Wednesday, November 30 2005


To się dopiero nazywa ciężka noc!
posted @ 12:55 in [ The Kaczors ]

Poszłam się myc dopiero o drugiej.. Wcześniej robiłam siorze historię..

Za dziesięć trzecia nad ranem (prawie godzina szatana.. xD):

Karina: Kamila.. Kamila..
Kamila: Chrrrr.. ZzzZzz
Karina: Kamila.. Na którą jutro idziesz?
Kamila: Siedem.
Karina: Nie nie. Nie ile masz lekcji tylko na którą idziesz! No?
Kamila: Siedem.
Karina: Kurde xD. noo.. Na którą idziesz, no!?
Kamila: Siedem.
Karina: Gha. A ile masz lekcji?
Kamila: Na dziewiątą.
Karina: Mhu mhu xD. A na którą idziesz?
Kamila: Siedem.
Karina: NA KTÓRĄ IDZIESZ?!
Kamila: Spierd*laj

I nie pogadasz xD.

Bałam się w nocy. Bałam się o trzeciej xD. Tylko czekałam na 1-2-3-4-5-6. Na dodatek zapomniałam wsadzić karteczek z imionami pod poduszkę :/. Cholera, rok będę czekać z imieniem męża.. Chociaż - jeszcze są wróżby palantkowe :D.

A jaki miałam głupawy sen!

Śniło mi się, że Teodor (nauczyciel infy z liceum xD) przepytywał mnie ze znajomości gadu gadu xD. Całkiem nieźle mi w sumie poszło. A on potem mówi, że dostałam pałę i dwóję! I zaczęłam się kłócić z nim, a on tym swoim drwiącym głosikiem coś zaczął gadać.. Jak w liceum :). Aż się wkurzyłam przez sen xD. Potem spytał czy mi na studiach niemiło i czy chcę wrócić do liceum do Zoia (Jak to do Zoia? - przecież ja z Zoiem nie chodziłam do liceum wcale o.O). Ja powiedziałam, że chcę, bo on jest przystojny :P. A potem patrzę na spodnie pana Teodora, a on ma namiocik xD.
A potem to usłyszałam tylko "I may be smaaall, I may be sweeet..", co [niestety ;), a może stety? :P] oznaczało koniec snu, bo to był budzik mojej siory.

Hardcore, ne?



Tuesday, November 29 2005


:D
posted @ 02:38 in [ Karina Show ]

Postudiowałam trochę więc wiem

- że w CE psują się w auli elektroniczne devices
- że politologia to bardzo tricky business
- że management państwem to skomplikowana sprawa
- że faszyzm był bardzo challenging
- że the king in the parliament, a the king in the parliament oraz the king in the parliament

Ależ mamy światłych wykładowców. Aż miło się słucha :).

A najbardziej światły z wykładowców uświadomił nam, że "ZSRR było jak Imperium Zła.. wiecie, z >>Władcy pierścieni<<.." sesese :D



Monday, November 28 2005


Przypomnijcie mi żebym więcej nie opowiadała dowcipów xD
posted @ 12:30 in [ The Kaczors ]

W mojej siostrze też obudzily się demony po prostu xP
Look:

Karina: Kamila. Opowiem Ci dowcip.
Kamila: Ok :D
Karina: Jaka jest najczęściej spotykana wada postawy u mężczyzn?
Kamila: Mmmm.. wzwód?
Karina: Whaa? O.o Khe khe.. Nie nie.. wzwód to NIE jest wada..
Kamila: Hm.. To nie wiem.. Zwis?

Prawidłowo:
- Jaka jest najczęsciej spotykana wada u postawy u mężczyzn?
- Dupa na boku.


LOL, nee? Nie wiem co mojej siorze strzeliło do głowy! Wzwód to nie jest wada! Wręcz przeciwnie powiedziałabym ;)



Saturday, November 26 2005


lol xD
posted @ 16:24 in [ The Kaczors ]

Jest taka umowa u mnie w domu, że moja siora daje mi kasę, a ja jej kupuję alkohol (od czasu do czasu), bo ona nie ma 18stki. Oczywiście nie ma nic za darmo więc biorę "prowizję" :P. No ale, że ostatnio moja siora poszła za mnie kupić test ciążowy, kiedy ja wymiękłam, dziś kiedy mnie poprosiła żebym jej kupiła alkohol nie mogłam naliczyć sobie prowizji.. Idziemy dziś po południu do monopolowego. Kamila daje mi kasę i instrukcje co mam kupić..

Kamila: Masz tu 10 zeta i oddaj mi całą resztę.
Karina: No tak, ale co mam kupić?
Kamila: Ćwiartkę tego, noo.. tego.. yy.. ćwiartkę tego no.. jak to się nazwyało... a! ćwiartkę studenta!
Karina: Wha? o.O

(chodziło o absolwenta xD)



Rano. Przychodzi do nas J.lo w takim dłuugim szaliku.

Kamila: Ja chcę TAKI szalik właśnie mamo!
Mama: [ocenia minimalny czas potrzebny do zrobienia takiego szalika na drtach] Trzy lata!
Kamila: Cooo? Czemu tak długo?
Mama: Bo nie mam czasu! Justynka, a Tobie kto robił?
J.lo: Babcia, ale moja babcia to szybko robi..
Mama: No właśnie. Zrobię kiedy będę babcią.
Kamila: Karina-a-a..

xD



Saturday, November 26 2005


.
posted @ 00:02 in [ ...})i({... ]

J'ai compris tous les mots
J'ai bien compris, merci..



Thursday, November 24 2005


Ooookreeees
posted @ 22:16 in [ Karina Show ]

Mam okreees, mam okreees,
znalazłam go na plaży,
krrrwista kropeeelka,
kropelka złotych marzeń..

:P

Sesese. Dostałam wczoraj wieczorem okres :D. Wiedziaaałam, że panikuję, bo dopiero 1 dzień się spóźniał xD.
Tak czy siak muszę rozczarować wszystkich i innych krewnych kognacyjnych i agnacyjnych (omadafaka korzenie prawa xD).
Dziękuję też wszystkim, którzy mnie wspierali.
A tych, którzy mnie nie wspierali, tylko sobie storili głupie żarty ukarzę kiedy się spotkamy }:D

Normalnie. A już kupiłam sobie test! A tu patrzę - okres!
Wydałam kasę na marne :(.
Ale pewnie się nie zmaruje ;)<.span>



Wednesday, November 23 2005


Brak okresu a Mufasa, family&friends..
posted @ 23:41 in [ The Kaczors ]

Martwię się.

Na uczelni.

Karina: Martwię się, martwię się, martwię się.. A co będzie jak? itp itd
Krzysio: Więc zrób sobie test ciążowy.
Karina: Ok.

.
.
.
.
Krzysio: Wiesz, że do testu ciążowego najlepiej używać moczu rannego?
Karnia: Tylko gdzie ja teraz znajdę rannego? ;P

Kumacie ten kalambur?

Nadal na uczelni..

Krzysio: "Dziecko" jak to strasznie brzmi..
Karnia: Nooo.. Dziecko uhuhuhu.. Jak Mufasa..
Krzysio: Dziecko..
Karina: Uhuhuhu.. Jeszcze raz :D
Krzysio: Dziecko..
Karina: Uhuhuhu xD

Jak Mufasa xD Kumacie xD?


Dzwonie do mamy:

Mama: Dostałaś?
Karnia: Nie..
.
.
Karnia: Mamoo-o?
Mama: Tak?
Karnina: Kupisz mi test ciążowy?
Mama: Nie będę wydawać kasy na takie głupoty!

Khe khe? xD


W domu.

Karnia: Mamo, jeszcze nie dostałam..
Mama: A czy TO możliwe?
Karnia: Nie. Zawsze była prezerwatywa..
Mama: A może dziurawa jakaś..?
Karina: ...
Mama: Weronika z dziurawego balonika ;P


Wogóle domniemany ojciec domniemanego dziecka się ze mnie tylko śmieje i jakieś żarty stroi :/.
Mama też się śmieje..
Krzysio się śmieje..
Magda uspokaja..
J.lo wspiera..
Siora.. "łiii będę ciocią! :D" =.='
Darek pewnie się zbrechta..

Jako że mama nie chciała testu kupić to poszłam kupić ja. Z siostrą.
Tyle że ja stchórzyłam i siostra musiała iść. Bo ja się jakaś taka sztywna zrobiłam przed tą apteką.. A moja siostra jest z natury odważna i poszła :). I kupiła. Boję sie.


Dowiem się jutro.. Brrr..



Wednesday, November 23 2005


.::Sen::.
posted @ 12:30 in [ Karina Show ]

Śniło mi się, że Michał leży w łóżku pod kołderką z jakąś dziewczyną, a ja klęczę na podłodze obok tego łóżka i coś prasuję, a potem składam.. A ta dziewczyna opowiadała coś ta o sobie i mówi:
"Ja mam dużo nauki w szkole, muszę się jeszcze zająć dzieckiem i pracuję i wogóle mam bardzo dużo zajęć i jestem bardzo zmęczona. I jak tu nie pić?"

Neei no - co to znaczy? o.O

A jeszcze dziś na angielskim mieliśmy o zapłodnieniach, owulacjach, płodnościach i omatko XD.

A na dodatek dzwoni przed chwilą do mnie J.lo i mówi, że na ulicy złapała ją babka z Radia Zet i kazała się wypowiedzieć na temat "becikowego".. Hee? o.O


To wszystko zbyt podejrzane..

Panie reżyserze ;/. Rób ze mnie idiotkę kiedy Ci się tylko podoba, organizuj takie zbiegi okoliczności, ironie losu itepe itede - bardzo proszę. Ja chcę tylko być idiotką z okresem.. Ja rozumiem, że jakos trzeba utrzymać publiczność, że sponsorzy sie wycofują, że chcą nam odebrać najlepsze godziny.. Ale, ale noooo. Ueeee ;(



Tuesday, November 22 2005


Hmmm.. ;/
posted @ 22:04 in [ ...})i({... ]

Będzie mało humorzasta notka.

Ale żeby nie zaczynać tak ponuro - dowcip sytuacyjny:

Szczyt perswazji: wmówić kobiecie, że miękki jest lepszy bo nie uwiera.

I kolejny, a co się będziemy oszczędzać:

Kochanka po nocy spędzonej z Billem Gatesem:
- Teraz już wiem dlaczego ta twoja firma nazywa się Microsoft!

Ah.. Jeszcze jeden, ale potem te dowcipy odrobię narzekaniem:

Jedzie facet samochodem i zachciało mu się sikać. Zatrzymał samochód na
poboczu i lejąc mówi do fiutka:
- Widzisz? Jak tobie się chce to ja zawsze staję.

***


A teraz przejdźmy do obiecanych narzekań:

Otóż, martwię się.
Mam taką opcję w życiu, że okres zawsze dostaję nie po 28 dniach tylko trochę wcześniej - po 24, 25.. A dzisiaj mija dzień 28.. I nic! No i co teraz? W sumie - dopiero 28.. Martwić to by się należało zacząć za tydzień.. No może i by się należało zacząć martwić za tydzień, ale ja się martwię już ;/. No bo gdze mój okres? Jak? Jak to? Jakim sposobem? Przecież to niemożliwe.. NIEMOŻLIWE! No bo jak? No właśnie - niemożliwe :]. Ale ja i tak sie martwię.. Przyszła do mnie J.lo i mówi, że może pogoda, że może stres, że może tamto, a może siamto, że może przez chodzenie na bsen ?__? że może przez to, że pada snieg albo że pełnia.. Mówię mamie, że już 28. dzień i nie dostałam okresu.. Mówię, że się martwię.. Mama pyta: "a masz powody MAŁPO?".. No w sumie nie mam.. Ale ja się i tak martwię.. ;(. A co będzie jak tfu tfu będę w ciąży O__O? Co jest przecież niemożliwe, no bo jak? Po prostu okresu nie dostałam. Jeszcze. Ale dostanę. Obiecajcie mi, że dostanę! Jezu a jak tfu tfu nie? To co? Będę miała małego rudego intelingentnego złośliwego, ale grzecznego bachorka z brakiem chęci do nauki? Będzie musiał być taki, bo innych opcji nie ma ;).
Obazek w temacie klik o.O. Bosheee xD. Powiedzcie mi, że będzie dobrze.. Że panikuję. I że zwariowałam.. Ale co począć? (Hohoho X/ jaki gorzki kalambur! skumał ktoś? "począć"! Ehh). Będę czekać, a jak nie to zostanie mi tylko, jak to mówią, "down the road, not across the street", oczywiście o ile ktoś mnie nie uprzedzi. Ale na razie radośnie i optymistycznie :/ czekam.. Czekam czekam.. Dłuży mi się..




"Time goes by so slowly for those who wait"



Sunday, November 20 2005


Outline /zedytowany
posted @ 13:07 in [ Karina Show ]

1. Sen. Ale miałam sen! }:>. Hohoho.

śniło mi się, że jadę gdzieś z jakimś chłopakiem i robię z nim różne rzeczy - jeżdżę rowerem po cmentarzu, skaczę po rusztowaniach i hoho. Oprócz tego ów chłopak wsadzał mi język w ucho o.O (skąd ja to znam :P), a potem mnie całował. W moim stałym senniku nie ma hasła "wsadzanie języka w ucho", ale za to jest hasło pocałunki - ktoś skrycie działa w interesie śpiącego. No no :D.

A! Wtedy kiedy mnie całował we śnie to ja się z nim całowała, ale po chwili mi się przypomniało, że mam chłopaka i stwierdziłam, ze jednak nie mogę..

Ciekawe co to za chłopak mi się śni? Nie znam go..

2. Szkielet w szafie, mroczna przeszłość, choroby psychiczne, samobójstwa..? Dżizas, ile człowieka może ominąć, kiedy jest dzieckiem..



Ponadto

Dzwoni ciocia do mojej mamy. Gadają gadają bla bla bla. I rozmawiały o mnie, kiedy byłam mała. I moja mama mówi "ona była idealnym dzieckiem!". No patrzcie jak się zmieniłam..



Saturday, November 19 2005


Dzień przyprawiono smakowy
posted @ 02:24 in [ ...})i({... ]

Ale najpierw dowcip.

Mąż wraca po pracy do domu, spóźnia się dość mocno. Oczywiście pijany w trzy rury. Żona wpuszcza go do mieszkania. Mąż mówi:
- Kochaaanniee, byłem na piiffku z kolleeegami po prrraacy... Dosłownie dwwa kuffelki.
- Tak mój Supermanie!
- Póóźźniej poszszlliśmy na meeecz Góórnnika, zeszszło się trroochę...
- Tak mój Supermanie!
- A póóźźniej poszszliśmy do Zeennka, oomawiać waażnne prooccesy prooduukcyjjne w naszszej firrrmiie...
- Tak mój Supermanie!
- Kochchannie, dlaczczeggo całły czass mówiszsz do mnie "Supermanie"?
- Bo tylko prawdziwy Superman zakłada majtki na spodnie...

Część dopieprzona:

Superman mnie tak dzisiaj wyobracał w ramach lekcji salsy, że mnie teraz wszystko boli ;D. 360 stopni, jak to sam raczył określić. Faaajo było ;o. To jakby tańczyć salsę z całym plutonem :D. Egzekucyjnym :D.

Część gorzka:

Paczcie.
Z jednej cudoooowne tańcowanie, a z drugiej moja słodyczy nie jest w stanie pojąć, że czegoś nie lubię, nie znoszę, nie toleruję itepe itede. Otóż my, karniaczki nie lubimy kiedy nas się przymusza do pozowania do zdjęć. Każdego rodzaju zdjęć. Czasem mnie najdzie na bycie fotografowaną nie powiem.. Na konwentach, kiedy jesteśmy przebrane za coś itd.. Na studniówce też miałam ochotę na bycie fotografowaną (bo wiedziałam, ze ładnie wyglądam, choć krążą plotki, że było odwrotnie xD). Ale tak ogólnie żeby mi robić zdjęcia to trzeba mnie nieźle odurzyć ;). A moja słodyczy mnie szczuje tym swoim aparatem, a potem się jeszcze obraża, kiedy ja nie chcę. Nie lubię. Nieee luuubię. A Michał się obraża i jeszcze udobruchać go potem trzeba.. Ehh..

Część słono słodka:

Ostatni lewel TR ^^ i zupłenie niespodziewany koncert białoruskiego zespołu rockowego. Zostanie mi w podświadomości do końca.. ;). Dżołk. Nie było tak źle :). Białoruska muza, białoruscy ludzie, dobrze, że piwo normalne było ;). Ale myślami i tak byłam gdzies daleko..


*******
Nie wiem jaki powienien wyjśc bilans, ale jeśli chodzi o stan faktyczny to jest mi słodko :)



Tuesday, November 15 2005


Klabink w najlepszym wydaniu xD
posted @ 21:50 in [ Palantki kochana ]

Nyo dzięki czynnikom wielu m.in dzięki temu, że Madzi się nie chciało posżłyśmy sobie z dziewczynami na imprezę :D. Wystroiłyśmy się :P, zatankowyałyśmy xD (ale tylko troszkę) i wsiadłyśmy w metro, gdzie jacyś ludzie się z nas śmieli xD. Wysiadłyśmy gdzie trzeba i poszłyśmy nie w tę stronę co trzeba xD. W końcu po godzinie dotarłysmy do klubu zwanego Live. Trochę kolejki było.. I trochę mi adrenalinka podsoczyła jak okazało się, że birą dokumenty, bo dziewczynuy nie mają przeca 18 lat (jeszcze :D). Ale na szczęście kazali się tylko wylegitymować. Bez sprawdzania wieku :). Na imprezę mogłyśmy iść, bo Ana dostała zaproszenie tam, gdzie się uczy tańczyć. I w sumie wszyscy na tej imprezie byli mniej lub bardziej taneczni.. Wszyscy oprócz nas xD. To prawda - czułam się jak kaleka xD - dobrze, że nei tylko ja :). No jak tu się nie czyuć jak gdzie nie spojrzysz laski wymiatają jak w teledyskach xD? Wogóle większość osób na tej imprezie, duuuża większość to były dziewczyny. Tylko lukały na siebie nawzajem wilkiem wszystkie xD (wliczając w to nas ;)). Było bardzo dużo osób, które naprawdę fajnie tańczyły. Niektórzy w grupkach synchronicznie, jedna panienka zupełnie jak Ciara.. Szkoda, że ja nie umiem tak tańczyć :(. Szkoda, zę wogóle nie umiem jakoś tańczyć ;(. Ale przecież żeby coś lubić wcale nie trzeba tego umieć :) i się całkiem dobrze bawiłam :). I znalazłam 1 kolczyk xD. Muzyka była muczos fajna. Na początku troszkę gorsza, a potem rozbiło się coraz fajniej. Hmm.. Taka czarna muza, głównie hiphop - nic polskiego, raczej amerykański, r'n'b plus jamajskie rytmy mmm faaajo ;o! Karinki lubią takie klymaty ;D. Szkoda, że kiedy już się na dobre rozkręciło to musiałyśmy spadać :(. No ale takie życie. Jak wychodziłysmy z tego klubu to nadal była duża kolejka i w dodatku stali w niej sami faceci prawie ~o~. Podobno jeden z nich powiedział "o, czternastolatki się zmywają". Szkoda, że nie słyszałam, bo w takich sytuacjach zawsze warto powiedzieć "phi.. dziś kończę 15" ;). Kiedy już znalazłyśmy się na dworzu to zaczepili nas jacyś kolesie (akurat trzech :D) i spytali gdzie idziemy się teraz bawić. Miałam naturalny odruch powiedzenia prawdy - "do domu..", Ana się nie odezwała, a Baśka bardzo przekonująco odpowiedziała kolegom, że "yyy.. eee.. tego.. no.. na imprezę do kumpla". Oj nie mogłam się powstrzymac i zaczęłam się śmiać xD, śmiałam się długo i głośno, a kolesiom chyba się głupio zrobiło. No bo co.. Przyznać się, zę pora spać? Ne ne.. impreza u kumpla LOL. Nyo a potem do domciu. I było cool i me happy, że se potańczyło. A teraz mam zakwasy w szyi ;P.



Monday, November 14 2005


Some things will never change
posted @ 13:54 in [ Karina Show ]

Huh =.=". Cóż za ironia losu. Kolejny raz mój blog coś namieszał. Chociaż wtedy na dobre mi to wyszło *^____^*. I teraz też nie ma się przecież co martwić :).
Ehh, fatum, co ja poradzę? Przecież nie moja wina - program zrobił się nudny. Wczorajsza kłótnia z rodziną nie podniosła widać oglądalności i trzeba było wytoczyc ciężką artylerię - Uniwersytet Warszawski. Ale już się zdążyłam przyzwyczaić do nagłych zwrotów akcji.. Mam jednak nadzieję, że jak mi psujesz jeden ważny aspekt, reżyserze, to inne ważne zostawisz w spokoju.



Tuesday, November 08 2005


.
posted @ 21:42 in [ ...})i({... ]

"Every little thing that you say or do"



Monday, November 07 2005


Po stu latach..
posted @ 01:57 in [ Karina Show ]

Uhh.. Ostatnimi czasy nie mam czasu :/.

Studowanie tak właściwie to nie jest takie super znowu :/. Nie to, że nudne studia.. Nie.. Tylko.. Tyle ludzi.. A ja taka aspołeczna ;/ oO. I tyle rzeczy trzeba załatwiać.. Ja się do tego ne nadaję.. I tyle trzeba czytać.. Wykłady są jeszcze jeszcze, bo przychodzisz, notujesz lub nie i sobie idziesz. Ćwiczenia są gorsze, bo jest mniej osoób i to bardziej przypomina lekcję.. Lekcję i to taką, na której Karinki się modlą żeby tylko ich nikt o nic nie spytał. Ja na razie mi sie udaje, ale to nie będzie trwało wiecznie xD. W sumie tylko jedne ćwiczenia są straszne. Bo mamy trzy ćwiczenia: infa - fajnie jest, sympatyczna kobitka, tylko 5 razy w semestrze trzeba przyjść, a reszta jest przez net :D (dobrze, że mam takiego boskiego chłopaka, który mi pomaga w tych pierdołach.. :) BARDZO pomaga xD). Mamy też korzenie współczesnego prawa europejskiego czyli prawo rzymskie - też muczos sympatycznie, ciekawie i wcale nie narzekam :). No i procesy integracyjne w Europie - trzeba tyle czytać, że się można porzygać albo i nawet pożygać! Oprócz wykładów i ćwiczeń są lektoraty tzn w moim przypadku angielski. Na angielskim jest bardzo fajnie :). Mam zajęcia z psycholożkami XD. Kobita konkretna, sympatyczna - faaajo jest ;D. I jest jeszcze wf. W ramach wfu Karinka z Darkiem chodzą na basen i na basenie jest LOL :P.

"Każą tutaj tylko czytać, no a czytać przecież umiem
Więc mnie niczym nie zastraszy ten uniwersytet cały!"


No i właśnie zamiast pisać tę notkę to powinnam czytać, ale chyba sobie już daruję dziś ;P. Nic mi się nie chceeee.. Poza tym - błąd, panie Kaczmarski! Unwersytet jest bardzo straszny!


Dobrze, że dziś i wczoraj trochę czasu na TR znalazłyśmy i już zbliżamy sie powoli do końcówki IV części :D.


A no i halołin całkiem wpytkowe.
Cukierek albo psikus :D. I "Egzorcyzmy Emily Rose".

Na własną odpowiedzialność proszę obejrzeć Karinkę jak wyglądała:


Halloween 1
Halloween 2


A teraz zgadnjcie za co byłam przebrana.

Nie.
Nie za żabę.
Ani za psa.
Ani za smoka.

Tylko za potwora z Loch Ness! xD lol

Dawno mnie tu nie było..
Ale już jestem :). I mam nadzieję - będę.