Ale dzisiaj był fajo dzień :D. Cały z Michałem :). Było gorąco jak na Merkrym! Uuuh.. strasznie! Ale było też fontannowo i mokro :D.
No i stało się.. Nie ma odwrotu :P. Jadę sobie z anime.com.pl na wakacje jeee :D (znaczy - z Michałem). Na spływ Brdą czy tam czym xD. 10 dni. Pod namiotem. W dziczy. Karinka i Joe :D hihi. Nom.. Dzisiaj byliśmy zaklepać sobie termin itd i zapałaciliśmy.. A.. No i Michał musiał moją mamę spotkać i jej tłumaczyć. Hu hu!
Tako się złożyło, że jedziemy bez Yanka. Hm.. Zastanawiam się jak to będzie - bo ja jestem aspołeczna, a na takich wyjazdach nie wypada być aspołecznym. Uee... 30 osób.. cała klasa oO (dobrze, że to nie moja :P). Pewnie jacyś starzy będą. Albo same fajne laseczki jakieś chudsze ode mnie XD. Oj tam.. Zastanawiam się też jak będzie z jedzeniem. No niby zupki chińske zupki chińskie.. A moja mama wytłumaczyła Michałowi, że ja to go nie nakarmię.. Khhh.. No on wie, że ja go nie nakrmię chyba, ale mama nie musiała wcale mu mówić XD. Piersią mogę eee eee :D. Ale 10 dni na zupkach chńsikich? Nie do przeżycia oO
Ehh.. No dobra.. Moja mama przemaglowała Michała (w kwestii spływu, organizacji itd). Bardzo się cieszę, że kwestii "odpowiedzialnościowych" xD nie poruszała o.O - zostawiła to dla mnie, ale tylko dlatego, że nie chciała o tym mówić na ulicy.. xD. Więc teraz mnie molestuje o seks, choroby weneryczne, dzieci, alkohol, miłą atmosferę :P. Uuu.. Miałam rozmowy uświadamiające :D. Jakie to szczęście, że już nie będzie miała czasu zadać Michałowi pytań, które ją dręczą (o seks, narkotyki itd xD), a chciałaby je zadać, bo moja odpowiedź oczywiście jej nie starczy! Ehh.. Moja mama panicznie wprost boi się tego, że ja wpadnę xD (znaczy nie do rzeki tylk w dziecko :P). Eno bez przesady..
Mama: Uważaj uważaj, bo JA tylko w sierpniu w ciążę zachodziłam!
Hm.. Co prawda to prawda - ja i moja siostra zostałyśmy poczęte w sierpniu.. No proszę! A to znaczy, że się cały rok starali, a w sierpniu zaszła? A jak to dziedziczne :P? A jak ja przez cały sierpień będę jedną wielką kandydatką na ciążę z napisem "zapłodnij mnie" na plecach :P? Huuhuu.. Ale moja mama przesadza.. Dobrze, że się martwi, ale ja nie jestem głupia! No.. Może ja jestem, ale Michał nie :P. Nic się nie stanie..
Ale tak czy siak boje się tego spływu oO. Boję. Cieszę się ofkorz, że 10 nocy spędzę na materacyku z acp :D uehehe. Ale się boję, że acp zobaczy jaka jestem naprawdę xD. Ale i tak nie mogę się doczekać :P! Muszę skołować sobie jeno kostium i się spakować.. A no i żarcie.. Idę!
A boję się jeszcze, że wpadne do tej wody uee.. T___________T
Friday, July 29 2005
Wakacje nyo!
posted @ 21:19 in [ Karina Show ]
Wednesday, July 27 2005
?
posted @ 21:48 in [ Karina Show ]
Hm.. O co chodzi? Jakoś się niesowjo dziś czuję.. Jakbym nie była w swoim ciele.. (nieee no - patrzę: to moje przeca.. nie da się ukryć xD).. Jakby mnie ktoś walnął w głowę bez kitu.. Sama nie wiem kto mnie zrobił :/. Może to dlatego, że mam okres? Może za mało spałam i tyle? (przecież wstałam dzis o 7.30 o.O). Jakaś skwaszona jestem nyo.. Taki marazm nyo... ;( Ale nie od rana przecież.. Ha! Zaraźliwe jest bycie skwaszonym.. Ueee.. No nie wiem nie wiem.. Wyśpię się i będzie lepiej. Prawdaaaaaaaaa? A może posprzątam..? Eee.. wyśpię się. To na pewno zj*bany okreso humorek ot co!
Ostatnio mam dziwne sny (ostatnio? lol). Ehem.. Mam dziwne sny - jak zwykle (prawda..). Opiszę ten ostatni (jeszcze nie opowiadany, bo zapomniałam :P).
Snił mi sie plakat z filmu. Plakat był cały czarny, a na nim tylko napis "Potwór" i twarz potwora tego (jakby małpa tylko wodna xD). To był plakat w wersji polskiej. Był jeszcze w angielskiej - "The monster of the Pacific ocean". A następny epizod w tym śnie to był urywek wiadomości i spikerka mówiła, że w oceanie jakieś planktony czy co tam tworzą nową formę życia.. I była pokazana woda jakaś zielona.. Naukowcy badający próbki.. Dżizas krajst muczos dziwaczny sen.. Kwestia przyzwyzajenia..
Tuesday, July 26 2005
Hm..
posted @ 11:40 in [ Karina Show ]
Od rana dzisiaj się użerałam ze służbą zdrowia xD. A to są sukinsyny - po znajomości masz wszystko! Na szczęście.. Czyli tak. Pojechałam z mamą nad ranem (miałam tam być PRZED 9 AM XD) do szpitala.. Do dekretariatu właściwie kliniki jakiejśtam. I tam była pani Krysia Da Sekretarka. Pani Krysia powiedziała "Aaaaa! To pani.. Tak tak srak śmak". Kazała nam czwekać chwilę, gdzieś poszła, a potem wróciła i powiedziała "proszę za mną". I zaprowadziła nas do pani Kasi z zapisów, szepnęła jej do ucha "ta pani jest od nas z dziekanatu/rektoratu (czy z czego tam jest moja mama - nie pamiętam xD) i ćórka ma problem z zębami i cośtam cośtam doktora Pawła i tak żeby nie czekała". No i nie czekała tylko poszła do doktora Pawła (ekstremalnie uroczy i sympatyczny koleś; młody; ale z obrączką :P). I ten Paweł mnie usadził na fotelu.
Dr Paweł: Opowiadaj Karina!
Karina: [opowiadać zaczęła, choć nie była pewna czy pan dr jej słucha, bo grzebał w zębach jakiejś kobiecie] No.. Bla bla bla zęby cośtam ósemki ble ble. Pan mnie słucha?
Dr Paweł: [grzebiąc w zębach jakiejś kobiecie] Tak tak. Ósemki - opowiadaj dalej. Opowiadaj Karina..
Karina: [opowiadała dalej] No zęby bla bla.. Eee.. Pan mnie na pewno słucha? [no bo się zajmował jakąś babą a nie mną!; błagalne spojrzenie na mamę..]
Mama: No nie patrz tak na mnie.. Ja Ci nie pomogę..
Dr Paweł: JA pomogę! Tylko powiedz wreszcie o co chodzi xD
Karina: Khee XD. [powiedziałam w końcu :P]
Dr Paweł: [przyszedł w końcu i mi zajrzał w zęby, kazał zamknąć otworzyć itd] A nosiłaś kiedyś aparat?
Karina: Mhmh.. ( = tak)
Dr Paweł: Bez rezultatu.. xD. To jak już załatwimy ósemki to ci założymy stały, pod taki się kwalifikujesz..
Karina: Khh? o_O (matko kochana. Ja i stały aparat - zejdę jak nic..)
Dr Paweł: [pozaglądał mi jeszcze w zęby i krzyknął] Przęświetlenie!
[więc musiałam iść na prześwietlenie zwane pante cośtam.. a może penta cośtam? nieważne xD. Prześwietlenie było muchos kosmiczne i straszne, a potem wróciłyśmy do pana dr]
Karina: [poszła do pana dr i zamachała mu prześwietleniem przed oczami]
Dr Paweł: [w przerwie w wybazgrywaniu jakichś świstków dla jakiejś kobiety wziął prześwitlenie]
Karina: Eee.. to ja mam se stąd iść? XD
Dr Paweł: Zostań zostań bo o tobie zapomnę ;) [wziął. obejrzał, zacmokał] Wyciąć trzeba..
Mama: I co teraz?
Dr Paweł: Teraz musimy się umówić..
Karina: Z panem? [wyrwało mi się xD]
Dr Paweł: Tak.. Albo nie.. [dzwoni gdzieś] Przyślijcie mi tu proszę Michała.. Teraz..
Karina: [myśli - ueee pewnie jakiś stary oblech.. a mogło byc tak pięknie.. ten jest taki uroczy i zabawny nyo :/]
[przyszedł dr Michał - też przystojny, troche poważniejszy, ale wery sympatiko :D - uff :)]
Dr Paweł: Mam tu panią z rektoratu/dziekanatu i szef mnie prosił żeby bez czekania.. Cztery proste ósemki do usunięcia..
Karina: Na raz!?!?! O.o
Dr Paweł: Eee.. Niech będzie po dwie..
Dr Michał: Dzisiaj?
Karina: Ale ja dzisiaj idę do kina!
Dr Paweł: To nie pójdziesz :P
Dr Michał: [poszedł gdzieś, wrócił i stwierdził, że..] Dopiero jutro się da.
Karina: Ok. To jutro.
Dr Michał: A okresu nie mają?
Karina: Ale kto..?
Mama: Ty, ciulu.. xD
Karina: A.. nie nie (choć miałam dostać w sobotę poprzednią, ale nie wspomniałam :P)
Dr Michał: A jutro?
Karina: Też nie, też nie..
Dr Michał: To dobrze.. Bo jak jest okres to nie można.. To do zobaczenia jutro tu o 11.
Mama&Karina: Dziękujemy, do wiedzenia itd.
Wracam se do domu. Patrze. Nieeeeee. Okres XD. Wrrr... Już chciałam się pozbyc tych !@(*&^ ósemek w jasną cholerę! Wrrr.. Myślałam, że może się uda nie mieć nyo.. A tu dupa blada XD. I teraz mam dwa wyjścia - zaryzykować i udawać, że nie ma okresu i że to normalnie nie mój :P albo się przyznać. Cóż.. Ale skoro nie można to się przyznałam i moja mama musiała wszystko odwoływać.. I teraz trzeba przełożyć. No dobra. Zniosę..
Wogóle wszyscy tam mili w tej klinice.. Pani Krysia Da Sekretarka posuszyła jakieś kontakty, szefa nie szefa i załatwili mnie szybciorem :D po znajomości.. I dobrze :P. Bo czekanie jest najgorsze i śmierdzi u tego lekrza :P. I panowie dr Paweł i dr Michał normalnie super kolesie :D.
Ale najbardziej mnie martwi ten &%!^*#@ aparat. Przecież nie mam aż tak ekstremalnie krzywego ryja.. Czy mam? XD Średnio mi się marzy ochromowanie szczeny, no ale nic.. :/. I tak to nie jest nic nagłego.. Najpierw mnie pozbawią ósemek i wyleczą, a potemn dopiero moga zacząć myśleć o drucikach.. Poza tym to w ch*j drogo kosztuje.. A! No i moja siostra się domaga stałego aparatu, bo ona ma bardziej krzywe zęby ode mnie.. I by się zachlastała jakbym ja miała pierwsza.. No ale ja bez aparatu żyć mogę i poczekają z tym podobno do jesieni więc na razie wybijam to sobie z głowy i się nie martwię :). A może sie wogóle da z tego wykręcić..?
Poza tym moim ósemkom jak na razie (chyba) kończy się "cykl". A to znaczy, że napierdzielać mnie zaczną znowu za jakiś miesiąc albo dwa. No i mam z głowy przynajmniej na okresowy tydzień, a potem dr Michał jest na obozie naukowym ze studentami do 7.08., co oznacza, że wycinanie zostało odroczene do nie-wiadomo-kiedy.
A teraz spaciu, bo za rano wstałam :P
Monday, July 25 2005
:(
posted @ 16:16 in [ The Kaczors ]
Boli mnie tu..
Nie. Nie TAM.
Tu..
Umm..
___________________________
Karina: Mamo.. śniło mi się, że ktoś na mnie nasikał..
Mama: Znaczy, że ktoś cię o l e w a
XD
____________________________
Mama: A nie umówiłaś się dziś z Michałem?
Karina: Nie
Mama: A czemu? Pracuje?
Karina: Nie.
Mama: Uczy się?
Karina: Nie. Ma wakacje.
Mama: Wyjechał!
Karina: Nie..
Mama: Rzucił Cię!
Śniło mi się, że mnie rzucił..
Sunday, July 24 2005
Sprzedawca dywanów pedofil
posted @ 01:30 in [ The Kaczors ]
Mojej mamie się zachciało dywanu.. Dywanu do naszego pokoju. W sumie uważam, że to dobry pomysł. Może w końcu mój pokój, kiedy już coś miękkiego będzie na podłodze :) przestanie być takim obcym, nieprzyjazym miejscem i wogóle hoho - nawiedzonym :P. Nyo moja mama chciała dywan nam kupić do pokoju, bardzo chojnie z jej strony, ale dywan miał byc ze stadionu. Mi tam rybka, ale stadion ma to do siebie, że trzeba na niego jechać rano ;________;. Skończyło się na tym, że pojechałysmy z mamą o jakiejś pierwszej :P. Tam taki koleś przy wejściu handluje tymi dywanami. Już kilka razy oglądałyśmy dywany u tego faceta. I za każdym razem mnie obejmuje xD stary oblech. A tym razem moja mama przeszła samą siebie - kazała mi jechać też żeby sie potargować z nim. No i idziemy tam i moja mama mówi do faceta:
Mama: A szukam dywanu tyle na tyle kolor taki owaki.
Pedofil: Ano mam taki. [obejmuje moje ramię] A to dla córeczki?
Karina: [ściska mamę za rękę; wywija się spod ramienia pedofila]
Mama: A bla bla bla o dywanie.
Pedofil: A bla bla bla o dywanie. [siups mnie za ramię]
Karina: [wyslizguje się z morderczego uścisku]
Mama: A ile ten dywan kosztuje?
Pedofil: Aa.. Jak dla was to 220.. [obejumje mnie]
Mama: Aha.. Karina, podoba ci się?
Karina: Tak tak! [kup kup.. tylko już stąd chodźmy xD]
Pedofil: [obejmuje mnie i się szczerzy]
Karina: [GWAŁTOWNIE się wyrywa]
Pedofil: Ee.. Brzydka ta pani córka..
Karina: Ghaaa!!
Mama: Ho hoo.. Nieprawda - ładna.
Pedofil: Nieprawda - brzydka.
Mama: Już ja po pana oczach widzę, jaka "brzydka"..
Pedofil: No dobra.. ładna.. [obejmuje me bioderko o.O]
Karina: [w akcie desperacji kopie mamę w kostkę i ściska za rękę]
Mama: No to my poprosimy ten dywan.. Chociaż.. A nie za niebieski on?
Pedofil: Ale Karina lubi niebieściutki! [pokazuje na moja rybę na pierścionku niebieską] Luuubi! Ale ma rybencię ojeciu jeciu.
Karina: ...
Pedofil: Rzeczywiście ładna ta pani córka.. Będzie miała powodzenie!
Mama: Taa.. Jak tramwaj w Boże Narodzenie XD
Pedofil: [pół godziny śmiechu] Dobre.. Dobre..
Mama: To my poprosimy ten dywan..
Pedofil: A ile Karina ma lat? 17?
Mama: No co pan! 15! [sporostowanie: mam 19]
Pedofil:[zwyczajowo się do mnie gdzieś tam pcha z mackami]
Karina: [zwyczajowo się mniej lub bardziej delikatnie wyrywa]
Mama: A pan ma dzieci?
Pedofil: Ja? Nie nie ja nie..
Mama: A.. Jakby pan miał córkę to by pan zobaczył jak ojcowie potrafią być zazdrośni o swoje córki..
Pedofil: No tak tak. Zrozumiałe, że tata chce dla Kariny jak najlepiej..
Mama:. Nie nie. On jest po prostu z a z d r o s n y [sprostowanie: mój tatko średnio się mną interesuje, a do zazdrości o mnie to hoo hoo! N ale niech se pedofil myśli, że zazdrosny..]
Pedofil: ... [schłodzony ;D]
Mama: No to bierzemy ten dywan.
Pedofil: I tu widzi pani jest taki problem.. Bo akurat TEN dywan jest zaklepany.
Mama: I nie ma pan więcej takich?
Pedofil: Nie.
Mama: Hm...
Pedofil: Bo obiecałem jednej klientce dziś, że jej zawiozę. Bo kupiła dwa ten i tamten [pokazuje tamten] i miałem je dostarczyć..
Karina: To może przyjedziemy kiedy indziej?
Mama: No jak? przecież jutro wyjeżdżamy! [szturch mnie w boczek]
Karina: Ano racja.. [myśli: taaa =_="]
Mama: No to może pan jednak nam sprzeda ten dywan [szturch mnie]
Pedofil: No nie wiem.. nie wiem..[obejmuje mnie]
Karina: [nie ucieka; myśli: Ghaaa!; uśmiecha się głupio]
Pedofil: Ale co ja powiem klientce?
Mama: Że pan dowiezie kiedy indziej.. A na pewno pan dowiezie. Pan solidny fachowiec przecież jest!
Pedofil: A Karina pójdzie ze mną, hee?
Mama: Tak taaak.. :). To ile ten dywan?
Pedofil: No.. Jak dla Kariny to 210..
Mama: Oj! Zakochał się pan od pierwszego wejrzenia! Na zabój się pan zakochał!
Karina: Hihihi [myśli: gdzie jest torebka na wymioty?]
Mama: Karina idź do bankoamatu. Masz to, to i tamto i weź 300 zeta
Karina: [poszła, wróciła]
Pedofil: Tylko co ja tamtej klientce powiem?
Mama: Że pan przwiezie kiedy indziej.
Karina: Właśnie właśnie.
Pedofil: [Bierze mnie za rękę]
Karina: [znosi to przez chwilę]
Mama: Ohh.. Mam 200 złotych.. Nie mam 10, tylko 50! To może pan jeszcze opuści te 10?
Pedofil: Eee..
Mama: Jeszcze przyjdziemy do pana, bo potrzebujemy jeszcze dwóch dywanów do pokoju i jednego do przedpokoju.. A ma pan dywany tyle na tyle? A tyle na tyle? A za ile?
Pedofil: A mam takie owakie hoho dywany dla Kariny za tyle i tyle.
Mama: No to my jeszcze do pana przyjdziemy.. [płaci 200] Dziękujemy
Karina: Do widzenia [usmiecha się; bierze dywan i chce stamtąd spadać już xD]
Mama i Karina: [idą sobie]
[może na 10 metrów odeszłyśmy]
Pedofil: [wrzeszczy] Karinaaa! Karinaaaa! [podbiega do nas] A może ja bym numer wziął, co? Czy nie?
Karina: [siedzi cicho, bo jakby miała powiedzieć cokolwiek byłyby to przekleństwa xD]
Mama: Proszę pana! My do pana jeszcze przyjdziemy nie raz!
Pedofil: A może jakąś straszą koleżankę Karina przyprowadzi?
Mama: No jasne, że przyprowadzi!
Karina: No! Magdę na przykład..
Pedofil: Magdę?
Mama: Tak tak.. Magda..
Pedofil: Ale strasza?
Karina: Taak! 19 lat, śliczna opalona blondynka :D
Mama: A jaka wysoka! Jak ten dywan!
Pedofil: [ucieszony] Dobrze.. To do zobaczenia. [idzie sobie]
Karina: [bierze dywan i sobie idzie]
Jakiś stary facet: A może lepiej rozłożyć ten dywan i na nim polatać, he?
Karina: ...
Mama: Hohoho!
Karina: Co?
Mama: Podryw na córkę :D
Karina: [skręca w złą stronę bo myslała, że dom jest gdzie indziej xD]
Mama: Gdzie idziesz?
Karina: Gdziekolwiek ;____; byle dalej stąd..
[w drodze do domu]
Karina: [wykrzykuje pretesje do mamy za handel żywym towarem xD]
Mama: Etam.. Przecież nic się nie stało.. Tylko zwykły zboczuch niegroźny ;P
[w domu. Okazało się, że dywan (zdaniem mamy) nie pasuje do łóżek]
Mama: Stary zoboczony oblech! Obrzydliwy pedofil! Córkę mi tu molestował [itd]
Karina: Szkoda, że wcześniej tak nie mówiłaś.. Mamo..
Mama: No..
Karina: Mamo.. Pasuje ten dywan..
Mama: Pasuje?
Karina: Pasuje pasuje! [tylko mi nie każ tam wracać :P]
--
Matko kochana! Ale obrzydliwy ten pedofil był! W sumie to nie aż taki pedofil, bo chciał starszą Madzię :P. Ale kurde.. Moja mama.. Na alfonsa by się nadawała.. Albo na taka burdel mamę jak w filmach :P. Kurde.. Jeszcze trochę i by własną córkę za stado wielbłądów przehandlowała na bazarku xD. A ten facet jaki denerwujący.. Jeszcze źle wymawiał moje imię! Strasznie mnie to wku*rwia.. Niektórzy tak robią, że zamiast Karina, mówią Karyna.. Coś pomiędzy "i" a "igrek"..
Takie ni i ni y..
Jak..
Jak..
Takie jak w słowie "bitch".
Thursday, July 21 2005
Nom i po..
posted @ 22:55 in [ The Kaczors ]
Ehh.. W sumie to nie było źle.. Przyszedł Michał, dał słonećniki (nie mieściły się do żadnego wazonu.. No proszę! Od niego to się nigdy nic nigdzie nie mieści ;P) coś tam sie przywitał z moja mamą.. Na szczęście nic nie powiedziała o tym, że jemu się nie podoba nazwisko Kaczor :P ani o tym, że umyła podłogę itd. Wspomniała tylko o śwince XD no ale taka juz rola mojej mamy w tym sit comie :P. A! I mówiła na pan XD (kurna.. przecież jej mówiłam żeby nie!), ale potem się rozmyśliła, przyszła do pokoju i stwierdziła, że będzie mówić per "ty" XD. A potem sobie wyszła :D. A my zostaliśmy u mnie w pokoju i było całkiem miło, choć podobno miało nie być :P, ale to pogłoski :P. Przeszło mi banie się i zasłoniłam roletę. I rozwaliłam dzyndzelek. No i pobyliśmy sobie u mnie w pokoju i Madzia zadzwoniła ww wprost "idealnym" momencie _-_" ...a potem poszliśmy na spacer, dostałam snickersa (Jezus! Miałam straszną ochotę na tego snickersa! Mm.. ;3) i Michał sobie poszedł.. Posiedziałam sobie w domciu i przyszła moja mama (przed chwilą przyszła, dłuuuugo jej nie było :]). Zobaczyła, że rozwalony dzyndzelek od rolety i spytała "co Ty z tym robiłaś?", ale ściemniłam, że to wcześniej zepsułam :P. Bo jakbym powiedziała, że zasłaniałam roletę to by chciała wiedzieć czemu itd, a to rodzi podejrzenia, nee?
Karina: No i jak Ci się podoba?
Mama: Sympatyczny i grzeczniutki :)
Karina: Nyo! :D
Mama: Amorek..
Hihihi.. No jasne, że amorek :P. Przecież sam Mihcał o sobie powiedział (na pierwszej randce xD) "..bo ja mam taką cherubinkowatą urodę". Nyooo - moja mama też widać tak sądzi :).
A! I powiedziała jeszcze: "Mi się wydaje, że jak ty byś z nim zerwała to on by to przeżywał"
A gdzie to wyczytała? Hm..
Thursday, July 21 2005
Matko XD
posted @ 17:45 in [ The Kaczors ]
Ostatnie próby:
Mama: A bieliznę mam zmienić? :P
Karina: Pomocy!!! _-_
Karina: Proste: ostwierasz drzwi, mówisz dzień dobry, wyciągasz rękę..
Mama: Kopyta zaraz wyciągnę przy Tobie..
Więc już zrezygnowałąm ze scenariusza dla mamy XD. A niech improwizuje, co mi do tego :P. Ale i tak się boję.. Choć wiem, że nie ma czego..
Trzęsą mi sie rączki i łzawią mi oczy.. I cieknie mi z nosa XD.
Thursday, July 21 2005
Nie obejdzie się bez notki :P (uwaga xD. To jest notka z dialogami :P)
posted @ 01:18 in [ The Kaczors ]
Musiałam mamę uświadomić, że Michał przyjdzie.. I nakreśliłam jej czego mniej więcej należy się obawiać ;). Nom więc mówię. Przyjdzie taki De i powie "Dzień dobry. Przyszedłem po Karinę" a Ty co zrobisz mamo? Nyo. I zmusiłam mamę do przećwiczenia scenki. Ja udawałam De :P
Podejście I:
Karina (jako De): Dzień dobry. Przyszedłem po Karinę.
Mama: Hyyy! Ale tak mi ją pan na zawsze chce odebrać? (atak śmiechu)
Karina: XD.. Ehhh.. Ne ne ne.. Żaden pan.. I coś normalnego masz powiedzieć XD
Podejście II:
Karina (jako De): Dzień dobry. Przyszedłem po Karinę.
Mama: A proszę ją se wziąć i nie wracać (atak śmiechu)
Podejście III:
Karina (jako De): Dzień dobry. Przyszedłem po Karinę.
Mama: Dzień dobry. Proszę. (podaje rękę) Miradzka-Kaczor.
Karina: Dobrze dobrze :)
Mama: A słyszłam, że panu się nazwisko Kaczor nie podoba.. (wybuch smiechu)
Karina: Tracę cierpliwość.. =_="
Podejście IV:
Karina (jako De): Dzień dobry. Przyszedłem po Karinę.
Mama: (wybuch śmiechu)
Karina: Ghhh..
Podejście V:
Karina (jako De): Dzień dobry. Przyszedłem po Karinę.
Mama: Dzień dobry. Specjalnie dla pana umyłam podłogę.
Karina: Nie no!
I tak jeszcze dobrych kilka razy, ale nie pamiętam :P. Wogóle moja mama się wcale nie starała i cały czas się brechatała! O mało się nie posikała ze smiechu! Nic nie można załatwić na poważnie z tą rodziną! A teraz spać poszła.. Kurde.. Boję się bardzo, bo wiem do czego moja mama jest zdolna.. Niby Darek mówi, że właśnie za to ją lubi, ale ja wiem swoje. Moja mama to królowa obciachu xD. I wogóle ćiwczenie poznawania to paranoja XD. I to wcale nie ma się tu z czego śmiać! Ja się bidna boję.. Biedaczyna :P. I to wszystko jakies poschizowane.. I Darek kolejny raz wysunął swoją sit-comową teorię na temat rodziny Kaczorów xD. Popierdzieleni tacy jesteśmy.. Gorzej niż rodzina Bundych.. XD. Ghhaa.. Oj. Co mi tam. Moja mama zawsze mi grabi, więc i tym razem przeżyję ot co!
Karina show nabiera takich dramatycznych normalnie wątków :P. Uhhh.. Poznawanie mamy.. Ghaaarghhh!
Wednesday, July 20 2005
Hueee..
posted @ 23:00 in [ Karina Show ]
Nie mam siły nic pisać.. xD
W sumie nic takiego się nie zdażyło..
Wiem! Napiszę w punktach :).
- wstałam za rano
- paczka z gimnazjum - lewatywa kalifornijska (kanadyjska?)
- spać
- yummy yummy :) "Yami no matsuei"
- nie mam siły :P
A jutro co! Michał przychodzi poznać moją mamę. Móddlcie się o mnie. I o to żeby moja mama nie zaczęła chrzanić jakichś głupo.. Ghaaa xD
Tuesday, July 19 2005
Esperancki dzień (a jeszcze się nie skończył..)
posted @ 16:08 in [ Karina Show ]
Coś mi sie kiepsko spało..ALe jak już mi się udało nad ranem zasnąć, to mi się dużo różnyxh rzeczy śniło.. Większość mi uciekła z głowy, ale pamiętam, że mi się snił mecz w piłkę nopzną kobiety vs mężczyźni. I ci wszyscy ludzie byli ws lubnych strojach. Tzn kobiety miały białe sukiebnki takie hohoho, a mężczyźni byli w garniturach xD. I pamiętam, że mężczyźni strzelali cośtam, a kobiety sie ustawiły w taki murek przed ta bramka w thc białych sukienkach.. Ciekawe.. xD. Ciekawe co to znaczy.. W senniku tego nie ma..
A dzisiaj pojechałam z Katarzyną dostarczyć moje papiery na europeistykę.. Jezu! Jaka niemiła baba w sekretariacie siedzi.. I ja mam tam studiować i się z nią użerać? Bosheee.. Ale byo przyjemno :D. Trza się w dodatku z dzieciami spotkać..
A mnie bolą zęby. Uhh..
Tuesday, July 19 2005
Dwie rzeczy
posted @ 00:23 in [ Karina Show ]
1). "Moja bejbe czytająca książkę!"
2). Miałam dzisiaj bardzo miły dzień :).
Zaczął się trochę kiepsko (sąsiad + wiertarka + cienkie ściany o 11 nad ranem xD),
ale dalej mijał całkiem miło :)
i tak samo miło się skończył.
A potem był wieczór.
Wieczór, który się zaczął miło
i upływał też nawet miło..
Saturday, July 16 2005
Huaaai!
posted @ 23:16 in [ Karina Show ]
^___^/
Byliśmy dzisiaj z Michałem na bardzo fajnym filmie w kinie :). Oj.. Naprawdę mi się podobał, choć momentami był durny xD. Podobno komedia romantyczna.. Ale tak nie do końca. Bo nie była o perypatiach parki, tylko o walce synowej z teściową. Wymiata. A normalnie tytuł jak powala "Monster-in-law". Nyo więc wcale nie była komedia romantyczyczna tylko komedia (trochę romantyczna :P). I ja siem tam świetnie bawiłam :)
Oraz: najlepsze pocieszanie to takie, kiedy ktoś nie pociesza tak "oh oh nie martw się wszystko bedzie dobrze", tylko takie po prostu.. Nyo.. :). Przytulić się i ehh.. W każdym razie - ostałam pocieszona i dziękuję :).
Haa.. I kebab był :D.
Me happy *^O^*
A teraz idę nocować do Madzi ;D uuhha!
Friday, July 15 2005
Uuuu.. Ale zjebka xD
posted @ 21:54 in [ Karina Show ]
Nyo.. Mnie tu pan Michał Wielki De poinformował, że lista wisi na anglistykę.. wiedziałam żeby nie jechać. Wiedziałam. Ale pojechałam.. I po drodzę nawet mamę zgranęłam i pojechała ze mną :). Jęczała coś, że jest zmęczona i ją boli toi tamto i łojezu, ale chyba widziała, że się trzęsę więc poszła ze mną :P. Jęczała całą drogę :P.. A poszłyśmy na italianistyke i iberystykę, ale było zamnkniete, a potem na anglistykę.. Eee.. Nyo i tak.. Troche statystyki:
Zdawało 2687 osób
Przyjmowali 125
Można było zdobyć 400 punktów
Karina miała 344 (86%)
Ostatnia przyjeta osoba miała 364
A Karina była która? 490 xD
Ee.. Wiedziałam, że będzie na bank tych 125 pierwszych lepisiejszych ode mnie.. Ale że aż tyle świń będzie to nie wiedziałam.. Moja mama też mnie wkurzyła nieprzeciętnie, bo ja sobie bardzo szybko chciałam pójść stamtąd. A ona "nie nie.. zostańmy jeszcze trochę.. Popatrzmy.." I kurna wszystkie listy czytała na głos i coś pieprzyła.. Wrr.. Następnym razem, choćbym nie wiem jak się bała idę bez mamy! Pierdzieliła bez sensu całą drogę, a ja byłam bardzo wkurzona.. Już nie tylko na to, że jest aż tak źle jak jest.. Tylko na to, że tak gada i gada xD. Poszłyśmy na lody - to mi się trochę lepiej zrobiło :P. A moja mama cały czas o tej rekrutacji smacji dupacji coś narzekała, że dużo, że bla bla.. W sumie prawda, ale nie chciałam tego słuchać wcale.. Mówię jej żeby już przestała, bo mnie to denerwuje, że możemy iść w ciszy - to mnie jeszcze opierdzieliła, że niegrzeczna jestem... Kupiłam sobie jeszcze jednego loda i jest już lepiej.. Ale i tak mi źle tak trochę.. Znaczy właściwie nie wiem, co to za uczucie, bo i tak wiedziałam, że będę miała za mało.. Ale przynajmniej mama nie jest zła.. Wręcz przeciewnie - powiedziała, że jest dumna Oo (i chyba naprawdę jest oO), że tak dobrze zdałam itd. No czy ja wiem, czy dobrze.. :/. No ale trudno.. Potem mi pan Michał zrobił telefoniczne pocieszanie :) (a nie chciałam xD), i mama też mi robi pocieszamnie, tylko domowe :P. Że lepiej być europejskim specjalistą, że cośtam bla bla, że starczy mi chłopak na anglistyce i na co tam jeszcze ja xD.
Ehh.. No już dobra. Nie będę zrzędzić..
Jeszcze mnie czekają wyniki na inne styki (italianistykę i iberystykę) i sfkez.. Ehh.. Wydaję mi się, że na inne sttyki to szans nie mam, bo tam zdawali ci sami ludzie co na anglsitykę! A na sfkez to już na bank nie mam szans xD - 16 miejsc oO.. Ho ho.. A ja mam tam 88,5 % .. To za mało :/. Uhh.. A ja bym na italianistykę chciała, ale coś mi się wydaje (i mamie też), że będzie podobnie jak z anglistyką :/. Ehh no trudno.. Postudiuję sobię europeistykę - też dobrze :D.
A wogóle to pan Michał miał kiepski pomysł - informować swoją mamę o moich postępach naukowych; i to robi xD. Gosh.. No zaaaaj*biście xD. Jeszcze mi brakuje tego żeby kolejna osoba stwierdziła, że jestem za głupia, za jakaśtam i wogóle za bardzo nie taka dla pana Michała.. I to w dodatku jego mama xD. Chociaż.. Może to kwestia przyzwyczajenia?
Miałam być Lucky..
hm..
Mam ochotę posiedzieć i się pogapić w przestrzeń.
Posiedzę.
Friday, July 15 2005
Me jest żenialna :D
posted @ 02:41 in [ Karina Show ]
Dali mi wyniki testu predyspozycji.. 86% :D. Całkiem wporzo nee? :D. Zbudziłam z tej okazjii rodzinę w środku nocy i się pocieszyliśmy :D..
Ale nie wiem czy mi to starczy, żeby się dostać na studia.. Zobaczymy. W sumie na anglistykę, italianistyke i iberystykę mam 344/400 czyli 86%. No nie wiem czy me to strczy.. :/.. A sfkez sobie jakoś inaczej liczy.. Ehh..
Poczekamy zobaczymy. Rodzice som hepi, me też i wogóle lans :D.
Ale wydaję mi się, że będzie duuuuuużo lepszych ode mnie :/. ehh.. Takie życie..
Thursday, July 14 2005
Nyo!
posted @ 21:02 in [ Karina Show ]
Nyo panie i panowie - Karina dostała się na europeistykę.. Za to nie dostała się na kolegium nauczycielskie.. No trudno.. Europeistka jest całkiem wporzo :D :D :D :D. Ja się bardzo bardzo cieszę. Bo moja mama powiedziała, że nauczycielka ze mnie by była jak z koziej dupy trąba :P - prawda prawda.. Europeistyka to nie jest spełnienie marzeń.. Znaczy jest, ale może sie dostanę na innego coś.. Nie łudzę się zbytnio, bo od cholery dzieciaków było, więc się na bank znajdą lepsi od Karinki.. Ehh.. No zobaczymy - przynajmniej wiem, że nie zmywam podłóg przez następny rok :).
Cieszę cieszę :D.
I specjalne pozdrowienia i bardzo urodzinowe życzonka wszystkiego naj naj i dostania sie na studia dla Krzysia O. (może przeczyta.. :P). buziaki :*
Wednesday, July 13 2005
Tak szybciutko..
posted @ 23:34 in [ Karina Show ]
A dzisiaj to żem se była na teście predyspozycji (na anglistykę, italianistykę, iberystykę, sfkez). Sala pełna dzieciaków - tysiąc.. A to tylko część.. Z całej Polski się przygarbieńce na UW zleciały.. A ta spod Radomia, a ta ze Świętokrzyskiego ja cie xD. W każdym razie czakałam cholernie długo az się to wszystko zacznie. I juz. I napisałam. Pare znajomych gęb widziałam.. Bez tragedii.. Ale i bez rewelacji.. Trochę trudne.. Trochę podchwytliwe.. Trochę nie wiedziałam.. Trochę strzelałam.. Trochę się wachałam.. Trochę chyba nie mam szans się dostać :/. A wszyscy sie gdzies podostawali.. Jeszcze Darek mnie straszy non stop.. Bu~~~~~.. Mama.. Boje się.. Przeciez mnie zaj*bią w domu.. xD. Idę spaciu :P - weny nie mam..
Sunday, July 10 2005
Ehh.. Impreza u strasznego adama xD
posted @ 17:01 in [ ...})i({... ]
Pan Michał: Czy mogłabyś być mniej aspołeczna?
Karina: Nie. Wolę być sobą.
Było bardzo.. bardzo.. ehh.. No bo Karinka to taka porządna i wstydliwa jest xD. A może sztywna i nie umie się bawić? Nieważne. Aspołeczna na pewno :P. Ale chyba Yanek się dobrze bawił :P. I pan Michał też. I wogóle to ja też, pomimo tego że jestem aspołeczna. I fajnie było. A normalnie poszliśmy spać i obudziliśmy się to nikogo nie było prawie xD. A potem jak już się obudzilismy znowu to była 12. Jeeeezu ale jestem zmęczona. Nie że mnie coś boli albo co - ja nie mam siły.. Na nic. Już mi trochę lepiej teraz :). Nyo a jak tam spaliśmy to miałam jakis rąbnięty sen też, ale już mi uciekł z głowy.. ;/. Coś mi się śnił mój blog.. I śniło mi się, że Swanky mi się wpisał do księgi gości i już nie pamiętam, co napisał, ale przy jego ksywce był taki wielki ogóras xD - znaczy taki obrazek przedstawiajacy ogórka xD. A potem stałam z Yankiem na ulicy i spotkaliśmy moją mamę, a ona mówi "Karina. To już któryś raz". I miałam nową spódniczkę w tym śnie - dżinsową plisowaną o.O A potem mi się śniło, że Hantaj i ktoś jeszcze (nie pamiętam :/) rzucali we mnie takimi wielkimi kulami śniegowymi xD. Boshe xD. Kurna zapomniało mi już się :/. Szkoda, bo bardzo powalony sen był :P. A teraz to ja nie mam siły zbytnio.. Ehhh.. A.. A jaka miałam zabawę jak wracałam z tej imprezy! Wysiadlam na Górczewskiej i wracałam na piechotę, oblałam sie tymbarkiem, wodą i uwaliłam mandarynką - sukces xD.
Nie-mam-siłyyyy!
Gdzie się podziała moja siła cała?
Wyssali mi xD
Saturday, July 09 2005
Sen
posted @ 16:05 in [ Karina Show ]
Kolejny sen z serii p*jebane-sny-kariny-ka
Rano mama mnie budziła żebym poszła na jakiś pogrzeb, ale mi się nie chciało wstać wcale.. I tak sobie spałam i mama mnie budzi i budzi a ja sobie spałam :P. I śniło mi się też, że mama mnie budzi i budzi, a ja nie wstaję.. To było takie połączenie snu z jawą dziwne.. W każdym razie w moim śnie moja mama wzięła mnie na ręce i wyniosła z domu na rękach xD i zniosła w piżamie na parking przed moim domem. I tam był pan Michał i wziął mnie na rece i wpakowali mnie z mamą do jego samochodu xD. Ale za kierownicą siedział tata pana Michała xD. Znaczy nie wiem jak wygląda tata pana Michała (i chyba nie chcę wiedzieć xD).. Bo tamten tata to był z wyglądu jak Rywin coś xD, ale wiedziałam, że to tata pana Michała (w snach się takie rzeczy wie..). I wszyscy się wpakowali do tego samochodu też i jeszcze w dodatku z moją siorą, a ja zasnęłam i zawieźli mnie do domu pana Michała.. Troche inny był niż normalnie, ale mniej więcej podobny. I normalnie tam była też mama pana Michała i wszyscy zrobili sobie na środku salonu grilla. A pan Michał w tym śnie to miał takie dłuuuuuugie włosy (i wyglądał okropnie - proszę więc NIE ZAPUSZCZAĆ xD). I oni na tym grillu jakieś kiełbaski smażyli, a ja próbowałam zasnąć, ale strasznie hałasowali. Więc mi sie nie udało mi się zasnąć. Wstałam poszłam do mojej mamy, a ona trzymała na kolanach naszą świnkę. No i spytałam co my tu wogóle robimy, a moja mama powiedziała, że ona to zorganizowała z zemsty i że to miała być niespodzianka dla mnie xD. Chyba była, bo poszłam dalej spać na jakiś fotel.. I na ten fotel wepchała sie moja siora i miała takie wieeelkie zęby! I spychała mnie z tego fotela.. Więc wstałam. I patrzę - pan Michał rozłożył taką kanapę czarną i się położył pod kocykiem. Nyu więc się wepchałam tam, wtuliłam i nie mogłam zasnąć.. I wtedy się już naprawdę obudziłan tak naprawdę, bo moja mama wydzierała się, że się nie będzie mogła pochwalić córką przed koleżankami na pogrzebie :P. No nie będzie.
Nie ma się czym chwalić jak na razie :/
Friday, July 08 2005
Ha!
posted @ 12:43 in [ Karina Show ]
Wczoraj byliśmy najpierw na piwie, potem w kinie na "Madagaskarze" - nyoo.. To je fajo film :D i sie zbrechtać nieźle moszna xD. A potem byliśmy na "Wojnie światów".. Nyo. Tom Cruise jak Tom Cruise.. I dziewczynka taka wrzeszcząca, ale całkiem fajnie grała.. Chyba lepiej niż T.C. bo on tylko biegał i dyszał, a ona się bała tak prawdziwiwej.. Więc ja też się bałam :P. Mmmmm.. jak ja uwielbiam się pobać na filmie :D. W sumie aż taka straszna ta "Wojna światów" nie była.. Nyo.. Znaczy trochę była.. Ci kosmici takie mieli straszne normalnie pojazdy czy co to tam było xD. I sami też byli straszni uhh.. Uhhh.. Ej ufole to były fajie zrobione bez kitu :D. Wogóle te trójnogi też fajne :D. I straszny taki facet jeden.. I całkiem straszne momenty były niektóre *^^* jeeej! Ale tak ogónie to wszystko razem - za mało straszne. Chociaż i tak taka wizja (że kosmici zaatakują Ziemię i ukryli swoje trójnogi "pod naszymi stopami miliony lat temu.." i hu hu i wysysają krew i rozpylają i łojezu) jest przerażająca nee? Aż zanim zasnęłam to nasłuchiwałam czy przypadkiem takich dźwięków nigdzie nia ma xD (takich jak ci kosmici wydawali i te ich trójnogi).. Brr.. A poza tym to były jeszcze tentakle i wielki odbyt.. xD. Ale Tom Cruise wysadził go dwoma normalnie granatami :D. Nyo i tak wróciłam sobie do domciu, pobałam się troche i zasnęłam. A śniło mi się, że jestem w Lelewelu, ale to nie był Lelewel tylko dom kultury Świt xD (po tych schodach poznałam :P). I miałam na sobie taką bluzeczkę jakby górna część kimona. A spódniczkę jakąś jedwabną krwisto czerwoną i plisowaną, ekstremalnie krótką xD, a z tyłu kokarda. I miałam czarne włosy spięte w kok takimi szpikulcami xD. Nyo i były tam też dziewczyny - i były przebrane za Di Gi charat. A ja poszłam po tych schodach na górę do pani dyrektor, a ona też miała na sobie kimono tylko, że jakieś żółto-pomarańczowe.. I gadałam z nią o śmierci mojej matki chrzestnej! (Matko! Muszę do niej maila napisać!) I chciałam poznać jakieś szczegóły tej śmierci od pani dyrektor. Bo w tym śnie moja chrzestna była pracowała (zanim umarła xD) jako sekretarka w mojej szkole. I potem pytałam panią dyrektor czy nie zostały żadne wieszaki na ubrania po chrzestnej xD. Nyo, a potem poszliśmy do jakiegoś lasu i spotkaliśmy pana Michała z małym chłopcem, który był harcerzem (Boshe.. harcerzem...?), ale uciekł z tego harcerstwa i normalnie na gigancie w lesie był xD. I szliśmy tak razem z nimi po tym lesie i szła grupa harcerzy. I ten chłopiec wpadł w panikę, że go znajdą - więc go schowaliśmy w krzakach.. Ale harcerze sobie nie poszli, tylko się zatrzymali. I pośród tych harcerzy były dwie Japonki.. Takie normalnie w takich króóóóóóóótkich spódniczkach i wogóle.. Tylko, że były strasznie grube! A pan Michał do jednej mówi "ju ar wery hendsam bat ju dont spik inglisz, du ja?". Jakaś się taka zazdrosna poczułam.. I w tym momencie te dwie Japonki zamieniły się w dwóch otyłych Japończyków w obcisłych niebieskich spodenkach.. Ale na szczęście się obudziłam, bo dzwonił telefon :P.
A teraz sobie wychodzę z J.lo.
Thursday, July 07 2005
It's gettin' hot in here..
posted @ 02:34 in [ ...})i({... ]
śniły mi się karaluchy..
Z sennika: "Insekty - symbolizują zwykłe wyrzuty sumienia, wewnętrzne niezadowolenie z siebie, przeważnie na podłożu seksualnym" No ba xD. Jak zwykle :P.. A rózowe te karaluchy były..
A poza tym to jakos tak jest.. Hm.. dobrze..
This is a story about a girl named Lucky..
Miło bardzo jest jak pan Michał na mnie leży i czuję jaki jest ciężki.. Hi hi *^^*. Słodki ciężar :3. Mmmmmm.. Dzisiaj sobie tak całkiem długo leżeliśmy :D (aż wymiękłam, bo za ciężki ten słodki ciężar :P). Wogóle dzisiaj było wyjątkowo miło :D. Chyba najmilej ze wszystkich tortur (u pana Michała) EVER! I sobie tak dzisiaj ekstremalnie pachne panem Michałem.. Cała.. Mmmm... I tak wącham wącham i nie moge przestać. Każę mamie wąchac, a mama mi mówi, że nic nie czuje xD. Pff! Nie zna się ot co! Ja sobie tu pachnę do tego stopnia, że z pełną świadomością się dziś nie umyję :P. Bo ja lubię zasypiac pachnąc panem Michałem.. Mmmm. Jakbym zasypiała koło niego ^^. A teraz jestem dość samotna nocami, bo siostra wyjechała na obóz.. Ehh.. Mama! Ale dzisiaj miło było. I słodko, i fajnie i.. i.. No jakoś tak siupel *^^*.
Oraz. Japońska fraza na dziś:
Kimochi ii..
Wzdech..
Nyo.. I..
fp fxoina
..ale nad tym jeszcze popracujemy..
Wzdech..
Tuesday, July 05 2005
Huuaaiii xD
posted @ 22:34 in [ ...})i({... ]
Itai yo, yamete!
Eryk i Karina :P Są na świecie rzeczy tak duże, że nigdzie się nie da ich wcisnąć.. A jak próbują wciskać to boli..
Ale za to mam harcerską odznakę :P. Normalnie sprawność. Harcerstwo to nie taka głupia rzecz :).
Monday, July 04 2005
Huaaaaa!
posted @ 23:01 in [ ...})i({... ]
hodowla analnych bananów aktywnie hałasujących afrykańskie bombowce adorujących xD jutro..
Bać się trochę.. Ale Karina jeszcze dwa miechy temu chodziłaby po ścianach.. A teraz tylko się trochę boi.. No może takie większe trochę.. Ale generalnie to taki wewnętrzny spokój mam.. Czy to źle wróży? Ehh..
Kurde xD. Nie mogę usiedzieć na dupie jednak xD. Nie mogę się skupić na tyle, żeby coś sensownego napisać xD
Hmm.. Może:
Pray for me.. XD pls
Sunday, July 03 2005
Japanese disco knights
posted @ 23:51 in [ Karina Show ]
Nyo. To my sobie poszliśmy z panem Michałem tam.. (a Yanek się wykręcił :P) Miało być w Le Madame.. I było. Najpierw to ja się bałam.. No bo do Le Madame nie wpuszczają byle kogo.. Znaczy - na pewno nie takie gówniary jak ja, a w dodatku niezbyt w temacie.. Oj.. Bardzo się bałam i myślałam, że mnie nie wpuszczą serio serio :P. Wogóle to zupełnie nie wiedziałam w co się ubrać.. Nic. Nawet weny na ubieranie się nie miałam zbytnio.. Yanek mnie przekonywał żebym się ubrała w Puchiko - to mnie na pewno wpuszczą, bo tam się na tematyczne imprezy ludzie tematycznie ubierają.. Niee no.. Nie mogłam się ubrać w Puchiko.. Wyglądałabym jak wariatka.. Poza tym potem pan Michał powiedział, że jakbym się ubrała w Puchiko to by sobie przypomniał, że kuchenki nie wyłączył i wrócił do domu xD. Nyoo.. Więc się w Puchiko nie ubrałam.. Za to ubrałam się w rrrrrróżową bluzeczkę.. Hm.. Taką, której nigdy nie noszę xD i czarną spódniczkę Kamili. I wzięłam swój żakiecik.. Aaa.. I na nogi buty ze studniówki (a w torebkę nowe baletki vel kaloszki :P). Nyo. I tu narodził się problem. Bo ja sobie wymyśliłam, że założę getry. A getry zrobiłam z rękawów bluzki :P. Wkręciłąm siorę w odpruwanie, a sama poszłam myć głowę :P. Nyo i getry były - z rękawów różowiastej bluzki :P. Mama mnie MOCNO ochrzaniła za to, że zniszczyłam ubranie, ale i tak nikt by jej nie nosił bo była brzydka :p. Więc włożyłam sobie do tego wszystkiego różowe getry :D. Ale moim rodzicom się to BARDZO nie spodobało. Że się chłopak przestarszy i mnie rzuci.. Żebym to zdjęła, bo mnie wydziedziczą.. Że przyniosę wstyd rodzinie.. Że wyglądam jak nienormalna.. Ale najlepsze powiedział tata "zdejmij to, bo wyglądasz jak jakas wariatka z ASP" śmiałam się 15 minut xD. Wariatka z ASP.. Nyo.. Stanęło na tym, że miałam spytać pana Michała. I jakby pan Michał powiedział np "zdejmij to bo wyglądasz jak wariatka z ASP" albo jakiej innej uczelni to bym zdjęła. Ale pan Michał nic jednoznacznego nie powiedział.. Powiedział "rób jak chcesz".. No i co tu robić w takiej sytuacji? Heeee? Znikąd pomocy! Rodzice przeciwko mnie, a chłopak przytakuje, żebym tylko się już zamknęła :P! Nyo. Tak czy siak zostałam w rękawach na nogach xD i pojechaliśmy do Le Madame i byliśmy tam o 20.30, Coprawda impreza zaczynała się o 22, ale podobno o 20.00 nie ma selekcji (Yanek). Nyo.. I nie było selekcji tylko dwóch facetów stało i klęli na listę gości, że nie alfabetycznie.. Nyoo.. Tak właściwie to ja myślałam, że my sobie posiedzimy na tym łóżku co jest w Le Madame w środku i nie wiem.. cokolwiek.. lightowe mizianie albo jakiś inne sranie w banie itd.. Ale nieee.. duupa.. Nie było nam dane.. Bo w środku już był Swanky, który podobnoż to współorgaznizował. Był z jakąś panienką tam swoją. Noo i z nimi siedzieliśmy i oni gadali.. A ja sobie patrzyłam :P. No bo co miałam robić? :P Ehh.. Nyo i tak miiijaaał czas. No cóż. Konwersacja zbyt wciągająca nie była.. Chociaż.. Było kilka ciekawych wątków np. o planowaniu dzieci LOL.. Było też o poznawaniu rodziców.. I oczywiście wiem wiem.. Patologiczna sytuacja - tak tak.. Ze pan Michał jeszcze się nie zna z moimi rodzicami.. Nom.. trza bedzie poznać.. Bo już mnie obie strony przyciskają.. Ale bym musiała posprzątać xD mueee~~~~~~~! No dobra.. A potem to poszlismy sobie na dół. To była dopiero próba i testowanie sprzętu, dekorowanie i takie tam duperele, a my tam moglismy siedzieć. Nyo. I był oczywiście DJ. DJ z Japonii się nazywał Ryu (czy to nie znaczy "smok"?). Całkiem kawaii koleś nie powiem :D. Miał bardzo wydziobaną w kosmos piżamkę na sobie ;P. I miał takie japońskie drewniane butki.. Mrrau! Po dość długim (ale i tak krótkim jak na mnie :P) czajeniu się, poszłam do pana DJa pogadać. Bo normalnie się okazało, że on po englishu gada! Zbytnio engrishu nie było.. Całkiem dobrze się dogadaliśmy :). Ale byłam szczęśliwa. Normalnie - gadałam z dżapońskim DJem jaaaaaaj *^^*/. Nyo.. Bo ja go spytałam czy będzie puszczał Ayu.. A on powiedział, że nie.. Że on nie lubi Ayu, bo jej muzyka jest beznadziejna, a ona jest bogata.. Nyo i nawet powiedział cos po polsku! To mnie zdziwiło! Powiedział "bardzo niedobrze" (mniej więcej.. bo brzmiało to trochę inaczej :P). Nyo w każym razie, jak się później okazało, pan DJ zarzucał całkiem wpytkowy transik i aż mną trzęsło - tak mi się chciało tańczyc. A potem to przyszedł pan Waste i poszliśmy na górę. I już pan Waste z panem Michałem tam zostali na górze i sobie gadali, a ja wypiłam piwo i poszłam tańczyc. Okazało się, że pan DJ bardzo różne rodzaje umc-umc puszcza. Normalnie ale się wytańczyłam :D! Na początku to musiałam sama, bo pan Michał i pan Waste na górze a Swanky stwierdził, że "nie jest tak napruty jak ja i nie będzie tańczył do techno".. Pff! Wypraszam sobie! Napruta to ja (tym razem xD) wcale nie byłam! Naprawdę! Aż normalnie się trzęsę! Napruta ..pff! Poza tym po co jest techno, jak nie po to żeby do niego tańczyć! Ja po prostu miałam straszną ochotę potańczyć a ten mi od razu "napruta" wrr.. jedno piwo jeno wypiłam! Jedno jedyne! Ehh.. Nyo.. W każdym razie dość długo tańczyłam sama.. A na parkiecie raczej tłumów nie było.. Biedny pan DJ.. Ale ja się tam dobrze bawiłam. Nyo.. Potem pan DJ zaczął grać inną muzę trochę i się wtedy ludzi namnożyło.. Bo zapuścił normalnie japoński hiphop i r'n'b. Całkiem w cycuś :D. Potem grał pan Kanada.. wogóle ja nie rozumiem co miał Kanadyjski DJ do japońskiego! Jeszcze żeby j-music grał to rozumiem.. ALe ten nie grał.. Ale też mi się podobało.. Grał troche inaczej niż ten japończyk - puszczał półgodzinne remixy normalnych piosenek. Jak robiłam sobie siusiu to słyszałam rozmowę w kiblu.. że "do dupy bo piosenki sprzed 10 lat puszcza".. E.. no może i sprzed 30 nawet były, ale on je całkiem fajo zrobił :D. Mnie sie tam dobrze tańczyło. Potem zadzwoniła moja mama.. Odkąd mi ukradli komorkę mama dzwoni do pana Michała.. Ehh.. No mówię jej zeby przestała a ona nic! A z negocjacjami w sprawie nowej komórki to ja jestem w dupie :/! Ehh.. No w każdym razie mama dzwoniła żeby się spytac czy mam rajstopy, czy jestem pijana, czy zdjęłam rękawy z nóg xD. Ehh.. Nyu. A potem to pan Michał odwiózł pan Waste'a i wrócił. I wtedy znowu grał DJ japoński, a my sobie siedzieliśmy w takiej dziurze :P. Ehh.. Nyo.. Za mało dżej było.. Wogóle miał być j-pop, a to co było to od j-popu raczej daleeeeko.. Było techniawkowo i umc-umc-owo a nie dżej.. W sumie mało byc dżej nie? Nyo a jedyna dżej rzecz to był pan DiDżej :P w kimonkowej piżamce i drewnianych sandałkach *^^*. A.. No i były dżej-rękawy na nogach moje :P. Nyoo.. Już jakaś 2 chyba była i się stamtąd zmyliśmy i poszliśmy do parku. Po drodze dostałam wykład na temat "gdzie mieszkała Zosia, jakim samochodem jeździł jej tata i co u niej kręcili".. A potem to w tym parku nic. I do domu.
I tak się skończyło, że ja się wytańczyłam sama xD albo później ze Swankym i jego panną i panem konsolka (na konwentach bywa..). Nyo. A pan Michał sobie z panem Wastem pogadał.
Fajnie było.. Ale wogóle nikogo w klimacie nie zauważyłam nyo..
I czuję się jakaś taka obolała.. Jakby mnie kto zgwałcił albo co xD
Friday, July 01 2005
Hm..
posted @ 12:01 in [ Karina Show ]
Dawanie dupy na poziomie zaawansowanym - bez kitu xD. Nasza paczka mogłaby naprawdę napisać podręcznik dawania dupy :P. Tylko nie takiego dawania łóżkowego (broń Boże :P), ale takiego lamienia xD.
Wiedziałam, że z tej imprezy niewiele wyjdzie.. Nyo w końcu nie poszłam. Darek też nie. Tylko trzeba będzie potem oddać Ewel 15 zeta.. Ale to jakoś załatwię. No bo nawet chciałam iść.. Ale i tak nie mam zupełnie kasy żeby coś ewentualnie wypić.. A! I okazało się, że tata Darka po niego nie przyjedzie - wiec nie ma odwózki do domu. A potem jeszcze sie okazało, że tak naprawdę to Ci, którzy mieli tam iść wykruszyli się i z 20 miała zostać 5 czy 4.. Eee.. Poza tym powspominaliśmy sobie naszą ostatnią wizytę w tamtym klubie i odechciało nam się iść.. No i dobrze - w sumie i tak pewnie byłoby beznadziejnie, pusto, biednie i trzeźwo. Dupa. W sumie - jak zwykle :P - nic naszej paczce z imprezowania nie weyszło :P. Przeze mnie i Darka tym razem :P. Ojtam! Co mi :P. Nie mam kasy ot co!
Ciekawe czy Ewel i J.lo poszły?
