Thursday, June 30 2005


Sen
posted @ 20:31 in [ Karina Show ]

Śniło mi się, że byłam z panem Michałem u jubilera xD i chciałam sobie kupić krzyżyk. Ale sobie nie kupiłam, bo był brzydki. Mogłam sobie kupic także jeden kolczyk z bursztynem, ale tez nie chciałam xD. A potem mi się śniło, że pan Michał nosi mnie na rękach :). Hm...



Thursday, June 30 2005


Co pana irytuje?
posted @ 11:00 in [ ...})i({... ]



















Zaczarowany pierniczek..?





Tuesday, June 28 2005


Wyniki matury..
posted @ 13:40 in [ Karina Show ]

Jak wracałysmy ze szkoły z Madzią to spotkałysmy Julkę i ona mówi tak "Karina.. Chodż słuchy, że nie zdałaś matury.." A ja: cooo..? Ej no mama! Kto rozsiewa takie ploty po osiedlu do jasnej ciasnej!?!?!?!?!

Ehh.. Nyo.. Wypiłyśmy szampana.. Otworzyłyśmy te wyniki.. A.. Napiszę co mi tam...

polski (podstawowy) 83% (całkiem nieźle IMO :D)

francuski (podstawowy) 96% (genial. n'est-ce pas? :P)

geografia (podstawowy) 83% (nie tak źle :D)
(rozszerzony) 66% (też nieźle biorąc pod uwagę moje wiadomości - odessa xD - i zapal do gegry :P)

angielski (podstawowy) 92% (BEZ-NA-DZIE-JA!)
(rozszerzony) 84% (też nie aż tak dobrze jak na mnie i na studia)


A teraz już wszyscy sobie ode mnie poszli. i zostałam w domu sama. I sama sobie piję wódkę. Ale juz się skończył sok więc więcej nie piję, bo ja czystej niet :P. Mama i tak mnie pewno opi*rdoli jak wróci z pracy..

Ehh.. no ale średnia całej mojej matury (razem z ustnymi) to (jeśli się nie pomyliłam) 82.11% znaczy. więcej niz 75%. Znaczy.. *^^* MENiS penis?

Nie ze wszystkiego jestem zadowolona.. Ale Madzia przynajmniej jest zadowolona :)



Tuesday, June 28 2005


Ojaj*bie!
posted @ 11:44 in [ Karina Show ]

Wróciłyśmy z zakończenia roku.. Teraz sobie z Madzią pijemy XD. Nie wiem jeszcze jak ta matura.. zdałam to ja na pewno, bo wszyscy zdali.. znaczy - cały Lelewel. Ale mam NIECO XD złe przeczucia.. Bo pani Stand* powiedziała jak sie z nią żegnalismy "gratuluję wyników Justynie i Magdzie, a Karinie NIEEEEEEEEEEEEEEEEEE!"

Eee..?

Mama... Boję się..

I tak nie napisze na blogu :P. Bo wstyd :P



Sunday, June 26 2005


Hihi..
posted @ 14:29 in [ ...})i({... ]

Nyom normalnie ci nowi straszni nie byli wcale straszni! Wcale to a wcale! No może troche było przerażająco momentami.. Ale ogólnie pozytyw. Znajomi pana Michała to na niego wołają Misha xD. Huh XD. Nyo tam jest taki Adam - dusza towarzystwa.. sympatiko.. i taki pan Marcin - bardzo urocza osoba. I jeszcze było duuużo więcej ludzi, ale zapomniałam imiona.. xD. W każdym razie nie było strasznie :). A.. i się okazało nawet, że znam jedną dziewczynę i sobie z nią pogadałam. Agnieszka taka - poznałyśmy się milion lat temu na konwencie.. A potem znowu się na jakimś konwencie spotkałyśmy.. Nyo a tu bum - ona jest znajomą kolegi pana Michała. Nyo. Poza tym to bardzo imprezowi znajomi xD. A poszliśmy sobie stamtąd jakoś około 23 chiba.. I zahaczylismy troszeczkę o wianki, gdzie wszamaliśmy cukrową watę *^^*. A potem to jeszcze siedzieliśmy w parku.. A potem się przenieśliśmy na taką skitraną ławkę na podwórku koło mojego.. Ale zaczął deszcz padać :(. Więc się przenieśliśmy na moją klatkę :P. I tak sobie na mojej klatce tak staliśmy dłuuuuuuuugo *^^*. I było tak ciemno.. I tak fajnie.. I tak romantycznie *____*. I tak sobie gadaliśmy o rzeczach róznych różniastych.. Kopiko xD. I wróciłam do domu koło 2.30 - tak jak lubię :D. I tak sobie myślę, że to było jedno z moich najfajniejszych spotkań z panem Michałem EVER :). Na pewno najbardziej przyjemniaste :3



Saturday, June 25 2005


No i znowu..
posted @ 15:07 in [ Karina Show ]

Znowu muszę poznawać znajomych... Ci nowi to są nowi straszni :P. Uhhh.. Nie chcem. Ja się boję. Oni wszyscy są pod emeryturkę xD a ja jak zwykle gówniara..

NIEEEEEE CCCCCCCHHCCEEEEEEEEEEMMM

Ale idę..



Friday, June 24 2005


Cosplay nyo!
posted @ 21:21 in [ Palantki kochana ]

I tak normalnie nareszcie sobie zrobiłyśmy zdjęcia do megajakiegośtam konkursu cosplayowego Yankowo pano Michałowego.. Nyo i te zdjęcia to nam zrobił pan Michał.. Hm.. Czy to nie troche nie fair w stosunku do reszty? Eee.. Oj tam.. Wszystko jedno kto robi zdjęcia ne? Ważne co na nich jest! I żeby zdjęcia razem zrobić trzeba sie było ustawić i te zdjęcia zrobić.. Ale coś nie udawało się terminu dopasować.. A to dziewczyny nie mogły, a to ja miałam kursy. No a jak w końcu udało sie dopasowac termin to padało xD. Mama.. Więc trzeba było zrezygnować i szukać nowego terminu.. A jak już go znaleźliśmy to co? Padało! XD Ale wtedy nie zrezygnowaliśmy tylko już poszlismy do Parku Saskiego ubrane w nasze stroje firmowe.. Huuu.. Ale było fajnie :D! Uwielbiam tak chodzić po ulicy w dziwnym stroju.. Tak, że aż się ludzie gapią. Jee! :D Baśka też to uwielbia :). Za to Anka normalnie ukrywała sie jak mogła i cały czas jęczała, że spotkamy na pewno kogos znajomego.. Etam.. Ja tam lubię przyciągac wzrok.. I tak sobie szliśmy i przyciągalośmy wzrok :P.. I już padać prawie przestało :). I idziemy idziemy.. I chyba Anka mówi tak "He he.. Dobrze, że nie spotkalismy nikogo znajomego!".. A pan Michał tak cichutko mówi "Ja spotkałem xD.. Tamten koleś był z anglistyki..". Hm.. I tak mnie na refleksje wzięło.. Czy to duzy obciach iść z nami? Jak dla mnie to nie, bo przecież zaj*biście wyglądałyśmy.. Ale dla normalnego człowieka może tak.. Huhu.. Ale ludzie sie gapili :D. I oglądali za nami i uśmiechali.. Niektórzy się krzywili.. Niektórym brwi podskakiwały na dwa metry w górę *^^*. I panienka jedna powiedziała "zaj*biste stroje".. A jeden koleś zaczął szczekać xD. I ktoś się spytał "Z jakiej to bajki?".. A ktoś powiedział "O! Smerfetki" xD. I jedni kolesie powiedzieli, że pokemony (ci byli w sumie najbliżej..). Nyo i ogólnie pełna interakacja z otoczeniem. Miodzio :3. I potem w parku pan Michał nam robił zdjęcia.. Zdjęć duuuuużo :D. I filmiki (nawet nie zauważyłam kiedy XD). A z filmików wynika tylko jedno. Że mam BARDZO denerwujący śmiech! Nawet nie wiedziałam.. Jak jakies zwierzę zażynane normalnie :/. Trza się przestac śmiać.. Uhh. Nie da się.. Ale normalnie może ja sobie jakąś lepszą metode opracuję.. Oj dobra nieważne.. Nie o moim rechocie miało być! Nyo robilismy te zdjęcia i też sie ludzie gapili i jedni nawet przyszli i coś zaczęli gadać :). Nyo a zdjęć dużo i fajne :D. Krzaczki, trawka, drzewka i my.. A trawka taka mokra, że miałam buty całe mokre! Nyo ale jakostam przetrwałyśmy :). Nyo.. A Madzi cały czas odpadały kolczyki co miała Rinna.. A.. Zapomniałabym.. Robimy se te zdjęcia robimy.. A tu kto? Sam człowiek demolka.. Gorzej byc nie mogło xD. Przeszkadzał nam w robieniu zdjęć i jak sama jego nazwa wskazuje - demolował wszystko, co stało na jego drodze lub w okolicach.. I tak - kilkakrotnie Madzi zdemolował kolczyki itd. Wogóle to robił to, co robi zawsze - tulił. Ble~~~~. Dobrze, że się na innych skupił, nie na mnie :P. A potem jak juz NARESZCIE niestety :P sobie poszedł to dokończylismy zdjęcia :). I w międzyczasie zrobiło się śliczne słoneczko i ogólnie yo! I wróciłysmy do domu, a ja się potem spóźniłam na kursy xD. No i pan Michał zgrał nam następnego dnia fotki i mi dał. A tych fotek się okazało normalnie 200coś.. Pod 30o0 prawie! Plus filmiki do tego! Wróciłam i wybrałyśmy te, które nam się podobały i wymyśliłysmy bardzo błyskotliwe opisy xD. No i już.. Są fotki. Normalnie zrobię linki.. Może acp się nie obrazi :P. Wrrau! Zawsze to robienie linków mnie wykańcza xD.. Znaczy zwykłe nie, ale takie w nowym oknie! Brr.. Nyo ale już.. klik: ja - Puchiko *^^* i klik: Ania - Usada i klik: Basia - Dejiko i klik: Madzia - Rinna. Bosh! Mam nadzieje, że to zadziała xD. Nyo.. I teraz są zdjęcia na acp i mam nadzieję, że nikt nie powie "ble idźcie do domu jesteście fe.." Bo będę płakała.. Finito. *^^*

Nyo.. I napiszę jeszcze tylko, że gdyby nie pan Michał to aż tak fajnie by to nie wyszło. I nie miałybyśmy zbytnio szans na grupowe. A tak - mamy super hiper fajne fotki i w dodatku całkiem totalnie profeszynal. I ponadto pan Michał wykonał morderczą wprost pracę i posklejał to *^^*. Dziekujem :).



Thursday, June 23 2005


_
posted @ 00:30 in [ Karina Show ]

... Nie byłabym sobą gdy byłabym inna ...

I w drugą stronę: (cytując cukrowy opis)

Prawdziwą wadą jest mieć wady i nie starać się ich poprawić.



Ehh



Monday, June 20 2005


Impreza
posted @ 20:03 in [ ...})i({... ]

Nyoo.. Bo to jest tak, że była impreza u starsznych.. Znaczy imprezę robili Dagmara i Krzysiek. I my sobie z panem Michałem poszlismy tam.. Nyo i na tej imprezie byli tez państwo Honya i pan Waste. No i Yanek. Iii.. Kupilismy słodycze i poszliśmy. I tak.. Nyo Yanek zrobił lasagne i była taka hm.. czosnkowa xD a jak nie czosnkowa to jakaś taka przyprawowa bardzo :P. Ale wcale nie niedobra.. Tylko po prostu pan Miachał zjadł za mnie xD. Ale nie spróbowałam sałatki.. Nyo i było ja wiem czy dużo.. Nie nie dużo.. Ale była lemoniada baaardzo dobra. I Krzysiek non-stop dolewał XD. Nyoo.. I tam siedzieliśmy i Yanek miał totalnie porażającą fryzurę :P. I było oglądanie piosenek Yankovica a potem karaoke.. A. No i bagietka xD. Ale o tym też nie ma co pisać XD XD. Mama porażka roku.. Bo.. bo.. Yanek mi zabrał skarpetkę jedną i za to musiałam bagietkę wziąć do dzioba i ten.... XD XD. A potem Yanek się zmył i pan Waste też.. I graliśmy w takie nazwiska.. Nyoo co pan Michał wymyślił gre taką, że się zgaduje.. Ale nie będę opisywać :P. Lepiej nie :P. Nyo a potem to już jasno było i nie ma opcji jak iśc spać.. Na takim materacu dmuchanym, co się ruski rok przestępny dmuchał! Hm.. Nyo i było fajnie *^^*. I wogóle to genarlnie mniej strasznie niz myślałam :). I cieszę się, że sie nie wykręciłam chrzcinami z tej imprezy XD.

I widzę, że tu mnie Krzysiek z psyche odwiedza :D. Pozdrowionka :*



Thursday, June 16 2005


...
posted @ 10:02 in [ The Kaczors ]

Mama: Karina..
Karina: Noo..
Mama: A ten Michał to ma sesję?
Karina: No ma..
Mama: A kiedy?
Karina: Teraz..
Mama: No i co on tam ma? Jakieś zaliczenia?
Karina: No ma.. Jednego nawet nie zaliczył..
Mama To przez ciebie!
Karina: ...
Mama: Teraz na pewno jego mama tu zadzwoni z ochrznem!

Omatkokochana! Mam nadzieje, ze jednak nie zadzwoni xD



Tuesday, June 14 2005


uhh
posted @ 22:59 in [ ...})i({... ]

Wczoraj byliśmy na "Sin City".. Fajne, neee? Mi najbardziej bardziej się podobały te prostutytki. Takie były fajne.. waleczne. Wrrrau :]

Siakoś dziwnie mi było wczoraj.. Jak na sotrym kacu.. Jakbym piłe te trzy dni Avangardy.. Cholera sama nie wiem.. Znaczy nie wiem czy wiem XD. Ja ogólnie niewiele wiem :/. Ehh.. Jakoś nie tak.. No cóż..
A po filmie było jeszcze troszkę z panem Michałem.. Ehh.. Już daaaawno nie wróciłam do domu tak późno.. A wczoraj wróciłam po drugiej :). Kurde najfajniejsze było to wracanie w nocy.. Zawsze :]. I wczroaj ehh.. :)

I wróciłam też póżno i chciałam się walnąc na łóżko, ale w międzyczasie jeszcze się pokłóciłam z tatą i naszła mnie ochota na umycie się xD. Ale chciałam żeby mi pachniały rączki panem Michałem mmmmmmm :3~~.. Nyo i co tu robic w takiej sytuacji? Ale taki urodzony geniusz jak ja XD znalazł radę :D. Trzeba wziąć dwie torebki, założyc je na ręce, przywiązać recepturkami i spróbować się umyć XD. Wyszło mniej więcej *.* Hihi.. I mogłam udac się na spoczynek wąchając sobie rączki moje panem Michałem pachnące mmmm :3

__________

Jak zwykle jestem do dupy! Gdzie tam! Do dupy maryni się nawet nie nadaję.. Ehh..
__________

Szczerze to już bym czwratek chciała..



Monday, June 13 2005


Avangarda 2005
posted @ 00:14 in [ Palantki kochana ]

Nyooo i po Avangardzie! Ale od począteczku..

Przed Avangarda to ja normalnie nie zaznałam wystarczającej ilości snu potrzebnej każdemu człowiekowi do normalnego funkcjonowania.. Cały czas jakieś krojenie, gotowanie, bigosy, cista uhh! Ostatniej nocy położyłam się spać o 3 nad ranem, a wstałam o 8 żeby się jeszcze spakować! Spakowałam sobie dużo ciuszków ^^, wzięłam dwa śpiwory (a i tak nie było mi pisane ich sobie poużywać ;__;), zabrałam gary, bigosy, ciasta huh! Duuużo rzeczy! Dobrze, że wiedziałyśmy, że nam to wszystko podwiozą.. No i tu się zaczęły schody.. Bo jakiś dureń podłożył bombę w Rotundzie (znaczy się powiedział, że podłożył). Z tego powodu tramwaje nie chodziły i były straszne korki. I w tym korku stał Arius.. I Mikołaj stał.. I w sumie, mimo że przyjechałyśmy do szkoły wcześniej (z Madzią i J.lo) to i tak nic nie mogłyśmy zrobić, bo nawet naszych rzeczy nie dowieźli. Skończyło się to wszystko tak, że konwent zaczął się z poślizgiem. Arius dotarł na miejsce dopiero pół godziny przed rozpoczęciem.. A nasz bufet to wogóle miał opóźnienie.. :/. No ale nic ^^. Jakoś tam się rozłożyłyśmy i zorganizowałyśmy.. Porozwieszłyśmy nasze super hiper plakaty reklamowe :D (nad którymi się namęczyłyśmy jak jasna cholera!).. I wcale nie było tak źle! Było nas razem 5 (Palantki w liczbie 4 + J.lo do pomocy) i całkiem nieźle sobie radziłyśmy serio :). Na początku troche chaotycznie, cóż.. Ludzi było dużo.. Chcieli jeść.. Nas tylko 5 (a ludzi momentami aż za dużo!).. Nas aż 5.. (a mało miejsca miałysmy za ta ladą :/).. Pan Michał dostał zimnego członka ogra XD (tzn - zimną kiełbasę). Uhh uhh.. Ja od siebie napiszę tylko, że to J.lo smażyła i nie ponacinała tej niesczęsnej kiełbasy albo trzymała ją za krotko.. A pan Michał jeszcze złośliwie to w recenzji napisał xD. Ale ogólnie to nie tak źle napisał i mym zwyczjem to skupiuje *^^*. Napisał dokładnie tak:

"Życie towarzyskie najbujniej kwitło w szkolnej stołówce na czas konwentu przemianowanej na karczmę „Pod Palantkami”, gdzie urocza obsługa serwowała takie osobliwości kulinarne jak „członek ogra” czy „zręczne paluszki”. W moim subiektywnym odczuciu ten czysto utylitarny przybytek niespodziewanie awansował do miana największej atrakcji pierwszego dnia Avangardy, a to za sprawą ciekawej oprawy i najlepszego przygotowania. Tłumy okupujące karczmę zdają się potwierdzać moją opinię, jednak dla równowagi dodam, że podany mi „członek ogra” był zimny."

I jeszcze:

"Avangarda miała jednak kilka bardzo mocnych punktów, o których warto wspomnieć. Po pierwsze, choć świadom jestem potencjalnego ryzyka oskarżenia o kumoterstwo, za znakomity pomysł uważam karczmę „Pod Palantkami”. Na pochwałę zasługuje przede wszystkim oprawa tego przedsięwzięcia, począwszy od mangowych strojów obsługi, poprzez wszechobecną na konwencie humorystyczną reklamę, a na intrygującym menu bynajmniej nie kończąc. Karczma miała też swoje praktyczne walory, a mianowicie dzięki niej można było zjeść coś innego niż zwyczajowa zapiekanka czy inny fast food, np. domowe kopytka czy domowe ciasta. Jeśli mógłbym coś zasugerować to tylko wprowadzenie jakiegoś „gratisu”, jak np. woda z sokiem na BACE."

Nyo.. Nie ma po nas pojazdu większego *^^*. Jest chwalenie :D jupi! A wogóle to - etam jakie znowu kumoterstwo :P. Jakby nie wspomniał nikt i tak by nie zauważył ani się nie czepił! Ale normalnie to chyba prawda, bo przecież ludzie nam mówili, że u nas je fajno :D. I mówili, że to najfajniejsza część tego konwentu *^^*.. I jeszcze, żę jak dotąd nie zawiodłyśmy LOL. Aaa.. I Swanky powiedział, że na każdym konwencie powinien być taki bufet *^^*. Uh uh :]. I podobały się ludziom nasze stroje i jestem zadowolona nyu *^^*.

huh.. Ale najbardziej to mnie zabił jeden komentarz.. Zombika: "PALANTKI RZĄDZĄ (a sanepid ssie :P)" LOL :D.

Nyo na konwencie to ja się całkiem dobrze bawiłam. I myślę sobie, że jakbym była zwykłym uczestnikiem to bym sie aż tak dobrze nie bawiła. Bo do bufetu przychodzili ludzie cały czas.. I coś gadali i było ogólnie śmiesznie :). Pierwszej nocki zapuściłysmy sobie muzę i pogibałyśmy sie na ladzie :D. Kurde ale było fajnie bez kitu! I nawet Arius się skusił i z nami sie poruszał. I przyszedł Ernest ijeszcze jeden z ochrony i też potańczyli XD. A normalnie muza nie byle jaka, bo Britney zapuściliśmy :P LOL. To normalnie sobie potańczyłysmy na ladzie jak w filmach :P. Uh.. Nyo a następnej nocki to w karczmie siedzieli z nami tacy kolesie i się bawiliśmy w kalambury, łapki trochę i wogóle śmieszniaści byli *^^*. Nyo.. I tak poza tym to ziomy były i nocki i nad-ranki były z ziomami :). Oraz - się nie wysypiałam.. Przez cały konwent spałam nie wiem ile.. Za mało. Pod koniec już wkurzona taka chodziłam. Uhh..

A! Normalnie w połowie to tak sie najadłam strachu.. Tego dzielnicowego mam na myśli. Jak mi Magda to powiedziała to myślałam, że ona żartuje xD. Ale potem! Kurde! Serio myślałam, że trzeba będzie się szybko ewakuować XD. Ale to jakoś szybkie było, a potem znowu wporzo *^^*. Choć było mało atrakcji (z czego na bardzo niewielu byłam i tak xD) to ja się nie nudziłam :). Mama! A jakie były prysznice fajne! Normalnie luksus jak na szkolne! Huh.. prawda - prywaciarz.. Ale i tak ładne :). Te prysznice sprawiły, że myłam więcej razy niż sobie zaplanowałam :]. Z rzeczy fajnych: miałyśmy fajne identyfikatory :D.

Coś mnie wybitnie dziś wena nie dopisała, więc zakończę.. Bałam sie bardzo tego konwentu. Bałam się, że będzie do dupy na maksa.. Bałam się tego, co by było po tym jakby było do dupy na maksa.. Bałam się, że ludzie sie baaaardzo rozczarują. Na przykład taki Koteczek - przyjechał aż z Olsztynka a tu dupa by była! A on? Ma na opisie, że było super *^^* i szkoda, że się skończyło :). Nyo ale w końcu nie było przecież tak źle *^^*. Fajnie jest mieć karczmę "Pod Palantkami". I fajnie jest mieć fajne stroje *^^*. I nafajniej to jest być kocią dziewczynką =^___^= serio. Zajeb*ście jest mieć uszka. I raz musiałam jechać do domu do dziewczyn po opowiadania Kossakowskiej żeby sie podpisała i nie było czasu, więc jechałam w stroju: tj krótka spódniczka, obcasy, bluzeczka, fartuszek, kocie uszka! Miau! Huu ale się ludzie gapili na ulicy :P! Mama! Super! Tak samo jak poszłam z panem Michałem po chleb tostowy! Uhh! Super jest byc kocią dziewczynką *^^*.

I bardzo bardzo się cieszę, że zarobiłyśmy tyle kasy, żeby wyjść na zero! Ha! A nawet więcej! Bo troszkę więcej zarobiłyśmy *^^*. Należą sie podziękowania wszystkim, którzy jedli u nasz mimo wszystko :P. I wszystkim, którzy pomagali (Thaggus - dzięki za pyszne ciasta mmm :*).

I jeszczd cytat z komenta z acp (koment takiego Mariusza, co u nas non stop siedział ^^):

"Ugh.. pierwsze przebudzenie pokonwentowe - i już by się chciało zejść do karczmy na małe co nieco, ale niestety było miło ale się skończyło =( Jedno mnie tylko zastanawia.. dlaczego wszyscy dostawali większe porcje niż ja?! ( wyjątkiem był bigos, lecz akurat to nie należało do najprzyjemniejszych preżyć :] ) <Palantki 4ever together ^^> (...)

PS. Tymbark, mięta, jabłko, brzoskwinia ,-,-, ';...;' ,-,-, "

*^^*

To nie tak się mówi.. Mówi się: tymbark - jabłko-mięta, brzoskwinia-jabłko :P. Zastanawiam się czy go po prawić..


Teraz tylko trzeba odespać :)



Friday, June 10 2005


Avangardowe przygotowania :)
posted @ 08:36 in [ Palantki kochana ]

Dobra - do rzeczy! Ostatnie dni spędziłam biegając po mieście.. po supermarketach i po tej szkole głupiej. Ale się z madzią nalatałysmy! Uuu! A potem jak już zrobiłyśmy zakupy (taaaaakie ciężkie były, że musiałyśmy dwa razy lecieć! I siedziałyśmy i robiłyśmy bigos potem. I wszystko śmierdzi kapustą! ble~~i! I zrobiłyśmy też ciacho :D. No.. i będą też kopytka i inne rzeczy! I zrobiłyśmy śliczniste plakaty , strzałki, menu.. Nyo normalnie miodzio *^^*. Nie mam czasu teraz pisać, bo muszę się pakować, a potem lecieć po zakupy. Teraz mogłam napisać tylko tyle, bo mam pomalowane paznokcie i mi schną :P.

Mam nadzieję, że to nam wyjdzie, że przyjdą ludzie, którzy będą chcieli zjeść coś w Palanciarni :P. I mam nadzieję, ze całe nasze żarcie będzie dobre. Mam nadzieję, że Mariusz i reszta głównych orgów nie zapomnieli o niczym istotnym.. I mam nadzieję, że niczego nie przypalimy/rozgotujemy itd :P.

Macie obowiązek u nas zjeść! Wszyscy! Słyszycie?

I przyjść mi tu na Avangarde!

Uhh.. Idę malować paznokcie u drugiej ręki :P.

Już pomlowałam ^^ a teraz trochę wyschną i idę się pakować..



Friday, June 10 2005


...
posted @ 01:33 in [ Palantki kochana ]

Boże! Proszę.. Żeby wyszło.. Proszę..



Thursday, June 09 2005


Zmiana.. na lepsze?
posted @ 12:20 in [ Karina Show ]

Tak sobie myślę, że źle ze mną. Więc trzeba coś z tym zrobić. I tak - zacznę pisać z polskimi znakami i w dodatku będę używać wielkich liter! Uhh uhh! Naszła mnia taka refleksja po grze w scrabble, bo chciałam układać wyrazy bez polskich znaków.. Uhh! Zapomniam.. A do szkoły przecież nie chodzę - znaczy, że zaniedługo zapomnę przez jakie "u" trzeba pisać keczup XD.. keczóp? neee! XD. Więc - piszemy poprawnie *^^*. A na dodatek może się da nie ranić interpunkcji.. Hm.. Z tym gorzej troche :P, ale spróbować nie zaszkodzi! Uhh! Zobaczymy ile wytrzymam :P



Wednesday, June 08 2005


a dzis..
posted @ 00:21 in [ ...})i({... ]

juz nie dosc ze jestem zla dziewczyna to na dodatek nie jestem normalna dziewczyna




;(



Tuesday, June 07 2005


..:: sen ::..
posted @ 00:24 in [ Karina Show ]

to bedzie sen nr dwa.. bo sen nr jeden nie nadaje sie do publiakcji :P. lepiej nie.. XD

wiec (sen nr dwa ofkorz)- snilo mi sie ze ide przez las (dzrewa - OCZYWISTY symbol falliczny xD - tak twierdzila pani od polskiego bo w senniku tego nie ma..) i bylo bardzo ladne niebo. ale potem nagle pojawily sie na niebie chmury.. takie cumulo-nimbusy XD. i ja szlam po tym lesie i doszlam do miejsca gdzie zaczynal sie deszcz! i stalam tak ze deszcz padal na polowe mnie.. a na druga polowe nie.. to bardzo dziwne.. tylko na polowe mnie padal desz.. dziwne! ciekawe co to znaczy? ale deszcz - czesto symbolizuje meskie nasienie (uh uh).. a potem sie jakos znalazlam z dziewczynami i szlysmy do jakiegos klubu po schodach w dol. bo ten klub byl glebokooo glebokoooo glebokooooo w piwnicy.. i balysmy sie ze nas tam nie wpuszcza bo mialysmy nie takie buty jak trzeba xD. i w tym klubie byli jacys ludzie i jakas muza leciala. i snilo mi sie ze anka sie tak upila ze az padla na twarz XD.

musze cos zrobic z tymi moimi snami. znowu zaczynam z fallusami i nasieniem XD



Monday, June 06 2005


uhh!
posted @ 00:22 in [ Karina Show ]

yankowe urodziny dzis byly (hepi berzdej :*).. w chimerze byly.. nom.. mialam nie isc.. ale jakos tak wyszlo ze jednak chcialam isc.. zniemacka mi sie zachcialo. odmienilo mi sie normalnie jakby mnie kto mlotkiem w leb przywalil :P. no i chcialam zadzwonic do pana michala i radosnie zakomunikowac ze ide :D. ale - pan michal byl czasowo niedostepny.. dzwonie dzwonie.. dzwonie 1500ny raz xD. no i nic! wiedz zadzwonilam do yanka.. nyo i wylondowalam w chimerze.. ale pana michala nie bylo.. i nie bylo.. i nie bylo! to znaczy ze gdzie byl? no wlasnie nie wiadomo! telefon nic - czasowo niedostepny! uh.. wypadek? umarl? intensywna terapia? nie mogk? jest z kasia, ania, zosia, frania? uhh.. siedzialam i sie gapilam tylko w to wejscie.. i w to wejscie.. i w to wejscie tylko.. ehh.. i nikt nie mial numeru do pana michala do domu i ehh.. nyoo.. w sumie to posiedzenie w pubie krotko trwalo.. i potem Krzysiek z dagmara podrzucili mnie na bankowy [dziekujem *^^* :)] i poszlam do domu. i dzwonie. i niedostepny xD. na gadu nie ma. ehh.. mysle se - do domu. ale nie mam numeru :/.. pomysl - dzwonie do informacji.. ale mi powiedzieli ze tam nie mieszkaja zadni panstwo de! w koncu yanek mi podrzucil numer zdobyty od jego kumpla (dzieki dzieki :*) i zadzwonilam. bardzo niekulturalnie bo 22.15 albo nawet 20! uhh.. 20 minut po przyzowitosci ehh.. no ale byl.. i co?

zaspal.. XD

ehh.. ale to dobrze ze zyje *^^*



Sunday, June 05 2005


roza
posted @ 17:39 in [ ...})i({... ]

roze dostalam na urodzinki od pana michala. i: udalo mi sie jej nie zjesc XD.. co wiecej.. roza nadal stoi! hm.. urodzinki mialam 23.05 a dzisiaj mamy.. ktory? 5.06 to.. ile dni? 31 - 23 = 8 a 8 + 5 = 13.. 13 dni! to duzo jak na kwiatek! a jak na kwiatek nalezacy do mnie to wogole juz rekordy bije! prawie dwa tygodnie huhu.. a moze? nie.. sprawdzilam - prawdziwa XD. i zyje i nadal jest sliczna.

mama mowi ze jak kwiatek tak dlugo sie trzyma znaczy ze jest dany "ze szczerego serca".. :)



Saturday, June 04 2005


hm..
posted @ 17:31 in [ ...})i({... ]

nom.. beznadziejna ze mnie dziewczyna :/. pan michal mi to na kazdym kroku wypomina.. buuue~~! a na dodatek wczoraj to strzelilam jak lysy warkoczami grzywka o parapet - zapomnialam spytac o zaliczenie.. xD. pamietalam.. ale mi sie zapomnialo.. XD.. ehh no normalnie do dupy.. i wogole jestem zla dziewczyna i.. i.. ehh.. uhh..

trzeba cos wymyslic zebym byla troche mniej beznadziejna dziewczyna niz jestem :/

ehh.. wzdech..

a w koncu na gdanetkon nie pojechalam.. ale odprowadzilam za to pana michala na peron. i yanka tez. i pan michal znowu narzekal cos.. ze.. ze przyszlam odprowadzic yanka! no jak to yanka? jego przyszlam odprowadzic a on i tak narzeka.. ;(. yanka tez ofkorz bo yanek tez jechal, ale glownym odprowadzanym byl pan michal! phh.. oj! czepia sie jak zwykle :P. wrocilam i poszlam znowu spac i mialam bardzo powalony sen.. brr.. uh! a jak juz wstalam to zajelysmy sie z dziewczynami przygotowaniami do naszego avangardowego bufetu.. ja mam nadzieje ze cos nam z tego konkretnego wyjdzie :]. aa.. no i w przerwie przygotowan bylysmy na jakims pikniku naukowym bo kolezanka malych tam wystepowala - trauma do konca zycia jak nic xD :P. glodna jestem.. szkoda ze mnie nie ma na konwencie.. oj tam! podobno sredni! nie ma co zalowac. karina! idz na obiad.. ide.. ide.. juz..



Thursday, June 02 2005


no dobra..
posted @ 01:33 in [ Karina Show ]

wena mnie chyba nie naszla jak na razie.. ale stworze cos moze.. no bo tak.. wczoraj.. wczoraj to bylo? we wtorek - a wczoraj ^^. no to wczoraj bylismy u pana michala w domu i hm.. no i pan michal troche pomeczyl mnie Monty Pythonem a potem nie robilismy nic XD. no w sumie nic.. a potem tylko siedzielismy (lezelismy? nie wiem) na lozku pana michala i stalo sie cos strasznego! normalnie - przyszla pani mama pana michala! przyszla sobie przypadkiem wczesniej z pracy.. matko ale straszne to bylo.. z zaskoczenia :P. hm.. no w kazdym razie pani mama sympatyczna :) (jak na razie :P) i myslala ze przylapala nas na czyms.. otoz nie przylapala na niczym zdroznym.. chyba.. nie no! ja bylam w ubraniu.. ale moze wygladalam jak zgwalcona? noo.. moze dlatego myslala ze przylapala i powiedziala ze jest jej glupio i ze nie wie co powiedziec.. a mi tez bylo glupio? nie wiem XD nie pamietam.. podobno nawet sie nie zaczerwienilam (a to zonk :P no i wyszlo ze nie jestem skromna lol).. no jak sie mialam zaczerwienic? zeby sie zaczerwienic krew musi przyplynac gdzie trzeba a akurat wtedy moja krew gdzies wcielo w palce u nog xD. hu.. potem normalnie bylam w glebokim szoku pourazowym i lezalam bez ruchu jakis czas a pan michal sie na mnie wsciekal ze tak leze.. :P. ale potem zmylam sie do domciu za jakis czas.. brr.. w sumie nie bylo tak zle :P. ciesze sie ze pania mame pana michala poznalam tak znienacka bo jakbym miala wiedziec wczesniej to bym trzesla sie ze strachu! a tak :P. troche bolu i po krzyku.. moglo byc wiecej bolu.. mogla nas mama przylapac na czyms innym! normalnie wtedy to by dopiero bylo! jakby nas przylapala na czyms innym, w czyms innym (lub w niczym XD) i gdzie indziej to by dopiero bylo.. huhu.. smialabym sie i smiala i smiala i smiala.. i bym miala co dzieciom opowiadac potem :P. a tak? zadnej przygody nie bylo :P! i to wina pana michala jak nic! buuu~ nie bylo jaj :P. kurde ale serio to dobrze ze nas nie przylapala na czyms innym.. bo za taki histeryczny smiech jaki bym z siebie wydobyla to zamykaja w pschiatryku :P. kurde ale jakos nie moge przestac sie zastanawiac co cby bylo gdyby nas przylapala np bez ubrania, albo np w swojej sypialni LOL, albo.. ehh.. dobra dosc karina. dobrze ze nic strasznego sie nie stalo.. :)

a dzisiaj - dzien dziecka. hum.. hum.. ja luuubie dzien dziecka - przeciez jestem dzieckiem nee? :). taka gowniara :P. kurde karina ty debilu 19tka ci niedawno stuknela a ty dzien dziecka obchodzisz! oj.. bo ja jestem dzieckiem nyo! i dostalam troche slodyczy i troche hajsiku *^^*. malo ale zawsze.. a przyda sie bo dzisiaj bylo spotkanie klasowe.. uojezusmaria! jak my sie dawno nie widzielismy! nie wszyscy byli. fajnisto bylo! poszlismy sobie dp sphinxa i sie nazarlam potad a potem do pubu. i ogolnie stwierdzam ze za duzo hajsu wydalam :/. duuzo za duuzo :/. grrau! no ale trudno juz.. bylo fajniusio. i mysle sobie ze to bylo jedno z sympatyczniejszych klasowych spotkan EVER! dżimi bardzo ciekawe rzeczy opowiadal i kogos mi przypominal :) i ogolnie smiechowo bylo ^^. a silny - sie nie zgodzil jak powiedzialam ze imo znormalnialam. co wiecej - wysmial mnie! humpf! kiedy ja serio uwazam ze ostatnimi czasy znormalnialam. no moze nie do konca.. ale po czesci na pewno tak! prosze se wyobrazic ze bylam bardziej nienormalna..! no i fajniusio bylo bardzo! i sie fajnie bawilam :].

i nie jade na gdanetkon zwany gdakonem :(. trudno. bede spac kiedy indziej. moze doczekam *^^* ...zaoszczedze przynajmniej..