dalszy zabawy, rozwiązanie kokursów.. Niektórzy porozrabiali ;), a niektórzy nie wiem :P. A my z Michałem sobie poszliśmy na miejscówę w łazience, gdzie były palantkowe manatki. Michał nadmuchał materac, rozłożyliśmy sobie śpiworki.. :D i tak sobie świrowaliśmy. Ale najlepsze było kiedy Basia nam wlazła pod kołderkę :D. Noralnie LOL. Nowe doznania ;). Nom. Wyspaliśmy się całkiem, jakiś wariat nam rano pod drzwiami się wydzierał, ale bylismy nieprzytomni :P. Wstaliśmy - całkiem byłam w dobrym stanie rano :). Sprzątnęliśmy manele i potelepaliśmy się do domciu :).
Ja się dobrze bawiłam. Lepiej niż rok temu. Mimo to uważam, że rok temu impreza była lepsza - więcej ludzi, lepsza zabawa, było tak.. imprezowo, a tu atmosfera była raczej sztywna.. Później się rozkręciło bardziej.. Jakiś taki czuję niedosyt po tym sylwku.. Bo zazwyczaj na Sylwka to Karinki lubią sie urżnąć, albo conajmniej dobrze napić, stracić nad sobą kontrolę, zrobić coś głupiego, a potem zrzygać się, żałować i przpraszać.. A tu ja kulturalnie kilka drinów i piwek, szmpanik i pod kołderkę.. Raczej grzecznie w tym roku :). Bo to mnie moje kochanie przypilnowało :). Bo trudno się przy nim urżnąć w trzy dupy.. Znaczy czasem łatwo, ale jakoś wczoraj mi nie wyszło, mimo że nawet chciałam.. Ale w sumie lepiej, bo wydaje mi się, że wiele rzeczy mogło się inaczej potoczyć gdybym ja była pijana. A tak - piękna i mądra Persefona ;) uratowała świat, bo była trzeźwa :).
I na dodatek cel, który sobie postawiłam osiągnęłam ;D