Źle ze mną xD. Angielski - I am used to playing tennis. Czytam PENIS o.O łobciach xD
Freudowska pomyłka nyo ;D
Tuesday, October 25 2005
Nee no xD
posted @ 17:50 in [ Karina Show ]
Thursday, October 20 2005
Lol
posted @ 22:08 in [ The Kaczors ]
Dzisiaj się wspięłam na szczyty xD
Słuchać (bo ponoć to warte uwiecznienia xD)
Stoję sobie na przystanku z zamiarem jechania na basen, a tu nagle podchodzi do mnie jakiś chłopak:
Chłopak: Cześć Karina.
Karina:[myślę sobie - kurde kto to? nie znam, nie kojarzę wogóle.. no ale odpowiadam] Nooo.. noo.. cześć..
A się okazało, zę on się mnie pytał która godzina xD
Kiedy już mi wyjaśnił to powiedziałam, że nie mam zegarka, ale jakos tak mi się łyso zrobiło.. Tak głupio.. Aż stałam na przystanku i się śmiałam sama z siebie xD jak jakaś głupia nyoo XD
Moja mama się zbrechtała jak nigdy xD
A siora powiedziała, że to siara stulecia :P
Monday, October 17 2005
Ooooperacja!
posted @ 10:53 in [ Karina Show ]
Wszystko było muchos przerażające..
A wyglądało to to tak:
Poszłam do szpitala we wtorek (spóźniłam się godzinę, bo zaspałam - a akurat raz w życiu lekarz przyszedł na czas do pracy xD i mnie ochrzanił :P). Wielki De mnie odwiedził nawet i siedzieliśmy sobie na korytarzu, bo nas z sali wygonili i dostaliśmy ochrzan od niewyżytej pielęgniarki za nic! No może nie takie nic, ale niewyżyta to ona była na pewno! Dziadzio Freud by jej pomógł, ot co :/! No a potem przyszedł lekarz i powiedział, że nie ma dziś operacji, bo nie ma anestezjologa (noo anastazjologa lol xD). No więc operacja była następnego dnia.. Od siódmej rano poszłam już do szpitala :/. I czekałam, czekałam.. Najpierw wzięli dziewczynę z tej sali co ja na wyjęcie płytek tytanowych ze szczęki o.O potem ja.. Matko ale się bałam! A w dodatku się przeraziłam jeszcze, bo jak tamtą dziewczynę przywozili to była bez bluzki - z cycamy na wierzchu normalnie xD. No przyszła kolej na mnie tak czy siak.. Trzeba było "sie umyć i ogolić", co uczyniłam, "zdjąć biżuterię" itd.. Poszłam na tzw blok operacyjny z pielęgniareczką i tam nie zaprowadzili do takiego pokoju, gdzie wszystko było zielone. I stało takie dziwne łóżko wąskie, ale wysokie. Kazali mi na nie wskoczyć, co uczyniłam. I podbiła do mnie jakaś pięlegniarka czy ktośtam i zaczęła mówić "hohoho ale się rozłożyła, jak na salonach, pewnie w willi mieszkasz, coo?.. a jak Ty się nazywasz? Kaczor.. Kaczooooorrrrrrrrrr.. A boisz się? Tak? Ja też! Bo wiesz..W każdej chwili pacjent może umrzeć! My tu mamy ciągły stres! Jakbyś kiedys chciała skoczyć na bungee to zamist tego przyjdź tu pracować za 1000 zł.. taaaaaka adrenalinka!" xD no i tak sobie gadała, ale chyba żeby mnie rozweselić, bo strasznie się bałam.. aż mi zęby latały xD! Potem zaczęła się śmiać z mojego nazwiska i śpiewać "idzie Kaczor drogą wymachuje nogą" xD. Potem weszła jakas druga i myślała, że ta pierwsza cytuje reklamy wyborcze xD. Ta dtuga sympatyczna była - spytała mnie o studia itd, a ta pierwsza powiedziała, że na co mi europeistyka, jak UE się i tak rozpadnie zanim skończę studia i lepiej bym się wykształciła na jubilera o.O. Normalnie potem przyszła jeszcze jedna - pani anestezjolog i zaczęła mnie pytać o jakieś ważne rzeczy. Zdjęli mi bluzkę (taa.. tego się bałam :P), poprzyczepiali mi do klaty takie przyssawki, do palca jakieś szity, udko mi owinęli czymś, rękę mi owinęli.. I kazalimi wsadzić rękę w spodnie, no do czego to doszło :P (żeby mi nie spadała ze stołu jak już usnę). Potem jedna z babek mi założyła taki wlot do żyły (zapomniałam jak to się nazwywa nyo) i przez to mi wstrzyknęła coś i mi się tak jakoś dziwnie zrobiło.. Siakoś me się kręcić w głowie zaczęło.. I jak te babki już mi wszystko powstrzykiwały, to ta złośliwa woła lekarza (był w pomieszczeniu obok) i pyta się czy już się umył.. A on powiedział, że pod pachami.. Chwilę potem powiedział, żę umył palec. A potem to mi przyłożyła taką maskę, kazała oddychać.. I ostatnią rzeczą jaką pamiętam to to, że babka się spytała lekarza czy się umył pod napletem, a on powiedział że napletka nie ma xD. Ale to tylko fonia już była XD i wogóle jakoś dziwnie.. Za duży hardkor jak na prawdę xD - chyba mi się przyśniło XD. Potem jak już się obudziłam to w koszulce byłam xD i mnie transportowali z łóżka na kółkach na moje łóżko szpitalne.. I bardzo bardzo bolało. I bardzo bardzo płakałam ;(. Źle to wspominam. I płakałam, i płakałam.. Więc pielęgniarka powiedziała, że pójdzie po coś przeciwbólowego.. I poszła. I nie było jej pół h.. A ja wyłam jak głupia :/. A panienka, która leżała obok i jej matka nawet nie drgnęły świnie jedne, żeby pigułe zawołać :/. No ale jak już mnie naćpali to było lepiej. Nie byłam aż tak spuchnięta nawet. Jeno bolało! Tego dnia mnie odwiedziła mam, a potem jeszcze raz mama (z rocznym zapasem rzeczy :P) i Madzia. Pogadałyśmy se troszkie, Madzia mi zostawiła swoją komórę (o dzięki Bogu kochana Madzia! Własny ojciec mi nie chciał zostawić!) więc mialam kontakt ze światem jakiś :D więc pozamęczłam Wielkiego De esemeskamy :P. A potem była noc.. A ja zupełnie nie mogłam zasnąć :/. A rano - obudziłam się o 5:34 i baaaaardzo mnie bolalo.. Tym razem nikt już mi do żyłki nic nie chciał dawać i musiałam łykać.. A ja nie łykam :/. Nigdy! A tym razem na dodatek byłam spuchnięta i bolało xD. Więc sobie rozgniatałam :P. A jakie niedobre było ;/! Noo.. I następniego dnia mnie znowu Wielki De nawiedził (patrzcie jaki biedny ile się nalatał) i mnie wypisali ok 15. Uu ale miałam szczęście, bo Michał mnie i moją mamę =_= podwiózł do domu. Fajoo ;o bo bym musiała taka spuchnięta się telepać komunikacją miejską to by była siara xP. Potem w domu raczej kiepsko się czułam.. Tak mnie bolało, że znowu się łzamy zalewałam.. Ale zaczęłam ćpać i nie ma problemu :). I tak musze ćpać -różne kolorowe pastylki :D. Fajne, ale jedna taka, co się z niej proszek wysypuje i jest BEZGRANICZNIE gorzka i wogóle okropna :/. No i jakiś przeciwbólowe ofkors.. Jakoś przeżyję.. Jeszcze mi tylko kilka dni brania leksrtsw zostało. Zniosę. A jutro na zdjęcie szwów uubrrr.. Podobno to boli :/. Boję się. Uhh.. no a tak generalnie to wracamy do studiowania..
Koniec tej notki, zbierałam się do niej z tydzień :P. Następna będzie o studiowaniu :).
Thursday, October 13 2005
:/
posted @ 22:39 in [ Karina Show ]
Wróciłam stop
Boli stop
Spuchłam stop
Jest źle :/
Tuesday, October 11 2005
Znowu się coś popierdzieliłooooo
posted @ 01:48 in [ Karina Show ]
Noo.. Za pięknie było w moim programie? Co, panie reżyserze? Ciągle tylko seks, seks i seks.. Żadnych większych kłótni, fochów i tym podobnych.. Co? Że nudne? Spadała oglądalność..? Ne łeb na szyję..
Więc żeby nie stracić widzów znowu mi zafundowali.. A może to był pomysł producentów? No i tak już nic nie zmienię.. Z*jebiście.. Z*je-k*rwa-biście jest ;/.
Dzień, który zaczął się marnie i marnie skończy się.. xD
Otóż zaczął się lektoratem pierwszym z angla. Nad ranem te lektoraty sobie wymyśliłam - 8:30.. Ale sama chciałam, bo mam w tym interes pewien.. Tak czy siak udałam się na wydział psychologii, znalazłam salę 98 (2 panie sprzątaczki mi pomogły xD). A tu pod klasą grupa panienek.. A na angielski? A poziom? A akademik? A imię? A skąd jesteś? - mniej więcej normalnie.. A potem zaczęły coś chrzanić o jakimś mózgowiu i przestało być różowo (albo raczej zacęło :P). Pani profesor nie było i nie było.. A psycholożki niecierpliwie odliczały sekundy do 15 minut i się zmyły.. No bo jak? Kawdrans akademicki! A ja też się zmyłam. Do domu. A tu dzwoni pan dr Michał, że mam natychmiast teraz zaraz i nie kiedy indziej przyjść do niego się zapisać na operację, bo będę ją miała JUTRO. No jasna żesz ciasna cholera! Opuszczę w ch*j dużo zajęć :/. Nie podobi mi siem to ;(. Tak czy siak MUSIAŁAM lecieć do szpitala. I z tego powodu nie mogłam iść do BUWu, gdzie czekał na mnie Krzysio.. Czekał i czekał, i czekał i czekał.. Aż poszeł xD. A ja nie miałam jak go zawiadomić co jest i że mnie nie będzie, bo ne miałam jego numeru :(. I bardzo bardzo mi przykro, że go wysawiłam, i że przeze mniewracał do domu 1,5 h (zamiast 15 min :/). Nyooo.. A ja się udałam do szpitala walczyć z biurokracją. I na samym wstępie mnie pokonała xD - ale to tylko jedna bitwa, nie wojna :P. Otóż - nie wzięłam książeczki ubezpieczeniowej czy tam jakiej i musiałam wracać do domu :/. A w domu się okazało, że ta książeczka była ważna do wczoraj xD. Kumacie DO WCZORAJ! No bez przesady! Przeca to cios poniżej pasa! Kto pisze te scenariusze? Ci sami co piszą do cyklu "okruchy życia" na tvp? (a zonk xD tamte są na faktach XD). Tak czy siak musiałam się bardzo śpieszyć, bo tamte szpitale tylko do południa, a trzeba było zdążyć tam dojechać i to z ważną książaczką. Więc nie miałam wyboru i wsiadałam w taksówkę :/, na którą ledwo mi starczyło xD. Pierwszy raz w życiu jechałam sama taksówką.. Ale nawet nie miałam głowy do tego żeby się pobać.. No.. Może przez chwilkę ;). Dotarłam do AM, złapałam mamę, podstęplowali wszystko co trzeba, pokłóciłam się z mamą xD i pojechałam do szpitala, gdzie załatwiłam wszystkie papiery, postałam w kolejkach, popatrzyli na mój dowód i na te stempelki nowe w książeczce.. Opierdzieliła mnie pielęgniarka nie wiem za co.. No bardzo kolorowo było. Potem wróciłam do domu, porelaksowałąm się troszkę, bo inaczej się nie dało.. A.. Potem znowu dałam dupy! 10 minut za późno wyszłąm z domu i spóźniłam się na socjologię xD. Ale nie by ło źle. Socjlogia jest fajna :). I politologia jest fajna. A procesy integracyjne w Europie to jakaś dupa :/. Plebiscyt na najnudniejsze, najbardziej bezsensowne, źle wymyślone, nieskładne wyklady by wygrało to bez dwóch zdań.. Ale nie będę narzekać już..
Tak czy siak - jutro o 7 rano wybywam do szpitala. Nie mam pojęcia o której będą mnie ciąć, ale na pewno przed południem. Odwiedzającym przypominamy: szpital na lindleya, pawilon 8 sala 1 (tudzież A1, jak zwał tak zwał).
Boję się.. Boję się.
W najlepszym wariancie będę mogła dalej studiować od poniedziałku, co oznacza, że opuszczę lektorat i 3 wykłady w środę oraz wf i wszystkie 3 ćwiczenia w czwartek :/. Krzysio ma notoać :D :P.
Z drugiej strony - dobrze będzie mieć to juz za sobą :).
Pomyśleć o mnie jutro :).
Sunday, October 09 2005
Auiiihaaa! :D
posted @ 20:52 in [ ...})i({... ]
Wesołe miasteczko :D sesese :>. Byłam z Micha lem w wesołym miasteczku :D. Ale było faaajo :D! Najpierw bylismy na kolejce. Mało straszna.. No.. może trochę na początku.. No dobra.. na każdym zakręcie się darłam :). Suuuper było :D. Aż się ludzie gapili xD (ale Karinki to lubią :D). A potem poszliśmy jeszcze na takie samochodziki.. To było dopiero straszne! Bo te samochodziki to lataja nie dość, że wysoko, to jeszcze szybko i tak wogóle strasznie, jakby miały przychrzanić w budkę pana, który tym steruje xD. Na tym to się dopiero wydzierałam ;P. Na maksa :P. Aż sobnie gardło zdarłam :P. Ale było tak strasznie i szybko i tak zarzucało, że na początku to naprawdę myślałam, że się porzygam xD. Serio. Ale potem już było wporzo. Potem ja chciałam iść na taką jeszcze jedną karuzelę, ale Wielki De mi nie pozwolił :(. Chciał raczej na taką straszną (co J.lo było - mega straszna xD) ale ja się bałam za bardzo :P. Albo na jeszcze jedną - taki młot hardkorowy czy co tam - na to też nie chciałam, bo bym puściła pawia dalej niż bym widziała xD. Jeszcze mnie próbowano wcisnąć w ujeżdżanie byka, ale też jakoś średnio chciałam.. Jakbym nie miała co ujeżdżać xD. Chociaż teraz tak se myślę, że na byka to bym jednak mogła.. No ale i tak już po ptakach, bo to wesołe miasteczko było do dziś. No a po wesołym miasteczki kerfur, ale to nieważne, a potem Michałowy dom. A potem to już do swojego domu i psychicznie się przygotowuję na jutrzejsze wykłady i lektoraty pierwsze brrrr :/. Boję się :(.
Sunday, October 09 2005
Hmm..
posted @ 02:42 in [ ...})i({... ]
Mam tu duże zaległości..
Na razie napisze tylko, że impreza u Adama taaaaaaaaka była ;D.
Czyli drobne kłamstwo, bo to była impreza u Michała De, którego rodzice gdzieś wybyli.. To była mała impreza.. Taka dwuososbowa :P. Ale moi rodziciele nie muszą wiedzieć :P. Tata wie.. - jakos się tak usmiecha.. Normalny tata to by się porozumiewawczo uśmiechał, ale to mój, więc wiem, że sie złośliwie usmiecha xD.
Na pocieszenie dowcip:
Mała Hania pyta mamy:
- Mamo mamo! Co to jest impotencja?
Mama zastanawia się chwilę i mówi:
- Widzisz.. To jakby grać w bierki ugotowanym makaronem.
Ładne określenie, hę?
Tuesday, October 04 2005
Brutalna prawda.
posted @ 00:15 in [ The Kaczors ]
Karina: Apsik!
Mama: Ooo.. Będziesz chora.
Karina: Noo.. Od Kamili się musi zaraziłam.
Kamila: Nie!
Mama: Z Michałem się całowałaś i się zaraziłaś!
[chwila ciszy]
Mama: Widzisz? I tak właśnie się łapie różne choroby.. Przez WARGI!
Śmiałysmy się 15 minut :)
A relacja z pierwszego dnia studiowania kiedy indziej. :P.
Sunday, October 02 2005
Paczta ludzie!
posted @ 22:05 in [ Karina Show ]
Co my tu mamy
Psychotest [klik] "Czy lubisz dawać prezenty?"
Mi wyszło, że bardzo lubię :) xD
