Wednesday, December 28 2005
Obława, obława..
posted @ 02:13 in [ ...})i({... ]
Skulona w Michała ciemnym łóżku smaczniem sobie spała
I spały me piersiątka dwa, zupełnie ślepe jeszcze [?]
Wtem stary zamek u drzwi, co życie dobrze znał
Łeb podniósł, zgrzytnął groźnie aż mną szarpnęły dreszcze
Poczułem nagle wokół siebie nienawistną woń
Woń, która tłumi wszelki spokój, zrywa wszystkie sny
Z daleka ktoś gdzieś krzyknął nagle krótki rozkaz: goń!
I z czterech stron wypadła na nas jedna gończa mama! [xD]
Obława, obława na młode Karinki obława
Te dzikie, zapalczywe, w gęstym lesie wychowane [no..]
Krąg w śniegu wydeptany, w tym kręgu plama krwawa
Ciało moje kłami urojonych [!] psów szarpane!
(...)
Wyrwałam się z obławy tej, schowałam w obcy las [LOL]
Lecz ile szczęścia miałam w tym to każdy chyba przyzna
Siedziałam w autobusie jak nieżywa długi długi czas [:P]
Po tym zajściu zaś na umyśle mi została krwawa blizna [XD]
Lecz nie skończyła się obława i nie śpią gończe mamy
I giną ciągle Karinki młode na całym wielkim świecie
Nie dajcie z siebie zedrzeć skór, brońcie się i wy!
O, Karinki brońcie się nim wszystkie wyginiecie!
Obława, obława na młode Karinki obława
Te dzikie, zapalczywe, w gęstym lesie wychowane..
***
Nom a tak serio to nie zdążyliśmy się ewakuować z domu Michała przed powrotem jego mamy z pracy :P i musiałam spotkać panią De. Wiem, że przesadzam, bo nie było wcale aż tak okropnie :). Ale musiałam tu zamieścić karineczkową "Obławę" :D. Jest taka.. moja :D.
Znów spać nie mogę ;/
Tuesday, December 20 2005
"Taniec wampirów"
posted @ 00:22 in [ ...})i({... ]
Normalnie, ale kwasior by był. Ale na szczęście nie było :D.
Bo tak - Michał miał przyjść do mnie o 16:15.. Byłam raczej ubrana, uczesana, umalowana itd. Ale moja mama zmuszła mnie do zjedzenia zupki. A do jedzenia zupek zdejmuje się marynarki i białe bluzki. Więc zdjęłam i już niech ma - zaczęłam jeść zupkę. A tu bam - dzwonek. Myślę se.. nie.. xD. Szybko włożyłam bluzkę :P. Przyszedł Michał. A moja mama mnie przy nim zmuszła do jedzenia zupki xD. Bosh, ale obciach xD. Może ze trzy łyżki zjadłam :P, a potem i tak Michał mi wypominał, że daje buzi kiełbasie xD (bo w zupce była kiełbasa xD). Etam. Lepiej dawać buzi kiełbasie niż czosnkowi :P (oj.. Pamiętam taką jedna randkę.. wystawa mózgowa w PKiN - czosnku się nażarł przed randką ze mną LOL).
Michał przyniósł kwiatki. Na moje szczęście, bo się założyłam z mamą czy przyniesie :P. :D
Nom. Więc się pomęczyłam trochę z zupką, poszłam do kibelka się wypięknić jeszcze na chwilę i tak zeszło.. I się zrobiła nie wiem nawet która godzina, ale późna.. Mieliśmy jechac tramwajem.. Dwa nam uciekły xD. No to może autobusem. Bam. Nie ten. No to może taksówką. Idziemy. Zajęta xD. A tu patrzymy - wieje nam tramwaj xD. Więc autobusem, bo znowu przyjechał - bam. Nie zatrzymuje sie tam. Ale nastepny jechał na zczęście. A tu bam. Kiedy już wsiedliśmy okazało się, że jedzie tramwaj i to na dodatek szybciej niż nasz autobus xD. No ale dotarlismy w końcu do centralnego i pobieglismy podziemiami na górę i do Romy. I koniec końców zdążylismy :).
Zdążyliśmy i było muczos zajeb*ste przedstawienie! No mama! Śpiewali faajnie.. Ale najfajniejsze to chyba mieli stroje.. No i chodzili aktorzy po widowni cąłkiem blisko nas :D łehehehe :D. Wogóle historia fajna. Homo wątek wydziobany :D. Aż nie wiem jak opisywać.. :). Profeosrek był mocny :). Pioseeenki coool. uhh..
Muczos grande zajebioza :D
Wednesday, December 14 2005
A.D.I.D.A.S.
posted @ 21:26 in [ ...})i({... ]
Hihihi
Chodzę do szkoły, różne stopnie zbieram,
szóstki i piątki, i jedynki nieraz,
uczę się pilnie od niedzieli do soboty,
lecz ciągle po głowie mi chodzi taki motyw:
że jeszcze tylko
czwartek, piątek i..
Ponadto dowcip :)
- To stół, przy którym będzie pani pracować.
- Dobrze.
- To telefon, który będzie pani odbierać i mnie łączyć.
- Dobrze.
- To fax, z którego będzie pani odbierać wiadomości do mnie .
- Dobrze.
- To ekspres do kawy, którym będzie pani mi ją parzyć .
- Dobrze.
- Ja przepraszam, czy zna pani jakieś inne słowa oprócz słowa "dobrze"?
- Sex, mineta.
- Dobrze
Monday, December 12 2005
A wczoraj..
posted @ 18:39 in [ ...})i({... ]
.. miałam jakiś taki słodki dzień :). Nyo cały dzień mi było słodko :D.
I byliśmy na fajnym filmie.
I jeszcze ten Tymbark: jak piękny sen :)
Thursday, December 08 2005
koncert happysad
posted @ 00:31 in [ ...})i({... ]
happysad zamiast wykładów. Jeej! ;D
Tymbark pokoncertowy mówi: ja cię już gdzieś widziałem.. LOL :D
Muczos fajnie było, pare twarzy znajomych w tłumie..
Super grali o ojejku aż nie wiem jak opisać :P. Nawet zostałam wzięta na ramiona tak podwójnie - przez mą słodycz i przez jego (jej? xD) kolegę Adama.. No jasne, za dużo mnie jak na jednego ;)
Nie mam czasu naskrobać nic teraz, powinnam się uczyć :P bo jutro kolos, więc leżę i kwiczę :/
No ale dobra..
Kolos beee
"..małe i duże problemy, przeżyjemy, to nic.." :)
dam radę :D
olewka :P nie?
"kiedy nic się nie klei a czasu coraz mniej, co mówię na to ja? olewka!" :P
oboshe jakie błyskotliwe cytaty xD
I mimo że był tłum skaczących słoni, w którym przez chwilę staliśmy/skakalismy? to było romantycznie.. Poźniej sobie tak poszliśmy na boczek pod ścianę :).
I wogóle ja nie wiem o co tu chodzi? Bo mój boski chłopak Michał De ma jakieś głupawe przekonanie, że ja jestem uczulona na wszystko co romantyczne! Przecież to nieprawda! To, że na początku kiepsko znosiłam jego tworzenie romantycznej atmosfery, bo chciał mnie niecnie pocałować jeszcze nie znaczy, że jestem uczulona na "romana"! Nieprawda! Bardzo lubię. To w sumie zależy od humoru, dnia cyklu ;) itd, ale no bez przesady. Przecież to nie znaczy, ze mamy pić piwo i robić zawody kto głośniej beknie, albo porównywać włosy na brzuchu! Przecież ze mną da się też "na romana"..