Kurczak wodny. Nie nauczyłam się geografii ;/. Nie przygotowałam sobie nic ;/ Ofakafakafaka ;/. Będziem improwiziwać :/.
Ale widzę to w mrocznych i gotyckich kolorach :(.
No niestety. I chyba trzeba sie liczyć z tym, że nie zaliczę [patrzcie - liczyć z tym, że nie zaliczę :-)]. Ehhh.. Mama mnie zarąbie xD. Warszawska masakra papilotami xD. Kurka kurka, módlcie się za mnie.. XD.
Brr...
Buu.. będę płakać..
Nie lubię nie umieć :(
Monday, January 30 2006
Ok*rwaa... Oook*rwaaa
posted @ 17:53 in [ Karina Show ]
Monday, January 23 2006
No no
posted @ 14:29 in [ Karina Show ]
Cusi się średnio nauczyłam politologii xD. A jeszcze na dodatek nie zdawałam matury z WOSu to już wogóle ciemność widzę xD.
Boję się xD. Jestem głupia - mogłam się przecież nauczyc bardziej ;/.
Następnym razem się naucze lepiej :).
A teraz to chcę zaliczyć xD
Tuesday, January 17 2006
Ha!
posted @ 23:13 in [ Karina Show ]
Dostałam okres :D.
Nie będzie dzidziusia.
Szkoda.
Bo jakby była dziewczynka to by była Ika - tak jak pani od informatyki ;-) (BTW ciekawe co będę miała na koniec z infy.. :P).
Cieszę się, że ojcem mojego dziecka nie będzie ktoś kto mówi, że brakuje mi seksapilu..
Dobra dobra. Już. Poprostu musiałam to napisać. Bo dzisiaj moje kochanie powiedziało, że mi brakuje seksapilu. Miało na myśli tytuł piosenki, ale taki dwuznaczny żarcik był to.. Na szczęśćie jak strzeliłam focha to moje kochanie przeraszało gorąco :-). Moje kochanie :). Już nie ma obrażenia, ale muczos mi się przykro zrobiło, kiedy mój chłopak powiedzial, mi, że nie mam seksapilu :(. Aż się chciało powiedzieć "to co?" xD. No ale dobra, już. Po wielu zapewnieniach, że jednak (mimo wszystko xD) jestem seksi już się nie dąsam :). Musiałam się podąsać.. No bo co pozastaje głupiej dziewczynie kiedy ktoś jej powie, że nie jest seksi? Ale już. Znowu jestem seksi.
Pff. Poza tym IMO jestem seksi. Mimo wszystko ;)
No ale dobra.. Skończyłam na tym, że nie będzie małej Iki :P. Że dostałam okres. I normalnie potem była bardzo ciekawa gadu-gadu-opisowa konwersacja:
Yanek: BLOOD! BLOOD ON MY HANDS!
Karina: Blood on my PANTS ;-)
Yanek: BLOOD ON MY HANDS! MY HANDS IN YOUR PANTS!
Hihi :).
Pzdrowionka dla wszystkich.
Monday, January 16 2006
Czasem chcesz się pożalić..
posted @ 14:23 in [ Karina Show ]
Nom. Bo dziś miałam test z anglika.. Mniej więcej umiałam.. Mniej więcej xD. Oj bo jakoś mi nie było po drodze się uczyć noo ;/.
Tak czy siak:
Test miał 4 strony, z czego dwie tylko po połowie, czyli razem 3 :P. Z tego co sobie obliczyłam było 96 punktów. Z czego jednego zadania za 25 nie umiałam ;/. No bo mnie normalnie nie było wtedy co te słówka były.. Można niby zgadywać, strzelać itd, ale to były takie psychologiczne słówka.. Może kilka trafiłam,. Może z 10. Więc odpada mi z 96 punktów 15. I przypuśćmy 10 błędów na resztę policzę.. Więc (przy dobrych wiatrach) mam 25 źle czyli troszkę ponad 25% (ale zaokrąglimy). Więc mam 75%. A to jest trója ;/. Łeeeeeeeeeee! A ja mam same piątki z angla, a jak dostanę tróję to będzie źle! Jejku jejku! Proszę! Ja chcę 4. Prooooszęęęęę. Ale i tak mam przeczucie że będzie 3 ;(.
Ehh.
No takie życie. Moja wina.
Poza tym okres mi się spóźnia ;/. Już 2 dni. Mam czarne myśli. Nie mogę się położyć spokojnie, bo mnie nachodzi.. Że będę musiała iść do pracy.. Do tego wietnamskiego baru naprzeciwko. I że będzie mi się chciało rzygac od wąchania tego azjatyckiego żarcia.. Albo do kafejki internetowej.. I będzie mi się chciało rzygac od aromatu kawy.. Martwę się znowu :(. Z drugiej strony - przecież mam już 20 lat prawie :P. Ehh oO. Jejku dlaczego mi się tak znowu spóxnia okres? :(. Zawsze był wcześniej niż trzeba przecież..
Heh, a może mam anoreksję ;)?
:P lol
Sunday, January 15 2006
Ciężkie jest życie studentki oO
posted @ 23:18 in [ Karina Show ]
Uhh.
Okropne czasy.
Zaliczyłam na szczęście kolosa z prawa na 4 :D. Bałam się, że nie zaliczę ;/, ale na szczęście pani "liberalnie" oceniała.. Mam też egzamin z socjologii z głowy :) uff. Zobaczymy jak tam informatyka wypadnie.. Jutro test z angielskiego.. W następny poniedziałek egzamin z politologii.. A w weekend przed nim impreza! Matko czarno widzę ten egzamin xD. No ale dobra - jutro angielski więc nie będę się rozpisywać, tylko sobie powtórzę.. Ehh.. I nawet wolnego nie ma tylko normalnie wykłady i lektoraty są! Pff! To nie fair, że mamy tyle egzaminów PRZED sesją właściwie! Ponad połowę! (bo sesja się zaczyna 30 chyba). Brrr..
Wszyscy biedni studenci - trzymajcie się :P
Wednesday, January 11 2006
Unhappy goes lucky..?
posted @ 17:26 in [ Karina Show ]
Hm. Jest taka opcja, że u nas na letkoracie z angielskiego każy musi zrobić prezentację :/. Bleee to tak jak spicze z liceum fe fe fe ;/. Ale! Na dodatek są gorsze jeszcze, bo trzeba to zrobić na temat z psychologii ;/ [jestem w grupie z psycholożkami]. No, ale mus to mus. Na każdych zajęciach z angla jest 1 prezentacja, czasem 2. Jedni się postarali, inni mniej.. Moja prezentacja miała być dziś. I była. Obiecałam sobie, że przez Swięta ją zrobię. Ale NIE zrobiłam xD. I tak wyszło, że zabralam się za robienie prezentacji (mniej więcej) w poniedziałek, ale tak robiłam-robiłam to ja ją wczoraj. Z przerwami bo, a to cośtam, a to srośtam, a to dupośtam :/. No i skończyło się na tym, że robiłam prezentację w środku nocy. Skonczyłam o 5:50, jeszcze sobie przeczytałam i o 6:10 poszłam spać. Pospałam sobie może do 8.. Pomantyczyłam do 9 i trzeba było wstać ;/. Poleciałam jeszcze do ksero i wydrukowałam visual aids na folii i pognałam na wydział psychologii, gdzie zwykłam mieć zajęcia z angielskiego.. Brr.. No i lekcja.. Pani mówi "dzis mamy dwie prezentacje - kto pierwszy". Szybko podniosłam rękę - "Ja, ja.. NIE CHCĘ być pierwsza" ;). I jakaś inna panenka była pierwsza :P. Potem miałam być ja, a potem mielismy dokończyc oglądanie filmu i napisac jego recenzję. Ale poprosiłam panią żeby moja prezentacja było po filmie i się zgodziła.. Miałam więc sobie czas jeszcze przeczytać :P. Właściwie to w ogóle nie byłam przygotowana. Byłam niewyspana, niezbyt rozumiałam eksperyment, który opisuję xD i nie umiałam tego mówić ;/. Byłam PRZEKONANA, że dostane coś złego.. Bo nawet przeczytać ładnie tego nie umiałam ;/. Zaczynałam się trząść kiedy czułam, że film zbliża się ku końcowi.. No i nadeszło - nie było owrotu, musiałam. No ale doooobraaaa, stanęłam, odpaliłam moje visual aids, wyjąkałam cośtam xD. Jeszcze w trakcie mi się zachrypło xD. No - tak potem to usiadłam sobie spowrotem do ławki i myślę se ofaaakaaa ;/. Będzie źle, źle, źle, źle. A dostałam 5-, bo wszystko well done tylko zakończenie nietakie. No jasne, że nietakie. Pisałam je o 5:30! Nie zrobiłam summary, a mojego conclusion równie dobrze mogłoby nie być :P. No ale dobra. Pani się chyba zlitowała.. W sumie tak sobie teraz myślę, że dla wszystkich była taka pobłażliwa jeśli chodzi o prezentacje.
Nom, wróciłam sobie do domciu podskakując radośnie i dzierżąc w dłoni swój assessment form z 5- :). Potem nawiedziła mnie moja druga połowa, która chwilkę posiedziała przy moim kompie xD. A potem poszłam spać, bo mi się należało :P. Budzę się, a tu piąta godzina ;/. I normalnie zaspałam na wykłady :/. Mam nadzieję, że nie omienie mnie nic ciekawego.. Ssss ;/. No. Przynajmniej się prawa pouczę teraz, bo jutro kolos ze wszystkiego, a ja średnio umiem. Właściwie umiem tyle, co pamiętam z zajęć, bo się nie uczyłam oO. Uhh. Pomódlcie się więc jutro w okolicach 13:45 - 14:45 hęę?
Dziękujemy za wsparcie właścicielowi dziobaka oO [mojemu synowi Michałowi D] i nocnemu hackerowi Yankowi G. Fenks gajs :*.
Monday, January 09 2006
Zaliczenie..
posted @ 23:39 in [ Karina Show ]
Nom.
Piosenkę od Yanka raczę sobie zacytoać:
"Jedyne co mam to złudzenie, że mogę mieć zaliczenie"
Całej piosenki cytować nie będę.. Ale zaznaczę, że całość (jeśli kogoś interesuje to można się nią uraczyć [TU]) jest bardzo prawdziwa. I mimo że to całe zacne "studiowanie" dotyczy mnie dopiero od kilku miesięcy to już niestety wiem.. Oj wiem xD.
I tak. Niby sesja zaczyna się 30, 31[?] a my mamy egzaminy 16 (właściwie nie mamy :D, ale o tym zaraz) i 23..
Jeśli chodzi o egzaminy to jest tak:
12.01.06 - kolos dopuszczający z prawa ;/
16.01.06 - test z anglika (lektorat) oraz egzamin z socjologii
23.01.06 - egzamin z politologii
30.01.06 - egzamin z geografii
01.02.06 - egzamin z prawa
08.02.06 - egzamin z procesów integracyjnych w Europie xD.
No no.. dużo ;/. A jeszcze na dodatek w środę mam z anglika prezentację wygłosić (!@#$%^&*). A biorę się za nią dopiero teraz xD.
Za to dzisiaj na wykładzie z socjologii pan powiedział, że ma niespodziankę dla tych, którzy przyszli dziś na wykłady (uff, jak dobrze że przyszłam :D) - próbny test. Z tym testem to jest tak, że są dwa etapy: pierwszy (zalicza na 3) i drugi (na 4). Na począt,ku myślelismy, że to jakiś kit xD. Ale koleś naprawdę mówił serio :D. I mamy z Krzysiem 4 :D. To taki był normalnie prezent dla tych co chodzą na wykłady :). A Ci, których nie było będą mieli gorzej muahahaha :P. Nom. Więc mam zaliczone na 4. Tak więc odpada mi egzamin 16.01 :D.
Dobsz. Lecę robić prezentację, przez którą się nie będę miała czasu naumieć korzeni ;/.
Jedyne co mam to złudzeeeenieee xD
Ehh xD
Saturday, January 07 2006
Dziś:
posted @ 03:09 in [ Karina Show ]
Dziś totalnie zmarnowałam dzień.
Wstałam względnie rano (11?). Potem zwiedziłam większość łóżek w moim domu.. Trochę nudnawo by było, gdyby nie to, że byłam w miłym towarzystwie ;).
Potem poszliśmy na kebaBAAA!
.
.
.
.
.
.
.
.
A potem na "Piłę 2". Jak ktoś ma zamiar iśc to niech raczej nie czyta. Bo fajne, ale jedynka fajniejsza.. Fajne sceny jak zabijali :D. Zabójca napisał "nie otwierać drzwi tym kluczem", facet otworzył i.. BAM! Strzeliło go :D. I pozabijali się nawzajem! I normalnie jedną babkę wepchnęli w dół pełen strzykawek! A jednej panience odcięło ręce prawie takie zmyslne coś! A jeden koleś wyciął se skórę! A jednemu zmiażdżyło twarz! Ale do dupy jak się okazało, że jakis babiszon jest następcą psychopaty.. Jakoś pierwsza część była bardziej psychopatyczno psycho xD. Ale tu też było dużo krwi, mózgów, cierpienia.. Zasłużonego rzecz jasna ;).
Wogóle to źle się czuję z tym, że się nie uczę a wiem, że powinnam.
Ale mi kurna co chwila coś wyskakuje i jakoś się nie da...
I wiem, że w ten weekend też się nie pouczę :(.
Muszę jakoś znaleźć czas...
Smutno mi, bo zdałam sobie sprawę, że chyba nie zaliczę 1go semestru europeistyki......
Tuesday, January 03 2006
New Year's resolutions
posted @ 13:53 in [ Karina Show ]
"I really don't mean to offend
But I do it every day
My twisted mind gets out of hand
And I scare you all away
7 days a week 1000 words I shouldn't speak
I got a big big mouth
A big big mouth
Nothing that you say really matters anyway
I got a big big mouth
A big, big mouth
So please don't take it personally
So please don't take it personally"
Znaczy?
Muszę przestać przeklinać. To nie do pomyslenia żeby dziewczynka tak przeklinała. Dotarło to do mnie jakiś czas temu, kiedy jedna pannica taką wiązanę puściła, że hoho.. Więc: trzeba wymyślić jakiś inny sposób wyrażania siebie.. Może zacznę malować :P? Męskie akty lol :D.
"The warmth of your smile,
smile for me little one
And this will be our year,
took a long time to come"
Znaczy?
Na razie jest względnie słodko i muszę się postarać żeby tego nie zepsuć. Bo z moimi zdolnościami.. ehh. Trzeba się więc wyzbyć mojej wrodzonej zlośliwości i nabytej skłonności do fochów.. Bezpodstawnej zazdrości.. ehh.. Przerywania, kiedy ktoś opowiada, śmiania się i wyśmiewania.. Trzba się też nauczyć opowiadać.. :/
"Can we work it out? Can we be a family?
I promise I’ll be better, Mommy I’ll do anything"
Znaczy?
Muszę być lepsza w domu. Bo aktualnie na wszystkich krzyczę i jestem dla nich niedobra. Więc może lepiej zacząć tłumić w sobie złość. Ogólnie przydałoby mi się bardziej słuchać mamy, bo nie raz, nie dwa przekonałam się, że często ma rację.. Za słuchaniem mamy idzie: Zacząć się w końcu uczyć i zaliczyć sesję xD, bo jak na razie to czarno to widzę oj czarno.. ;/. Skończę jak mój chłopak ;) [tfu tfu ;)].
* ponadto:
napisałabym, że muszę schuść.. Teraz ważę (na Sylwestrze się ważyłam) 50,9 :D. Ale chyba musze jednak zgrubść.. Bo wyglądam jak smierć.. Siakaś taka bez kolorków, blada.. Nic mi się nie chce, nie mam siły.. Albo: schuść ale zdrowo.. Eeee... A niech będzie co ma być :P. Będę jaka będę :P
---
No ciekawe jak mi wyjdą moje noworoczne postanowienia.. ciekawe..
Sunday, January 01 2006
Sylwestrowy remanent ;)
posted @ 16:05 in [ Karina Show ]
Czyli Nieporętny Sylwester Avanagrdowy
Nyo nyo. Kolejny Sylwester..
Pamiętam Sylwestra rok temu, oj pamiętam -> (między innymi) narzygałam do kwiatków tak tak xP.
I Sylwestra dwa lata temu też pamiętam -> cała noc w kiblu z takim jednym, a potem dwa lata nie odzywania się do siebie xD
I Sylwestra trzy lata temu też pamiętam -> impreza u mnie.. Fajooo było, ale zniszczeń dużo xD
Cztery lata temu była impreza u Ani K. w Markach? Nie pamiętam kiedy to było...
A wcześniejsze to nasze imprezy wewnętrzne z dziewczynami :)
Nyo. A teraz ten..
Ja mam takie posrane szczęście, że ZAWSZE w Sylwestra dostanę okres! ZAWSZE. Od trzech lat każdy Sylwester jest zakrapiany (ha, jaki kalambur, bo zakrapiany to jest zawsze, ale u mnie jest zakrapiany i alko i krwią heee!). Tym razem jednak na szczęście było inaczej - bo miałam okres przed Świętami :D. Więc tym razem poraz pierwszy od kilku lat w Sylwestra byłam spokojna :).
Więc w tego (jak już ustaliliśmy) nieokresowego Sylwestra pojechaliśmy na avangardową imprezę do dziury-na-końcu-świata-zwanej-nieporętem :P. Pojechaliśmy - ja, Michał, dziewczyny, Thagguś, Yanek. Wiadomo - impreza była w konwencji matrixowej. Więc przebieranky były :D.
Ja - Persefona :).
Michał i Yanek - bliźniacy. 
Ania i Basia - króliki.
Madzia - kobieta w czerwieni.
Thagguś - Neo :D.
Z osoób pozostałych raczej przebranych tłumów widac nie było :P. Kotek (ten od błędu programu chyba xD).. No i niektórzy tak ogólnie w tonacjach czarnych poubierani..
Zdjęcie bez bliźniaków :P:

Ja się dobrze bawiłam, ale jeśli chodzi o samą imprezę, to muszę powiedzieć, że średnia.. Nie dość, że w ch*j daleko, zimno jak cholera... Ludzi mało, raczej nikt nie przebrany.. Za to jedzenie było dobre :D. Ferrero rocher mmm ;3. Jedzenie to plusik. I miejscówa - wyczesany dom (gdyby nie tak daleko.. ;/). Jedna rzecz mi się nie podobała. Wprawdzie konkursy to dobry pomysł, ale troche raziła na tej imprezie ta "wodzirejka". Bo konkurs MUSIAŁ BYĆ i nie było bata. I tak nie pozwolili nam się do końca przygotować, bo MUSIAŁA być mowa rozpoczynająca o konkretnej godzinie.. No bez przesady. Impreza ma tak hmm.. flow smoothly, a nie jakieś przerwa przerwa, bo wybiła godzina na cośtam. Rozumiem, że 12 - godzina na szmpana, ale reszta nie powinna być tak sztywno wyznaczona, bo to zabijało resztki spontaniczności.. Nyo. Dlatego to mi trochę psuło klimacik :P. Nie wzięłam udziału z konkursach sylwestrowych :P. Ani nie szukałam nic tam, żadnych losów, staników, nie jadłam ryżu.. Ehh :P. Trochę bardziej LOL chyba było, kiedy już ludzie popili i się bardziej tak imprezowo zrobiło ;). Ale ja tam z nikim nie świrowałam ani się w nic nie wrkęcałam tylko męczyłam moją słodycz :P. Ogólnie ludzi się chyba dobrze bawili.. Troche pojedli popili, potańcztyli.. O północy poszli przez las na jakąś uliczkę i nie wiedzieli kiedy będzie dwunasta xD. Ale potem otworzyli szmpana, powycałowywali się, poskładali życzenia.. Oczywiście mądra Karinka poszła w sandałkach i było mi tak CHOLERNIE zimno, że zaraz chcialam wracać do domu, do którego moja kochana, jedyna, silna, słodka i milutka druga połowa mnie zaniosła :). Dziękujemy, kochanie, bo serio nogi by mi odpadły :P. Po północy to znowu ciąg dalszy zabawy, rozwiązanie kokursów.. Niektórzy porozrabiali ;), a niektórzy nie wiem :P. A my z Michałem sobie poszliśmy na miejscówę w łazience, gdzie były palantkowe manatki. Michał nadmuchał materac, rozłożyliśmy sobie śpiworki.. :D i tak sobie świrowaliśmy. Ale najlepsze było kiedy Basia nam wlazła pod kołderkę :D. Noralnie LOL. Nowe doznania ;). Nom. Wyspaliśmy się całkiem, jakiś wariat nam rano pod drzwiami się wydzierał, ale bylismy nieprzytomni :P. Wstaliśmy - całkiem byłam w dobrym stanie rano :). Sprzątnęliśmy manele i potelepaliśmy się do domciu :).
Ja się dobrze bawiłam. Lepiej niż rok temu. Mimo to uważam, że rok temu impreza była lepsza - więcej ludzi, lepsza zabawa, było tak.. imprezowo, a tu atmosfera była raczej sztywna.. Później się rozkręciło bardziej.. Jakiś taki czuję niedosyt po tym sylwku.. Bo zazwyczaj na Sylwka to Karinki lubią sie urżnąć, albo conajmniej dobrze napić, stracić nad sobą kontrolę, zrobić coś głupiego, a potem zrzygać się, żałować i przpraszać.. A tu ja kulturalnie kilka drinów i piwek, szmpanik i pod kołderkę.. Raczej grzecznie w tym roku :). Bo to mnie moje kochanie przypilnowało :). Bo trudno się przy nim urżnąć w trzy dupy.. Znaczy czasem łatwo, ale jakoś wczoraj mi nie wyszło, mimo że nawet chciałam.. Ale w sumie lepiej, bo wydaje mi się, że wiele rzeczy mogło się inaczej potoczyć gdybym ja była pijana. A tak - piękna i mądra Persefona ;) uratowała świat, bo była trzeźwa :).
I na dodatek cel, który sobie postawiłam osiągnęłam ;D
