Normalnie zaczęło się.. Wczoraj było oficjalne rozpoczęcie plus jakiś wykład xD. A i niebywale ciekawe i pouczające szkolenie BHP. A na wykładzie wszyscy spali :P. A ja nie spałam tylko obmyślałam sobie plan ćwiczeń :D. A dziś tyż jakieś rozpozęcie czy cośtam.. Hm.. Raczej spotkanie studentów z kimśtam xP. No tak czy siak spotkałam tam w ce dziewczynę z kursów angielskiego :). Faaajo ;o. A normalnie na tym spotkaniu przedstawiają opiekuna roku czy tam kogoś takiego. Włazi na podwyższenie, patrzę - a tu moja sąsiadka xD. Wyobraża ktos to sobie wogóle? Nadal jestem w szoku.. Uuu.. Aa.. Bardzo się cieszę, że jest Krzysio razem ze mną w ce :). Naprawdę się cieszę :D. Raźniej zawsze z kimś ^___^. Poza tym Krzysio jest cacy :). A i miałam tyle szczęścia, że Krzysio mnie podrzuca na bankowy. Ghhaaa.. Normalnie za pierwszym razem jak z nim jechałam to myślałam, że zejdę z nerwów xD. Serio - ja się boję, że jakiś młodociany kierowca mnie zabije :P. Z Michałem też się na początku bałam, że mnie zabije (chociaż on nie taki znowu młodociany :> LOL). Ale podobno Krzysio za pierwszym podejściem zdał egzamin na prawko i "dobrze jeździ" - sam tak stwierdził, bo jak dla mnie Krzysio jeździ szybko i ja się boję :P. Faaajnie :D. Tylko się boję.. Ale tak wogóle to zajebongo :D.
Boję się.. Dziś miały byc zapisy na ćwiczenia przez internet i jakas kupa z tego wyszła jedna wielka :/. Teraz ślęczę przed kompem z wywieszonym jęzorem i czekam aż to włączą (ten ich system to zapisywania się - tzw usos xD). Wogóle to boję się tego studiowania lektoraty wfy..
Brr.. Karinkom to sie nie podoba, bo to przerażające.. Dobrze, że nie jestem sama :) =*^____^*= :*
Friday, September 30 2005
lol
posted @ 19:53 in [ Karina Show ]
Tuesday, September 27 2005
Kolejny sen
posted @ 22:20 in [ Karina Show ]
Sen był taki, że ja i Michał jechalismy tramwajem spod Feminy. Tyle że on pojechał na bemowo, a ja na pragę xD. Ale po jednym przystanku zorientowałam się, wysiadłam xD i postanowiłam wrócić na piechotkę. A tu okazało się, że trzeba wracać przez las - taki jak w Urlach... No a w tym lesie patrzę - facet z rozpiętym rozporkiem i sprzętem na wierzchu idzie xD. Poczulam niepokój, ale pomyslałam sobie, że może się odlewał w tym lesie i zaraz sobie pójdzie. Więc weszłam w ten las. Omijam faceta, a on do mnie podchodzi. Więc ja się chcę uciekać (już wiedziałam, że facet chce mnie zgwałcić - we śnie się wie takie rzeczy..). Odwracam się - a tam dwóch kolejnych! Odwracam się w jeszcze inną stronę - a tam trzech! I tak się przestraszyłam, że mnie zgwałcą, że aż się obudziłam. xD
Moim zdaniem to wsiadanie w tramwaje i rozjeżdżanie się w różne strony to była zapowiedź "afery swojej myśli" -> Karina niopatrznie zamist "co masz na myśli?" powiedziała do Wilekigo i Nieomylnego Michała De "co masz na swojej myśli?".. Chyba nie sądzieice, że mi darował? Smiał się jakieś pół godziny xD! Aż się musiałam obrazić! A i to do końca nie podziałało..
To był sen wczorajszy. Z rzeczy dzisiejszych nie ma snu, ale jest fatalne przebudzenie. O 7 am siostra z mamą zaczęły się kłócić, bo moja siora średnio się nauczyła wiersza na pamięć do szkoły (a właściwie się nie nauczyła, za co dostała dziś dwóję :P) xD i mnie obudziły oO. Ale o 8 już sobie poszły i mogłam dalej spać.. Za to o 9 zaczęli mi stuki puki i tym podobne walenie sąsiedzi z góry skurczybyki! Kto robi remont o 9 nad ranem? I w dodatku wiercili ghaaa ;___;. Zmuszałam się do spania cały ranek xD. A potem przyszła Madzia :P. Się pożegnać przyszła, bo jedzie się integrować z Białorusią we Władysławowie. A potem jeszcze dzwoniła mama, a potem J.lo. I dziś w skutek tego wszystkiego już mi sie spać zachciało o 20:00. Ale nie :D. Jestem twarda i pójdę spaciu normalnie :D względnie, o!
Poza tym dziś był dobry dzień :). A jutro rano wstanę :). Raaaaaaano ~o~
Monday, September 26 2005
.
posted @ 20:17 in [ Karina Show ]
H
O
O
O
O
O
O
O
O
O
O
O
K
E
E
E
E
E
E
E
E
E
E
E
E
R
S
Anyway?
Sunday, September 25 2005
.::sen::.
posted @ 22:18 in [ Karina Show ]
Śniło mi się, że Michał mnie odprowadzał jakoś w nocy do domu. Tak pod drzwi mieszkania, a nie pod klatkę. I stoimy pod moimi drzwiami, a tu idzie Mandaryna xD. A razem z nią idzie Piasek ?___? (to dlatego, że dziewczyny mi mówiły, że oni ze sobą kręcą :D). A za nimi biegnie Krzysztof Krawczyk xD. I wchodzą do mieszkania naprzeciwko mojego i stwierdzaja, że będą tam mieszkać (Manadaryna i Piasek). A Krawczyk powiedział, że mu się nie podobają drzwi. Ale za to mu się spodobały nasze xD. Zapukał, otworzyła moja mama. Spytał o drzwi i jakiś kontakt do producenta. A moja mama poszła do pokoju i wróciła z wizytówką. Tylko, że ta wizytówka była wieeeeeelgaśna. Jak pół biurka. A to była normalnie wizytówka Yanka xD. Tylko, że była taka duża i na dodatek żółta. Ale generalnie no Yankowa.. Nawet sakurka była.. A potem Krawczyk se poszedł.
A ja się obudziłam.
Ale głupi sen XD.
Saturday, September 24 2005
Man!
posted @ 01:10 in [ Karina Show ]
Rano walczyłam o moje ósemki, ale nic z tego nie wyszło.. Potem byłam u Michała i oglądaliśmy film i takie tam, ale sednem były ciasteczka xD. Joe le kucharz się znalazł :D. Piekarz xD. Cukiernik.. XD. I tworył te cisteczka, a ja je z narażeniem zdrowia i życia wyciągałam z piekarnika :P. A potem nie dość, że dużo zżarłam to jeszcze zgarnęłam pudełko na wynos :P. Potem szybka ewakuacja i do domciu.. Uuu.. Wsadzili mie do autobusu pełnego kibiców, którzy jarali zioło i cały autobus jechał tym XD (autobus jechał - hohoho.. widzicie jaki kalambur? :P). Do rzeczy! Potem nie było TR, bo dziewczyny poszły na Hauru, więc ja się zajęłam jedzeniem pysznej chińszczyzny na obiad mmm.. ;3. Dawno takiego dobrego nie było :D. Potem mi się jakoś tak błogo zrobiło i poszłam spać xD. I spałam od jakiejś 7 z kawałkiem do 9.. Wtedy siora mnie obudziła i stwierdziła, że nie umie nagrać płyty.. Zwymyślałąm ją, a płyty i tak nie nagrała, bo zwalona płytka jakaś była lol. Potem znowu poszłam spać i tym razem dla odmiany o 11 obudziła mnie.. siostra! I chciała żeby jej zaśpiewać piosenkę o księdzu bernardynie xD. Po dużej dawce przekleństw - zaśpiewałam. I znowu poszłam spać.. I się obudziłam teraz i już chyba jestem wyspana :/. Więc co jo tu będę robić nyoo xD?
A! Przypomniało mi się czemu się obudziłam. Miałam zły sen. Koszmar. Śniło mi się, że Michał przyszedł do mnie do domu. Ale ten dom nie wyglądał jak mój - był dwupiętrowy i jakiś taki inny. I okazało się, że ludzie właśnie wychodzą, bo ja w tym domu robiłam konwent xD. I przyszli też moi rodzice i mama zaczęła coś krzyczeć o bałagan.. I kazała iść Michałowi do swojego pokoju (pokój moich rodziców wyglądał tak samo jak normalnie) i powiedzieć czy to nowa kanapa czy stara xD. A Michał powiedział, że stara (zresztą była stara), ale moja mama powiedziała, że nowa xD. A potem mój tata zaczął coś mówić i ja się obudziłam. Ha! "I co to za koszmar niby ma być?" - możnaby pomyśleć. Ale pamiętam jedną z rzeczy, które mówił mój tata. Mówił, że ja muszę się nauczyć doić krowy, a potem połykać czy coś takiego xD. Kurna xD. Trudno to opisać xD. W każdym razie było na tyle straszne, że się obudziłam.
I co ja teraz zrobię.. Buuu.. Chyba się zmuszę do spania..
Thursday, September 22 2005
Huu
posted @ 23:09 in [ Palantki kochana ]
Z rana pojechałysmyz Madzią do jakiejś takiej agencji xD. Takiej żeby być hostessą. A Madzia powiedziała, że w ogłoszeniu było "Młode, atrakcyjne.." - no to leżę xD. Oj. Zobaczymy.
Dzisiaj się z biednym nieszczęśliwym, ale nadal Wielkim Michałem De spotkałam. . I mam żal do siebie ZNOWU, bo ZNOWU wychodzi, że nie umiem pocieszać.. Znowu dałam dupy :/. No.. Nie umiem ;/.
No nie umiem.. Ale za to jakie dowcipy opowiadam rotfl xD :D
Mm.. Ja jednak wierzę w siłę lwa :)
Z rzeczy weselszych - dzisiaj po krótkiej wojnie z komputerem :P zaczęlyśmy grać w Tomb Raider (IV) - The Last Revelation.. Mmmrr Egipt :D. Chyba jednak będziemy grać w czwórkę, a potem w jedynkę.. Przeszłysmy juz lewel pierwszy - trening. I kolejny też przeszłysmy :D zaliczając ehem.. spuszczanie się do dzioba xD (do kolekcji.. ;P).
Jutro walczę ze złóżbą zrowia.. Mam nadzieję, że raaaano.
Buzioki.
Wednesday, September 21 2005
Niekonsekwentna Karina
posted @ 20:20 in [ The Kaczors ]
Tego właśnie (m.in. :/) w sobie nie lubię..
Jak chcę się na kogoś obrazić to ma być wielki foch, a nie kurde - mi od razu przechodzi! Dlaczego ja się nie potrafię gniewać? Buuu xD
Z cyklu "Dialogi rodzinne":
Oglądałyśmy sobie z mamą i Kamilą "Szymon Majewski Show". Tam jest taka część w której przebierają się za sławnych ludzi i ich parodiują. W tym odcinku byli Lepper, Beger, Giertych i któśtam jeszcze.
Mama: Hahaha! Ale ten facet dobrze Leppera udaje! Hahaha! A Jak w poprzednim odcinku powiedzieli, że się zatrzasnął w solarium na 6 godzin! Hihihi [mojej mamie się bardzo spodobała idea lepperowego zatrzaśnięcia się w solarium. BARDZO XD.. za bardzo]
Kamila: Naprawdę się zatrzasnął? Ooo..
[za minutę]
Beger: A jak pan przewodniczący coś powie, to aż mi warkocz z podniecenia staje!
Majewski: I wtedy się te kurwiki pojawiają?
Mama: Hoho.. Ano tak.. Hahaha! Bo ona mate kurwiki..
Kamila: To ona ma kurwiki?
Mama: No..
Kamila: Jak to?! Przecież to Karina ma!
XD hee xD khu khu khu ehem xD
I smutno:
Dzisiaj moja rodzina jest wyjątkowo patologiczna :/. Wszyscy się kłócą. Znaczy nie wszyscy tylko tata z mamą. Bo ja tutaj sobie siedzę, a Kama przy TV. Normalnie to bym olała, ale dziś wyjątkowo głośno :/. I wyjątkowo ostro. Jakoś wyjątkowo. A teraz tata poszedł zapalic, a mama nadal się wydziera xD. A IMO mama ma rację. Smutno mi jak tak ich słucham.
Wednesday, September 21 2005
(bez tematu)
posted @ 00:43 in [ Karina Show ]
Byliśmy z Michałem w kinie. Film był fajny. Bardzo zeschizowany. Jednak nie na tyle zeschizowany żeby nie dało się tego przyćmić, co właśnie się Michałowi udało.
Zatoczyliśmy kółeczko.. Pierwsza randka też była w kinie Muranów. Wtedy był tzw "dyyystans". Dziś znów byliśmy w Muranowie. Tym razem bez "dystansu", ale i dystans udało się Michałowi odzyskać. I dziwił się potem: "wyczuwam dystans". I mało się ze śmiechu nie posikał. I jeszcze mówi, że mi zaoszczędził 45 minut stresu. Otóż nie. Zafundował mi całą noc stresu. Dobrze, że mam komu się wyżalić :) z czego oczywiście nie zwlekając skorzystałam. I choć moje cierpienie nie zostało w pełni zrozumiane ("i tylko tyle?") - dziękuję :*. Przydało się wsparcie natychmiastowe :).
Idziemy po tym kinie i siup. I danym mi było poznać jego tatę.. Tak z zaskoczenia.
Jejku. Przecież mógł mi powiedzieć! Niby powiedzieć nie chciał, bo bym sie denerwowała lub udała, że zasłabłam w trakcie i zwiała.. Ale tak moim zdaniem jest jeszcze gorzej.. Zostałam perfidnie wzięta z zaskoczenia i nie jest mi z tym wcale dobrze. Raczej głupio. I jeszcze się śmiał całą drogę do domu.. "Ale miałaś minę!". Po prostu komedia. I jeszcze się dziwi, że mnie to nie śmieszy! No jakos niestety nie.. Podobno "nie umiem się śmiać z siebie". Jak to nie? Umiem. Ale to wcale nie było śmieszne. Bało głupie, więc mi głupio. Ciepło mi od środka. Nie lubię tego uczucia. Skoro mnie nie chciał denerwować, to mógł mnie uprzedzić później.. A tak? To wcale nie było.. Nie lubię żałować. Okropne uczucie. Poszłabym spać i do rana by mi przeszło. W ciepłym łóżeczku obok mojej ciepłej siostry, która i tak by spała, więc mogłabym jej powiedzieć w zasadzie cokolwiek.. wszystko.. Ale spać nie pójdę, bo trudno będzie zasnąć , jak że wstałam dziś o 12:30..
Pogapię się w ścianę..
Jakoś tak mi źle..
Ehh..
Przejdzie..
Magda mówi, że nic strasznego..
Basia też..
Że myślały, że coś naprawdę poważnego..
Michał tylko się cieszył.
Mama też jakoś nie podziela moich poglądów na ten temat..
Przykro mi, że nie powiedział..
Tuesday, September 20 2005
Idziemy do kina.
posted @ 17:10 in [ Karina Show ]
Idziemy z Wielkim De do kina.
Kazał zjeść snickersa.
To mi przypomina dowcip.
Cienki, ale jaki osobisty! ;)
Rozmawia chłopak z dziewczyną:
- Mogę cię pocałować? Chociaż w policzek? Dam ci za to snickersa.
Dziewczyna się zgadza.
- A jak dam ci dwa snickersy, to będę cię mógł pocałować w usta?
- No dobra - zgadza się dziewczyna.
- Chciałbym cię jeszcze raz pocałować w usta, ale teraz z języczkiem. Mogę? (NIE! - dop. red. :P)! Dam ci jeszcze trzy snickersy...
- Dobra, całuj, ale zanim mnie przelecisz to chyba prędzej dostanę cukrzycy....
Tuesday, September 20 2005
Uratowałyśmy świat! :)
posted @ 01:26 in [ Palantki kochana ]
Nyo i stało się :D. Wykończyliśmy Eckhardta, który okazał się być tylko sługą Karela (kolejnego bossa ;__;) i na koniec wysadziłyśmy Cubiculum Nephili.. To oznacza przejśćie TRAOD :D. Kaniec! Oczywiście nie obyło się bez zgrzytów - nie udało nam się obejrzeć części filmików końcowych :(. Znaczy obejrzałyśmy z płyty, bo się nawet nie załadowały, a jednego nie ma nyuu ;( - ten geniusz, który nam przegrywał musi coś zwalił.. No ale i tak nie można narzekać! Przeszłysmy wszystko i jestem z nas bardzo bardzo dumna :D. Eckhardt the Black Alchemist i jego świnie z organizacji Cabal chciały zawładnąć świtem poprzez przywrócenie do życia rasy Nephilim (potomków ludzi i aniołów - hybrydy wybite w czasach biblijnych). No i tak to się z grubsza miało, ale Lara wkroczyła do akcji :D. A.. Lara i Kurtis oczywiście.. Szkoda, że Kurtis rusza się jak słoń.. Bo jakby się ruszał jak cokolwiek innego to bym się w nim zakochała ;P. A tak nic.. Ale za to w pokazówkach jest dobry :D. Raz nas ładnie zmacał (w Louvrze).. A potem my jego też (jak mu zabierałysmy broń) :D.. Wrrrau!
Nyo a teraz bierzemy się za pierwszą część TR.. Wydaje mi się, że będzie trudniejsza niż 6 - AOD. Szkoda, że grafika taka kupowata.. to będzie dla nas szok po ślicznej szóstce :/. A jak już skończymy jedynkę to się weźmiemy chyba za czwórkę (The Last Revelation), bo mamy.. I może po raz kolejny przejdziemy trójkę (Adventures of Lara Croft) i w końcu uda nam się zobaczyć, co Lara ma pod bluzką ;)(chociaż ja się trochę domyślam.. ;P)
Sunday, September 18 2005
Ho! Babski wieczór!
posted @ 23:02 in [ Palantki kochana ]
Tak się nieszczęśliwie stało, że mama dziewczyn pojechała z dziadkiem na wycieczkę :D. I niestety dziewczyny zostały tylko z babcią. Więc spokojnie pograłyśmy w TR i miałyśmy iść po pizzę (takie burżujstwo na obiad - me tysz :D). Ale pod blokiem siedział gołąbek chory xD. Magda odwróciła wzrok, bo myślała, że zdechły xD, Karina przeszła nie bacząc xD, a Basia się zlitowała i uparła się, że go uratuje xD. Więc wróciła do domu i wpakowała gołębia do pudełka po butach. I zamiast do pizzerii poszłyśmy do weterynarza xD. A u weterynarza kazali nam zanieść go do zoo. A żeby jechać do zoo trzeba mieć kartę miejską, po którą trza wrócić do domu xD (dżizas jaki quest xD). Po wielu trudach pozbyłyśmy się gołębia, spotkałyśmy przystojnego kolesia (tzw francuzika) xD i wreszcie kupiłyśmy pizzę. Obżarłyśmy się jak świnie i poleżałyśmy też jak świnie :P. A potem.. aaa potem poszłysmy z Madzią po cos do picia. Chciałysmy kupić tzw osiemnastkę, a nigdzie nie było. W końcu w setnym z kolei monopolowym znalazłyśmy osiemnastkę, ale nie orzechową (jaką sobie wymarzyłyśmy), tylko marakuja xD.
No panie:
"Znam marakuję,
która rapuje
i banana,
który tańczy wciąż kankana"
XD
No ale nic. Kupiłyśmy. Kupiłyśmy jeszcze setkę wódeczki. Chciałyśmy jeszcze kupić colę w nocnym, a tu podbija jakiś koleś i mówi "Cześć. Pewnie mnie nie poznajecie, ale ja was poznaję" i gadka szmatka.. sratatata, a co u Ciebie? a gdzie idziesz? a co kupujesz? a wy? bla bla bla.. Poszedł, a Magda mówi "Tee.. kto to był?" xD. I ROTFL. Otóż to był koleś, z którym chodziłyśmy do przedszkola, a potem do równoległej klasy w gimnazjum. Właściwie to ostatnio myślałam co u niego, bo go na gronie dopadłam.. Jak już szczęśliwie dotarłyśmy do domu to z kolei z Basią się wybrałyśmy na czas długi do wypożyczalni, a jak w końcu wróciłyśmy to się usadowłyśmy na łóżku nieobecnej mamy dziewczyn we cztery :P. Zabrałyśmy się za picie, ale nie wchodziło coś.. A.. no i film obejrzałyśmy.. "28 dni później" - ueeeee nieciekawy, ślamazarny, nudny i wogóle d*pa. A mnie bolały zęby, więc sobie wzięłam ibuprom i i tak nie piłam. Tym sposobem została nam połowa osiemnastki i cała setka (teraz wszystko w depozycie u mnie w domu :D). Potem akuracik w telewizji leciał film erotyczny to se obejrzałyśmy :P. Lajcik. Bez hardkoru. Fajny właściwie. Edukacyjny ;). Fajniejszy niż "28 dni później" :P. Z fabułą :D i to nie-aż-tak-bardzo bezsensowną.. Ale potem się niestety skończył i poszłysmy spać. Ja się wepchałam do łóżka Baśki tym razem :P. Nie było tak źle (przynajmniej mi.. bo jak Basi to nie wiem :P). A rano wstałysmy i garłyśmy w TRAOD. A potem wróciłam do domciu i znowu wróciłam do dziewczym, bo się okazało, że ich mama wraca dopiero o 6 pm. Więc mogłysmy jeszcze pograć. I tak - pokonałysmy bossa (panią Boaz), pajęczycę :D jea jea jea! I teraz idziemy pokonać następnego bossa.. Brr...
Friday, September 16 2005
Ehh.. Hm..
posted @ 20:43 in [ Palantki kochana ]
Ehh..
Wake me up when September ends.. Miałam napisać.. Bo taka brzydka dzisiaj pogoda..
Ale w sumie pasuje do dzisiejszego dnia..
I ostatnio rzadko padło.. Poza tym w sumie lubię jesień. Normalnie to bym już do szkoły przecież chodziła.. Chyba mi tego brakuje.. Lubiłam początek września zawsze - kupowanie zeszytów, książek, długopisów itd :).
A teraz..
I mało w TR dziś grałyśmy.. Ale za to pokonałyśmy bossa :D. Już niedługo do końca..
A poza tym, co?
Ehh.. Ehh.. Ehh..
Ehh..
Friday, September 16 2005
Nyo
posted @ 02:10 in [ Palantki kochana ]
Dzisiaj fajowy dzionek był :D. Z rana zawracałam gitarę Wielkiemu De :P karmieniem konia i takimi tam :P. Dowcipy mu opowiadałam xD. Nie, nie koniowi tylko Michałowi xD. I stwierdził, że nie umiem.. Już którys raz w swojej karierze tak stwierdził xD.. Etam.. Można się przyzwyczaić - mama mi ciągle wciska, że nie umiem opowiadać nic xD. Michał też.. No buu! Znikąd pomocy!
Jak już Wielki De się mnie pozbył to pojeździłam z Madzią trochę po tym potfornym mieście.. I.. (tak.. tak... tak!) zasiadłyśmy z dziewczynami do Tomb Raidera :D. Kolejny wieczorek z ciągnięciem, spuszczaniem się i zwalaniem kloca.. :D. Dobra dość xD. Tym razem byłyśmy w lewelu Sanitarium i grałysmy Kurtisem... Mmm Kocham! Kocham! Mmm :3. Słodki.. Ale za to kiepsko się nim rusza :(.. No cóż.. A lewel! Przestraszny! Wariatkowo pełne wariatów.. A niektórzy mieli kolce i pazury.. Brr.. Ale się bałyśmy :D. Zaj*biście było :D:D:D:D. Z tym że zwaliłyśmy ten lewel :/. Coś nie możemy dojść do bossa.. No ale powtórzymy to i będzie gites :D.
Oraz - dowcip tragiczny
Dwóch przyjaciół wybrało się do baru na drinka. Jeden z nich zagląda do szklanki i woła do drugiego:
- Stary! Pierwszy raz widzę cos takiego! Kostka lodu z dziurką!
Drugi smętnym głosem odpowiada:
- Mało widziałeś. Ja z taką żyję od 15 lat...
Tuesday, September 13 2005
Nyo nyo.. Czas coś napisać!
posted @ 20:36 in [ Palantki kochana ]
Ostatnio dni mi mijają jakoś tak leniwie.. Spię do 12, a kładę się o 3, 4 nad ranem.. Nie podoba mi się to! Oj nie! Czas to zmienić!
Ogólnie to jest ok.. Tylko się nie widuję z Michałem :(. No ale my tu w mieście wierzymy, że to przejściowe..
Nyo. A wogóle to się boję studiów i całej tej szopki uniwersyteckiej, lektoratów sratów dupatów xD, ale na razie mam to tu i ówdzie :P. Martwić się będę potem. Więc na ten przykład dzień dzisiejszy spędziłam z Michałem (od 9 nad ranemdo 14) na nabijaniu statystyk i ogólnym mizianiu i takich tam teges ;). A potem wylądowałam u dziewczyn i grałyśmy w TRAOD (dla niezorientowanych - Tomb Raider Angel of Darkness). I teraz to się rozpiszę na temat Lary Croft :P.. Bo ostatnio zaliczyłyśmy Paryż i Louvre i wykopaliska archeologiczne (tzw. archeological dick ;P) ukryte pod muzeum. I tam szukałyśmy takiego obrazu.. a ten obraz był umieszczony w komnacie i strzeżony przez ducha.. Duch to pierwszy poważny boss w TRAOD i hm.. utknęłyśmy.. Doskonale wiedziałysmy jak go pokonać (strzelać aż się zatrzyma i gnać po obraz), ale trzeba było to jeszcze zrobić.. Już zaczęłam się wkurzać i tracić nadzieję, kiedy przyszła Basia.. hop siup i z palcem w d*pie zdobyła obraz XD. Tym sposobem opuściłyśmy Louvre, poznałyśmy pięknego, tajemniczego i niebezpiecznego, ale jakże uroczego :P Kurtisa Trenta (o ma miłości *__*) oraz sprzątnęłyśmy sprzątacza :P. Nyo. Tak czy siak - jesteśmy w Pradze czeskiej i dalej szukamy obrazów.. Teraz całkiem nudnawy lewel, ale niedługo skończymy całą grę - już na bank jesteśmy po połowie :D. Już się nie mogę doczekać wariatkowa (taki lewel jest - wyrąbisty bez kitu :D). Nyo i całkiem zajebongo się gra i łapiemy ciekawe fazy. Uwielbiam tą atmosferę Tomb Raidera jaaj! No i za 60 lat też będziemy grać, o!
Nyo.. Przeraszam, że to taka Tomb Raiderowa notka, ale tym jestem aktualnie zaaferowana. Pozdrowienia wyszystykym :*
Oraz dowcip:
- Po czym poznać, że twoja dziewczyna chce się z tobą kochać?
- Po tym, że jak włożysz rękę pod jej spódnicę to masz wrażenie jakbyś karmił konia...
Friday, September 09 2005
Man.. źle mi.. ;(
posted @ 21:43 in [ Karina Show ]
Źle mi :(.
Tak to jest, kiedy dostajesz coś, co chciałeś mieć od bardzo dawna (nie, nie mówię tu o okresie xD), cieszysz się tym chwilę, a potem okazuje się, że ci to tylko pożyczyli.. A następnym razem ci to pożyczą za hohoho czasu :(.
A na dodatek cholernie mi żal tej operacji ;(
A jakby tego było mało rozpierdzielił mi się monitor nyooo :/.
Mamo. Będę płakał..
No zepsuł się.. (znów oO)..
Wszystko jest niebieskie chlip.. ;/..
Czy może być gorzej..?
Friday, September 09 2005
No żesz kurde xD
posted @ 11:05 in [ Karina Show ]
No i nici z mojej operacji!
Ooooookres xD
A wtedy nie można.
Więc czekam. Pewnie tydzień.
Spać idę xD
Kurna ja to zawsze muszę dać dupy :/!
Friday, September 09 2005
Nie mogę zasnąć.. / Notka przedoperacyjno-refleksyjna :P
posted @ 01:25 in [ Karina Show ]
Mówią mi "nie daj się ludziom w białych fartuchach".
A ja tam dziś idę a oni normalnie w zielonych XD
Thursday, September 08 2005
O geee.. xD
posted @ 22:00 in [ Karina Show ]
Dzisiaj był dłuuugi dzień.. Szkoda, że nie mam czasu (i weny :P) bo bym go opisala :).
A tak - tylko skrót.. Więc - rano dzwoni telefon..
Odbieram i słycze w słuchawce męski głos (takli wrrrau ;D)..
Głos: Karinko wsiadaj w autobus i do mnie szybko przyjeżdżaj..
Karina: Dobrze! Dobrze! Ale kto mówi xD?
No się zdzwiwłam, bo nie wiedziałam kto to, a zgodziłam się tak hm... odruchowo xD. To był dr Michał.. Przyleciałam na nodze jednej i pół dnia spędziłam w szpitalu xD. Ganiałam od pawilonu do pawilonu, od sali do sali, po siakiś rejestracjach, dyżurkach pielęgniarek srerek duparek i ch*j wie gdzie jeszcze xD. Tak czy siak było fajnie, bo dr Michał jest strasznie sympatyczny i muchos zabawny! Jakbym miała wenę to bym się na dialogi wysiliła, ale nie mam :P. Zresztą i tak już mi wyleciało.. No tak czy siak wynika z tego tylko jedno. Jutro o 7 nad ranem mam być w szpitalu (dla odwiedzających :P -> Szpital Kliniczny im. Dzieciątka Jezus, koło centralnego to jest, adres ul. Lindleya, ale lepiej się dochodzi od Nowogrodzkiej, pawilon 8, piętro 1, nad apteką jakąś czy czymś, sala 1 - w lewo od wejścia na końcu, po prawej :P. Bez podtekstów moi drodzy przyjaciele :P). A tak serio to jutro będzie operacja właściwie nie wiem o której xD. Ale potem będę leżęć CONAJMNIEJ 24 h :/. A ciekawe ile nie będę mogła jeść? Tydzień? Hohoho schudnę :D (już dwa razy dziś usłyszałam "Karina.. schudłaś" więc może więcej będzie :D). A moja rodzina się cieszy, bo nie będę mogła mówić ze trzy dni pewnie i nie będą musieli mnie słuchać xD. Phi! Będę pisać, ot co :P! A wogóle to dzisiaj od 22:00 już nie mogę jeść! I mam jechać tam na głodniaka z rana też! Hohoho... No ale zobaczymy :). Jejcik jejcik! Ciekawe jak to będzie.. Na wszelki wypadek nogi ogolę :P.
Z informacji dla turystów: MOŻE będę bez majtek :P. Pytać na miejscu ;P
Módlcie się za mnie..
A propos modlenia się! Dzisiaj doznałam normalnie objawienia xD. Nie dziwota - 1,5 h stałam w kościele xD (bierzmowanie siory). Ale tym się zajmę jak już zębów się pozbędę..
Jak wrócę ze szpitala i będę w stanie zasiąść do kompa to się odezwę. A jak na razie - do przeczytania :).
Wednesday, September 07 2005
Dowcip
posted @ 23:51 in [ The Kaczors ]
Idzie sobie Krzysztof Ibisz ulicą. Nagle podbiega do niego facet i mówi:
- Panie Krzysztofie jestem Pana największym fanem, czy mogę zrobic Panu
laskę?
Na to Ibisz:
- Spadaj nie mam czasu, idź stąd.
- Ale proszę, błagam, daj choć raz Ci zrobię..
W koncu Ibisz się zgadza, idą w bramę i fan zaczyna ciągnąć.
Ciągnie jakiś czas I nie wypuszczając pyty z dzioba próbuje coś
powiedziec:
- Mmmmmm... mmmmmm.
Na to Ibisz:
- Zamknij ryja I ciągnij!.
Po jakimś czasie fan znowu:
- Mmmmm... mmmmm... mmmmm.
Wkurzony Ibisz pyta:
- No co ku*wa? Gadaj!
A fan:
- Mmmmm... mmmmmmm Mamy Cie!
_________
Karina: Mamo mamo! Opowiem Ci dowcip!
Mama: Ok ok :D
Karina: Idzie sobie Krzysztof Ibisz ulicą. Nagle podbiega do niego facet i mówi:
- Panie Krzysztofie jestem Pana największym fanem, czy mogę zrobic Panu
laskę?
Mama: Co?
Karina: Laskę..
Mama: Co?!
Karina: Oj nic! [i poszłam sobie do komputera]
[5 minut później - przychodzi mama...]
Mama: No co mu chciał zrobić?
Karina: No laskę..
Mama: Co?
Karina: Chciał wziąć jego siura do dzioba!
Mama: Aaa.. aha..
Karina: Na to Ibisz:
- Spadaj nie mam czasu, idź stąd.
- Ale proszę, błagam, daj choć raz Ci zrobię..
W koncu Ibisz się zgadza, idą w bramę i fan zaczyna ciągnąć.
Ciągnie jakiś czas I nie wypuszczając pyty z dzioba próbuje coś
powiedziec:
- Mmmmmm... mmmmmm.
Na to Ibisz:
- Zamknij ryja I ciągnij!.
Po jakimś czasie fan znowu:
- Mmmmm... mmmmm... mmmmm.
Wkurzony Ibisz pyta:
- No co ku*wa? Gadaj!
A fan:
- Mmmmm... mmmmmmm Mamy Cie!
Karina: HAHAHAHAHAHAHA [mało co nie padła, bo bardzo jej się ten dowcip podoba]
Mama: Mamy Cię.. Hahahahaha..
Karina: HAHAHAHA.. Mamy Cię.. Rozumiesz?
Mama: Nie.
[Ale później chyba do niej dotarło :)]
Wednesday, September 07 2005
lol
posted @ 10:46 in [ The Kaczors ]
Ostatnio wogóle nie mogę zasnąć. Leżę i myślę, myślę, myślę, myślę
(może nadrabiam zaległości za reszte życia? =.=), zastanawiam się, martwię, martwię, martwię..
A moja siostra sobie spi spokojnie obok i tylko cmoka! I czasem coś powie..
Wczoraj w nocy:
Kamila: Mmm.. bo ten kibel tak zostanie..
Karina: Jaki kibel?
Kamila: No kibel! Byłam przed chwilą..
Karina: Co? Kiedy byłaś w kiblu? [przecież cały czas leżała koło mnie!]
Kamila: Kiedy była na to pora..
Karina: No jak to? Przecież cały czas tu leżysz! [sprawdziłam czy się nie zsikała do łóżka, ale nie :P]
Kamila: Spi*rdalaj!
oO
Dziś w nocy:
Kamila: Dupa!
Karina: Co?
Kamila: Dupa blada!
Karina: Coo?
Kamila: No a co? Może nie blada?
Kiedy już zasnęłam śniło mi się coś, ale nie pamiętam..
Tuesday, September 06 2005
Kurrr ale zjebka xD
posted @ 12:59 in [ Karina Show ]
Znowu.
Jak zwykle.
XD
I dlatego mi się ta reklama podoba
i am what i am
Wiecie która?
Ta z 50 centem mi się najbardziej podoba mmm ;3
Sunday, September 04 2005
Dzisiaj króciutko.
posted @ 23:46 in [ Karina Show ]
Normalnie wczoraj byłam z acp na "Ruchomym zamku Hauru" dubbingowanym. A dzisiaj był super-hiper-acepowo-wielko-De-lanserski przedpremierowy pokaz z napisami. Filmik fajny. Szkoda, że dziewczyn nie było..
Ale normalnie Karinki to się boją takich rzeczy, bo acp im kazało stać i rozdawać ulotki najpierw. A potem kazało plakaty i książki z Dagmarą dostarczać ludziom. A potem jeszcze mi kazało rozdawać normalnie breloczki. Myślałam, że będzie gorzej.. Że gorzej to zniosę. Bo ja się nie sprawdzam w takich sytuacjach. Wtedy się trzeba integrować z ludzmi choć trochę xD. No ale w sumie powciskałam im te karteczki. Całkiem duzo ludzi tam przyszło i dużo warszawskich mangofanów ;) przyszło podziwieać wielkiego De jak wygłasza mowę (a ja z nim chodzę :P heeeeeee!!).. i na film pewnie też przyszli XD. Yanek dał dupy, bo się spóźnił..
A mi za drugim razem film się mniej podobał i już się gapiłam gdzie popadnie na koniec. No dobra.. Na wielkiego De się gapiłam xD. No bo już film znałam i nie byłam ciekawa zakończenia xD. I tak się gapiam.. i gapilam.. i gapiłam.. Ale tak troszkę.. I jak się tak gapiłam to stwierdziłam, że całkiem ładnie wygląda z profilu :). Tak słodko. No a potem było piwo na spółkę i dom, a teraz jest Doda Elektroda :P.
Na koniec parę zdań dla Karinki o Karince.
Karinka jest ładna.
I fajna.
I słodka.
I kochana.
I zgrabna! Wogóle co to z brednie, że ja nie jestem zgrabna?! ZGRABNA i już!
Normalnie wcale nie jest gruba, a jeśli jest to nie widać.
Nie jest wcale taka niska. Jej wzrost pasuje do jej skromności.
Ma troszkę wad, ale nikt ich nie zauważa.
I nie jest głupia! No.. może i jest, ale ale tylko troszeczkę ;P.
A ten blog nie należy do "słodziutkiej, głupiutkiej, koffaniutkiej 15-latki" tylko do super ślicznej i zajebist*j Karinki. Nomen omen 19-latki. I tu nie ma żadnych głupot i żadnych błędów ortograficznych też nie ma.
I wogóle to wszyscy powinni zazdrościć Michałowi, że ma takiego radosnego potworka jak ja. O! Słyszycie? Macie mu zazdrościć! A jak usłyszę, że odwrotnie, że Michał jakiejś komuś zazdrości to pourywam to i owo! (obojgu :P)
Pani już dziękujemy :P.
Lepiej mi ;]
Thursday, September 01 2005
GHYYYYYEEEEEEEEEE?!?!?!? ;)
posted @ 21:19 in [ Karina Show ]
Ehh.. Nyo i tak sie złożyło, że już wróciłam z wakacji. Nie oznacza to ich końca.. Teoretycznie mam jeszcze miesiąc, ale już bankowo nie wyjadę. Nyo. Więc wygląda mi na to, że pora na podsumowanie. Mm.. A! Najpierw byłam na spływie z acp nyo tak. Spływ był kajakowo-namiotowo-rzeczno-niecywilizowany. Znaczy się, że mieszkaliśmy w namiocie, który sami sobie musieliśmy rozkładać.. Codziennie gdzie indziej.. Szczerze to myślałam, że gorzej to budowanie domu zniosę, ale się szybko przyzwyczaiłam.. Nyo i to wyglądało wszystko tak. Rano się wstaje, pakuje się manatki, zwija namiot itd, zanosi się to do samochodu a potem pakują cię do kajaka i od tej chwili ktoś na ciebie krzyczy :P. Znaczy - trzeba wiosłować ;P. Myślałam, że Michał bardziej na mnie będzie krzyczał xD. Ale on cierpliwy jest przeca z natury :). Wiosłowanie w sumie nie takie złe.. Na początku to miałam jeszcze zapał do tego, a potem to już mi się coraz mniej chciało :P. A i na początku najwięcej ochrzanu dostawałam.. Że krzywo, że nierówno, że chlapię, że nie w tą stronę, że drzewo, że jem snickersy, że sratatata. Ale potem było mniej :) (albo się po prostu przyzwyczaiłam ;P). Najgorsze w tym tak serio serio to było to, że się potem jest mokrym :/. Gerneralnie Karinki wodę dobrze znoszą, ale ja się bałam, że jak będę tak siedziała kilka godzin z mokrą dupą to mi seryjnie zaszkodzi (jajniki itd). Nóg nie lubię też mieć mokrych, bo od tego się choruje też. Więc mnie Michał po rycersku wnosił do kajaka i z niego wynosił mmm :3. I jedna panna opierdzielała swojego faceta, że zawsze jej po tym błocie każe łazić, a mój facet mnie wynosił :] muahaha! :D. No a jak tak już się powiosłowało (czasem krócej czasem dłużej) to się wbijało na pole namiotowe i rozkładało dom. I potem można było już robić co się chciało - fajne to było, bo była taka mało kolonijna atmosfera: nikt nikomu nie kazał niczego robić (mniej więcej) itd. Czasem wieczorem ognisko jakie albo co, ale to opiszę pod hasłem integracja :P. A teraz o jedzeniu. Przeżycie na spływie bez śmierci głodowej z Michałem nie było trudne - zjadasz to, co ci da. Dobrze, że Karinki nie gotowały, bo tylko Karinki by się potem odważyły to zjeść xP. Więc pichcił Michał. Zarcie nie takie złe - kanapki, zupki chińskie, gorące kubki, makaron/ryż z sosem. Raz spagiety zrobił xD. Było takie pyszne, że aż zwymiotowałam O.o - serio _-_. No ale nic :P. Teraz coś o ludziach co na spływie byli (czytaj - integracja). Ludzie.. Eee.. no byli.. Jacyś chyba byli :P. Oznacza to, że się nimi nie interesowałam :P. Ale wiadomo było. Ja przeca jestem (zaraz.. takie ładne słowo.. a!) aspołeczna.. Z tego tytułu się nie chciałam integrować i wogóle odzywać się do nich nie chciałam :P. Z resztą oni wcale się nie palili więc niech spadają :P. Michał za to marzył o wielkiej integracji europejskiej, zbiorowym rzucaniu frizbi itd. LOL. Hm.. Może i by wyszła integracja, ale pierwszego dnia poszliśmy spać, więc ludzie się i tak już podobierali. I dobrze. Jesu.. A czasem takie ogniska były nudne jak jasna cholera.. O wiele ciekawiej było w namiocie ;) ale ja na ogniskach siedzieć musiałam. Jeszze żeby jakoś było fajnie, ogiskowo.. Ale nie.. Ludzie boomboxa raz przynieśli dżiiiiz. Spadajcie :P. Nyo. Ogólnie to tam dużo parek było.. Ale ludzie.. Jak ludzie.. Jeden wyjątkowy koleś :P, dwójka Niemców, dwie grupy dzieciaków, grupy parek/małżeństw. Hm.. Co można by tu o nich powiedzieć.. A wiem: że wszyscy tworzyli zgraną grupę XD. Bo Karinka i Michał tworzyli sobie razem sami :P. Z winy Karinki oczywiście. Jakoś mi nieswjo było z myślą, że przeze mnie wielce integracyjny Michał nie realizuje się społecznie.. I przez cały czas miałam wrażenie, że mu psuję wakacje :(. Ale w sumie mówił, że mamy tu się integrować ze sobą (znaczy ja i on).. Eh.. No i tak już minęło. Tak czy siak - byliśmy bardzo zdezintegrowani :P. Od wielkiego De nikt nie chciał numeru (podobno po raz pierwszy od ćwierćwiecza :P). A wieczorek pożegnalny przeleżeliśmy sobie w namiocie :P. Wogóle większość czasu kiedy nie byliśmy na wodzie to przeleżeliśmy w namiocie xD hihihih. Fajooo ;o. Mnie tam do szczęścia integracji nie poczeba.. :P. Ale Michał jak zwykle - jedna wielka chodząca integracja. A na dodatek uczynna, zagadująca i posiadająca inne przymioty charakterystyczna integracjom xD. Mnie z integracyjnych akcji to się podobało, kiedy koleś z panienką się wywalili i rzeczy im popłynęły, a Karinka i Michał wyciągnęli :D. A że panienka była potem cała mokra to Michał da rycerz oddał jej swoją bluzę.. Khhh.. Ona na pewno sobie pomyślała, że mu się podoba! Ja już widziałam jak lukała na niego cały czas! A na mnie jak na wroga.. A w oczach miała "co ona ma w sobie, czego nie mam ja?". Ghaaa.. Zła byłam na siebie dość długo, bo mogłam być szybsza i wcisnąć jej swój sweter zanim Michał wyskoczył ze swoją bluzą :/! Grr.. No ale nic. Z dziewczyn czujących miętę do wielkiego De to jeszcze jedna była. Madzia - koleżanka Matyldy. Wszyscy troje znali się z poprzednich spływów i wogóle Matylda - była miłość Michała i ojezu. Ale mi chodzi o Madzię. Było w niej coś podejrzanego :P. Śmiała się ze wszystkich żartów Michała. Za wszystkiego O.o. Nawet z maksymalej czerstwicy xD. I jeszcze mówiła do niego Miszunia xD. Ghhaaa.. "Daj czadu Miszunia!" = "opowiedz kolejny dowcip z którego choćby był najgłupszy i tak się będę do łez zaśmiewała" xD. Ale sympatyczna była całkiem i miła i jej koleżanka też. Mówiły do mnie Bejbe hihihi :). Dobra koniec tego glendzenia. Ogółem spływ był zajebisty i jak dla Karinek to było fajnie. W sumie to nie było wiadomo jak będzie.. Czasami jest tak, że jak się z kimś przebywa czas dłuższy z kimś 24h na dobę to może się okazać zupełnie inną osobą neee? Może na przykład się okazać maksymalnie upierdliwy i zrzędzocy i wogóle nie do zniesienia! Ale na szczęście Michał zaskoczył mnie pozytywnie - miły, cierpliwy, czuły, dbał, na rękach nosił ;3. No zajebiście :D. Jak to określił Mikołaj aka wierzgająca Pupcia (koleś ze spływu) - takiego to ze świecą szukać :). Racje miał.. (ale tylko raz :P). Cieszę się też, że ja Michałowi nie zbrzydłam (albo nieźle udaje :P). I wogóle to przecież mógł stwierdzić, że tak w bliższym i dłuższym kontakcie to ja jestem fe, nieprzydatna, wkurzająca i coś tam jeszcze. Ale chyba, że jest aż tak źle to nie stwierdził :D. Ale wiem co wkurza Michała :P. Między innymi to, że ja jestem z tych "przezorny zawsze ubezpieczony" i wolę przygotować bagaże trzy przystanki wcześniej, mieć oko na torbę, założyć ciepłe buty itd. I za to mi się opierdziele zbierało gównie.. I niesłusznie uważam, no ale nic. No i za aspołeczność. Nyo. Ale ogólnie fajno było i me jest happy. Potem to pojechaliśmy na Reanimkę. W sumie to jakieś takie było.. taki hm.. No dziwne, bo jakbym miała jechać z wwy to bym np nie jechała (chyba by mnie juże stać nie było). No a tak - Karinka i acp trzy dni przed konwentem nocowali już w szkole na pięciogwiazdkowym materacu podłogowym (na tym co na spływie). Poznałam mniej więcej orgów i jednen me się fajny wydał muczos :). Nyooo można było robić co się chciało.. To fajne dni były.. A potem przyjechał Yanek z Miyumi xD. I się trza było w środku nocy przeprowadzać xD. A potem już reszta ludzi. Fajnie mi się biło z acp z transformacjami. Jak w domu :P - stalowe sczęki, rotrząsarkaaaaaaaaaa! xD Hihi. Nyo. W sumie fajnie było. Chyba Reanimka była najfajniejszą imprezą tego typu na jakiej miałam okazję być kiedykolwiek. Dziewczyny dojechały później i pobrałyśmy sobie udział w poschizowanych konkursach i powydzierałyśmy się na singstarze :D. Ooo i jeden konkurs był fajny - test your body and mind. Trza się było dobrać w pary (Karinka i Wielki Joe) i najpierw tańczyć na gazecie (suuuuupaer było :D), potem układać piosenkę (to nam wyszło zajebi*cie!), a potem zrobić na bloczku filmik aniomowany khe khe - nasz był mistrzowski xD. A potem w ramach dogrywki - wyścigi w śpiworach, gdzie Wielki Joe prawda i rozumem pokonał wrogów i wygraliśmy :D:D:D:D uahahahaha! Zainkasowałam Antologię komiksu r4, "Tokyo Mew Mew" i brzydki button :P. Aaa.. I sumo było hohoho. I twister (Basia wygrała) i hoho ile fajnych rzeczy! Zabijanie Ebichu i rzucanie w pokemona i pokazy tańca z ogniem i od pyty atrakcji i było naprawdę fajnie. Aaa! Nyo i był finał acepowego konkursu cosplayowego. Brr.. Karinka i Basia musiały iść na scenę i coś mówić ~oO~ hARdCore. Koniec końców - pierwsze miejsce panda (200 zeta i dużo rzeczy innych fajnych ghaaaaa), drugie jedyna i niepowtarzalna ghheeee Pućko czyli ja ("Seimaden" i 2x "Cześć Michael"), a trzecie Jin-roh (locke i gto#5 chyba - szitowa nagroda). Aaa.. No i wszyscy wyczesane znaczki acp dostali lol :P. Wogóle cosplay reanimkowy (właśnie nie ten acepowy tylko reanimkowy) był dziwny. Przszło ok 40 osób i wszyscy się tylkoo zdążyli pokazać, a nie zdążyli pokazać scenek. I tak oceniali tylko strój, co IMO jest błęęęędem! A po cholere ludzie robią scenki? Nawet nad najdupniejszą scenką ktoś przecież pracował, poza tym może któraś z tych scenek by się okazała genialna, heee? No tak czy siak jakby nam nie pozwolili odstawić scenki to bym się wkurzyła. Powinno być tak - dwie kategorie: najlepszy strój i najlepsza scenka, o! Nyo tak czy siak wygrała Usada i, chociaż jej się należało, to mi się to nie podoba :P. Dobry strój miała bez kitu. No tak czy siak potem wróciliśmy do Warszawy pociągowo (bez dziewczyn - one autobusowo) i do domu. A następnego dnia do Urli. Dla niezorientowanych - Urle to wieś letniskowa 60 chyba (a może 50? Nie wiem xD) kilosów od Warszawy. Nasza wkacyjna wieś letniskowa :). Zawsze w Urlach ostro świrujemy.. Ale ten rok jakiś taki spokojny był. Grzeczne byłyśmy.. Zero wielkich wrzasków w lesie, zero hardkoru.. Raz sie jeno troszeczke napiłyśmy ;P. Ale ogólnie ciekno, jak na nas.. Szkoda.. Starzejemy się.. Ale i tak było fajnie. I tak wypoczęłam :). I na kilka dni wyjechali moi rodzice i siora i Michał przyjechał :D. Na początku zrzędził, że za blisko Warszawy, że tam nie ma gór ani morza.. (Mój tata mówi, że są góry xD - nasz ośrodek jest na górce xD.. prawda.. trza pod nią rowerem się napedałować xD). Potem Michał zrzędzić przestał i pomęczył się ze mną trzy dni pełne :P. Ciekawe czy schudłam czy przytyłam w Urlach.. Hm.. Jak na spływie się ważyłam to było 54 w mokrych spodniach.. A teraz? Aż się boję.. Brrr. Dobrze, że nie mam w domu wagi :P. Pójdę do dziewczyn jutro. Ona mi pomogą to przetrwać i stawić czoła smutnej prawdzie xD. Dobra dość chrzanienia! Wracamy do tematu Urli. Pomyślałyśmy sobie w tym roku.. Poplanowałyśmy palantkowe to i owo.. Mało porozrabiałysmy po lesie ;(. Ale ostatnie podchody były fajne :). Uciekałam z Cukrem i Anią i całkiem fajne zadania nam się wymyśliło! Szkoda, że Madzia się źle poczuła i do gonienia zostali tylko Basia i Grześ, ale i tak było fajo.. Wysmarowali się jagodami, ułożyli piosenkę sprośną, sprośną krzyżówkę, scenke z "Króla Lwa" i dużo innych rzeczy fajnych było, ale nie pamiętam :P. Grzesiek wyrósł na bardzo fajnego faceta :) (pozdro Grzesiu, jeśli to czytasz :*). W Urlach pojawiła się także Justynka, Maciek z Basią, ale raczej na krótko. Ehh. Fajo było :D. Ale naprawdę się strzejemy.. Żadnych walk w błocie na śrokdku podwórka, rozbierania się nawzajem i innych akcji.. Eh.. Ale też fajnie :D. Aaa.. No i coroczna dyskoteka w kościele była. Tym razem fajnie było fajnie fajnie. Tam to sobie zawsze poświrować można - są pijani faceci i czerstwawa muza :P. Suuper :D! Będę tęsknić..
No a teraz to już w Warszawce siedzę. Mogłambym jechać na integratkę, ale nie mogę, więc nie jadę. Ze zdarzeń bardziej emocjonujących to mnie czeka usuwanie ósemek. Poszłam do szpitala i pan doktor powiedział, że prawdopodobnie mnie uśpią i wytną mi wszystkie w jasną cholerę! Ja bym bardzo chciała tak.. Ale jest jeszcze druga opcja - znieczulenie miejscowe i usuwanie dwóch, potem przerwa i usówanie dwóch kolejnych. Ale Karince się bardziej podoba uśpienie i wszystko na raz! A po co się z tym pierdzielić?
A dzisiaj poszyliśmy do szkoły.. 1 września w końcu.. Ale my mamy jeszcze miesuąc :). Ja tam bym nadal do liceum wolała, bo mnie te studia porażają i przerażają! No a dziś w szkole trochę ludzi spotkaliśmy, pogadaliśmy z panią Stand*. Większość ludzi z naszej klasy się gdzieś dostała. Jak nie na dzienne to na wieczorowe, zaoczne lub do prywaciarzy.. Jedni mniej zadowoleni, drudzy bardziej :>.Tak czy siak. Jest git.
A jutro z rańca jadę do szpitala na krwi pobranie brrr.. nie lubię :/. I to sama chyba bedę musiała iść, bo żadne z rodziców nie może.. Moja mama zawsze mówi "a może Michał.." ale ja go nie będę po szpitalach ciągała! Lepiej nie.. On ma pisać prace.. Ciekawe czy pisze? Aaa.. I jutro dowiem się jak mi wytną ósemki i kiedy.. Uhh.. Modlić się za mnie proszę :).
Buziaki wszystkim, którzy wytrwali do końca tej długaśnej notki ;)
